niwidzialna pępowina

01.10.12, 16:18
witam
mam ogromny problem z moją córką.
w czerwcu skończyła 3 latka
od jakiegoś miesiaca wprost mnie nie odstępuje na krok
chodzi ze mną doslownie wszedzie: do ubikacji,pod prysznic,do piwnicy naprawde wszedzie
mamy troche skomplikowaną sytuacje ponieważ mieszkamy z moimi rodzicami ponieważ sa bardzo schorowani i na mnie spada obowiazek opiekowania sie nimi
moja mama była w szpitalu przez prawie 4 miesiace wiec codzinnie musialam do niej jezdzic co wiazało sie z pozostawieniem malej na te 2 godzinki z najukochanszym wujkiem moim szwagrm.nie bylo zadnego problemu zostawała jak wychodzilam bez płaczu,pod moja nieobecnosc ładnie sie bawila,jadła bez problemow.
ponziej mama wrocila ze szpitala to znowu tato wyladowal.
z mężem bardzo dobrze sie nam układa,jestem szczsesliwa i bardzo rzadko sie kłócimy.
jednak kiedy siadam u męża na kolanach mała juz jest miedzy nami.
wczoraj miała jechac z mężem do tesciowej i przed drzwiami był ryk,łzy i przyklejenie się do nogi ze ona bez mamusi nie idzie.
uległam i pojechlam z nimi.
staram się spędzac z nia kazda wolna chwile.lubi się bawic domkiem i zwierzątkami jednak tylko jak ktoś bawi się z nią
do przedszkola jej nie posyłam skoro i tak muszę siedziec w domu zeby opiekowa sie rodzicami.zreszta i tak by jej nie przyjeli poniewaz mamy tylko 2 przedszkola i brakuje miejsc.
nie ukrywam ze jest mi bardzi cieężko
czasem po całym dniu poprostu mam dość i zdarza mi sie na nia nakrzyczeć.
nie wim juz co mam robic.brakuje mi cierpliwości i opanowania.
czasem mam ochote na troszke dluższa kąpiel nic 5 min prysznic z nia na podlodze pod drzwiami
moze to moja wina
ciągle z nia jestm ,karmiłam ja piersia przez ponad 2,5 roku.
rozmowy.tlumaczenie nie pomaga a do tego wszystkiego jest strasznie uparta.
nie mam juz siły........
    • aqua48 Re: niwidzialna pępowina 01.10.12, 16:47
      Nie martw się, to taki okres w życiu dziecka. Każda mama tak miała, że w pewnym wieku dziecka nie da się zamknąć drzwi od łazienki bez ryku dziecka ze szlochem, ani przytulić do męża, bez: ja tez, ja tez. Przeczekaj spokojnie, tul, baw się, dawaj oparcie i pewność, że nagle nie znikniesz bezpowrotnie i pomyśl o nieodległej wcale chwili kiedy wyjście z mamą będzie dla córki strasznym obciachem, nawet jeśli pożyczysz jej swoje buty, puder i ulubioną bluzkę :)
      Opiekowanie się chorymi rodzicami też z pewnością martwi i męczy Cię psychicznie i dokłada się do całej sytuacji. Dobrze byłoby gdybyście mogli choć na weekend wyjechać we trójkę poza dom, na krótki odpoczynek i same przyjemności dla Was i dla dziecka. A o przedszkolu pomyśl poważnie od przyszłego roku.
    • joshima Re: niwidzialna pępowina 01.10.12, 17:48
      Taki wiek. Przeczekaj, wysil się na jeszcze trochę cierpliwości. Prawdopodobnie niedługo nastąpi zwrot o 180 stopni i córka stanie si bardziej samodzielna.
      • Gość: jutrzenka83 Re: niwidzialna pępowina IP: *.adsl.inetia.pl 02.10.12, 12:15
        dzięki za pocieszenie:)
        mam nadzieje że macie racje i niedługo się jej odmieni:)
        natomiast jezeli chodzi o spędzanie wolnego czasu to oczywiscie praktycznie każdy wolny weekend spędzamy w stadninie -mała uwielbia konie-w parku,w lesie,
        jednak na tygodniu jest to praktycznie niemożliwe ponieważ mąż pracuje do 18 i dojezdza ponad 30km.
        jestem jednak dobrej mysli bo juz się martwilam ze gdzus popełniłam błąd
        pozdrawim
    • princy-mincy Re: niwidzialna pępowina 03.10.12, 12:50
      o jezuuu, jakbys o mojej corce pisala, ktora zachowuje sie momentami tak samo!

      zawsze to tata kapal, w ogole tata duzo rzeczy przy dziecku i z dzieckiem robil, teraz tata jest ok tylko kiedy nie ma mnie na widoku, inaczej sa ryki, spazmy i czepianie sie nogawki
      mama ma zrobic jesc, mama je z dzieckiem, mama myje, czesze, pomaga w ubieraniu, mama kladzie spac, mama ma sie bawic, tylko mama i mama

      tlumacze sobie, ze to tylko etap i ze to minie, to minie, tominietominietominie ;)
    • Gość: ja Re: niwidzialna pępowina IP: 77.87.160.* 03.10.12, 15:20
      To taki etap. Przejdzie.
      Im więcej drzwi przed nią zamykasz, tym ona mocniej się do nich dobija. Po co zamykasz się w łazience? Wpuść ją - mój syn nieraz siedzi ze mną na kibelku, tzn ja na kibelku a on na moich kolanach. Jest w podobnym wieku, momentami bardzo histeryczny, krzykliwy i płaczliwy, więc gdzie mogę tam mu drzwi otwieram.
      Jak pisałaś o tej wizycie u teściowej - często też tak mamy, on na boisko z tatą pójdzie, ale mama tez ma być. Ja nie stawiam się wtedy, ze nie, tylk jak widzę pierwszy sygnał "ale mama też idzie" to nawet nie walczę tylko JAK MOGĘ to po prostu idę.
      Współczuję ciężkiej sytuacji z rodzicami. Stres, a do tego zmęczenie fizyczne to mieszanka wybuchowa.
      Uważam, że powinnaś postarać się oddać ją, nawet do płatnego jeśli Was stać, przedszkola. Choćby na 3 godziny dziennie. To nie ważne, że Ty i tak jesteś w domu. Po pierwsze córka pobawi się z rówieśnikami, co w tym wieku zaczyna być potrzebne, a Ty w tym czasie weźmiesz przyjemną kapiel i napijesz się pysznej kawy. W spokoju. Pomyśl o tym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja