jutrzenka83
01.10.12, 16:18
witam
mam ogromny problem z moją córką.
w czerwcu skończyła 3 latka
od jakiegoś miesiaca wprost mnie nie odstępuje na krok
chodzi ze mną doslownie wszedzie: do ubikacji,pod prysznic,do piwnicy naprawde wszedzie
mamy troche skomplikowaną sytuacje ponieważ mieszkamy z moimi rodzicami ponieważ sa bardzo schorowani i na mnie spada obowiazek opiekowania sie nimi
moja mama była w szpitalu przez prawie 4 miesiace wiec codzinnie musialam do niej jezdzic co wiazało sie z pozostawieniem malej na te 2 godzinki z najukochanszym wujkiem moim szwagrm.nie bylo zadnego problemu zostawała jak wychodzilam bez płaczu,pod moja nieobecnosc ładnie sie bawila,jadła bez problemow.
ponziej mama wrocila ze szpitala to znowu tato wyladowal.
z mężem bardzo dobrze sie nam układa,jestem szczsesliwa i bardzo rzadko sie kłócimy.
jednak kiedy siadam u męża na kolanach mała juz jest miedzy nami.
wczoraj miała jechac z mężem do tesciowej i przed drzwiami był ryk,łzy i przyklejenie się do nogi ze ona bez mamusi nie idzie.
uległam i pojechlam z nimi.
staram się spędzac z nia kazda wolna chwile.lubi się bawic domkiem i zwierzątkami jednak tylko jak ktoś bawi się z nią
do przedszkola jej nie posyłam skoro i tak muszę siedziec w domu zeby opiekowa sie rodzicami.zreszta i tak by jej nie przyjeli poniewaz mamy tylko 2 przedszkola i brakuje miejsc.
nie ukrywam ze jest mi bardzi cieężko
czasem po całym dniu poprostu mam dość i zdarza mi sie na nia nakrzyczeć.
nie wim juz co mam robic.brakuje mi cierpliwości i opanowania.
czasem mam ochote na troszke dluższa kąpiel nic 5 min prysznic z nia na podlodze pod drzwiami
moze to moja wina
ciągle z nia jestm ,karmiłam ja piersia przez ponad 2,5 roku.
rozmowy.tlumaczenie nie pomaga a do tego wszystkiego jest strasznie uparta.
nie mam juz siły........