czy diagnozować ADHD

12.10.12, 15:30
Syn uczęszcza do nowej szkoły. Szkoła zgłasza problemy z zachowaniem dziecka na lekcji - rozprasza uwagę swoją i innych, bywa, że z opóźnieniem reaguje na polecenia. Jest przy tym jednym z najlepszych uczniów w klasie, pracuje systematycznie, zachowuje kulturę osobistą.
Problem jest mi doskonale znany - przerabialiśmy go na wszystkich etapach edukacji, poczynając od przedszkola. Syn jako dziecko był diagnozowany w kierunku ADHD. Pani psycholog, która diagnozowała dziecko, stwierdziła, że owszem syn wykazuje wiele cech, które pozwoliłyby jej wystawić diagnozę ADHD, niemniej jednak zawsze należy się zastanowić, na ile ta diagnoza przysłuży się dziecku. Po rozmowie na ten temat ustaliliśmy, że mały nie dostanie diagnozy ADHD, a jedynie wytyczne do pracy z nim.
Jak do tej pory to funkcjonowało bardzo dobrze. Nauczyciele zgodnie z wytycznymi pilnowali, żeby syn się "nie nudził", np. jeśli skończył wcześniej pracę, dostawał zadanie dodatkowe, lub pozwalano mu rysować. W ten sposób nie przeszkadzał innym i jego zapał był "pacyfikowany". W dni, kiedy był szczególnie pobudzony zostawiałam go w domu. Kiedy był wyjątkowo nakręcony w szkole i było wiadomo, że na lekcji nie usiedzi - dostawał inne zadania do wykonania. Cały czas pracowaliśmy z dzieckiem, aby uczyło się kontrolować swoje zachowanie. W efekcie udało się "uzyskać" całkiem dobrze zsocjalizowanego adhdowca, młodego człowieka pełnego zapału, mającego jednak ten zapał pod kontrolą.
Nigdy nie żałowałam naszej decyzji, zwłaszcza gdy porównywałam sytuację młodego z chłopcami, którzy diagnozę dostali . W wielu przypadkach było tak, że diagnoza zamiast stanowić punkt wyjścia do pracy z dzieckiem zamykała temat. Z takim kłopotem borykają się m.in. znajomi, ich syn jest bardzo zdolny, dużo z nim pracują, ale szkoła mając diagnozę ADHD po prostu nie robi nic, zakładając, że dzieciak tak po prostu ma. Problemy chłopca z zachowaniem w szkole się nasilają.
W nowej szkole syna pojawił się jednak problem. Część nauczycieli w najlepszych intencjach traktuje dzieci bardzo po partnersku, pozwala na żarty, na pewien luz. Tyle, że w przypadku adhdowców to się nie sprawdza, nie potrafią się wyhamować, gdy już się rozpędzą, rozkręcą. Wiem też, że jeśli chodzi o przestrzeganie zaleceń bywa różnie, młody często kończy zadanie i nie ma nic do roboty. Z tym sobie poradziłam sama - ma ode mnie przykaz brać w takich razach ołówek i robić następne zadania. Na rozwiązywanie sudoku w braku zajęcia nie dostał zgody.
Szkoła jest najlepsza z dostępnych w okolicy, nie bez znaczenia jest też to, że tu młody ma kolegów, z którymi jest bardzo zżyty (jest w wieku, gdy to bardzo ważne), nie rozważam więc zmiany szkoły. Mimo to widzę, że szkoła do tematu podchodzi tak - my rodzice mamy zdyscyplinować syna i sprawić, żeby nie dokazywał na lekcjach. Zalecenia są bo są, ale większość nauczycieli traktuje je jako "wymysły". Adhdowcy z diagnozą są z kolei traktowani "jak adhdowcy" - nie pracuje się z nimi, ale też się ich nie czepia.
Zastanawiam się, czy w tym przypadku diagnoza nie przyczyniłaby się do poprawy sytuacji syna w szkole. Z drugiej strony - syn do dziś nie wie, że jest adhdowcem, udało się go bez etykiet dobrze przystosować, radzi sobie. Może uda się go przystosować i do sytuacji, w których nauczyciele dają dzieciom luz, żartują? Do tej pory nie musiał opanowywać umiejętności hamowania się w takich sytuacjach, bo po prostu się z nimi nie stykał. Nie chcę, żeby dostał etykietę, bo w efekcie zaczęto tolerować jego zachowanie jako "normalne". Uprzedzam ewentualne głosy, sama etykieta by mi nie przeszkadzała, gdyby nie jej skutki. Zaprzestanie stosowania normalnych reguł wobec mojego syna, "z powodu ADHD" zaprzepaściłoby wszystko, co udało się do tej pory osiągnąć w zakresie jego samokontroli, socjalizacji, przystosowania do obowiązujących reguł.
Bardzo proszę o opinię osoby, które zetknęły się z problem ADHD.
    • aqua48 Re: czy diagnozować ADHD 12.10.12, 16:42
      A rozmawiałaś z WSZYSTKIMI nauczycielami uczącymi syna? Warto chyba przejść się do szkoły i indywidualnie przekazać jakie są Twoje doświadczenia i co do tej pory zrobiliście aby syn był jak najlepiej przystosowany bez szukania łatwego wyjścia jakim jest "papier" z orzeczeniem. Wytłumaczyć jak reaguje na luz na lekcjach i poprosić o nieco inne traktowanie? Ja bym od tego zaczęła. Spora część rodziców bowiem stara się o "zaświadczenie" i nie pracuje z dzieckiem, tylko stawia szkole wymagania. A nauczycielom się nie chce, bo to wymaga dwa razy większej pracy na lekcji w adhdowcem w klasie. Łatwiej zwalić problem na dom. Pogadaj o tym, powiedz, że nie chcesz dziecka stygmatyzować, zwłaszcza, że tyle udało Wam się osiągnąć. A z drugiej strony praca z dzieckiem nad sytuacjami wymagającymi od niego umiejętności większego panowania nad reakcjami i impulsywnością na pewno mu nie zaszkodzi. Podziwiam Wasz wysiłek i osiągnięcia i życzę sukcesu.
    • mskaiq Re: czy diagnozować ADHD 12.10.12, 22:11
      Rozumiem jak wazna jest ta sprawa i dla Ciebie i dla dziecka. Znasz sama i za i przeciw. Chociaż ja tak bardzo nie widze za. Diagnoza kończy sprawę, moze nawet dyskwalifikować
      w oczach niektórych nauczycieli.
      Myśle że lepiej również kiedy dziecko nie wie bo kiedy wie to może usprawiedliwiać
      swoje zachowania. Wtedy może nie być już potrzeby pracowania nad zachowaniem bo ono wynika z choroby.
      Możesz bez nazywania ADHD pokazywać mu jakie ma problemy i co mu przeszkadza. Takie
      pokazywanie może prowadzić do jego pracy aby zmienić to co robi i co jest problemem.
      Myślę że lepiej równiez rozmawiać z nauczycielami o jego problemach bez nazywania ich
      ADHD.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • demonii.larua Re: czy diagnozować ADHD 13.10.12, 11:03
      Diagnozować i egzekwować w szkole obowiązek wspierania dziecka.
      To co wy wypracujecie własnym nakładem (jak ciężka to praca wiem z autopsji) powinno stanowić bazę dla nauczycieli. Szkoła jak widać nie jest najlepsza skoro pracę zrzucają wyłącznie na rodziców - to nie działa tak. Moja adehadowa córka chodzi do zwykłej rejonówki, gdzie nauczyciele w większości potrafią ogarnąć dziecko z adhd, mało tego CHCE im się. Od dyscyplinowania na lekcji jest nauczyciel, nie rodzic.
      Nauczyciel ma być nauczycielem, a nie partnerem - ma dziecko przeprowadzić przez edukację tak by jak najwięcej z niej skorzystał i się rozwijał, a dzieci z adhd mają całą masę możliwości do rozwoju.
      Druga sprawa: świadomość dziecka o własnych dysfunkcjach pozwala mu zrozumieć samego siebie z czasem i "przobrażenie" swojej dysfunkcji w atut. Wg mnie trzymanie dziecka w nieświadomości to ogromny błąd, syn jest adehadowcem i tyle. Rzeczy trzeba nazywać po imieniu.
      • aqua48 Problem wcale nie jest oczywisty 13.10.12, 15:24
        demonii.larua napisała:
        > Diagnozować i egzekwować w szkole obowiązek wspierania dziecka.
        > To co wy wypracujecie własnym nakładem po
        > winno stanowić bazę dla nauczycieli. Szkoła jak widać nie jest najlepsza skoro
        > pracę zrzucają wyłącznie na rodziców - to nie działa tak.

        Niestety w większości szkół tak działa.. W przeludnionych klasach, ze zmęczonymi nauczycielami bez odpowiedniego przygotowania do pracy z dziećmi z rozmaitymi dysfunkcjami, albo zniechęconymi tym, że ci rodzice którzy powinni nie zgłaszają się w szkole wcale, a przychodzą na zebrania głównie ci których dzieci nie sprawiają większych problemów, itp, itd.

        Moja adehadowa córka
        > chodzi do zwykłej rejonówki, gdzie nauczyciele w większości potrafią ogarnąć dz
        > iecko z adhd, mało tego CHCE im się.

        To znaczy, że trafiłyście na świetną szkołę, ale to wciąż nie jest norma, nawet w dużych miastach gdzie nauczyciele mają więcej możliwości żeby się kształcić i doskonalić.

        > świadomość dziecka o własnych dysfunkcjach pozwala mu zrozumieć s
        > amego siebie z czasem i "przobrażenie" swojej dysfunkcji w atut. Wg mnie trzyma
        > nie dziecka w nieświadomości to ogromny błąd,

        Wszystko zależy od dziecka, jednego taka świadomość może zmobilizować, dla dziesięciu innych będzie usprawiedliwieniem zaprzestania pracy nad sobą, a poza tym stygmatyzacją w środowisku. Vide - podział na dzieci "integracyjne" i całą resztę.
        • demonii.larua Re: Problem wcale nie jest oczywisty 13.10.12, 16:19
          > Wszystko zależy od dziecka, jednego taka świadomość może zmobilizować, dla dzie
          > sięciu innych będzie usprawiedliwieniem zaprzestania pracy nad sobą, a poza tym
          > stygmatyzacją w środowisku. Vide - podział na dzieci "integracyjne" i całą res
          > ztę.
          Oczywiście, moja córa cały ubiegły rok miała ogromne problemy egzystencjalne, nie chciało jej się, nie mogła dogadać się z rówieśnikami - to nie jest tak że na pewno obędzie się bez problemów i stygmatyzacji. Ale: dziecko ma rodziców :) Którzy powinni być wsparciem, tarczą obronną (do pewnego czasu) i drogowskazem. No kurcze moim zdaniem warto, bo przecież to nasze dziecko (chociaż czasem mam serdecznie dość). Robienie tajemnicy z czegoś co JEST i będzie jest moim zdaniem nie w porządku wobec dziecka, ale to moje zdanie - nie twierdzę, że wszyscy muszą mieć takie samo :)
          P.S. w szkole córki nie zawsze tak było, wciąż są nauczyciele którzy adhd uznają za wymysł czy to rodziców, czy to psychologów, ale jeśli widzą rodzica chętnego do pomocy i współpracy, to nagle doznają olśnienia i zmienia im się światopogląd.
          • mskaiq Re: Problem wcale nie jest oczywisty 13.10.12, 18:43
            Rodzice nie mogą działać jako tarcza dla dziecka bo to jest niemożliwe. Jest to
            równiez szkodliwe bo uzaleznia dziecko od nich.
            Dziecko musi sie nauczyc dostosowywać do warunków społecznych i tutaj rodzice
            moga pomóc bardzo wiele.
            To że nauczyciele wiedzą o ADHD i patrza przez palce na dziecko wcale nie musi
            być pomocne. Jest za to pomocne to aby nauczyciele rozumieli dziecko, dostrzegali
            z czym dziecko ma problemy i gdzie potrzebuje pomocy a nie skupiali się na ocenie,
            ale to już zupełnie inna sprawa.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • demonii.larua Re: Problem wcale nie jest oczywisty 13.10.12, 21:02
              > Rodzice nie mogą działać jako tarcza dla dziecka bo to jest niemożliwe
              Mogą i robią to gdy dziecko zaczyna wkraczać w społeczność, ucząc ich zasad, podpowiadając różne rozwiązania i ustępując w odpowiednim momencie - może tarcza to złe określenie, ale to kwestia nazwy już bardziej. Nauczyciel nie powinien patrzeć na dziecko z jakąkolwiek dysfunkcją przez palce, stosować taryfę ulgową - nigdzie tak nie napisałam, ale przez pryzmat owej dysfunkcji owszem. Bo dziecko z dysfunkcją nie pracuje w szkole jak dziecko bez dysfunkcji. I tak to powinno wyglądać.
              • aqua48 Re: Problem wcale nie jest oczywisty 14.10.12, 10:20
                demonii.larua napisała:

                Nauczyciel nie powinien p
                > atrzeć na dziecko z jakąkolwiek dysfunkcją przez palce, stosować taryfę ulgową
                > - nigdzie tak nie napisałam, ale przez pryzmat owej dysfunkcji owszem. Bo dziec
                > ko z dysfunkcją nie pracuje w szkole jak dziecko bez dysfunkcji. I tak to powi
                > nno wyglądać.

                Dobremu nauczycielowi nie zawsze jest potrzebna konkretna diagnoza, on widzi ze dziecko ma dysfunkcję i bez tego. I swoje metody pracy z dzieckiem powinien dostosować indywidualnie do tego konkretnego dziecka, z którym aktualnie ma do czynienia, niezależnie od tego czy jego dysfunkcja jest nazwana trzema literkami, dwoma, czy czterema. KAŻDE dziecko reaguje nieco inaczej i nie ma dwóch takich samych, zdrowych, czy chorych, obojętnie. Praca z ludźmi to nie praca z przedmiotami, które wrzuca się do określonych pojemników ze względu na kształt, czy wielkość. Często jest tak, że co jednego zmotywuje, to drugiego zniechęci, a trzeci pozostanie kompletnie obojętny. A następnego dnia będzie całkiem inaczej. Bo jeden miał katar, drugi nie dospał, a trzeci jest świeży, wyspany i na fali sukcesu po piątce z poprzedniej lekcji...
                I tak to wygląda w realu.
              • mskaiq Re: Problem wcale nie jest oczywisty 15.10.12, 09:41
                Diagnoza tworzy pewna rzeczywistoś, kreuje zachowania i to otoczenia jak i osoby
                zdiagnozowanej. Nie są to naturalne zachowania, stwarzają nienormalność wokół
                takieje osoby i jakieś poczucie nienormalności u osoby zdiagnozowanej.
                Czy mozna nie patrzeć przez pryzmat dysfunkcji kiedy się ją zna. Według wielu
                psychologów nie. Tak jak napisałem wyżej ta wiedza kreuje nową rzeczywistość.
                Serdeczne pozdrowienia.
    • twojabogini Re: Problem wcale nie jest oczywisty 15.10.12, 13:44
      Dziękuję wszystkim za opinie.

      Szczerze? Pomysł z diagnozą adhd pojawił się, bo nie chciało mi się kolejny raz "tego wszystkiego" przechodzić, tych rozmów, analiz, wizyt w szkole. Wiem też że to ucięłoby sprawę. Trochę też inaczej jest rozmawiać w sprawie małego chłopca, trochę inaczej w przypadku młodego chłopca, który zaczyna przeobrażać się w mężczyznę. Jakoś wizja nadopiekuńczej mamusi, która chodzi i tłumaczy, jaki to jest ten jej synek - no to po prostu nie ja.

      W weekend zabrałam syna na wycieczkę, gdzie mieliśmy czas sobie pogadać o tym i owym. Jak się okazuje nie jest tak źle. Część nauczycieli zorientowała się w sytuacji i pacyfikuje młodego człowieka - dostaje dodatkowe zadania. Część odbyła z nim rozmowę i ustaliła reguły współpracy. W jednym przypadku to młody poprosił o rozmowę i zwrócił się z prośbą o surowsze traktowanie, bo to mu "pomaga zachować dyscyplinę". Problem dotyczy zatem tylko kilku przedmiotów.
      Syn poprosił, abym porozmawiała jedynie z jego wychowawcą - żeby był w szkole ktoś, kto wie o jego trudnościach, a kto w razie potrzeby będzie umiał ocenić jego zachowanie z uwzględnieniem jego trudności. (No powiedz jaki jestem i że czasem mam przez to kłopoty, ale się staram lepiej nad sobą panować).
      Postanowił też wybrać trzy przedmioty, w których na razie "zostanie jak jest" i sam spróbować kontrolować swoje zachowanie tak, aby bez żadnych forów, umów itp. zachowywać się w sposób odpowiedni, w porę wyhamowywać. Uznał, że już do tego dojrzał i sądzi, że sobie poradzi. Sam ocenił, że największy kłopot ma na tych lekcjach, gdzie jest pewna doza luzu i partnerstwa, nad tym zamierza pracować - żeby umieć się w takich sytuacjach opanować. "Bo to już nie podstawówka" i docenia, ze nauczyciele traktują ich doroślej. Aniołkiem nie zostanie, ale też nie będzie już "rozwalał lekcji".
      Pomoc o jaką poprosił ma objąć: rozmowę z wychowawcą, zostawianie go w domu, gdy będzie zbyt nakręcony (w stresie) - limit pięć dni w roku - jeśli my ocenimy, że tak jest, albo gdy on zgłosi, że coś nie tak, zapytanie, czy mógłby stale siedzieć przy oknie (sądzi że w ten sposób będzie mógł czasem wytchnąć, "otrzeźwić się").
      Tak więc nie będziemy zajmować się diagnozą ADHD, a ja nie będę musiała latać do szkoły, rozmawiać z nauczycielami, tłumaczyć. Tak właśnie czułam: że adhd nie adhd, a ja nie mogę całe życie chodzić i go osłaniać, "być tarczą" jak ktoś wyżej napisał- na szczęście poczuł to samo i czuje się na siłach, aby samodzielnie sobie poradzić.

      Nadal mam obawy, czy to właściwa droga, przede wszystkim, czy syn sobie poradzi. Ale z drugiej strony - w życie są wpisane również porażki.
      • aqua48 Re: Problem wcale nie jest oczywisty 15.10.12, 17:21
        twojabogini napisała:

        > Nadal mam obawy, czy to właściwa droga, przede wszystkim, czy syn sobie poradzi
        > . Ale z drugiej strony - w życie są wpisane również porażki.

        Z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz bardzo rozsądnego młodego człowieka, który jest świetnie zmotywowany przez Ciebie do pracy nad sobą i realnie patrzy na swoje możliwości. Życzę powodzenia, trzymam kciuki i gratuluję Wam wzajemnych relacji.
      • noname2002 Re: Problem wcale nie jest oczywisty 17.10.12, 09:23
        Syn poprosił, abym porozmawiała jedynie z jego wychowawcą - żeby był w szkole k
        > toś, kto wie o jego trudnościach, a kto w razie potrzeby będzie umiał ocenić je
        > go zachowanie z uwzględnieniem jego trudności. (No powiedz jaki jestem i że cza
        > sem mam przez to kłopoty, ale się staram lepiej nad sobą panować).

        Skoro syn widzi, że ma pewne trudności, to może warto mu powiedzieć skąd się biorą?
        • twojabogini Re: Problem wcale nie jest oczywisty 17.10.12, 14:41
          > Skoro syn widzi, że ma pewne trudności, to może warto mu powiedzieć skąd się bi
          > orą?

          Syn jest świadomy jakie ma trudności, bo o nich rozmawiamy, określając każdą z tych trudności dokładnie. Wie, że ma kłopot z gubieniem rzeczy, więc wie też, że musi zwracać szczególną uwagą na to, czy pod koniec dnia ma wszystko w plecaku, a jak nie - to przypomnieć sobie gdzie co zostawił i to znaleźć. To u niego działa już automatycznie, jako wypracowany nawyk. Wie, że rozrabia na lekcji, gdy się nudzi, więc stara się sobie znaleźć takie zajęcia, które nie rozproszą innych. Wie, że czasem reaguje zbyt spontanicznie, więc wie też, że między impulsem a działaniem musi narzucić sobie przerwę.

          Powiedzenie mu - masz ADHD i dlatego gubisz rzeczy, jesteś aktywniejszy niż większość dzieci, odczuwasz potrzebę ruchu, dostajesz korby, gdy nic się nie dzieje, ładujesz się w kłopoty, gdy zbyt spontanicznie podejmujesz swoje i własne pomysły nie myśląc o konsekwencjach, zachowujesz się w sposób absorbujący otoczenie - nie za wiele by rozwiązało.

          Każdy adhdowiec oprócz tego, że jego mózg pracuje w specyficzny sposób i system nerwowy w specyficzny sposób reaguje na bodźce, ma swoje własne kłopoty. Część adhdowców z racji swoich problemów ma kłopoty z relacjami w grupie, inni wkurzają nauczycieli, inni ulegają częstym wypadkom, wszystko niszczą lub gubią...Znaczna grupa ma wszystkie te kłopoty na raz.
          W każdym etapie rozwoju i funkcjonowania główne problemy są jednak inne. Lepiej więc nazywać te konkretne problemy i uczyć dziecko jak może przezwyciężać swoje ograniczenia, a nie wrzucać wszystko do worka ADHD i mówić - musisz się kontrolować i wyciszać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja