żebranie słodyczy u sąsiadki

13.10.12, 13:23
Witam.Mam pewien problem kilka lat temu zmienilismy mieszkanie, mamy sasiadkę obok starsza Pania, która od poczatku jak dziecko dorosło karmi je cukierkami.Dziecko jest na tyle wyrachowane ze samo puka do jej dzwi a ona mu daje czekolady.Rozmawiałam z nia proszac by tego nie robiła, bo chce by dziecko nie brało nic od obcych,ona sie obruszyła że ona nie jest obca.Dzieciakowi jak zachce sie czekoladki stoi pod dzwiami i robi awantury,szarpie kopie by go wypuscic.jak juz pojdzie do jej mieszkania jak wracamy z dworu, to potrafi mu sasiadka powiedziec ze ma jeszcze dla niego kilka czekoladek i czekaja na niego.jak on sobie przypomni to robi awanture pod dzwiami by mogł tam pojsc po te pozostałe.Sytuacja jest irytujaca bo dziecko juz chyba zatraciło granice ze nie bierze sie nic od obcych.Prosze o pomoc,bo juz nie wiem co robić?
    • demonii.larua Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:07
      Co to znaczy dorosło?
      Ile to dorośnięte dziecko ma lat?
      • soilew Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:16
        Obecnie 5 lat a zaczęło się jak miał, 1,5 roku
        • demonii.larua Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:27
          I męczycie się tak 4 lata prawie?
          Moje dzieciaki mogą od sąsiadek brać słodycze, ale moje sąsiadki to nie są obce osoby - one nasze dzieciaki uwielbiają i wzajemnie. Druga sprawa jest taka, że one na początku ZAWSZE się pytały czy mogą dzieci czymś poczęstować.
          Nie obraź się, ale tu wygląda to tak: jakby i sąsiadka i dziecko miały Twoje zdanie i prośby głęboko w hmm... poważaniu. To Ty jesteś rodzicem i to Ty powinnaś ustalać zasady poczęstunku słodyczem, który sam w sobie pewnie nie jest szkodliwy. Trzeba było na początku uciąć poczęstunki sąsiadki i koniec. Teraz to nie wiem co Ci pozostaje szczerze mówiąc, bo nie wyobrażam sobie takiej dywersji ciągniętej przez tak długi okres czasu.
          • soilew Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:39
            Zwracałam uwage sasiadce,ale ona uwaza ze to nic strasznego,jest osoba wykształcona,lekarzem na emeryturze, zyła i chowała dzieci w innych czasach. Dziecko miało wpychane w rece,czesto przychodzi zapuka by cos pozyczyc i wtedy ciagnie synka choc cos mam dla Ciebie.Nie sa to czeste sytuacje ale meczace.Zwłaszcza,że nie mam pojecia jak ja przekonac by sie nie obraziła. Nie utrzymujemy z nia jakis bliskich kontaktów. Na poczatku mały to traktował niezbyt powaznie ale teraz najzwyklej robi to z wyrachowaniem.
            • joshima Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 15:09
              soilew napisała:

              > Zwracałam uwage sasiadce,ale ona uwaza ze to nic strasznego
              Ale nie masz jej zwracac uwagi, tylko kategorycznie zabronić. Dziecku tez i zakaz wyegzekwować. Może coś do nich dotrze. Nie wyobrażam sobie, że od czterech lat Twoje dziecko do spółki z sąsiadką koncertowo Cię olewają.

              >Zwłaszcza,że nie mam pojecia jak ja przekonac by sie nie obraziła.
              A niech się obrazi. Będziesz miała z głowy. Ona nie zasługuje na to, żeby się z nią tak cackać. Lekceważy Cię i zupełnie nie szanuje, a Ty się martwisz, żeby jej nie urazić?
    • joshima Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:36
      Nie ulegać. Czemu pozwalasz mu stać pod drzwiami i pukać albo wręcz kopać? W głowie mi się nie mieści... Wzięłabym dziecko pod pachę i odholowała do domu a sąsiadce powiedziała, że ma natychmiast przestać. Najwyżej się obrazi. Skoro jest na tyle głupia że nie rozumie że robi coś czego nie chcecie, to jej problem.
      • soilew Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 14:41
        Dzieciak nie wali w jej dzwi tylko u mnie w przedpokoju w moje by wyjsc.
        • verdana Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 15:09
          1. Jak wali, to nie wypuszczać.
          2. Jesli nie reaguje, to ukarać. Systematycznie, konsekwentnie i zawsze.
          3. Zabronić pukania do sasiadki i w razie złamania zakazu zabrać słodycze i wyrzucić.
          Wygląda na to, zę absolutnie nie panujesz nad 5-latkiem i robi co chce.
          • joshima Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 15:11
            Az strach pomyśleć co będzie robił jak za kilka lat mama będzie mu próbowała wyjśc na dyskotekę (czy gdzie się tam teraz chodzi).
            • morekac Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 14.10.12, 12:25
              Ale to mama będzie wychodziła na dyskotekę?
              • joshima Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 14.10.12, 12:29
                Oj miało byc "próbowała zabronić" Z niemowlęciem przy piersi ciężko się pisze ;)
        • aqua48 Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 15:10
          soilew napisała:

          > Dzieciak nie wali w jej dzwi tylko u mnie w przedpokoju w moje by wyjsc.

          Masz problem nie z sąsiadką, tylko z wychowaniem własnego dziecka...
        • joshima Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 13.10.12, 15:10
          To niech wali, Chyba szybko zrozumie, że nic Z tego nie będzie, skoro mu nie ulegniesz? Czy może robisz czego mały jaśnie pan sobie życzy, byle tylko nie krzyczał?
    • twojabogini Re: żebranie słodyczy u sąsiadki 15.10.12, 13:56
      Dlaczego dzieci nie mają nic brać od obcych? Bo sobie jedna mamusia z drugą umyśliły, że to zabezpieczy je przed trudnymi sytuacjami? Jak się wytresuje dziecko, żeby nie rozmawiało z obcymi i nic od nich nie brało to już będą bezpieczne?

      I co to za dziwna definicja "obcego"? Skoro najbliższa sąsiadka jest "obca", to kto obcy nie jest? W ten sposób dziecko uczy się, że jednak ci "obcy" nie są tacy źli, jak się od nich bierze rożne rzeczy to nic złego się nie dzieje - i to dopiero naraża dziecko na niebezpieczeństwo. Bo przestrogi i zasady mamy nie sprawdzają się - w praktyce!

      Straszenie dziecka światem i obcymi nic nie da w kwestii bezpieczeństwa. Poza spokojem rodziców, którzy będą mogli uniknąć trudnych rozmów - np. dlaczego obce osoby nie mogą dotykać dzieci między nogami? Czy dziecko zawsze musi słuchać dorosłych?

      Szał u pięciolatka, któremu zabrania się iść do miłej sąsiadki, którą lubi - to raczej normalna reakcja. Dzieci powinny mieć prawo do autonomii - w rozsądnych granicach. Wizyta u znanej sąsiadki i słodki poczęstunek w granicach rozsądku się mieszczą. Po takiej wizycie następnego razu posłałbym malca np. z jakimś ciastem - w ramach podziękowania i wzajemności. Niech się dziecko uczy poprawnych relacji społecznych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja