Bunt na pokładzie.

19.10.12, 01:52
Dzień dobry,

moje dwuletnie dziecko bardzo mało je. Na śniadanie 1/4 ogórka, wieczorem "wmuszona" kolacja z kaszy na mleku, tak wygląda przeciętny dzień. Malec mało waży (5 centyl)
Gdyby nie te wmuszane posiłki to pewnie byłoby znacznie gorzej. Jednocześnie mam wrażenie, że wmuszanie to nienajlepsza droga w kształtowaniu tej malutkiej osobowości.
Co ok 2 godziny proponuje różne posiłki, przeważnie chrupiące, o zróżnicowanych smakach.
Moje dziecko sprawia wrażenie jakby nie było głodne. Nie pije też, zbyt wiele płynów (ok 1/2 małej filiżanki wody lub mleka dziennie) Wyniki badania krwi - ok.
Co powinnam zrobić w takiej sytuacji?

Niepokoją mnie też, agresywne zachowania: kopanie, szczypanie, ciągnięcie za włosy, uderzanie ręką - wszystko znienacka. Jak powinnam reagować kiedy dziecko się tak zachowuje? Starszemu dziecku można wiele wytłumaczyć. Jak zachować się wobec dwulatka?
Zupełnie nie wiem jak takiej małej istocie wytłumaczyć, że czegoś nie należy robić.
    • rulsanka Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 10:36
      Jeśli chodzi o jedzenie, to czy nastąpiła ostatnio jakaś zmiana? Czy córka jadła wcześniej normalnie? Spadła w centylach? Brała jakieś leki?
      W badaniu krwi warto zwrócić uwagę na wielkość krwinki (MCV) i MCHC (ilość hemoglobiny w krwince). Jeżeli są w dolnej normie, to warto diagnozować w kierunku anemii (żelazo, ferrytyna, TIBC) choćby sama hemoglobina i ilość czerwonych krwinek były w normie.
      Przy anemii apetyt dramatycznie spada.
      Warto zbadać mocz. Czasem brak apetytu jest jedynym objawem ZUM.
      No i kał na pasożyty i candidę.
      Można sprawdzić IgE całkowite, wysokie świadczy o alergii, a przy alergiach też są różne zaburzenia apetytu.
      Możesz podać probiotyki na poprawę pracy jelit. Osobiście polecam beneflorę.

      Co córka pije? Wodę, soki, mleko?

      Tak w ogóle 5 centyl jest dla ludzi, mój syn od dawna na trzecim (ma 4 lata). O ile dziecko ma dobre wyniki badań, jest wesołe i aktywne, a wzrost jest powyżej 10 centyla - to raczej wszystko w porządku.

      Jeśli chodzi o zachowanie, to norma wiekowa.
      "agresywne zachowania: kopanie, szczypanie, ciągnięcie za włosy, uderzanie ręką - wszystko znienacka" - trzeba ćwiczyć szybki refleks i w miarę możliwości uniemożliwiać. Minie.
    • dorotakatarzyna Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 11:28
      Spróbuj nie podawać posiłków co 2 godziny. Odczekaj trzy, albo cztery, to zgłodnieje. Posadź przy stole, podaj apetyczny posiłek, i niech samo je.
      Jeszcze nie widziałam dziecka, które by się zagłodziło - z największych niejadków wyrośli zdrowi dorośli.
      • aqua48 Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 12:17
        Zamiast podsuwać posiłki co dwie godziny przejdźcie na system - śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja. O stałych porach i w niedużych porcjach. Bez podjadania i podsuwania czegokolwiek pomiędzy. Drugie śniadanie i podwieczorek dla dziecka mało jedzącego najlepiej w formie owocu, lub soku warzywno-owocowego bez dodatku cukru. I nie wmuszaj, zaciśnij zęby, pozwól dziecku przez tydzień-dwa zjeść tylko tyle ile samo zechce. Jak nie chce zabieraj szybko jedzenie i nie proponuj ponownie za chwilę, ani nie zachęcaj.
        Wyeliminuj wszelkie słodycze, ciastka, słodkie serki, słodką kaszę i słodzone jogurty.
    • mskaiq Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 13:20
      Napisałaś że gdyby nie te wymuszane posiłki to byłoby jeszcze gorzej. Jest właśnie
      odwrotnie, choć trudno w to uwierzyc ale wymuszane posiłki powodują, że dziecko
      nie czuje się głodne.
      Jedyny sposób to przestać wymuszać posiłki, pozwolić dziecku zgłodnieć, żeby samo
      poprosiło. Wtedy zacznie sie jedzenie, bez wymuszeń bo teraz je dla Ciebie a nie
      dla siebie. Bedzie jadła dużo więcej a także zmieni się jej zainteresowanie jedzeniem,
      bedzie chętnie poznawała nowe jedzenie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • twojabogini Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 15:15
      Jeśli tak słaby apetyt utrzymuje się od dawna skonsultowałabym sprawę z lekarzem. Dziecko może mieć alergie pokarmowe, może pewnych substancji nie tolerować, więc warto przyczyny "medyczne wykluczyć". Przed konsultacją dobrze jest zapisywać przez przynajmniej tydzień co dokładnie dziecko zjadło, na co miało ochotę, oraz jak często się wypróżniało i czy były z tym kłopoty i jakie.
      Wmuszanie to najgorsza strategia, na pewno nie sprzyja polepszeniu apetytu. Kiedy dziecko mówi "dość" albo "nie" należy to uszanować. Warto zaobserwować, co dziecku smakuje, kiedy dziecko je najlepiej - czy kiedy jest samo, czy w towarzystwie rodziny, kiedy siedzi w swoim krzesełku, na kolanach rodzica, kiedy je samo, czy kiedy jest karmione?
      Niektóre dwulatki, zwłaszcza te drobne z niewielką ilością zębów rozsmakowują się jeszcze w niemowlęcych papkach (przy takich dzieciach można zastanowić się nawet nad powrotem do butelki - do podawania przez nią mleka, kasz a nawet przecierów warzywnych), inne dzieci preferują potrawy ostre. Zdarzają się okresy faz na jeden konkretny produkt - tydzień od rana do nocy ser, później faza jabłka, potem wędzone kurczaki (takim dzieciom nie należy podsuwać rzeczy zdecydowanie niezdrowych, zresztą nie należy ich podsuwać nikomu).
      Warto pamiętać, że dwulatki zwykle nie są głodne nawet przez pierwsza godzinę po przebudzeniu, więc nie warto zaczynać dnia od śniadania. Pomocne mogą być też: stały rozkład dnia, w tym stale pory posiłków. Konieczne jest wyeliminowanie wszystkich słodyczy i kalorycznych przekąsek, w tym nadmiaru soków owocowych i przecierowych - najwyżej 100-150 ml dziennie!!!
      Warto popracować nad zbilansowaniem posiłków dziecka - każdy posiłek powinien zawierać m.in. białko, węglowodany, zdrowe tłuszcze. Niektóre niejadki lubią mieć wybór - śniadanie to np. kubeczek kaszki, kanapeczki z pastą z sera białego, ogórek i papryczka pokrojone w paseczki, obrane jabłuszko, delikatna herbatka owocowa. To tego domowa mini tarta z zapieczonymi warzywkami i plasterki upieczonej w domu wędliny. Wszystko w małych ilościach, ładnie podane. Obiad - mała porcja zupy, mięso pieczone w paskach, ziemniaki, część tłuczona, część w kawałkach, wybór parowanych warzyw. Z czasem zorientujesz się w preferencjach dziecka i składników do przygotowania będzie mniej. Dwulatkowi wystarczą trzy posiłki dziennie, plus jeden dodatkowy - w zależności od pór posiłków głównych i preferencji dziecka - albo drugie śniadanie, albo podwieczorek. Picie dziecko powinno mieć zawsze pod ręką, warto pilnować, aby nie było zbyt chłodne, ani zbyt słodkie (następnego posiłku maluch nie zje, bo nie będzie głodny).
      Jeśli dziecko jada wyłącznie małe porcje - warto podbijać kaloryczność i wartość posiłków - do kaszy dodajemy np. żółtko, zarodki pszenne, prażony ryż lub amarantusa, jeśli dziecku nie przeszkadzają "fusy" - krojone drobno owoce lub bakalie. Eliminujemy białe pieczywo na rzecz razowego lub mieszanego. Do papki z ziemniaków dodajemy mleko, trochę słodkiej śmietanki, zółtko. Zupy posypujemy mozarellą, na zapiekanki kładziemy też warzywa. Dobrze sprawdzają się kasze - do których można wgnieść parowane warzywa, kalafiora marchew, brokuły. Do mięsa warzyw i ziemniaków można robić różne sosy - np. z jabłek i odrobiny miodu, beszamelowy, jabłkowo cebulowy, cukiniowo-pomidorowy. Do posiłków, zup, past, warzyw dodajemy niewielkie ilości zdrowych olejów (oliwa z oliwek, lniany itp.). Do deserów dobrze sprawdza się sezamowy (nie każdemu dziecku posmakuje, używa się go malutko).
      Niejadkom nie warto podawać posiłków ciężkich - smażonych, solonych, ani pustych - wędliny sklepowe.
      • karoll2001 Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 17:36
        " Niektóre niejadki lubią mieć wybór - śniadanie to np. kubeczek kaszki, kanapeczki z pastą z sera białego, ogórek i papryczka pokrojone w paseczki, obrane jabłuszko, delikatna herbatka owocowa. To tego domowa mini tarta z zapieczonymi warzywkami i plasterki upieczonej w domu wędliny. Wszystko w małych ilościach, ładnie podane. Obiad - mała porcja zupy, mięso pieczone w paskach, ziemniaki, część tłuczona, część w kawałkach, wybór parowanych warzyw".
        oooo mniam adoptuj mnie:D
    • aleksandra1357 Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 16:38
      mokryleon napisała:

      Starszemu dziecku można wiele wytłumaczyć. Jak zachować się w
      > obec dwulatka?
      > Zupełnie nie wiem jak takiej małej istocie wytłumaczyć, że czegoś nie należy ro
      > bić.

      No bez przesady, sama mam dwulatka i on juz duzo rozumie. Doskonale tez wie, ze nie mozna bic i przeprasza, jak to zrobi. Niestety czasem bije - tak bardziej z nudow, ze zmeczenia, dla rozladowania zlosci. Spokojnie tlumaczyc, ze nie bijemy, nie gryziemy itd., bo to boli. Po pewnym czasie dotrze, trzeba cierpliwosci.
      • aleksandra1357 Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 16:39
        A do do jedzenia, to zawsze chlubie sie tym, ze moj 2-latek wazy 10 kg i jest bardzo zdrowy i swietnie sie rozwija. Nigdy nic nie wmuszalam, nie zachecalam - nie chce, nie je.
    • morekac Re: Bunt na pokładzie. 19.10.12, 16:57
      > Co ok 2 godziny proponuje różne posiłki, przeważnie chrupiące, o zróżnicowanych
      > smakach.
      Moim zdaniem co dwie godziny to noworodki jedzą, a nie dwulatki. Nic dziwnego, że nie ma apetytu. Zrezygnowałabym również ze zbytniego urozmaicenia czy zróżnicowania posiłków oraz zastanowiła się nad tym 'przeważnie chrupiące' - czy przypadkiem dziecko nie ma problemu z połykaniem czy gryzieniem? Alergie są również możliwe - ale tutaj ograniczenie zróżnicowania podawanych posiłków też powinno pomóc.

      Niepokoją mnie też, agresywne zachowania: kopanie, szczypanie, ciągnięcie za wł
      > osy, uderzanie ręką - wszystko znienacka. Jak powinnam reagować kiedy dziecko s
      > ię tak zachowuje? Starszemu dziecku można wiele wytłumaczyć. Jak zachować się w
      > obec dwulatka?
      Wykazywać się refleksem i uniemozliwiać mu bicie siebie. Kiedyś mu przejdzie.
      • verdana Re: Bunt na pokładzie. 20.10.12, 10:19
        Trudno sie dziwić, ze dziecko jest niejadkiem, skoro praktycznie bez przerwy jest karmione. Posiłki co dwie godziny+namawianie do jedzenia oznaczają, że dziecko wiekszość życia spędza na jedzeniu albo na odmawianiu jedzenia. Każdemu by przeszedł apetyt.
        Jeśli dziecko jest zdrowe (to oczywiście nalezy zbadać) nalezy przestać wmuszać cokolwiek. Nie chce - niech po prostu nie je. Mój syn w tym wieku jadał max. 2 razy dziennie, a bywały dni, gdy tylko pił. I wyżył, słowo daję. I nawet mu jedzenie nie obrzydło. Najwazniejsze, aby dziecko siadało do stołu zadowolone, nawet jak nic nie zje - to lepiej, niz gdy opiera sie, a zjada...
        A syn jest dorosły i je na moje oko 1/3 tego co ormalni faceciw jego wieku. Bardzo praktyczne i ekonomiczne, szczególnie przy dzisiejszych pensjach:)
        Myślę, ze jeśli dziecko nie bedzie frustrowane codziennie co dwie godziny, to moze przestanie byc agresywne. Na razie trudno mu się dziwić.
    • mokryleon Re: Bunt na pokładzie. 21.10.12, 21:59
      Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Napisałam, że proponuję posiłki. To nie oznacza, że dziecko je zjada.
      Typowa dieta mojego dziecka to np. pół ogórka rano i do wieczora nic.
      Po tym gdy przestałam karmić dziecko, ono przestało w ogóle jeść.
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi z propozycjami posiłków, brzmi to wszystko bardzo apetycznie, jednak nie dla mojego malucha.
      Może napiszę czego moje dziecko nigdy, przenigdy nie zje choćby było od 24 godzin na samej wodzie. Nie zje żadnego mięsa, ani nic co zawiera mięso, nie zje zupy jeśli zawiera warzywa ani żadnych warzyw (z wyjątkiem ogórka), nie zje pieczywa jeśli jest czymkolwiek posmarowane, nie zje ryżu, kaszy ani makaronu, odpadają wszelkie sosy. Wszystko co jest lepkie w dotyku - odpada. Nie zje jajecznicy ani nic o podobnej konsystencji. Jedzenie musi być chrupiące o ile nie jest to banan.
      Kolorowe posiłki są bezcelowe bo zawartość talerza wcale go nie interesuje.
      To co moje dziecko je:
      żuje skórkę od chleba, kawałek banana, jabłka lub ogórka, frytki (nie zawsze) i bezcukrowe wafle lub chrupki kukurydziane.
      Żadna siła nie zmusi go do siedzenia przy stole. Zabiera swoją chlebową skórkę i idzie się bawić. Po jakimś czasie znajduję ten chleb leżący wśród zabawek.
      Wydaje mi się że jego dieta jest zbyt uboga więc wieczorem (po całym dniu o pustym żołądku) karmię go kaszą błyskawiczną na mleku, co przy staraniach i odwracaniu uwagi, zwykle się udaje. Jeśli tylko "przypomni sobie", że je to odmawia następnej łyżki, krzyczy i ucieka.
      Trochę jestem już tym zmęczona, a może rzeczywiście przesadzam. Nie wiem czy to już jest problem czy nie. Jednak nie umiem się nie denerwować kiedy uświadamiam sobie, że jest godzina 19 a moje dziecko zjadło dziś tylko dwa kukurydziane chrupki.
      Pozdrawiam i dzięki.
      • soffia75 Re: Bunt na pokładzie. 21.10.12, 23:59
        Po Twoim opisie diety Twojego dziecka przyszło mi na myśl, że być może klucz tkwi w zaburzeniach odżywiania. Ja w dzieciństwie byłam okropnym niejadkiem, moja córka również je jak wróbelek, ale żadna z nas nie podchodziła do jedzenia tak bardzo wybiórczo, tolerując zaledwie kilka potraw. Może warto by było sprawdzić to u jakiegoś specjalisty?
        • aqua48 Re: Bunt na pokładzie. 22.10.12, 08:56
          A ja bym mimo wszystko najpierw spróbowała przez trzy - cztery dni dziecko przegłodzić. Żadnych skórek, kaszek ani ogórków. Jesz normalnie, to co my przy stole, albo nic. Wybierasz nic, w porządku.
          Mnie się wydaje, że ono w ogóle nie CZUJE nie tylko apetytu, ale także głodu. Może nigdy nie poczuło? Ja w dzieciństwie miałam podobnie, karmiona - jadłam z przyzwyczajenia i z obrzydzeniem parę potraw na krzyż, najczęściej to samo w kółko, ale nie miałam na absolutnie NIC ochoty. Dopiero w wieku kilkunastu lat, kiedy wszyscy PRZESTALI się zamartwiać co zjadłam, czy w ogóle coś zjadłam, i czy mam już anemię złośliwą, czy dopiero ją za chwilę dostanę, przestali co chwilę mi coś proponować do jedzenia i organizm nastawił się na to, że SAM musi zaspokoić braki w dostarczaniu pożywienia zaczęłam odczuwać ochotę na jedzenie.
          A i jeszcze jedno - wcześniej musiałam przynajmniej raz na parę tygodni nic nie jeść przez cały dzień, żeby nie czuć ciągłych mdłości. I mimo, ze byłam bardzo chudym dzieckiem nie traciłam przez to ani energii, ani nic złego mi się nie działo.
          • rulsanka Re: Bunt na pokładzie. 22.10.12, 09:18
            To dziecko nie czuje apetytu, ani głodu - to fakt.
            Przegłodzenie to metoda na zdrowe dziecko, które wybrzydza i domaga się tylko danonków.
            Jeżeli dziecko przez cały dzień nie je nic (autorka wątku niestety nie odpowiedziała na moje pytanie, co PIJE dziecko), jeżeli po kilku godzinach nic niejedzenia nie czuje głodu - to coś jest nie tak. Na moje oko przegłodzenie nie pomoże.
    • mokryleon Psycholog - wariat. 24.10.12, 18:04
      Posłuchajcie,

      moje dziecko ma ponad 2 lata i waży teraz 9,5 kg. To na skutek niewmuszania jedzenia przez ostatni czas. Stawiam (jak poleciła p. psycholog) posiłki na stole co 3 godziny. Zostawiam je tam przez 20 min. Jeśli dziecko w tym czasie nie zje to definitywnie zabieram posiłek.
      Tym sposobem, moje dziecko nie prawie nic. Posadzone przy stole bawi się przez chwilę jedzeniem, ale nic nie weźmie do ust. Jedynie rano, przy śniadaniu próbuje ogórka lub żółtego sera. Ale są to ilości zbyt mniejsze niż zjada chomik lub mysz. Do picia daję mu wodę lub mleko. Są dni kiedy wypija 200 ml mleka, są dni kiedy nie wypija nic. Ponieważ nie je mięsa ani jajek, lada chwila spodziewam się anemii.

      Byłam z dzieckiem u psychologa i nie dowiedziałam się nic z wyjątkiem kilku ludowych mądrości z gatunku "posiłki należy jeść w pogodnej atmosferze" lub "dziecko się nie zagłodzi" oraz propozycji wypróbowania uzdrowicielskiej metody polegającej na przytrzymywaniu na siłę dziecka przez 45 minut dziennie, co psycholog nazwała sprytnie "przytulaniem", a z angielska: terapią holdingową.

      Tak przy okazji, tacy uzdrowiciele powinni zasilić więzienne cele za znęcanie się nad dziećmi. Na Boga, mamy XXI wiek! Z jednej strony - nie można zmuszać do jedzenia, z drugiej - mam siłą trzymać płaczące i wyrywające się z uścisku dziecko. Może ktoś powinien przywiązać "panią psycholog" do kaloryfera w ramach terapii umóżdżającej.

      Tak czy inaczej, jestem załamana i pełna obaw o zdrowie mojego dziecka.
      Zaczęłam zapisywać co moja pociecha zjada. Przez ostatnie 4 dni:

      niedziela: 4 frytki
      poniedziałek: plasterek chałki, 4 chrupki kukurydziane
      wtorek: gryz ogórka, kawałek plasterka sera żółtego (2cmx2cm), 2 chrupki
      środa: plasterek sera żółtego

      Chyba zwariuję niebawem.
      Co jeszcze mogę zrobić ???!!!
      • Gość: basca Re: Psycholog - wariat. IP: *.ghnet.pl 24.10.12, 18:37
        A badałaś hormony tarczycy?
        Ja bym jeszcze poszła do gastrologa
        • mokryleon Psycholog - wariat. 24.10.12, 18:58
          Nie badałam. Kiedyś (ok 2 m-ce temu) byłam u pediatry, ale potraktował mnie ze zniecierpliwieniem, potem zrobiłam badania krwi i moczu i były ok.

          Tyle, że wtedy jeszcze karmiłam dziecko pod lekkim przymusem (to było bardziej odwracanie uwagi - dziecko oglądało bajki a ja ładowałam mu łyżki kiedy się zagapił) Dostawał więc pełnowartościowe posiłki - kaszę na mleku modyfikowanym z rozgniecionym bananem i żółtkiem, przecier z warzyw z mięskiem itd

          Kiedy od pewnego czasu zaczął odmawiać jedzenia warzyw i mięsa, stwierdziłam, że to może psychologiczna reakcja na przymus. Ponieważ widziałam jak jedzą inne dzieci postanowiłam podawać mu "dorosłe" posiłki i zachęcać do samodzielnego jedzenia.

          No i się zaczęło. Malec z własnej woli nie jadł nic przez cały dzień. Wieczorem dawałam mu kolację z kaszy na mleku i innych składników, żeby uzupełnić niedobory diety po całym dniu.

          Aż psycholog (kilka dni temu) poleciła nic nie wmuszać. Teraz on je tylko kawałek ogórka na śniadanie, lub gryz serka. To wszystko. Do końca dnia nie jest zainteresowany jedzeniem.
          Pije też strasznie mało. Są dni kiedy nie pije nic.

          Jak mam szukać dobrego lekarza? Trochę się zniechęciłam, bo pediatrzy (już wcześniej kilkukrotnie zgłaszałam problem z jedzeniem, ale mały był dobrze odżywiony przez wmuszane posiłki) zawsze traktowali to jako przesadną panikę i pletli dyrdymały, że dziecko się nie zagłodzi. A psycholog też się nie spisała. Nie dowiedziałam się nic czego nie mogłabym się dowiedzieć na osiedlowej ławce.
          • Gość: basca Re: Psycholog - wariat. IP: *.ghnet.pl 24.10.12, 20:09
            Ja bym zrobiła chociaż prywatnie badania krwi tsh, ft3, ft4.
            Czasami też zdarza się refluks przełyku i dla dziecka nie jest przyjemne jedzenie, bo przełyk jest podrażniony. Dlatego można popytać gastrologa.
            Możesz zaglądnąć też tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/f,907,Zdrowie_malego_dziecka.html
            Jeśli chodzi o znalezienie dobrego pediatry, to trudno mi doradzić. Może będą wiedziały matki z twojej okolicy.
          • swistak-3 Re: Psycholog - wariat. 29.10.12, 15:34
            Zrób jeszcze posiew kału.
            Gastrolodzy co prawda twierdzą, że bakterie patogenne w kale nie mają wpływu na apetyt, ale z doświadczeń mojej córki wynika inaczej. Bakterie w kale były - nie chciała jeść (spadła z 75 centyla do 3), bakterie zniknęły - apetyt powrócił, bakterie znowu się pojawiły - znowu nie chciała jeść. Ja tutaj widzę dość ścisły związek, może po prostu nikt nie przeprowadził badań w tym kierunku, albo po prostu każdy organizm reaguje inaczej na intruzów w przewodzie pokarmowym.
            Życzę dużo zdrówka.
      • mokryleon Ula Malko i Kacper Woźniak 24.10.12, 19:21
        A może Ula Malko lub Kacper Woźniak będą potrafili mi pomóc :)
        Pewnie czeka mnie seria badań i ciąg wizyt u lekarzy, ale chciałabym wiedzieć czy Waszym zdaniem jest to możliwe (lub na ile prawdopodobne) żeby psychologiczna reakcja na wmuszanie jedzenia była aż taka. Będę wiedziała na którym kierunku się skoncentrować. Czy tym somatycznym, czy psychologicznym. Jeżeli to może być reakcja psychologiczna, to jak powinnam się zachowywać względem dziecka ? Jednocześnie będę badać go u lekarzy, choć najpierw muszę znaleźć dobrego pediatrę, który okaże się bardziej kompetentny niż dotychczasowi rekomendanci kropelek na apetyt.
        • verdana Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 24.10.12, 20:41
          Tak, jest możliwa taka reakcja. Możliwa jest też taka reakcja na to, ze świat kręci się wokół jedzenia - niejedzenie doskonałym sposobem na osiągnięcie zwycięstwa nad rodzicami i na bycie stale w centrum uwagi.
          Ale to można stwierdzić dopiero, gdy lekarz stanowczo orzeknie, zę dziecku nic nie jest.
          Jeśli okaże się, że to reakcja psychiczna, najlepiej byłoby, abyś w ogóle nie karmiła dziecka - tzn jego posiłki powinien mu dawać kto inny, ktoś, komu jest bojętne, ile dziecko zje, a Ty w tym czasie nie powinnaś byc w ogóle w pokoju.
          Ale naprawdę, moje dziecko nie jadło więcej. I było najniższe w przedszkolu. I w klasie. I w I licealnej.
          A teraz ma 180 cm i je.
          • Gość: justcam Re: Ula Malko i Kacper Woźniak IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 24.10.12, 22:57
            tyle samo? o rety moja najstarsza to tez nie jadek, ale jakos udalo mi sie nagimnastykowac i troche wciskac jej rozne papki tworzone pod jej gust smakowy , ale ja nigdy nie zrezygnowalam z podkarmiania , czasem odpuscilam ale jednak pilnowalam tej diety i staralam sie zbilansowac to ze np pozwolilam jej zjesc malo na sniadanie czy poprzedniego dnia. Moim zdaniem maly przy takim jedzeniu to obecnie moze miec brak apetytu z powodu anemii albo jakis innych medycznych przyczyn. Moze podawaj mu witaminy w plynie b.dobry jest feroglobin to tez pomaga dzieciom odzyskac apetyt. Powodzenia
        • soffia75 Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 25.10.12, 01:45
          Zajrzyj tutaj - kilka słów o tzw. selektywnym odżywianiu (zwanym też "jedzeniem wybiórczym), które może wynikać np. z nadwrażliwości w obrębie jamy ustnej. Może to tędy droga?...
          • Gość: sebalda Re: Niejadki IP: *.89.98.152.static.cdpnetia.pl 20.11.12, 13:13
            Moja córka urodziła się bardzo chora (ciężkie zakażenie okołoporodowe), ledwo przeżyła, miałam zawsze obsesję na punkcie jej zdrowia.
            Była klasycznym niejadkiem, a ja chciałam, żeby jadła zdrowo (niekoniecznie dużo, ale zdrowo). Zmuszałam ją do jedzenia, dzięki czemu z trudem, ale jadła. W wieku trzech lat zachorowała na poważną zakaźną chorobę i nie mogła pójść do przedszkola. U opiekunki jadła też mało. Nigdy nie zdobyłam się na jej przegłodzenie, nigdy. Córka rosła, była zdrowa, aktywna, wesoła, nie lubiła jeść, ale też nie miała wyboru. Z czasem odzyskała apetyt, mniej więcej chyba w wieku wczesnoszkolnym. Wyrosła z tego.
            Wiem, że dzisiaj kategorycznie zabrania się zmuszania dzieci do jedzenia, ale nie żałuję, że to robiłam. Córka jest zdrowa, wysoka i mądra:) (dziś już dorosła). Je wszystko, nie ma żadnych manii jedzeniowych ani w jedną, ani drugą stronę, dba o linię, ale w normie, nigdy się nie objada, ma dietę zbilansowaną.
            Szukałabym dobrego pediatry i najpierw sprawdziła pod kątem somatycznym, bo jednak taka nietolerancja większości produktów i skupianie się na niewielu i to specyficznych są dziwne. Dalsze takie jedzenie w tym wieku na pewno będzie pociągało za sobą złe skutki zdrowotne. Gdy wszelkie przyczyny fizyczne zostaną wykluczone, skupiłabym się na dobrym psychologu dziecięcym. Ten, którego opisałaś, chyba się jednak nie przyłozył do problemu:(
            Z całego serca życzę cierpliwości, rozumiem Twoje problemy aż za dobrze, sama to przeżyłam:(
        • mama.dziewczynki Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 20.11.12, 21:39
          Przechodziłam przez taką sytuację niedawno. Dziecko, urodzone na 75 centylu w ciągu pól roku spadło do 10, i tylko dlatego że lekarze (m.in. pediatrzy, gastrolog) zbywali mnie. A problem u mojego dziecka był taki, że nie chciała ssać,b. szybko zaczęła jeść pokarmy podawane łyżeczką, ale tylko papki, kaszki i owoce ze słoiczków. Ale podczas każdego posiłku krztusiła się i wymiotowała, bo nie umiała połykać. Szukałam na własną rękę co z tym zrobić, w międzyczasie okazało się, że ma problem z napięciem mięśniowym, i dopiero dzięki własnemu uporowi trafiłam do neurologopedy jak córka miała 10 miesięcy. I tu dopiero pojawiła się trafna diagnoza - nadwrażliwość w jamie ustnej, mocne napięcie mięśni twarzy oraz dysfagia. Zaczęła się terapia, trwa już właściwie trzeci rok, ale są efekty :) Moje dziecko też nie jadło nic co lepiło się do ręki, dopiero w wieku 3 lat zjadło inny owoc niż banan, je już marchewkę, fasolkę, mięso, jajko i jajecznicę. Je nadal mało, wybiórczo, nie je zup, ale je coś więcej niż kaszki niemowlęce i jogurty, a taką miała dietę prawie do 2 roku życia. Neurologopeda pokazła nam masaże, uczyła gryzienia, połykania. Niestety problem dotyczy niewielkiej części populacji, i często jest lekceważony przez lekarzy. Z drugiej strony nie dziwię się, bo sama słyszę "moje dziecko jest niejadkiem, nie chce jeść obiadu" a międzyczasie bułka, ciastko, serek truskawkowy itp. Reasumując ten długi post, ja bym poszła do neurologopedy, bo ta niechęć do nowości, do lepkich produktów, wybiórczość to jakbym o moim dziecku czytała.
          • verdana Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 20.11.12, 21:42
            To jest zupełnie inny problem - z dzieckiem, które technicznie nie umie jeść.
            Problem autorki wątku jest inny - ma dziecko, które je sprawnie, ale mało.
          • mama.dziewczynki Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 20.11.12, 21:48
            Zapomniałam dodać, że moje dziecko też nie czuło głodu, raz przegłodziłam i nigdy wiecej... Nie jadła przez 5 dni (miała wówczas ok. 6 miesięcy), w końcu nie wytrzymałam i dałam jej kilka łyżeczek mleka, mimo że nie płakała, bo widziałam jaka była słaba, a nie miałam ochoty słuchać później w szpitalu, że zagłodziłam własne dziecko. Do dziś nie prosi sama o jedzenie, mamy w domu stałe pory posiłków. Jak mówi, że nie chce albo że już wystarczy kończymy.
            I jak na typowego "niejadka" przystało wyniki badań zawsze miała w normie. Choć to pewnie zasługa kaszek wzbogacanych witaminami.
            Zajrzyj też na forum "Matki niejadków - grupa wsparcia".
        • ula.malko Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 27.11.12, 21:47
          Dzień dobry,
          Z pewnością ważne by zbadał dziecko lekarz. Gdy wykluczy Pani kwestie zdrowotne możemy zająć się psychologiczną stroną sytuacji.
          Zmuszanie do jedzenia może powodować bardzo silną awersję do jedzenia, agresję, spadek nastroju, ale także zaburza odczuwanie łaknienia - dziecko nie wie czy jest głodne czy nie.
          Polecam artykuł www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,10412060,Nie_zmuszaj_do_jedzenia_.html
          Pozdrawiam,
          Ula Malko
          • Gość: sebalda Re: Ula Malko i Kacper Woźniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.12, 21:50
            Z całym szacunkiem, ale mnie ten artykuł nie przekonuje. Jest tam zdanie: "Zdrowy maluch najlepiej wie, ile jedzenia potrzebuje, by się nasycić". Czyżby? Z informacji autorki wynika, że dziecko zjada kawałek ogórka, potem ostatecznie kawałek skórki od chleba, a i to nie w całości, bo ten kawałek potem poniewiera się wśród zabawek. Rozumiem, że to mu wystarczy, ono lepiej wie??? Słyszałam bardzo wiele historii o przegłodzeniu dziecka. Zwykle ok. 4 dnia rodzice nie wytrzymywali nerwowo i zmuszali wreszcie dziecko do jedzenia. Ono samo z siebie nadal by nie jadło. Nigdy nie słyszałam, żeby przegłodzenie zamieniło niejadka w normalnie, zdrowo jedzące dziecko.
            Zmuszałam córkę do jedzenia, nie wyrządziło to jej najmniejszej krzywdy, jak wynika z moich obserwacji, ani wtedy, ani na dalsze życie. Wręcz przeciwnie. Nie mówię o rozwiązaniach siłowych, ale odwracanie uwagi dziecka, jak to robi autorka, uważam za bardzo dobrą metodę. Dziecko musi jeść, nie ma innego wyjścia, inaczej będzie miało bardzo poważne niedobory, a w tym wieku to jest kluczowa kwestia.
            Przedstawiam swoje zdanie, wiem, że zdanie specjalistów jest odmienne, ja wypowiadam się z pozycji matki, która to przerobiła. Drugie dziecko na szczęście zrekompensowało mi wszystkie tego typu troski, bo od urodzenia było wielkim miłośnikiem jedzenia, co mu się dotąd nie zmieniło:) Całe szczęście ma świetną przemianę materii i jest wręcz chude, ale potrafi zjeść na obiad 3 kotlety i rozgląda się za czwartym:) Do tego górę surówki.
            • soffia75 Re: Ula Malko i Kacper Woźniak 28.11.12, 22:43
              A ja wypowiem się z pozycji dorosłego już niejadka, który w dzieciństwie zmuszany był do jedzenia (no, może nie dosłownie "zmuszany", ale temat mojego (nie)jedzenia był jednym z ważniejszych w domu). Byłam typowym niejadkiem, drobnym, chudziutkim, który poza kilkoma ulubionymi daniami jadł tyle, co wróbelek - rodzinka więc od rana do wieczora biegała za mną z jedzeniem i dokarmiała mnie na wszelkie sposoby. Tu kanapka, tam jabłuszko, tu marchewka tarta (bo takie dziecko bledziutkie...), bułeczka, ciasteczko... W rezultacie nie zdążyłam zgłodnieć po śniadaniu, kiedy na stół wjeżdżał obiad - dla mnie męka (kolejne jedzenie!), dla rodzinki dramat (ona znowu nie je!). I zaczynało się odwracanie uwagi, zabawianie i wszelkie inne zabiegi, "żeby to dziecko chociaż trochę zjadło".
              Nie jestem zwolenniczką jakiegoś "programowego" głodzenia dziecka, uważam jednak, że trzeba mu po prostu pozwolić, żeby zgłodniało. Zadziałało to w moim przypadku, kiedy miałam 10-11 lat; z różnych względów nie było wtedy komu "biegać za mną z jedzeniem", a od śniadania do obiadu musiało mi wystarczyć kilka kanapek w szkole. Zjadałam ten "wyczekany" obiad bez grymaszenia i z apetytem; pamiętam, że właśnie wtedy jedzenie przestało być dla mnie swoistym "obowiązkiem", a zaczęło mi po prostu smakować.
              Moja 7-letnia córka też jest niejadkiem, jak ja w jej wieku. Nauczona doświadczeniami z własnego dzieciństwa nie robię wielkiego problemu z jedzenia i nie dokarmiam jej na siłę; staram się tylko dbać o odpowiednią dietę (owoce, warzywa). Córka je niewiele, wielu potraw nie lubi, miewa okresy zwiększonego apetytu na przemian z jego brakiem - mimo to na siatce centylowej mieści się w normie, jest wesoła i ma niespożytą energię.
              Oczywiście wiadomo, że sprawa nie jest taka prosta, jeśli w grę wchodzą jakieś dodatkowe czynniki natury fizjologicznej lub psychologicznej - ale to akurat nie wynika jednoznacznie z historii opisanej w tym wątku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja