Gość: mama Alicji
IP: 93.91.221.*
19.10.12, 09:29
Moja córka bardzo lubi się ze mną bawić lalkami. Zabawa z jej inicjatywy wygląda tak: jest mama i córka, ostatnio pies. córka pyta mamy czy może mieć psa na co mama zawsze odpowiada, że nie, bo jest za mała (tak jest faktycznie, bo ona chce psa ale my odmawiamy, poza tym ma chomika więc nie chcemy na razie więcej zwierzaków, co jej tłumaczymy).
Gdy w zabawie pojawia się pies to zawsze atakuje dziecko, gryzie ją, bo jak córka tłumaczy, jest chory. Dziecko lubi zwierzęta, ma z nimi kontakt, ostrzegam ją tylko przed obcymi psami, ale żaden jej nigdy nie ugryzł.
Mama w jej zabawach zawsze nie ma czasu bo gotuje albo sama wychodzi do sklepu i zostawia córkę w domu. dziwi mnie to bo zawsze jak idziemy na zakupy to zabieramy ją ze sobą, a "gotowanie obiadu" naprawdę ograniczam do minimum.
Jedyny czas, gdy nie poświęcam jej uwagi i odmawiam zabaw to czas kiedy wracam z pracy i chcę zjeść i trochę odpocząć. W weekendy też czasem się to zdarza, ze chcę odpocząć i mówię, że pobawię się później ale przecież mam do tego prawo.
Mam wrażenie, że córka lubi bawić się w taki sposób, że to ona odmawia, stawia granice - czy to znaczy, że my takich zachowań mamy wobec niej zbyt dużo? Czy to normalne oswajanie się z takimi sytuacjami, przepracowywanie ich?