Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka

21.10.12, 00:19
Mam problem z 16-latką. To najstarsza córka. W zasadzie spokojna dziewczyna, raczej grzeczna, jest nieśmiała, dobrze się uczy, ma raczej fajne, rozsądne koleżanki. Od około pół roku zakochana w o rok młodszym koledze. Problem jest taki, że zakochana jest w nim po uszy, ufa mu bezgranicznie, a jednocześnie nie da sobie nic powiedzieć, właściwie nie chce w ogóle na jego temat rozmawiać, nie chce go zaprosić, nie przedstawi go, o nic nie mogę zapytać, bo ofukuje, że się wtrącam, że to nie moja sprawa itd. W dodatku często mnie okłamuje. Mówi, że idzie do koleżanki, a potem dowiaduję się, że umówiła się z nim na randkę.

Ostatnio totalnie obrażona na mnie, bo zobaczyłam ich zdjęcia, jak się całują i ściskają. Nie, żebym grzebała w jej rzeczach, zobaczyłam je przypadkowo. Ale od tej pory córka się prawie do mnie nie odzywa, nie chce powiedzieć co w szkole, zrobiła się bardzo opryskliwa, nie za bardzo pomoże coś w domu, bo ciągle coś nie tak, albo zmęczona, albo "nie powiedziałam wcześniej", albo "potem", albo nie ma czasu itd. No mam za swoje, po com oglądała te zdjęcia.

Wygląda na to, że sprawa się (dla niej) rypła i jest teraz w głupiej sytuacji. No ale wyjaśnić nic sobie nie pozwoli, ucieka od rozmowy, nie chce w ogóle na ten temat rozmawiać, strzela fochy i wypadałoby, żebym się księżniczce w pas kłaniała.

Jak przejść przez ten burzliwy okres zakochań (i pewnie odkochań) córki, a jednocześnie uchronić ją przed grubszymi konsekwencjami, jeśli rozmawiać nie chce? Jak sobie radziliście z Waszymi dorastającymi dziećmi? Pewnie popełniłam jakieś błędy (pewnie wiele błędów), no ale czasu teraz nie cofnę, a relacje chciałabym naprawić.
    • morekac Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 21.10.12, 07:54
      nie za bardzo pomoże coś w domu, bo ciągle coś
      > nie tak, albo zmęczona, albo "nie powiedziałam wcześniej", albo "potem", albo
      > nie ma czasu itd

      Ale takie jazdy mają również niezakochane 16-latki....
      To, że nastolatka nieco pyszczy, ukrywa swoje życie uczuciowe i ma ogólnego lenia to jeszcze nie jest klęska wychowawcza.
      Jeśli przy tym twoje dziecko jest introwertyczne, to nie oczekuj, że będzie wywalała swoje uczucia komukolwiek.
    • aqua48 Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 21.10.12, 09:15
      ma.ma.go.si napisał(a):

      > Mam problem z 16-latką. To najstarsza córka. W zasadzie spokojna dziewczyna, ra
      > czej grzeczna, jest nieśmiała, dobrze się uczy, ma raczej fajne, rozsądne koleż
      > anki. Od około pół roku zakochana w o rok młodszym koledze. Problem jest taki,
      > że zakochana jest w nim po uszy, ufa mu bezgranicznie, a jednocześnie nie da so
      > bie nic powiedzieć, właściwie nie chce w ogóle na jego temat rozmawiać,

      No, ale jeśli nie znasz chłopaka, to co chciałabyś córce powiedzieć na jego temat?

      > W dodatku często mnie okłamuje. Mówi, że idzi
      > e do koleżanki, a potem dowiaduję się, że umówiła się z nim na randkę.

      Zastanów sie DLACZEGO córka nie chce powiedzieć Ci że idzie na randkę? Z obawy przed rozmową z Tobą? Przed Twoją reakcją?
      >
      > Ostatnio totalnie obrażona na mnie, bo zobaczyłam ich zdjęcia, jak się całują i
      > ściskają. Nie, żebym grzebała w jej rzeczach, zobaczyłam je przypadkowo. Ale o
      > d tej pory córka się prawie do mnie nie odzywa, nie chce powiedzieć co w szkole
      > , zrobiła się bardzo opryskliwa, nie za bardzo pomoże coś w domu, bo ciągle coś
      > nie tak, albo zmęczona, albo "nie powiedziałam wcześniej", albo "potem", albo
      > No mam za swoje, po com oglądała te zdjęcia.

      No bo zobaczyłaś te zdjecia i co? Zatrzymałaś wiadomość dla siebie? to chyba normalne, że zakochani ludzie się całują i ściskają.
      >
      > Wygląda na to, że sprawa się (dla niej) rypła i jest teraz w głupiej sytuacji.
      > No ale wyjaśnić nic sobie nie pozwoli, ucieka od rozmowy, nie chce w ogóle na t
      > en temat rozmawiać, strzela fochy i wypadałoby, żebym się księżniczce w pas kłaniała

      Moim zdaniem wypadałoby, żebyś uszanowała jej uczucia, rozmawiała z nią normalnie i bez potępiania oraz starala się ją zrozumieć. Nie wiem co znaczy Twoje "sprawa sie rypła", czy zakochana dziewczyna nie może sie do chłopaka przytulić, ani go pocałować? Czy jest w tym coś niewłaściwego? Nie rozmawiałaś z nią dotąd na temat seksu, ani antykoncepcji ?
      >
      > Jak przejść przez ten burzliwy okres zakochań (i pewnie odkochań) córki, a jedn
      > ocześnie uchronić ją przed grubszymi konsekwencjami, jeśli rozmawiać nie chce?

      Relacje trudno Ci będzie naprawić jeśli córka Ci nie ufa, musisz starać się na to zaufanie zasłużyć, a nie oburzać sie na nią. Uchronić jej teraz, przed jak piszesz grubszymi konsekwencjami nie dasz rady, to jej życie i to ona powinna już od dawna wiedzieć co i jak robić żeby się przed nimi strzec. A także, że określone czyny pociagają za sobą skutki.

      Weź też pod uwagę, że ŻADNA zakochana kobieta nie patrzy obiektywnie na przedmiot swoich uczuć, niezależnie od tego czy ma lat szesnaście, trzydzieści sześć, czy pięćdziesiąt sześć, albo i więcej. Więc nie krytykuj chłopaka córki, nie nadawaj na niego, bo i tak nie będzie Cię słuchać, rozmawiaj z nią na temat sytuacji, a nie obiektu uczuć. Jeśli dopuści Cię do takiej rozmowy.
      • ma.ma.go.si Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 21.10.12, 23:17
        aqua48 napisała:

        > No, ale jeśli nie znasz chłopaka, to co chciałabyś córce powiedzieć na jego temat?
        A np. to, że powinna mieć ograniczone zaufanie do niego, być ostrożna, nie angażować się w związek, bo choć nie podejrzewam go wprost o to, że chce tylko ją wykorzystać, to jednak nie czarujmy się - statystycznie taka nastoletnia "miłość" i tak nie przetrwa. A o głupstwo bardzo łatwo. Po co mieć potem żal do siebie, do kogoś, mieć nieczyste sumienie, złą reputację itd?

        > Zastanów sie DLACZEGO córka nie chce powiedzieć Ci że idzie na randkę? Z obawy
        > przed rozmową z Tobą? Przed Twoją reakcją?
        Myślę, że tak, jak napisał "scher" - bo wie, że źle robi. A jednak uczucie jest silniejsze od niej i daje się mu ponieść.

        > No bo zobaczyłaś te zdjecia i co? Zatrzymałaś wiadomość dla siebie? to chyba
        > normalne, że zakochani ludzie się całują i ściskają.
        Dla mnie w tym wieku nie takie całkiem normalne. A zdjęcia po prostu dałam jej, a dostałam od fotografa (zamówiła u niego, a może nawet to ten chłopak zamówił, a potem długo nie wybierali, a fotograf znajomy i po prostu mi przekazał, żebym córce dała - a ponieważ nie wiedziałam, że mam coś córce wybrać, to pokazał mi te zdjęcia, czy ją poznaję, czy to na pewno moja córka - to na Twoje ewentualne pytanie, po co zaglądałam do koperty).

        > Moim zdaniem wypadałoby, żebyś uszanowała jej uczucia, rozmawiała z nią normaln
        > ie i bez potępiania oraz starala się ją zrozumieć.
        Staram się, staram, ale jeśli miałabym uszanować jej uczucia (w sensie zaakceptować ten stan), to wtedy nie pisałabym na forum. Łatwo komuś tak radzić, jeśli nie o jego dziecko chodzi.

        > Uchronić jej teraz, przed jak piszesz grubszymi konsekwencjami nie dasz rady, to jej życie
        > i to ona powinna już od dawna wiedzieć co i jak robić żeby się przed nimi strzec.
        Oj, nie takie to proste, jak piszesz, skoro w człowieku tkwi od zarania dziejów chęć uczenia się na swoich, nie na czyich błędach.

        > Weź też pod uwagę, że ŻADNA zakochana kobieta nie patrzy obiektywnie na przedmi
        > ot swoich uczuć, niezależnie od tego czy ma lat szesnaście, trzydzieści sześć,
        No właśnie, właśnie.
        • morekac Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 00:14
          ale jeśli miałabym uszanować jej uczucia (w sensie zaakceptować ten stan),
          Czego dokładnie nie zamierzasz akceptować? Jej uczuć? Z nimi i tak nic nie zrobisz. Nie są twoje.

          A np. to, że powinna mieć ograniczone zaufanie do niego, być ostrożna, nie angażować się w związek, bo choć nie podejrzewam go wprost o to, że chce tylko ją wykorzystać,
          Na miejscu mamy 15-latka bałabym się, że to moje dziecko zostanie wykorzystane.
        • yoma Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 15:51
          > Dla mnie w tym wieku nie takie całkiem normalne

          A w jakim wieku byłoby normalne?
        • yoma Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 15:55
          > o głupstwo bardzo łatwo. Po co mieć potem żal do siebie
          > , do kogoś, mieć nieczyste sumienie, złą reputację itd?

          Rozumiem. Kolejna matka, która nie może ogarnąć tego, że jej słodki aniołeczek może olaboga! zacząć uprawiać to, wiecie... to na s... no te sssswiństwa...
          • verdana Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 16:14
            Ależ hmmm, to nawet nie ma prestensji o ss..., przepraszam, świństwa... Tu jest pretensja o to,z ę dziewczyna ma chłopaka. I nie opowiada matce każdej minuty ze swojego życia. Bo jakże to - ktoś ważniejszy od MAMUSI?
            Podejrzewam, zę za 2-4-8 lat będzie dokładnie to samo.
            • yoma Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 16:34
              To swoją drogą. Ale te "głupstwa", "zła reputacja"? Chyba jednak o ssss chodzi.

              A że mamusia boi się ssss, to boi się też chłopaka i niespowiadania się z każdej minuty, bo jak jest chłopak i nie ma spowiadania się, to na pewno jest ssss.
              • verdana Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 17:19
                No tak, może lepiej s... i nie spowiadania się, niż nieumiejętność ukrycia własnej prywatności przed matką i dziewictwo do grobu...
        • morekac Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 22.10.12, 23:09
          A zdjęcia po prostu dałam jej, a dostałam od fotografa (zamówiła u niego, a może nawet to ten chłopak zamówił, a potem długo nie wybierali, a fotograf znajomy i po prostu mi przekazał, żebym córce dała
          Czy to nie troll? Jakie nastolatki dają zdjęcia do fotografa?!
          • yoma Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 24.10.12, 18:55
            Takie, które używają starego analoga po dziadku...
            • morekac Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 24.10.12, 22:46
              Ale to trzeba mieć kasę na filmy i odbitki, mam wrażenie,że większość młodzieży uznaje już tylko aparaty w telefonach i innych tego typu duperelach - a to się zgrywa na płytkę, zdjęcia można sobie wydrukować w kilka minut - nie trzeba ich nigdzie oddawać.
              Inna opcja: wiedza o zdjęciach pochodzi z innego źródła niż przeciek od fotografa.
            • jedynybasek5 Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 24.10.12, 22:56
              To, że tak strasznie ostrzegasz ją przed tym chłopakiem, zakochaniem... to tak jakbyś jej powiedziała, " zakochaj się jak będziesz miała 80 lat, wcześniej i tak nic z tego nie będzie". Jeśli chcesz, żeby kiedyś stworzyła z mężczyzną dobry związek, pozwól jej "ćwiczyć". Niech sama na sobie przekona się, że to jej się podoba, ale tamto już nie. A seks... no cóż, panna ma 16 lat... Nie wiem, kiedy ludzie zrozumieją, że seks to nic złego. Zajdzie w ciążę? Poniesie konsekwencje. Bo chyba z domu jej nie wyrzucisz? Ja mam córkę 2 letnią, ale gdyby mi mama takie rzeczy mówiła to chyba klóciłabym się z nią non stop. Więc ciesz się, że dziewczyna tylko burknie coś od czasu do czasu. Wiem, że dla matki to ciężki czas, ale niestety nie jesteśmy w stanie uchronić naszych dzieci przed wszystkim.
              ps. Mój mąż czasem mowi, że ma nadzieję, że szybko doczeka się wnuków, że dożyje w ogóle tego,bo będzie wtedy najszczęśliwszym facetem na świecie, jeśli będą to wnuki "poślubne" to super, jak nie to żadna tragedia się nie stanie. Nieważne, czy będzie miała 15 lat, czy 17. Być może światopogląd mu się zmieni jak młoda zacznie dorastać, choć nie sądzę ;)
              • Gość: 71tosia Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.12, 20:12
                Trzeba byc rodzicem dwulatki by marzyc ze corka uszczesliwi was wnukami w wieku lat 15, w koncu wychowywnie dziecka przez dziecko to samo szczescie w rodzinie. Z wiekiem i waszym i corki mam nadzieje zmadrzejecie.
                • aqua48 Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 26.10.12, 09:45
                  Gość portalu: 71tosia napisał(a):

                  > Trzeba byc rodzicem dwulatki by marzyc ze corka uszczesliwi was wnukami w wi
                  > eku lat 15, w koncu wychowywnie dziecka przez dziecko to samo szczescie w rodzi
                  > nie. Z wiekiem i waszym i corki mam nadzieje zmadrzejecie.

                  Przecież nikt o tym nie marzy. Są jednak rodzice, którzy rozmawiają z dziećmi na temat seksu i jego konsekwencji oraz zabezpieczeń przed nimi. A ciąży nastolatki nie traktują jak tragedii, bo co sąsiedzi powiedzą.
                  A są też tacy, którzy każdy pocałunek z chłopakiem i brak ochoty na intymne zwierzenia będą uważać za niezbity dowód, że córka już jest w ciąży. A ewentualny seks będą traktować wyłącznie w kategoriach takich jak "zepsucie sobie reputacji" przez dziewczynę oraz swojej porażki pedagogicznej. Ja tych ostatnich nie uważam wcale za mądrzejszych, jako matka studentów, nie dwulatków.
                  • jedynybasek5 Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 26.10.12, 10:54
                    71tosia, przecież my nie zamierzamy namawiać córki, żeby zaszła w ciążę jako nastolatka. Ale jeśli tak się stanie, to tak czy inaczej będziemy szczęśliwymi dziadkami, i młoda nie usłyszy od nas jednego złego słowa. A ty uważasz za mądrość martwienie się o opinię dziewczyny u sąsiadów, albo wywalenie dziecka z domu bo i tacy rodzice się przecież zdarzają...? Albo jeszcze bardziej dziecku utrudniać życie kazaniami? Dla mnie moje dziecko jest moim dzieckiem, które kocham ponad wszystko nawet kiedy zajdzie w ciążę jako nastolatka. I gdyby tak się zdarzyło, zamierzamy jej pomagać jak tylko się da. Nikomu tym krzywdy nie robi, a najważniejsze jest, aby jej dziecko wychowywało się w odpowiedniej atmosferze. Nie uważam, że jest to głupie podejście. Uważam, że to jest podejście kochających rodziców, dla których ważne jest szczęście dziecka ( i wnuków) niż opinia sąsiadów , nauczycieli itd. Żeby nie było, nie jesteśmy zwolennikami wychowania bezstresowego, nie patrzymy na małą bezkrytycznie, nie chcemy wychować drugiej Dody. Ale opinię innych ludzi odnośnie życia naszego dziecka ( zaznaczam- jeśli nie robi nikomu krzywdy) mamy głęboko w poważaniu.
        • a.nancy Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 13.11.12, 12:07
          > > No, ale jeśli nie znasz chłopaka, to co chciałabyś córce powiedzieć na je
          > go temat?
          > A np. to, że powinna mieć ograniczone zaufanie do niego, być ostrożna, nie anga
          > żować się w związek, bo choć nie podejrzewam go wprost o to, że chce tylko ją w
          > ykorzystać, to jednak nie czarujmy się - statystycznie taka nastoletnia "miłość
          > " i tak nie przetrwa. A o głupstwo bardzo łatwo. Po co mieć potem żal do siebie
          > , do kogoś, mieć nieczyste sumienie, złą reputację itd?

          o, to ja się zupełnie Twojej córce nie dziwię. gdyby moja matka miała właśnie to do powiedzenia na temat mojej pierwszej miłości, to o jakimkolwiek chłopaku dowiedziałaby się dopiero, kiedy bym ją zaprosiła na ślub.

          > > Zastanów sie DLACZEGO córka nie chce powiedzieć Ci że idzie na randkę? Z
          > obawy
          > > przed rozmową z Tobą? Przed Twoją reakcją?
          > Myślę, że tak, jak napisał "scher" - bo wie, że źle robi.

          j.w.
          skoro z góry zakładasz, że chodzenie na randkę jest złe, to czemu się dziwisz, że córka się ukrywa?

          > > normalne, że zakochani ludzie się całują i ściskają.
          > Dla mnie w tym wieku nie takie całkiem normalne.

          o czym córka doskonale wie. dziwisz się, że nie ma do ciebie zaufania? że nie chce przedstawić Ci chłopaka (a niby po co? skoro i tak uważasz, że ich związek jest "nienormalny")?

          > Staram się, staram, ale jeśli miałabym uszanować jej uczucia (w sensie zaakcept
          > ować ten stan), to wtedy nie pisałabym na forum. Łatwo komuś tak radzić, jeśli
          > nie o jego dziecko chodzi.

          zaakceptowanie uczuć własnego dziecka to taka strasznie trudna sprawa...?
    • demonii.larua Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 21.10.12, 10:29
      Dlaczego fakt, iż jest zakochana w młodszym koledze to dla Ciebie problem? Dlaczego młoda kłamie? Co takiego jej mówisz, że odbiera to jako wtrącanie się itd.
      Gdzieś musiał być ten zapalny moment, przypomnij sobie. Może faktycznie zbyt wiele Cię interesuje i córka czuje się osaczona?
    • scher Najpewniej córka 21.10.12, 11:23
      robi coś sprzecznego z twoim systemem wartości, dlatego ukrywa przed tobą prawdę, ucieka od odpowiedzialności. Myślę, że obawy o sposób jej prowadzenia się, są uzasadnione.
      • morekac Re: Najpewniej córka 21.10.12, 13:13
        Opowiadałeś swoim szacownym rodzicielom o swoich pierwszych randkach? Albo że po raz pierwszy pocałowałeś dziewczynę?
        • verdana Re: Najpewniej córka 21.10.12, 13:36
          Tak, porażka. Traktujesz 16-letnia córkę jako kogoś, kto nie ma prawa mieć przed tobą tajemnic, wiecej nawet - ma obowiązek zwierzać Ci sie z całego swojego zycia i uczuć. To porażka - nie szanujesz tego, że córka jest odrebną osobą i ma prawo do prywatnosci. Gdyby działo sie coś złego, to inna sprawa, Ale nic groźnego się nie dzieje, oprócz tego, że przestajesz byc dla dziecka całym światem.
          Wydaje sie, że dla Ciebie problemem jest sam fakt zakochania się - córka zaczęła słuchać kogo innego i z kim innym sie liczyć, a powinna tylko z Tobą. To jest porazka - nie umiedz przestawić sie z bycia matką dziecka na bycie matką nastolatki.
          • ma.ma.go.si Re: Najpewniej córka 21.10.12, 23:26
            verdana napisała:

            > To porażka - nie szanujesz tego, że córka jest odrebną osobą i ma
            > prawo do prywatnosci. Gdyby działo sie coś złego, to inna sprawa, Ale nic groź
            > nego się nie dzieje, oprócz tego, że przestajesz byc dla dziecka całym światem.
            Chyba się nie rozumiemy. Albo mamy zupełnie inny system wartości.
            • morekac Re: Najpewniej córka 22.10.12, 00:15
              Czy twój system wartości zakłada, że powinnaś otrzymać protokół z randki?
              • verdana Re: Najpewniej córka 22.10.12, 08:49
                System warości zakłada, ze dziecko ma obowiązek zwierzxać się matce ze wszystkiego, a matka decyduje o tym, co jej dziecko robi i w kim się zakochuje. I ma prawo pr4zerwać dowolną znajomość, ot tak, bo mężczyźni to dranie są...
                Takie rozmowy, o wykorzystaniu itd, to sie przeprowadza ze znacznie młodszymi dziećmi, a nie wtedy, gdy dziewczyna ma 16 lat i jest zakochana.
                • morekac Re: Najpewniej córka 22.10.12, 09:31
                  To bardziej system kontroli, jak system wartości.
      • aqua48 Re: Najpewniej córka 21.10.12, 14:11
        scher napisał:

        > robi coś sprzecznego z twoim systemem wartości,

        Myślę, że nie ma nic dziwnego, ani nawet nagannego w tym, że ktoś robi coś sprzecznego z cudzym systemem wartości.
        W przypadku młodych ludzi ważne żeby mieli SWÓJ system wartości, który w pełni rozumieją, akceptują i żeby byli mu wierni.



        • triss_merigold6 Re: Najpewniej córka 21.10.12, 17:33
          Jedyny problem to taki, że nastolatki nie są w stanie ponosić konsekwencji swoich niektórych działań ani przewidzieć ich długofalowych skutków.:/
          • aqua48 Re: Najpewniej córka 21.10.12, 17:51
            triss_merigold6 napisała:

            > Jedyny problem to taki, że nastolatki nie są w stanie ponosić konsekwencji swoi
            > ch niektórych działań ani przewidzieć ich długofalowych skutków.

            Jedenasto-dwunastolatki owszem. Natomiast szesnasto-siedemnastolatki są w stanie przewidzieć skutki swoich działań, nawet długofalowe i ponosić za nie odpowiedzialność. Są w stanie nawet legalnie podejmować niektóre prace.
          • aqua48 Re: Najpewniej córka 21.10.12, 17:54
            triss_merigold6 napisała:

            > Jedyny problem to taki, że nastolatki nie są w stanie ponosić konsekwencji swoi
            > ch niektórych działań ani przewidzieć ich długofalowych skutków.:/

            Bez przesady, tu mowa nie o dwunastolatku, tylko o szesnastolatce, która już nawet pracę może podjąć.
          • ma.ma.go.si Re: Najpewniej córka 21.10.12, 23:21
            triss_merigold6 napisała:

            > Jedyny problem to taki, że nastolatki nie są w stanie ponosić konsekwencji swoi
            > ch niektórych działań ani przewidzieć ich długofalowych skutków.:/
            Dokładnie.
        • ma.ma.go.si Re: Najpewniej córka 21.10.12, 23:24
          aqua48 napisała:

          > Myślę, że nie ma nic dziwnego, ani nawet nagannego w tym, że ktoś robi coś sprz
          > ecznego z cudzym systemem wartości.
          > W przypadku młodych ludzi ważne żeby mieli SWÓJ system wartości, który w pełni
          > rozumieją, akceptują i żeby byli mu wierni.
          No nie wiem, przecież tu nie chodzi o całkiem obcy system wartości, lecz wyniesiony z rodzinnego domu. To różnica. O jakim systemie wartości piszesz, że można mieć SWÓJ własny, choć sprzeczny z rodzicielskim, rozumieć go, akceptować i być mu wiernym?
          • aqua48 Masz do córki jakiekolwiek zaufanie? 22.10.12, 08:39
            ma.ma.go.si napisał(a):

            > przecież tu nie chodzi o całkiem obcy system wartości, lecz wynies
            > iony z rodzinnego domu. To różnica. O jakim systemie wartości piszesz, że można
            > mieć SWÓJ własny, choć sprzeczny z rodzicielskim, rozumieć go, akceptować i by
            > ć mu wiernym?

            O jakimkolwiek innym systemie wartości niż ten "domowy". Dopuszczasz w ogóle pomysł, że Twoja córka jednak NIE zaakceptowała w pełni Twojego systemu wartości?
            Że randki z chłopakiem o rok młodszym to nic złego, że całowanie się i przytulanie w wieku szesnastu lat to też nie zbrodnia i że nie muszą do żadnej złej sytuacji prowadzić?
            Że córka może mieć swoje własne życie i nie MUSI Cię do niego dopuszczać w stu procentach? Że ma PRAWO do intymności? A także do popełniania rozmaitych błędów i ponoszenia za nie odpowiedzialności ? Nauczyłaś ją w ogóle tej odpowiedzialności? Czy tylko zamartwiasz się, że młoda kobieta wychodzi spod Twojej pełnej rodzicielskiej kontroli i wobec tego traktujesz ją jak małe niegrzeczne dziecko ?
          • Gość: Milva24 Moja historia IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 22:32
            Opowiem Ci swoją historię. Pochodzę z katolickiej rodziny, gdzie seks przedślubny był nie do pomyślenia. Pojechałam na studia do dużego miasta i zakosztowałam trochę wolności. W domu nie mogłam spotykać się popołudniami z koleżankami, nocować u nich ani chodzić na dyskoteki. Na drugim roku poznałam rok młodszego chłopaka i zakochałam się bez pamięci. Moi rodzice poznali go tuż przed wakacjami ale nie przypadło im do gustu, że jestem taka oczarowana. Matka zaczęła mnie sprawdzać i przeczytała nie wysłany do niego list, z którego wynikało że uprawiamy seks a co gorsza, że zamierzamy mieszkać ze sobą w następnym roku akademickim. Zmusiła mnie, żebym to potwierdziła, po czym rozpętało się piekło. Najpierw mój chłopak został zaproszony i padła propozycja, żeby się ze mną ożenił. Gdy stwierdził, że w przyszłości pewnie się pobierzemy ale nie po kilku miesiącach znajomości, to dla moich rodziców był dowód, że tak naprawdę chce mnie wykorzystać. Został praktycznie wyrzucony ode mnie z domu a mnie urabiano przez następne tygodnie, żebym go znienawidziła. Rodzice bali się, że wrócę do domu z nieślubnym dzieckiem, lub że w ogóle nie wrócę bo mnie zabije i gdzieś zakopie. Mnie też nie oszczędzali, było tych epitetów trochę. Wreszcie, żeby wrócić na studia, bo zagrozili, że mnie nie puszczą, powiedziałam im, że go nie kocham i ze im wierzę. Oczywiście w tajemnicy utrzymywaliśmy kontakt to znaczy on do mnie dzwonił (miałam go wpisanego w telefonie jako koleżankę). Wróciłam na studia i zamieszkaliśmy razem, ale bolało mnie, ze kłamię i że biorę pieniądze od rodziców. Tak naprawdę ulżyło mi kiedy po paru miesiącach sprawa się wydała. Matka powiedziała mi, że skoro chłopak mnie r....cha niech mnie utrzymuje, po czym nie dostałam już od nich pieniędzy. Spodziewali się, że wrócę do domu z podkulonym ogonem tymczasem poszłam do pracy (popołudniami jako sprzątaczka bo studia były dzienne). Na następne wakacje do domu nie wróciłam, bo pracowałam. Jeździłam raz w miesiącu do domu, żeby wysłuchać swojej porcji obelg i pokazać się, że żyję. Po studiach znaleźliśmy lepsze prace i postanowiliśmy się pobrać i mój chłopak pojechał oświadczyć się o moją rękę a tak naprawdę chodziło o nawiązanie kontaktów na stopie pokojowej. Była to najbardziej romantyczna rzecz jaką dla mnie zrobił. Oświadczyny zostały przyjęte, nawet rodzice wyszli z propozycją nie do odrzucenia i za przyjęcie oni zapłacili. Spodziewali się, że teraz skoro jesteśmy po ślubie nasze kontakty się zacieśnią, ale lata chłodu i odrzucenia są niestety nie do naprawienia. Nadal jeździmy do nich parę razy w roku, tym razem już z dzieckiem (oni nie przyjadą bo nie lubią, tak jak nie odwiedzali mnie wcale na studiach) |Niestety nie potrafię się "otworzyć" wobec matki i porozmawiać z nią szczerze, choć ona by tego chciała. Kocham ją bo jest moją matką ale jej nie potrzebuję. Wyciągnij z tej historii wnioski. Twoja córka jest co prawda młodsza niż ja byłam, kiedy poznałam mojego męża ale jeśli jest tak samo jak ja zakochana to do niej nie dotrzesz. Możesz ją najwyżej stracić w sensie emocjonalnym na zawsze.
            • Gość: justcam Re: Moja historia IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 23.10.12, 16:06
              takich historii jest sporo ,czesto sami ich doswiadczalismy na wlasnej skorze, ale jakos latwo idzie zapomniec jak ma sie nastoletnia corke. Nie zawsze odwrocenie rol w sensie ze corka o slabej osobowosci ulega presji rodzicow konczy lepiej czy jako szczesliwsza osoba .Znowu brak pierwszych relacji mesko zenskich w tym wieku tez ogranicza pozniej umiejetnosc wybrania partnera tego wlasciwego.... Trudno tu o zloty srodek i ciezko wymagac od corki rozumu gdy na fali sa emocje . Chyba jednak najlepiej by bylo zrobic cos co zwoci Wam zaufanie do siebie, Mozesz sie zapytac tez corki czy ma jakas propozycje w tym temcie dla was obu? Pozdrawiam i zycze powodzenia w tym wyjatkowym okresie dojrzewania corki.
    • Gość: tuszeani Z innej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.12, 16:10
      Zostałaś już zlinczowana, ja spróbuję pomóc z innej strony.

      Bliski mi jest Twój światopogląd i pragnienie, żeby moje dzieci uznały go za swój. To czym się różnimy, to to że ja uważam, że nie da się dzieciom narzucić swojego światopoglądu wbrew ich woli. Można przekonywać, dawać przykład, ale zmusić się nie da i nawet nie warto, bo łatwo osiągnąć odwrotny efekt.

      Bardzo dobrze piszą o tym w swojej książce Gajdowie:
      Monika i Marcin Gajdowie - Rodzice w akcji - jak przekazywać dzieciom wartości

      Pokrótce, dzielą oni granice na różne rodzaje - jednym z tych rodzajów są granice związane ze światopoglądem. W tym przypadku uważają, że mądre wychowanie nastoletnich dzieci (o młodszych piszą inaczej) polega na tym, żeby przekazywać dzieciom swój światopogląd i w jego świetle swoje zdanie na temat różnych ich poczynań i planów, ale równocześnie dawać paszporty do przekraczania tych granic i eksperymentowania na własną rękę. Dużo piszą o prawie nastoletnich dzieci do intymności i swojego świata duchowego, co więcej, piszą że ukrywanie tego świata przed rodzicami jest jak najbardziej zdrowym objawem i raczej należałoby się martwić, jeśli by było inaczej.

      Jak widać, takie podejście nie kłóci się ze światopoglądem katolickim. Dla mnie to było odkrycie, bo mam w swojej dalszej rodzinie kilka przykładów prób kontrolowania dzieci w sprawach sercowych, co skończyło się zerwaniem kontaktów na wiele lat. Tyle że zdaję sobie sprawę, że realizacja takiego podejścia jest dużo trudniejsza niż postawienie zasieków i serii zakazów.
    • Gość: 71tosia Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.12, 20:58
      o rany ...ale na ciebie napadly tu Panie.
      Dla mnie to normalne ze sie martwisz zachowaniem corki. Tylko ze ja bym oddzielila stan zakochania od typowego dla wieku nastolatki fukania i olewania obowiazkow. Obowiazki powinna miec.
      Nie przejmuj sie tak bardzo ze corka ukrywa kolege. Maja, dzis 17 letnia corka, jeszcze rok temu uwazala temat chlopaka za calkowite tabu, tez fukala i stroszyla sie na najmniejsza uwage. W tym roku jakos samo z siebie sie zmienilo, kolege przyprowadzila do domu, wyraznie szuka mojej i meza akceptacji (''fajny jest?") a nawet sama potrafi z tego swojego 'zakochania' zazartowac. No i nie warto sie tak bardzo przejmowac ze ten obecny znajomy corki nie bardzo tobie sie podoba, raczej sie trzeba zaczac przyzwyczjac do stanu ciaglego zakochania corki niz do konkretnego chlopaka, bo w tym wieku sytuacja z chlopakami bywa dynamiczna ;-)
    • organza26 Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 05.11.12, 09:58
      O matko, bardzo współczuję Twojej córce... Jak przeczytałam tytuł wątku to byłam przygotwana na jakiś hardcore, tymczasem:

      To najstarsza córka. W zasadzie spokojna dziewczyna, ra
      > czej grzeczna, jest nieśmiała, dobrze się uczy, ma raczej fajne, rozsądne koleż
      > anki.

      Określenie fajnej, mądrej nastolatki 'porażką wychowawczą' jest czymś strasznym...

      Nie dziwię Ci się, że się martwisz i masz schizy, nie chcesz żeby córka zaszła w ciążę, ale bez przesady...

      Nota bene, moja matka jest podobna do Ciebie, nawet dużo gorsza. Jak miałam naście lat czytanie moich pamiętników i pokazywanie ich (przy mnie) ojcu i braciom było normą, a moje protesty świadczyły o traktowaniu ich jak wrogów... Ech, szkoda gadać. Dzisiaj mam 28 lat i wiem, że matka jest absolutnie ostatnią osobą do której mogę się zwrócić jeśli mam problem, której mogę opowiedzieć o swoich kłopotach. Kocham ją bardzo, ale ona wie o mnie bardzo mało. Ty jesteś na najlepszej drodze żeby mieć właśnie takie relacje ze swoją córką.
    • maxiowa Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 06.11.12, 22:51
      Czasami wydaje mi sie, ze rodzice, jak tylko staja sie rodzicami, zapominaja jak to bylo gdy oni byli dziecmi.

      Przeciez corka wcale nie musi miec ochoty z toba rozmawiac o chlopakach i to nie dlatego, ze jest zle wychowana, tylko dlatego, ze z rodzicami ciezko rozmawiac o milosci, a juz o tej pierwszej w szczegolnosci. Gdy do tego mama od razu widzi w tej milosci problem, to juz w ogole nie ma ochoty sie z mamuska dzielic czymkolwiek.
      Kolejny punkt - dziewczyna ma 16 lat, a ty teraz z nia chcesz o sexie rozmawiac? Co robilas wczesniej? Myslalas ze do 80 sie nie zakocha? Czy myslisz, ze okres kiedy twoja corka jest po raz pierwszy zakochana jest z jej punktu widzenia najodpowiedniejszy, zeby to wszytko sprowadzac do poziomu gumek i grubszych konsekwencji? :) Jesli chcesz ja teraz uswiadamiac, to musisz to zrobic delikatnie.

      Popelnilas blad, bo zapomnialas jak to bylo miec nascie lat. Przypomnij sobie co ty przychodzilas (a moze nie?) ze swoimi rodzicami w tym wieku i czego oczekiwalas od nich.

      Zycze Ci z calego serca, zebys zmienila nastawienie, bo sam tytul twojego watku i okreslenie zakochanej nastolatki porazka wychowawcza, sugeruje, ze z tym jakie masz w tej chwili nie poprawisz stosunkow miedzy wami.
    • a.nancy Re: Chyba jednak porażka wychowawcza - 16-latka 13.11.12, 12:01
      > Ostatnio totalnie obrażona na mnie, bo zobaczyłam ich zdjęcia, jak się całują i
      > ściskają. Nie, żebym grzebała w jej rzeczach, zobaczyłam je przypadkowo.

      zobaczyłaś i co? jak zareagowałaś? to się działo przy niej, czy pod jej nieobecność?

      > No mam za swoje, po com oglądała te zdjęcia.

      jest różnica między "oglądaniem" a "zobaczeniem przypadkiem". no to jak w końcu było?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja