ma.ma.go.si
21.10.12, 00:19
Mam problem z 16-latką. To najstarsza córka. W zasadzie spokojna dziewczyna, raczej grzeczna, jest nieśmiała, dobrze się uczy, ma raczej fajne, rozsądne koleżanki. Od około pół roku zakochana w o rok młodszym koledze. Problem jest taki, że zakochana jest w nim po uszy, ufa mu bezgranicznie, a jednocześnie nie da sobie nic powiedzieć, właściwie nie chce w ogóle na jego temat rozmawiać, nie chce go zaprosić, nie przedstawi go, o nic nie mogę zapytać, bo ofukuje, że się wtrącam, że to nie moja sprawa itd. W dodatku często mnie okłamuje. Mówi, że idzie do koleżanki, a potem dowiaduję się, że umówiła się z nim na randkę.
Ostatnio totalnie obrażona na mnie, bo zobaczyłam ich zdjęcia, jak się całują i ściskają. Nie, żebym grzebała w jej rzeczach, zobaczyłam je przypadkowo. Ale od tej pory córka się prawie do mnie nie odzywa, nie chce powiedzieć co w szkole, zrobiła się bardzo opryskliwa, nie za bardzo pomoże coś w domu, bo ciągle coś nie tak, albo zmęczona, albo "nie powiedziałam wcześniej", albo "potem", albo nie ma czasu itd. No mam za swoje, po com oglądała te zdjęcia.
Wygląda na to, że sprawa się (dla niej) rypła i jest teraz w głupiej sytuacji. No ale wyjaśnić nic sobie nie pozwoli, ucieka od rozmowy, nie chce w ogóle na ten temat rozmawiać, strzela fochy i wypadałoby, żebym się księżniczce w pas kłaniała.
Jak przejść przez ten burzliwy okres zakochań (i pewnie odkochań) córki, a jednocześnie uchronić ją przed grubszymi konsekwencjami, jeśli rozmawiać nie chce? Jak sobie radziliście z Waszymi dorastającymi dziećmi? Pewnie popełniłam jakieś błędy (pewnie wiele błędów), no ale czasu teraz nie cofnę, a relacje chciałabym naprawić.