pauliibp
22.10.12, 10:36
Dzisiaj nie mogę się ogarnąć po prostu, już bym chciała jechać odebrać Maciusia z przedszkola. Wszystko nie po kolei u nas. Pierwsza adaptacja super, potem był trudny okres jego zachowań w domu, a teraz taki cycol się zrobił, że aż się martwię. Nigdy nie był taki przyklejony do mnie jak obecnie. W zeszłym tygodniu wzięłam dwa dni wolnego bo lekko przychorował, ale w czwartek wrócił do przedszkola. W piątek pani powiedziała mi, że Maciuś jest ostatnio taki smutny, przygaszony i aż za grzeczny, że aż jej przykro i tęskni za tym, żeby trochę porozrabiał. Powiedziałam, że stracił jakoś zapał do przedszkola, że nie chodzi chętnie, poza tym po chorobie jest, to może dlatego. W sobotę ja przychorowałam i moja mama go wzięła na spacer. Zawsze na skrzydłach do babci, najlepiej by u niej zamieszkał. Tymczasem jeszcze z podwórka nie wyszli to już wracał do domu jeszcze dwa buziaki mamusi dać i jeszcze dwie przytulanki i siedział na moich kolankach, tulił się, zasmucił i nie mógł się zdecydować czy iść. W końcu poszedł. Wrócili po niecałych dwóch godzinach. Żadne atrakcje go nie ucieszyły. Babcia zorganizowała mu towarzystwo, zabawy, smakołyki, a on siedział trzymając ją za rękę i szybko chciał wracać do mamusi. Mało tego. Wczoraj po obiedzie pojechał z mężem na basen (zazwyczaj atrakcja oczekiwana cały tydzień). Na basenie owszem, bawił się dobrze, ale ledwie się ubrali to już minka zrzedła bo już chce do mamy. Nawet frytki nie smakowały tak jak zazwyczaj. Dziś przed wyjazdem do przedszkola błagał mnie, żebym z nim poszła albo żebyśmy zostali w domu. Ostatecznie zasmucony poszedł do przedszkola, ale stwierdził, że będzie patrzył przez okno czy już po niego idę. Serce mi pęka... Co to za etap w jego rozwoju? Jestem dla niego bardzo czuła na codzień. Lubimy się przytulać, mówić sobie miłe rzeczy. Jak powinnam pomóc mu w tym okresie? Czy jeszcze więcej bliskości mu dostarczać czy raczej zapewnić mu trochę więcej czasu choćby z tatą?