aaaniula
25.10.12, 06:59
Wita.
Mój mały ma skończone dwa miesiące. Od momentu powrotu ze szpitala spał we własnym łóżeczku. Zasypiał zupełnie sam. Uspokojony, utulony, przykryty kołderką zasypiał niemal w kilka sekund. Około 4 tygodnia życia zaczęły się problemy z brzuszkiem, które były dość intensywne. Malutki był potwornie wzdęty, płakał niemal cały czas. Okazało się, że to skaza białkowa. W tym czasie był noszony na rękach, lulany, "zatykany" smoczkiem. W ruch poszły suszarki i termofory. Byle przespał choć godzinę. Problem brzuszkowy został opanowany, pozostał problem, który sami stworzyliśmy- zasypianie. Mały domagał się noszenia, przytulania i smoka. Udało się przywrócić zasypianie w łóżeczku, bez suszarki i bez płaczu, ale ze smoczkiem... Mały zasypia, wypluwa go i się budzi. Więc trzeba znów podać smoczek i czekać, aż zaśnie na dobre. I tu mój dylemat: pozwolić na spanie ze smoczkiem? Oduczać? Jeśli tak to jak? Próbowaliśmy kłaść małego bez smoka, ale szybko się denerwuje i zanosi płaczem. Podnoszę go, uspokajam i odkładam do łóżeczka. Za chwilę znów płacze i to niestety mocniej niż poprzednio. Takie podnoszenie niestety doprowadza go do histerii. Kiedy dostanie smoczka, taki zmęczony, zasypia w minutę. Nie wiem co robić... Samo podawanie smoka i czekanie aż zaśnie nie stwarza mi problemu, tylko zastanawiam się czy dobrze tworzyć taki nawyk, w internecie jest mnóstwo sprzecznych informacji w tym temacie. Proszę i pomoc.