pinia82
25.10.12, 13:02
Mam czterolatka, który na przestrzeni ok póltora, dwóch lat zmienił się strasznie. Z pełnego energii, wszędobylskiego, głośniego i nie bojącego się niczego dziecka zamienił się w bardzo bojącego maminsynka. Ciągle wymyśla nowe strachy (wiem, dzieci tak mają, ale u mojego chyba ponad normę),
-np. boi się być sam w pokoju, mimo zapalonego światła, tv, gdzie ja jestem na dole, reszta rodziny też,
-nie śpi w swoim pokoju, jak ja zniknę - na chwilę (o czym go uprzedzam oczywiście i wybłagam aby nie szedł ze mną), np. by uśpić młodsze dziecko, co chwila mnie woła, czy jestem, dosłownie w odstępie minuty.
-Nie śpi dłużej niż do 6 rano; kiedy wstaje mój mąż do pracy (śpią w 1 łóżku)...on zrywa się na równe nogi, przerażony i idzie do pokoju obok np. oglądać bajki, bawić się,
-na podwórku (przed naszym domem, ogrodzonym) sam nie będzie, bo się boi...jak już go "wypędzę", to muszę stać przy otwartym oknie i na niego zerkać.
- Ciągle musi być w czyjejś asyście, nawet do toalety w p-kolu chodzi z panią, bo boi się że go wentylacja wciągnie.
- Niechętnie chodzi na basen, i do fryzjera, bo tam są suszarki - on żadnych takich urządzeń nie toleruje, jak próbowałam mu ostatnio osuszyć włosy, to uciekł z wielkim wrzaskiem, czym oczywiście wywołał dziwne spojrzenia pozostałych...
jest to okropnie męczące dla nas wszystkich, w dodatku zaczal ok 4-5 x w tygodniu budzic sie w nocy i płakać, rozpaczac - "gdzie jest jego mama" (spie w pokoju obok z maluszkiem, który baaardzo kiepsko spi i to było rozwiazanie jedyne abym w ogóle sypiała w nocy).
poza tym, jest bardzo normalnym dzieckiem, w p-kolu nie ma problemów, chyba nawet ani razu nie płakał, jest towarzyski, ale np. boi sie dzieci starszych i szybszych od siebie (to moja obeserwacja z placu zabaw), nie potrafi się bronić - dopiero zaczal przygode z przedszkolem i jest bardzo wrazliwy - potrafi płakac jak ktos płacze,
dodam, że większość z jego natręctw jest wynikiem jakiś zdarzeń w jego zyciu, np. tak strasznie wyglądający sąsiad, który próbował mu pomóc wstać jak on upadł kiedyś tam (do dziś boi się tego pana i mężczyzn ogolnie),
raz też jak usnął w dzień, poszlam przed dom wywiesić pranie, nie słyszałam że się obudził, on chyba szukał mnie wtedy po całym domu, wróciłam może po 5 min. ale on był przerażony. To było jakieś 1,5 roku temu, od tego momentu boi się że go zostawię chyba?
Niechęć do toalety (siku zrobi, ale tylko w domu i p-kolu) jest wynikiem włączającego sie wiatraczka w toalecie u naszych znajomych, u których korzystał z WC. Czy wreszcie lejąca się na glowę woda z prysznica (tego też się boi panicznie) to po prostu wina tego, że kiedyś pomieszałam przyciski i włączyłam mu z nienacka deszczownicę. Muszę strasznie uważać, co robię aby nie wywołać kolejych obaw.
Czytałam różne poradniki, nie umiem go "odczarować", nic nie pomaga. Jak ja mogę do niego dotrzeć?! Dodam, że spędzam z nim tyle czasu ile moge, rozmawiam, tłumacze ale juz nie mam siły, nie moge nigdzie wyjsc bo on płacze "za mamą" , kapac go ma tylko mama, usypiac mama. Jestem tym bardzo zmęczona. Jak ogarnac jego "strachy"???