Dodaj do ulubionych

Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli!

01.11.12, 23:29
Pisałam już kiedyś o problemach Młodego (2l 3m) z adaptacją w żłobku. Minęły i teraz jest już bardzo ok, pod warunkiem jednak że jest odbierany przed leżakowaniem czyli najpóźniej ok. 12:00 (później dzieci które nie leżakują, muszą wyjść żeby nie przeszkadzać w szykowaniu do spania).
Młody lubi chodzić do żłobka i według mnie zostawałby chętnie dłużej gdyby nie kazać mu spać. Ze spaniem problemy mieliśmy właściwie od zawsze, trudno usypiał (chyba że przy piersi), często się budził, spał bardzo czujnie i mocno płakał po obudzeniu. Wiele osób mówiło nam, że w żłobku to się zmieni, bo będzie zmęczony i w grupie dzieci będzie padać tak jak one. Nie pada i nie jest zmęczony na tyle żeby zasnąć w domu wcześniej niż ok. 14:00-15:00. Co prawda twierdzi że chce w żłobku spać, ale każda z dotychczasowych prób (kilku) kończyła się potwornym rykiem (nie chcę spać!) już przy ubieraniu w piżamę i w efekcie wyprowadzeniem Młodego do mamy siedzącej na wszelki wypadek w szatni.

Do tej pory mogliśmy bawić się w czekanie, ale teraz już czasu mamy bardzo mało, bo od początku roku mam wrócić do pracy. Teoretycznie mogę to jeszcze odwołać, ale wypadałoby to zrobić najpóźniej do końca listopada.

Wygląda na to, że mamy do wyboru albo zaakceptować jego protesty i płacze i liczyć na to że w końcu się do tego spania przyzwyczai, albo też odpuścić mu leżakowanie i odbierać jak do tej pory w południe. Tyle że wtedy albo muszę przesunąć powrót do pracy albo w szybkim tempie rozejrzeć się za opiekunką która obsłuży czas pomiędzy odbiorem Młodego ze żłobka a moim powrotem z pracy. Całkowitej rezygnacji ze żłobka nie biorę pod uwagę, Młodemu jest tam dobrze i widać wyraźnie, że jest to dla niego korzystne.

Mieliśmy nadzieję, że spanie w żłobku pomoże nam też zapanować nad rytmem dnia, bo teraz Młody wstaje ok. 7:00 i idzie spać o 22:00 - 23:00 co oznacza że my śpimy dużo za mało w stosunku do potrzeb i zaczyna się to już na nas odbijać zdrowotnie. W domowych warunkach nie udaje się nam tego rytmu przestawić, pomimo wielu długotrwałych prób.

Generalnie wydaje się, że dla niego lepsze byłoby odpuszczenie leżakowania, natomiast dla nas żeby jednak leżakował (a pośrednio i dla niego, bo martwi rodzice to kiepscy rodzice ;) ).

Pomożecie uporządkować myśli i argumenty do podjęcia decyzji?
Obserwuj wątek
        • Gość: tuszeani Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.12, 11:45
          No cóż, skoro wiesz lepiej ode mnie, co wolę i jakie są możliwości...

          Tak się składa, że w grupie jest już kilkoro dzieci, które nie chcą spać, sprawa została postawiona jasno: w takiej sytuacji jedyną opcją jest wcześniejszy odbiór dziecka.

          Nie wiem jak jest w innych żłobkach państwowych, u nas jest właśnie tak. Miałam tego świadomość już wcześniej i zaakceptowałam ten feler jako wadę którą uważam za mniej istotną niż wszystkie zalety tego miejsca - w najgorszym razie będziemy korzystać ze żłobka jak z klubiku na kilka godzin (tak na oko jak ze 30% innych rodziców).

          To co jest trudne, to roztropne podjęcie decyzji, jaki kierunek jest najlepszy dla nas wszystkich. Jestem daleka od narażania dziecka na niepotrzebny stres, ale czasami jednak rodzic powinien być mądrzejszy i pozwolić dziecku na chwilowe niezadowolenie w imię długoterminowej korzyści. Pytanie tylko, czy to jest właśnie ten przypadek.
      • Gość: tuszeani Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.12, 11:32
        Gdyby była taka opcja, to problem by nie istniał. Niestety, w żłobku publicznym realia są takie że przy licznej grupie dzieci nie ma możliwości dostosowania rytmu dnia do indywidualnych potrzeb (no może jedynie do pewnego stopnia w tej najmłodszej grupie, która jest mało liczna).

        Nie biorę pod uwagę zmiany żłobka na prywatny, bo Młody się już w tym zaadaptował, czuje się w nim dobrze, dzieci fajne, panie mądre i oddane dzieciom, opieka i oferta programowa świetne. Tyle że albo trzeba spać (ew. leżeć spokojnie na leżaczku, co przy żywotności Młodego dla nas jest jeszcze większą abstrakcją ;) ) albo rodzice muszą zorganizować odbiór dziecka przed porą leżakowania.
        • Gość: anula36 Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.187.224.45.ip.abpl.pl 02.11.12, 11:44
          nie chce Cie martwic,ale sa dzieci ktore w zyciu nie przystosuja sie do lezakowania, moja pasierbica jest tego najlepszym przykladem, nie chodzilo do zlobka, wiec problem sie rozwiazal, w przedszkolu bawila sie z inna grupa, w domu jak raz zasnela przy ogladaniu bajek po popoludniu na lezaco, nastepnym razem profilaktycznie ogladala bajki juz na stojaco przed telewizorem:)
          Ja bym na razie odbierala przed lezakowaniem, a jesli nie przystosuje sie do konca roku, zapewnila mlodemu odbieranie przez opiekunke, bo wszystko moze sie zdazyc - mozesz zglosic w pracy ze nie wracasz, a mlody sie przystosuje do lezakowania w miedzyczasie.
    • Gość: domza2 Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.11.12, 14:51
      Sorry, ale moim zdaniem takie maluchy muszą spać w dzień i już, to jest konieczne dla ich równowagi , dla systemu nerwowego. To, że x dzieci nie chce spać to moim zdaniem kwestia nieudolności pań. W moim przedszkolu, po pierwszych miesiącach prób, jedno zasypia dłużej, drugie szybciej, jednemu potrzeba więcej uwagi, drugiemu mniej, cała grupa maluchów zasypia jak na sygnał gwizdka. Nasze panie mówiły mi, że dzieci śpią wszystkie, tylko się początkowo muszą do tego przyzwyczaić. Jak mają się przyzwyczaić u was, skoro mama czeka za drzwiami na dziecko? Jak mogę się domyślić, jeszcze inne mamy też tam wysiadują? Opiekunka o tym wie i wykonuje" "usypianie" zupełnie inaczej niż gdyby wiedziała, że MUSI, bo rodzice przyjdą po dzieci o 16. To jakaś dziwna sytuacja. Dziecko ryczy , że nie chce spać, więc koniec próby i jest odprowadzany do mamy? Jakieś żarty. Dzieci wielu rzeczy nie chcą, buntują się, przyzwyczają się. Gdybyśmy na każdy ryk, który nie wynika wcale z krzywdy dziecka reagowali rozwalaniem rytmu dnia, przesuwaniem powrotu do pracy etc. to nie wiem.
      Dla mnie dziwne i już. Dzieci chodzą , rodzice pracują, dzieci uspypiają, najpierw trudniej, potem łatwiej i już. A nie, jakieś cyrki, odbieranie wczesniejsze, czekanie, nasłuchiwanie itd.
      • tuszeani Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 02.11.12, 15:12
        No z tym czekaniem w szatni to rzeczywiście kit. Dałam się w to wkręcić, ale sama widzę że to był kiepski pomysł. Też mi się wydaje, że panie poszły na łatwiznę w sprawie spania, ale ponieważ w innych kwestiach jest super, nie biorę pod uwagę zmiany placówki.

        Moim zdaniem u nas głównym problemem jest inny rytm dnia niż w żłobku - Młody potrzebuje snu, ale dopiero o 14-15. Wcześniejsze budzenie nic nie daje - jest mega marudny przez pierwszą część dnia, a i tak pada dopiero o swojej porze. Marzymy też o tym żeby chodził spać wcześniej, ale ni dudu nie udaje nam się tego dokonać (nie sprzyja niestety metraż, gdzie wszyscy są właściwie na kupie i praktycznie nie da się odizolować dziecka od odgłosów życia reszty rodziny).
      • jola_ep Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 02.11.12, 15:22
        1. dzieci mają różną potrzebę snu. Moją dwójkę wychowywałam podobnie... może tylko tyle, że przy pierwszym bardziej starałam się o rytm dnia, usypianie itp. Dużo więcej spało to drugie. W wieku 2,5 nie było mocnych, aby uśpić moją córę w dzień. Młodszy potrafił spać i dwa razy w ciągu dnia.

        2. Dla małych dzieci sen jest momentem, gdy bardziej narasta potrzeba bliskości - której nie da się zapewnić w żłobku. Większość dzieci się przyzwyczaja, albo po prostu potrzebują snu i ... zasypiają. Ale jak punkt 2 nałoży się na pierwszy...

        Oczywiście można być twardym, nieugiętym, dzieci się przyzwyczają, zaczną zasypiać ....
        tak myślałam, aż się sobie dziwię, że taka głupia byłam. Bo moja się nie przyzwyczaiła (choć był czas, gdy zostawała na leżakowaniu). Może to prostu taki twardy egzemplarz, który zna swoje potrzeby i o nie walczy.

        Ja zapewniłam opiekunkę, która odbierała wcześniej (sąsiadka na bezrobociu). Dom miałam na tyle zorganizowany, że dało się co niezbędne zrobić przy córce, więc wieczorem o 22 wszyscy mogliśmy iść spać. Dzięki temu jako tako się wysypiałam.

        Dla mnie zmuszanie dzieci do leżakowania to niemal barbarzyństwo. Niemal. I oczywiście zależy od egzemplarza. Bo mój młodszy wychodził z założenia, że jak ma się nudzić, to lepiej zaśnie ;) Nawet szkoda, że w pięciolatkach już nie było leżakowania.

        Z drugiej strony dzieci mają w przedszkolu(i żłobku) tyle emocji, że potrzebują wyciszenia.

        Pozdrawiam
        Jola
      • joshima Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 02.11.12, 23:34
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Sorry, ale moim zdaniem takie maluchy muszą spać w dzień i już, to jest koniecz
        > ne dla ich równowagi , dla systemu nerwowego.
        Niestety niektóre maluchy mają na ten temat inne zdanie. Przykład dzieciakó mojego brata, które nie sypiały w dzień mniej więcej od połowy drugiego roku zycia. I nie wygląda na to by ich układ nerwowy na tym ucierpiał.


        > To jakaś dziwna sytuacja. Dziecko ryczy , że nie chce spać, więc koniec próby i jest odprowadzany do mamy? Jakieś żarty.

        Dziwne to jest zmuszanie do spania, dziecka, które w danym momencie nie ma na to najmniejszej ochoty i to metodą wypłakiwania.
    • forumowiczka.to.ja Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 03.11.12, 00:17
      Tuszeani, zgadzam się z Domzą.

      Moje dziecko ma 2l 9 m. i od ponad roku chodzi do żłobka państwowego. On jest z tych śpiących w dzień, do dzisiaj. Ale są dzieci które nie śpią. W grupie "średniej" były 2 pokoje: 1 do spania, drugi do zabaw. Jak dzieci nie spały to siedziały z ciocią po cichutku w pokoju zabaw, bawiły się. Obecnie, w "starszakach" tych pokoi jest kilka, bo i grupa większa, i dzieci więcej nie śpi, jest kilka dzieciaczków zaburzonych (czytaj trudnych do uciszania), a panie potrafią tak je opracować, że nie przeszkadzają pozostałym w spaniu.
      Tuszeani, jesteś niezdecydowana, ale w nieskończoność powrotu do pracy chyba odwlekać nie będziesz? Główny Twój problem to faktycznie wygodne, mało udolne panie opiekunki. Skoro to żłobek państwowy to ja nie rozumiem co to znaczy labo dziecko śpi, albo je zabieram. Porozmawiaj z panią kierownik, u mnie to bardzo rozsądna babka, jak nie da efektu przeniosłabym do innego żłobka.
    • mad_die Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 03.11.12, 08:50
      Zmuszać do snu? NIE.
      Czekać aż się przyzwyczai? też NIE.
      Wg mnie, skoro masz opcję skorzystania z pomocy kogoś, kto odbierze małego i zaprowadzi do domu i poczeka z nim aż przyjdziesz z pracy, to to wg mnie jest najlepsze rozwiązanie.
      Z czasem się pewnie okaże, że młody i o tej 14-15 przestanie spać (z drugiej strony za wszelką cenę starałabym się wyeliminować tak późne spanie po południu, bo to dlatego on potem idzie spać o 23.....- nie wiem, zajmować, wymyślać zabawy, dawać jeść :D i położyć go na spanie juz nocne o 18 )
      I problem z głowy, a Ty z pracy rezygnować nie musisz :)
      • Gość: tuszeani Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.12, 14:30
        Z tym eliminowaniem późnej drzemki to nie tak hop siup ;) Już wielokrotnie go przetrzymywaliśmy. Efekt był taki, że był wściekły, marudny itp., zasypiał na stojąco albo w połowie łyżki przy jedzeniu ok. 18-19, spał przepisowe 1,5-2 godziny i wstawał świeżutki i gotowy do boju ;) A potem padał jeszcze później niż zwykle. Czyli: światło zgaszone, my w piżamach, wykąpani, leżący w łóżkach i udający że już śpimy, a Młody wyspany i wściekły że rodzice nie chcą się z nim bawić ;)

        U nas to nie działa, z dwojga złego wolę drzemkę od 14-15.
    • domza2 Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 03.11.12, 10:19
      No jasne, że nie chodzi o to, aby siłą zmusić małe dziecko do snu, ale a) po raz pierwszy słyszę, że trzeba odebrać dziecko, bo nie chce spać, więc albo panie mają uśpić albo mają zapewnić dziecku możliwość wyciszenia bez spania.

      Z takimi cyrkami się nie spotkałam. Dziecko niemal zawsze można uśpić, tylko trzeba chcieć i umieć - panie nie umieją wyciszyć dzieci, zadbać o to, by poczuły się bezpiecznie - to dla mnie istotny sygnał, bo dlaczego w takim razie w naszym przedszkolu śpi cała grupa, skoro niektóre dzieci tego nie potrzebują? Może jednak panie potrafią tak wyciszyć i uspokoić dzieci, że te same usypiają, a tu czytam, że kilkoro zasnąć nie może i z tego powodu rodzice mają rezygnować z pracy, więc po co w ogóle żłobek, który z założenia ma być miejscem, gdzie dziecko przebywa pod nieobecność rodzica w domu?

      A co do tego, ze dziecko krzyczy, że nie chce spać, a my oczywiście oddajemy je mamie bez jakichkolwiek prób uśpienia - moje dziecko krzyczy , że nie chce spać właśnie wtedy najgłośniej kiedy jest najbardziej zmęczone. Na krzyk nie przerywam usypiania, chwytam na kolana, nucę, śpiewam i po kilku minutach mam śpiące dziecko, które jeszcze przez sen powtarza "ja nie chcę spać", więc bez przesady, żeby każdy krzyk, ryk interpretować jako świadomy komunikat dorosłego człowieka. Ale rozumiem, że w państwowej placówce panie nie się w stanie poświęcić tyle uwagi dzieciom (jest ich wiele) ile mogą poświęcić w placówce prywatnej. I tutaj żłobek staje się klubikiem dla dziecka, w którym ono jedynie się socjalizuje i nic poza tym - nie spełnia swojego prymarnego zadania (Twój powrót do pracy).

      Tuszeani, moje dziecko też zasypiało ok. 14-15, do przedszkola poszła w wieku Twojego, zasypianie mieli ok. 12-12.30. Myślałam, że to się w życiu nie uda, udało się po pierwszym tygodniu. Dziś mąż widział, jak cała grupa śpi pokotem, spało całe przedszkole, starsze dzieci, ok. 4-letnie także. Jakoś im był sen potrzebny?
    • kacper.wozniak Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 05.11.12, 19:22
      Rozumiem, że

      Obowiązkowe leżakowanie, w żłobkach/przedszkolach jest pomysłem archaicznym i moim zdaniem dużym błędem wielu instytucji. Podobne zdanie mam o przymuszaniu do jedzenia i robienie siku na komendę. Ludzi (w tym dzieci) nie zmusza się do realizacji potrzeb fizjologicznych, bo jest to zabronione prawnie. To, że wygodniej jest opiekunom w żłobku jak wszystkie dzieci śpią (bo np nie śpiące dzieci hałasują i budzą te które śpią), nie powinno w żadnym wypadku być powodem do odmawiania Pani dziecku prawa do uczestniczenia w zajęciach cały dzień. Jest to problem instytucji, która powinna zastanowić się nad:
      a. Organizacją przestrzeni w sali i podziałem na miejsce ciche i głośniejsze
      b. Organizacją zajęć dla dzieci, które nie śpią.
      W ustawie "żłobkowej" standardy opieki wymagają, aby umożliwić dzieciom odpoczynek, co nie oznacza obowiązkowego snu. W grupach żłobko - przedszkolnych, w których pracuję staramy się tworzyć warunki przestrzenne i rytuały, które sprzyjają cichej zabawie w czasie kiedy część dzieci kładzie się spać. Bardzo możliwe, że Pani syn, jeśli nie będzie czuł presji na spanie na leżaku, a zostanie zaangażowany w cichą i spokojną zabawę (np czytanie książki na materacu) sam zaśnie.
      • gris_gris Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 06.11.12, 12:55
        No wlasnie. Moj synek poszedl w polowie wrzesnia do zlobka jako dwulatek. W tej grupie dzieci spia od 12 do 14. Wydawalo mi sie niemozliwe, zeby on tak spal na komende i tyle czasu itp. On do tamtego momentu spal w dzien prawie wylacznie w wozku na spacerze (tylko mojej mamie i siostrze udawalo sie go polozyc na dzremke w domu, mnie to sie udalo moze trzy razy). Powiedzielismy w zlobku o naszych obawach i dowiedzielismy sie, ze opiekunki sobie poradza a jak nie bedzie spal, to tez jakos dadza rade. Czyli zlobek zadnych problemow nie robil, co bylo wazne, bo nie musielismy sie tak przejmowac. Ja jednak widzialam, ze w praktyce bedzie to dosc klopotliwe, bo jak dzieci spia, to jedna opiekunka ma przerwe, w sali jest ciemno i trzeba byc cicho, i gdzie wlasciwie synek mialby sie bawic? Przez dwa tygodnie odbierany byl wiec przed drzemka, co bylo sporym utrudnieniem i dezorganizowalo nam dzien, ale ktoregos dnia okazalo sie, ze spi - i tak juz zostalo. Spi tyle, co inne dzieci, a w weekend w domu nadal nie, chyba, ze w wozku na spacerze :) Mysle, ze to co pomoglo, to brak naciskow opiekunek - mowily mu, ze nie musi spac, tylko moze odpoczac; jak plakal kiedys nie mogac usnac ze zmeczenia, to go uspily na rekach. On byl dosc zabawny w tym pierwszym okresie, bo wychodzac do zlobka mowil, ze nie bedzie spal - ja na to, ze ok, wystarczy jak odpocznie - a on sie po tygodniu zorientowal, ze odpoczywanie oznacza i tak usniecie i mowil, ze nie bedzie odpoczywal, natomiast juz w zlobku spal bez problemu; opiekunka chyba sie nawet dziwila, ze my sie tak tym spaniem przejmowalismy.
        • Gość: domza2 Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.11.12, 21:52
          No więc właśnie. Chodzi raczej o stworzenie sytuacji, w której dzieciaczkom oczka już się kleją do snu, a nie nakłanianie na siłę. U mnie było tak jak u poprzedniczki. Też miałam duże obawy, a okazało się po tygodniu, ze śpi jak zabita, a w weekendy, w domu - nie, chyba, że uśnie po wycieczce w aucie.
          Jeszcze Tuszeani, mnie zdziwiło to przebieranie w piżamy. To wyraźny sygnał dla jeszcze nie uśpionych dzieci, że TRZEBA będzie spać, stąd moim zdaniem bunt. W dzień nie śpi się w piżamach. U nas dzieci są rozbierane z wierzchnich warstw, czyli np. w zimie śpią w rajtuzkach, ale nie ma żadnego przebierania. Piżamy są na noc, a w dzień śpi się w ubraniu pod kocem.

          Gdy ja usypiałam dziecko w domu w dzień to nigdy nie mówiłam "teraz pora spać", "zaraz będziesz spać" bo to zawsze wywoływało oczywisty bunt, tylko raczej podstępem, brałam na kolana, czytałam, włączałam muzykę , nie mówiąc ani słowa o potrzebie snu. Dziecko niczego złego się nie spodziewając:)), przychodziło na czytanie chętnie, po czym usypiało samo. To przebieranie w piżamy to błąd.
          • forumowiczka.to.ja Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli 06.11.12, 22:46
            Gość portalu: domza2 napisał(a):

            > Jeszcze Tuszeani, mnie zdziwiło to przebieranie w piżamy.

            Piżamy w żłobkach publicznych to wymóg sanepidu. Absolutny wymóg. Moje dziecko rok temu jeszcze nie musiało mieć piżamki, ale już od dobrego pół roku (jak nie więcej) ciocie wołają piżamy, raz w tygodniu oddają mamom do prania.
            >
            > Gdy ja usypiałam dziecko w domu w dzień to nigdy nie mówiłam "teraz pora spać",
            > "zaraz będziesz spać" bo to zawsze wywoływało oczywisty bunt, tylko raczej pod
            > stępem, brałam na kolana, czytałam, włączałam muzykę , nie mówiąc ani słowa o p
            > otrzebie snu. Dziecko niczego złego się nie spodziewając:)), przychodziło na cz
            > ytanie chętnie, po czym usypiało samo.

            U nas znowu nie oszukujemy, wcześniej mówię do synka "teraz zjemy zupkę i idziemy spać". I idziemy do łóżka, zakładamy piżamkę i synek różnie, raz opowiadam mu bajeczkę i ładnie usypia, czasami ma milion spraw do załatwienia i nie może jeszcze sie połozyć, ale z reguły problemu z tym nie ma. Ale co dziecko to inny charakter, inne przyzwyczajenia, u nas jest tak, u Was inaczej, wszędzie jest miłość do dziecka i troska ;-)
    • Gość: tuszeani Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.12, 13:17
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Pomogliście mi wszystko to sobie poukładać.

      Uważam że mój syn potrzebuje snu w dzień. Dlatego jakieś 2 dni po jego powrocie do żłobka po chorobie, wystartujemy ze spaniem na poważnie. Żadnego czekania w szatni, ale też będę czujna na sygnały, że problem z zasypianiem jest poważniejszy niż tylko "zwykłe" protesty tak jak w domu (mamy z tym podobnie jak u domza2). Ten tydzień poświęcam na kolejną próbę przestawienia rytmu dnia. Na razie kosztem wcześniejszego wstawania jako tako się udaje przyspieszyć start dziennej drzemki do 12:30 - 13:00, wieczorna pora spania na razie bez zmian (w sensie że start usypiania przesunięty, koniec bez zmian).
      Spróbujemy, uważam że spanie w żłobku byłoby najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich, ale jeśli będzie widać, że nie idzie, w drugiej kolejności będę negocjować z paniami żeby zapewniły jakąś sensowną alternatywę (choć tu nie mam zbyt wielkich nadziei na sukces).

      Wracam do pracy zgodnie z planem. Uznaliśmy, że i tak musimy nagrać opiekunkę, bo nasi z mężem pracodawcy nie zgodzą się na zwolnienia po 2 tygodnie jeśli Młody będzie chorować tyle co teraz. W ostateczności ta sama opiekunka będzie Młodego codziennie odbierać wcześniej.
      • Gość: domza2 Re: Spanie w żłobku - pomóżcie uporządkować myśli IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.11.12, 14:20
        No to powodzenia Wam życzę! A o piżamach jako wymogu sanepidu nie wiedziałam.

        Forumowiczko, myślę, że mój sposób na usypianie nie był oszukiwaniem. W tamtym okresie (gdy dziecko miało 2-3 latek) taki sposób najlepiej zdawał egzamin, a dziecko musiałam położyć, bo jeśli nie spało, bardzo się męczyło, było bardzo pobudzone.
        Teraz, gdy ma już prawie 3,5 roku reaguje na bardzo racjonalne argumenty. Potrafi się położyć spać w sekundę, jesli wie, że po drzemce mamy się gdzieś wybrać. teraz mogę mówić: czas spać, bo potem jedziemy i musimy mieć siły, ale rok temu to było na nic.
        Wolałam uśpić nie mówiąc o potrzebie spania niż patrzeć jak dziecko działa z kompletnie wyczerpanym układem nerwowym.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka