Gość: na wyczerpaniu
IP: *.toya.net.pl
05.11.12, 22:58
Mam 3 letniego syna. Przemądry chłopiec, śliczny, bystry. Ale i piekielnie uparty. Mąż ma pracę bardzo niesystematyczna, bywa, że cały miesiąc jest w domu, a bywa że 2 miesiące widujemy się tylko w weekendy. Kłócimy się o syna, bo raz ja mu na wszystko pozwalam, a za chwilę mąż twierdzi że przesadzam i jestem za ostra. Ja mam podobnie, raz widzę że mąż jest mega cierpliwy, a nieraz traktuje syna jak natrętną muchę.
Obecnie jestem z dzieckiem sama od 2 dni, bo mąż wyjechał, teraz jest ten okres średniego natężenia. I wstyd się przyznać, ale dzisiaj naprawdę miałam dość mojego dziecka. Nawet nie miałam ochoty go przytulić, pocałować. Tłumaczę, obracam w żart, nieraz karcę, dałam niestety kilka razy klapsy. Wszystko na nic. On jest cały na nie, neguje wszystko co powiem, żeby zrobić mi na złość może nie jeść, ostatnio posikał się na podłogę. Rzuca dosłownie czym popadnie, dzisiaj kubkiem z piciem, bije nas po twarzy. Jak ja się wkurzę to jemu jakby przechodzi. Na przykład idzie do pokoju za karę, to on się zabawi, wchodzę a on uśmiechnięty jakby nigdy nic. I za 10 minut znowu. Nawet jakbym chciała pozwolić mu na wszystko to byłby niezadowolony.
Skąd mam brać siłę i cierpliwość? Skąd brać zapal - bo tego mi bardzo brakuje? Syn ma przerośnięty 3 migdał, ma katar, kaszel, teraz byłam z nim tydzień w domu, było fajnie ale świat kręci się wokół niego. Dziś wróciłam z pracy i on po prostu doklejony do mnie - jak cień, a ja....wściekła.
Co mam robić??