4,5 latek uderzył rehabilitantkę w twarz - pomocy!

IP: *.aster.pl 13.11.12, 18:26
moj syn: bardzo niezależny typ, z tendencją do histerii, wrażliwy, ale zdecydowanie bardziej na swoim punkcie, obrażalski. jest bardzo inteligentny. na pewnym etapie rozwoju 'mały tyran', ale odkąd sie zorientowałam stawiam granice, choć to trudne przy jego typie reakcji (stawianie granic długo traktował jako przejaw niekochania). oprócz tego to urocze, kochane dziecko, nie sprawia problemow w przedszkolu, jest chwalony, choć ma opinię indywidualisty, niezależnego w zachowaniu, myśleniu. ma brata mlodszego o 3 lata z ktorym mają bardzo dobre relacje (chociaż czasem zdarza mu się brata uderzyc albo za mocno uścisnąć). wobec mnie i ojca zachowuje się mało pokornie, jest trudny do kierowania, słucha, gdy jemu to pasuje, inaczej zwykle gra na zwłokę. próbuje podnosić rękę, ale zawsze jest to hamowane (nie wolno)

uciekał dziś na zajęciach z ćwiczen ogolnokondycyjnych pani, rehabilitantka krzyknela na niego a wtedy syn uderzyl ją woreczkiem w twarz. dotychczas miała dość luźne podejście do dziecka, nie zbudowala chyba dystansu. ale to oczywiście nie powód... pani początkowo była mocno powściągliwa, nie powiedziala mi wprost co się stało (żeby, jak to ujęla, mnie nie martwić - uważam, ze to jakaś pomylka, przecież powinnam dostać od niej jasny komunikat o takim zachowaniu syna). stwierdzila, ze sobie poradzi, bo wg. niej syn testuje granice. reakcją syna na jej komunikat w mojej obecności, ze na zajęciach dostał ostateczne ostrzeżenie, był bezczelny śmiech prosto w twarz nauczycielki. aż mnie ciary przeszły, nie zobaczylam ani cienia żalu, pokory czy strachu

nie wiem co z tym zrobić. tzn. dalej stawiać granice, ale cholernie sie zmartwilam, bo wyglada na to, ze dotychczasowe moje metody wychowawcze okazały się porażką
    • verdana Re: 4,5 latek uderzył rehabilitantkę w twarz - po 13.11.12, 18:43
      Z synem pogadać trzeba, koniecznie, ale nie rób sobie wyrzutów. Gdyby uderzył 14, 5 latek mogłabyś tak rozpaczać, ale to jeszcze małe dziecko - zdarza się. Nie oznacza, ze wyrośnie z niego ponury zbir, tylko, ze jest jeszcze na tyle mały, ze nie zawsze potrafi się pohamować. Naprawdę, nie jest to powód do zamartwiania się - ani nawet do zmiany metod wychowawczych.
      Warto też zawsze w takiej sytuacji zapytac "dlaczego". Mój syn niespełna piecioletni uderzył na wakacjach dziadka. Gdy podobnie jak Ty, wsciekła i zdziwiona, po wakacjach zasięgnęłam porady dyrektorki przedszkola, wybitnego pedagoga, powiedziała mi "Jesli takie dziecko jak pani syn uderzyło dziadka, to najprawdopodobniej sobie na to zasłużył".
      Cóż, okazało sie, zę miała rację - co nie oznacza, ze nalezy zaakceptować bicie, tylko zorientować sie, czy dziecko nie zostało doprowadzone do ostateczności.
      • atoness Re: 4,5 latek uderzył rehabilitantkę w twarz - po 15.11.12, 11:36
        Zgadzam się z Verdaną. Dodam, że jest moim zdaniem różnica między uderzeniem woreczkiem - znaczy rzucił w nią i dostała akurat w twarz? - a daniem z liścia. Przeczytałam tytuł i pomyślałam, że dziecię panią spoliczkowało. To byłaby moim zdaniem poważniejsza sprawa.
        • Gość: justcam Re: 4,5 latek uderzył rehabilitantkę w twarz - po IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 15.11.12, 15:58
          ale tu nie chodzi chyba o to z powiedzmy nie zapanowal nad soba i udezyl tylko o ten szyderczy smiech przy pani i mamie ???
          • morekac Re: 4,5 latek uderzył rehabilitantkę w twarz - po 15.11.12, 16:29
            A może śmiech był nie tyle szyderczy co nerwowy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja