Gość: mamik
IP: *.dynamic.chello.pl
13.11.12, 23:10
Tytuł może nie jest najszczęśliwszy, ale już tłumaczę, o co chodzi:
Mój synek ma trochę ponad 1.5 roku i AZS. Żeby jego skóra jako tako wyglądała, nie swędziała, nie szczypała itp. to musimy (między innymi) przynajmniej dwa razy dziennie smarować go kremem - całe ciało, oprócz twarzy, gdzie nic się nie dzieje. On tego nie znosi. KAŻDE takie smarowanie to jest wrzask, łzy, histeria, a często przybiera to takie rozmiary, że z płaczu mały zaczyna wymiotować. Zdarza się to przynajmniej raz w tygodniu, czasem kilka razy. Żadne zabawianie, obracanie wszystkiego w zabawę, tłumaczenie itp. nie działa. On na sam widok kremu zaczyna płakać. Mało tego, ostatnio płacze, jak tylko zaczynam mu zdejmować np. rano piżamę - już wie, co będzie za chwilę. Jest mi go tak strasznie żal, tak bardzo chciałabym mu odpuścić, nie smarować, albo robić to tylko raz dziennie, ale wiem, że wtedy stan skóry znacznie się pogorszy, a jak się pogorszy, to i smarowanie zacznie szczypać i będzie jeszcze gorzej. Poradźcie coś, bo oszaleję. Boję się, że, skoro jest to codzienna sprawa, skoro tak często to się dzieje, to, że odbije się to jakoś niegatywnie na jego psychice :-( Jest z tego jakieś bezbolesne wyjście?
Aha! Jeszcze jedno. Wydaje mi się (no, pewności nie mogę mieć, bo on jeszcze nie mówi za dużo), że podczas takiego codziennego smarowania nic go nie boli, nie szczypie itp. Wiem, że kilka razy (dość dawno) odczuwał przy tym dyskomfort, ale było to w okresie, kiedy zmiany na skórze były bardzo nasilone. W tej chwili, jeśli regularnie smarujemy, na skórze prawie nic nie ma, a on oprócz histerii nie pokazuje w żaden sposób, żeby coś bolało (wtedy pokazywał - łapał się za skórę, ciągnął, inaczej płakał - było widać, że boli). Być może to już jest trauma po tych kilku dawnych bolesnych smarowaniach. Ale nawet jeśli, to co można teraz zrobić, żeby mu pomóc?