kaja7
15.11.12, 18:16
MOja corka za miesiac skonczy 2 lata i od 3 miesiecy cos sie z nia dzieje. Wczesniej slodka, nieplaczaca, wszedzie moglam z nia pojsc, spala w nocy, w dzien 3h. Mowie wam nie wyrabiam, przeciez jestem juz mama po raz drugi, nic nowego.
1)Tak sie stalo po 2 wydarzeniach- choc nie wiem czy maja cos wspolnego. Zapalanie pecherza, antybiotyk, marudzaca, chciala byc noszona, bolalo ja. Nosilam tulilam, martwilam sie, przekonywalam zeby cos wyplia, zjadla.
2)PO chorobie za jakies 2 tyg odsmoczkowanie przed pojsciem do przedszkola po wakacjach.
Wlasnie od sierpnia jest bardzo marudzaca i placzaca. Nie nosze ja na rekach, wiec chce byc noszona. Ignoruje placz. Zaczna dzialac na mnie ze nie moge wytrzymac psychicznie. I tak sie ciagnie 3 mies. Wezma na chwile, przytule ja, pobawie sie. Za jakis czas znow to samo.
Jak pojde do lekarza to powie bunt 2-latka. Nie wiem czy cos ja gryzie, cos dolega, czy to mala cwaniara. Troszke jest zadziorna w stosunku do starszego brata 6 latka.
Jestem bardzo zmeczona tym placzem. Potrzebuje ciszy, usiasc i wypoczac. Od kilku miesiecy nawet nie usiadlam dla relaksu po poludniu. Praca pol etatu 30/tydz, szkola, mieszkam za granica i musialam pojsc do szkolu po raz drugi w zyciu. Maz dojezdza do pracy 3h dzinnie. w sume 12 h poza domem. Staram sie wysprzatac, wymalowac dom, wywiesc czesc rzeczy zeby sie prezentowal bo mamy sprzedac zeby sie przeprowadzic blizej meza pracy. Trwa to juz od 2 miesiecy i nie mam czasu i robota sie postepuje.
Co mam zrobic z tym placzem - prosze nich mi ktos da prosta odp bo moj mozg nie dziala !!!!!