Bunt i wymuszanie krzykiem

IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 18:00
Mam w domu buntownika. Córka buntuje się od roku, teraz ma dwa. Zaznaczam, że mam troje dzieci i aż takich problemów z tym nie przeżywaliśmy nigdy ze starszymi. Od roku mniej więce córka u wszytkich (rodzeństwa, dziadków, rodziców) usiłuje wymusić ogłuszającym piskiem, krzykiem, płaczem to co chce lub reaguje ogromnym buntem (tak samo się to objawia) kiedy czegoś nie chce. Rodzeństwo ulega jej zawsze (dla świętego spokoju) - mają 5 i 7 lat. My bardzo często nie ulegamy, ale są sytuacje kiedy nie dajemy rady i się poddajemy. Chodzi np. o sytuacje takie: mała chce tańczyć, a starsza odrabia lekcje. Tancze z nia (jestem do wieczora czesto sama z nimi) ale w końcu po jakims czasie nie mam już siły, proponuję inną zabawę mówiąc, że już jestem zmęczona - nie i wrzask. Kolejne inne możliwości - nie i wrzask. Więc w końcu ulegam i tańcze jeszcze troche po to by starsza mogła w spokoju skończyć te lekcje. Podobnych sytuacji w ciągu dnia jest wiele. Nie zabraniamy jej zbyt wiele, nie ma jakichś nadmiernych ograniczeń. Po prostu życie samo stwarza te ograniczenia a mała nie jest w stanie tego znieść. I tu jest mój problem: nie wiem co z tym zrobić. Z jednej strony wiem że ona tego nie rozumie, że może mama nie mieć już siły czy zwyczajnie ochoty. Ale z drugiej nie mogę przecież się zmuszać do tego. Z trzeciej mam starsze dziecko które potrzebuje spokoju. Więc ulegam a ona się do tego przyzwyczaja, że tym wrzaskiem wywalczy. Z jednej strony mówi się, że powinno się uszanować możliwości poznawcze dziecka, a z drugiej do szału doprowadza mnie to, że ulegam a jako rodzic to ja powinnam mieć głos decydujący? W żłobku (bo chodzi) panie mówiły, że buntowała się kilka dni - one oczywście ani razu nie uległy. Od tego czasu jest cały czas grzeczna i ciągle chwalona. Jak sobie w takich sytuacjach radzić? Tylko proszę nie piszcie o odwracaniu uwagi czy coś w tym stylu, bo wydaje mi się że robimy wszystko co się da. Chodzi mi o poważną poradę. Boję się, że będzie coraz gorzej - już widzę oczami wyobraźni co będzie za parę lat jeśli nad tym nie zapanujemy. Bo w domu rządzi ta najmłodsza...
    • verdana Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 25.11.12, 18:44
      W tym wypadku dziecko ma świętą rację - jak wrzeszczy, to dostaje co chce. Więc wzmacniacie to zachowanie, uczycie ją po prostu, ze wrszeszczeć i piszczeć trzeba.
      Proponuję dwie rzeczy - pierwsza - to absolutnie nie ulegać krzykom. Starsze dzieci powinny zostać pouczone, ze jak siostra krzyczy, to choćby wrzeszczasła godzinami, one po prostu ją ignorują. To samo dotyczy rodziców - osoby wrzeszczącej nie widzicie, nie przekonujecie, nie dajecie tego, co chce. Oświadczacie po prostu "Jak przestaniesz, to wtedy się tobą zajmę".
      Druga sprawa - przez pewin czas starajcie się jak najszybciej i pozytywnie reagować na wszelkie prosby, wyrazane normalnie, nie krzykiem. Bo coś mi się wydaje, ze dla najmłodszej było mało czasu i zbyt często, zwyczajnie i po cichu o coś prosząc, niczego nie dostawała. Nie tylko trzeba ją zatem nauczyć, zę jak krzyczy, to nic nie dostanie, ale przede wszystkim - że jak grzecznie prosi, to albo dostaje, albo przynajmniej ktoś zwraca na nią uwagę, rozmawia, uśmiecha sie, tłumaczy - a nie mówi "zaraz", albo "nie".
      • Gość: maakita Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 22:04
        Ja to oczywiście wiem. Właśnie o to chodzi, że ja to wiem, że nie powinno się jej ulegać, dlatego dałam przykład żłobka. Ale są sytuacje, kiedy nie widzę innego wyjścia. Problem w tym, że nie wyobrażam sobie żeby zostawić długo wrzeszczące dziecko, zrobiłam to raz i po 20 min miałam pod drzwiami sąsiadów. Jak sobie z tym radzić? Ludzie mają w domu prawo do odpoczynku. To samo było na wakacjach u dziadków. CHociaż pouczeni, po 10min i tak ulegali bo nie byli już w stanie, fizycznie (!) mimo najszczerszych chęci znieść tego krzyku. Nie wiem czy w ogóle jest jakieś wyjście z tego błędnego koła.
        • verdana Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 25.11.12, 23:09
          Uprzedź sąsiadów. Powiedz, ze masz taki problem, ze nie katujesz dziecka i pewnie tydzień mają z głowy. Nie może strach przed sasiadami powodować,z ę dziecko bedzie wrzeszczało coraz więcej. Myślę, zę sąsiedzi przyjmą to ze zrozumieniem.
          Widać, zę w żłobku konsekwencja dała rezultaty - jesli uznajesz, ze musisz dziecku ulegać, to nigdy dziecko nie przestanie wrzeszczeć, bo sama go do tego zachęcasz.
        • morekac Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 25.11.12, 23:12
          Ale przez to, że raz ulegasz, a raz nie - twoje dziecko wie, że te wrzaski są skuteczne. Nawet jeśli są skuteczne w 50%.
        • nomika1000 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 15.01.13, 10:25
          Mój synek jak miał 2,5 roku też miał okres wielkiego buntu. Wszystko bylo źle i jak nie po jego mysli to był wrzask. Generalnie odpuszczaliśmy, ale będąc na urlopie z moim bratem i jego 3,5 letnia córką zobaczylismy, że da się nie ulegać dziecku. Na poczatku próbowaliśmy rozmową ustalić pewne zasady, bardzo prosto ustalając co można, a co nie. Jak reakcją byl krzyk, to odpowiadaliśmy: "porozmawiam z toba jak się uspokoisz", lub "przestań krzyczeć, bo nie rozumiem co mówisz" i generalnie nie zwracaliśmy na niego uwagi, co jakiś czas powtarzając informację. Apogeum było na spacerze, synek chciał aby tata go niósł na barana. Odpowiedź była, że jak będziemy wracać to tata go weźmie, bo będzie zmęczony, a teraz wstał i nóżki są wypoczęte i moga iść. Zaczęło się histeryzowanie, krzyczenie "ja chce", szarpanie za rękę. Nie reagowaliśmy. Co jakiś czas powtarzaliśmy "jak będziemy wracać tata cię weźmie" i nie dawało to efektów. Wrzeszczał tak, że ludzie się odwracali, znajomi którzy z nami szli, zostali przeproszeni za "dyskomfort". A młody był trzymany mocno za rękę i prowadzony dalej pomimo wrzasków. Co jakiś czas kucałam przy nim i pytałam czy chce się uspokoić, jak nie i wrzeszczał, to wstawałam i szliśmy dalej... aż sam poprosił, że chce się uspokoić, więc wzięłam go na ręce i przytuliłam. Wytłumaczyłam jeszcze raz że tata go weźmie jak będziemy wracać i tak było. Ale cała akcja trwała jakieś 30 min. Powtórzyło się jeszcze parę razy, ale wiedząc, że nie ustąpimy odpuszczał.
          Wiem jedno, KONSEKWENCJA jest najważniejsza.
          Życzę powodzenia!!
    • maakita34 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 09:46
      To ja - autorka wątku, poprzednio nie logowałam się. Widzę, że trzeba coś z tym zrobić, bo w domu rządzi niespełna dwulatka. Wystarczy, że wrzaśnie, a z kanapy schodzi starsze rodzeństwo, to jest paranoja jakaś. Ja ostatnio miałam sytuację kiedy wpadła w histerię, bo chciałam przerwać na chwilę zabawę i pójść do toalety. Nie wiem czy dziecko w tym wieku tego może nie rozumieć, że mama chce do toalety? Nawet jeśli nie rozumie, to powinno się po prostu dostosować? Przepraszam was, że zadaję takie pytania, niby jestem doświadczoną już matką, ale nie miałam do czynienia wcześniej z takim buntem, przez co widzę, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Starsze dzieci owszem buntowały się, ale reagowały na tłumaczenie, uspokajały się. Tu mam wrażenie, że mogę sobie mówić co chcę, a to wycie (bo tak to wygląda, uszy puchną) i tak się nie skończy.
      Czy jest coś co mogłabym jej mówić wtedy (i też mąż i starsze rodzeństwo itp.) w takich sytuacjach, kiedy musi się stać coś wbrew jej woli? Jeszcze jedna uwaga - mała niewiele mówi, nie ma dialogu. Ale kiedy się nie wścieka sprawia wrażenie, że rozumie wszystko co potrzebne w tym wieku.
      • verdana Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 09:52
        Dziecko w tym wieku może niem rozumieć, ze mama chce do toalety, absolutnie też nie potrafi świadomie sie dostosować. Problem w tym, zę reagując na wrzaski nie pozwalacie dziecku nauczyć się tego dostosowywania, a własciwie rezygnacji.
        Możesz powtarzać "Teraz muszę /musisz zrobić to i to." Jak zacznie wrzeszczeć mów "Ni krzycz. I tak tego nie dostaniesz" i wyjść. Nie wdawaj się w dyskusje z wrzeszczacym dzieckiem, w tym wypadku proponowałabym, aby tego dziecka po prostu "nie dostrzegać", póki się nie uspokoi.
        • maakita34 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 10:10
          Rozumiem.
          A jak to się ma do tego co piszą, że płaczące dziecko trzeba wyciszyć, że potrzebuje ukojenia, że fakt, że musi przerwać zabawę - swój cały świat, to dla niego prawdziwa tragedia i okazuje to po prostu? I potrzebuje w takiej chwilach wsparcia? Mam wrażenie, że takie treści wyczytałam w "Mądrych Rodzicach" na przykład. Czy źle to zrozumiałam?
          • Gość: domza2 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.11.12, 15:06
            No właśnie, ja też podpinam się pod to pytanie autorki. Bo z jednej strony niby nie reagować na wrzask, z drugiej broń boże nie zostawiać dziecka samego. Przecież dziecko nie wrzeszczy jedynie na zasadzie wymuszenia, może tak wyrażać większość swoich emocji - moja 3,5 letnia córka bardzo świadoma wielu spraw , na nasze prośby o niekrzyczenie odpowiada, że to nie krzyk, ale płacz, a ona nie umie ciszej, bo "taki ma płacz wyrobiony". Czy to my jej wyrobiliśmy ten krzyk czy to po prostu jest jej temperament?
            • verdana Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 15:22
              Mam wrażenie, ze mówimy o dwóch różnych sprawach - płaczu dziecka, gdy jest smutne - i wtedy oczywiście trzeba wyciszyć i utulić i krzyku dziecka, który stał się zwyczajną metodą szantazu - dziecko krzyczy nie dlatego,z ę czegoś go pozbawiono, ale po to, zeby to coś dostać, bo nauczyło się, ze taka jest metoda otrzymania tego, czego pragnie.
              Dziecko krzyczy w tym wypadku nie z żallu, ale w ściśle okreslonym celu. I pocieszanie go jest bez sensu.
              Oczywiscie, to samo dziecko będzie wymagało pocieszenia, gdy placze, bo się przewróciło, zgubiło misia, albo brat na nie nakrzyczał. Ale nie wtedy, gdy płacz jest środkiem do osiągnięcia celu.
          • morekac Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 18:47
            I potrzebuje w takiej chwilach wsp
            > arcia?
            A ty w takiej chwili potrzebujesz pójść do toalety. Wybieraj,co wolisz mieć mokre...
          • jola_ep Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 21:49
            > I potrzebuje w takiej chwilach wsparcia?

            Bo to prawda: potrzebuje wsparcia, bycia obok. Towarzyszenia. Czasem trzeba po prostu poczekać, aż można będzie z dzieckiem nawiązać kontakt.
            Zrozumieć.

            Ale dziecko potrzebuje też bezpiecznego świata. Takiego z silnym, spokojnym, rodzicem. A cóż to za siła, jeśli ulega wrzaskom dziecka? ;)

            Dla uproszczenia uczyłam, że wrzasków nie słucham, a spokojna argumentacja potrafi mnie przekonać.

            Oczywiście zakładam, że reagujemy na potrzeby dziecka, stosujemy różne kruczki, odwracania uwagi i sposobiki. Postępujemy mądrze.

            Ale przecież przychodzi taki moment, gdy zderzamy się z frustracją dziecka, bo świat nie odpowiada na jego oczekiwania. I wtedy pozostaje nam tylko podstawić rękaw do wyryczenia się ...

            Pozdrawiam
            Jola
          • Gość: 1matkapolka Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.play-internet.pl 27.11.12, 15:14
            Przeczytaj jeszcze raz ten rozdział, bo nie doczytałaś, zwłaszcza o atakach młodego Nerona, czy jakoś tak.
            • Gość: 1matkapolka Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.play-internet.pl 27.11.12, 15:20
              Na stronie 128 jest ten rozdział.
        • nomika1000 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 15.01.13, 11:23
          A propos wyjścia do toalety. Jak był z tym problem, to prosiłam aby coś dla mnie zrobił jak wyjdę... np. przygotował autko do zabawy, ustawił korek z aut, lub zrobił mi jakąś niespodziankę.
      • Gość: tuszeani Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.12, 15:31
        > Nie wiem czy dziecko w tym wieku tego może nie rozumieć, że mama chce do
        > toalety? Nawet jeśli nie rozumie, to powinno się po prostu dostosować?

        Mam syna (2l 3m) który często zachowuje się podobnie. Nie wiem jak to jest u innych dzieci, ale jestem w zasadzie pewna, że on nie rozumie tej mojej potrzeby i jeśli się dostosowuje to tylko w wyniku jasno postawionej i wyegzekwowanej za każdym razem granicy. To samo dotyczy np. jedzenia przeze mnie czegokolwiek, kiedykolwiek. "Mama nie musi jeść" i potworny ryk z odciąganiem mamy od stołu (a siłę ma, oj ma!).
        Generalnie uważam, że rolą rodziców dzieci z tak silnym charakterem jest nauczyć je, że istotne są nie tylko ich potrzeby, pomimo nieuchronnych protestów i niezrozumienia.

        Ja też rozczarowałam się tym, że metody które teoretycznie wydają mi się najsłuszniejsze (te z Mądrych Rodziców), u nas często nie działają. Jesteśmy z mężem permanentnie na etapie szukania własnej drogi i własnych metod, różne książki są dla nas inspiracją, ale wiemy już że u nas gotowce nie działają. Pewnie jest tak, że niektóre dzieci da się prowadzić czystym sercem i łagodnością (znam takie!), a innym trzeba bardziej dokręcić śruby, żeby nauczyli się funkcjonować zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Sądzę, że nasz syn (i pewnie Twoja córka) należą do tej drugiej grupy. Problemem jest u nas niestety to, że ani Mąż ani ja nie mamy w swojej naturze tego dokręcania śruby i wychodzi nam to średnio.

        Niezmiennie dążę do jakiegoś złotego środka, który z jednej strony uszanuje wybujałe uczucia mojego dziecka, a z drugiej strony pozwoli zapobiec paraliżowi naszego życia rodzinnego. Wiem że gdzieś ten złoty środek istnieje, ale jeszcze go nie znalazłam.
        • Gość: domza2 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.11.12, 15:34
          Jak my, jak my...;)
          • verdana Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 16:04
            Bo "madre rady" mają to do siebie, że są zawsze dobre i zawsze skuteczne:) Tylko zapominają, że dziecko to nie maszyna, rodzice też nie. I że ludzie nie działają na zasadzie akcja-reakcja , a dzieci, o dziwo, myślą.
            Jesli coś ma działać zawsze, lekarstwo leczy i zgagę i słoniowaciznę - to wiadomo, ze niczego nie leczy:)
      • morekac Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 26.11.12, 18:57
        Wystarczy, że wrzaśnie, a z kanap
        > y schodzi starsze rodzeństwo, to jest paranoja jakaś.
        Miałam wrzeszczące młodsze. Taką miała strategię załatwiania spraw. Wystarczyło, że wrzasnęła, już babcie, dziadkowie, rodzice i wszystkie ciotki z wujkami lecieli, coby 'ratować maleństwo w niebezpieczeństwie'. Maleństwo w tym czasie zalewało się łzami - fakt, że młoda ma trochę taką konstrukcję, że ma oczy 'w mokrym miejscu' (do tej pory najlepiej jej robi, jak się po prostu wypłacze albo wyzłości).
        Najbardziej pomagało:
        1.uprzedzanie wybuchów jej złości i proponowanie dostępnych substytutów
        2.mówienie - z początku jak do ściany - Kiedy płaczesz, nie rozumiem, co mówisz i czego chcesz. Mogłabyś powtórzyć jeszcze raz? - tylko, że miała wtedy już ze 3 lata i bardzo sprawnie się porozumiewała.

        BTW:Tylko kot się nie dawał nabierać na te jej wrzaski i nie złaził z kanapy, więc na kota nie wrzeszczała.
    • mskaiq Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 27.11.12, 18:50
      Chyba najgorszym sposobem uczenia dziecka jest uczenie przez wymuszenie i
      obojętność. Podejscie możesz się zawrzeszczeć na śmierć a ja i tak nie zareaguje
      jest trudne do przyjęcia.
      Argumenty, że przedszkolu udało się nauczyć nie krzyczeć są mylące. Przedszkole
      dla dziecka to nie matka. Tamte osoby moga nie reagować i dziecko to zaakceptuje
      ale o wiele trudniej zaakceptować obojetność i nieczułość własnej matki. Dla dziecka
      taka sytuacja to koniec świata.
      Co nie oznacza, że nie można nic zrobić. Można pokazywać dziecku, powoli uczyć,
      odzwyczajać.
      Niestety dziecko zostało nauczone, że moze mieć pełna uwage matki. Odebranie
      tego gwałtownie oznaczać może dla dziecko odrzucenie i kompulsywna potrzebe
      matki.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • maakita34 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 27.11.12, 22:26
        No więc właśnie dla mnie to wszystko jest ogromnym problemem i nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Co masz na myśli mówiąc pokazywać, uczyć, odzwyczajać? Ten bunt zaczął się tak wcześnie, że nie zdążyliśmy nawet się zorientować. Trudno było mówić o buncie roczniaka, dziecko w tym wieku rozumie mało. Czego od takiego dziecka oczekiwać? W miarę możliwości towarzyszyło mi w codziennych czynnościach tak by płaczu było jak najmniej. Kiedy ten sposób reakcji się tak utrwalił - nie mam pojęcia.
        Chciałabym być wobec niej łagodna, tłumaczyć, zająć czymś innym. Ale reakcją jest zawsze wygięcie w pałąk i wrzask, a gdy ignoruję - rozpaczliwy szloch. Naprawdę córka płacze tak rozpaczliwie, że ja nie mogę tego znieść. Są sytuacje, w których nie można odpuścić - np. fotelik w samochodzie. Każda podróż powyżej 40 min to jest trauma. Mimo postojów itd. 4h jazdy to 3h wycia. I nie wiem jak powinno się w tej sytuacji postąpić. Nie jeździć? Przetrzymać i jeździć? Ja czuję, że córka nie zawsze chce wymusić coś tym płaczem tylko jest zrozpaczona - chce dalej grać, dalej się bujać, chce wyjść z fotelika, chce coś tam... Kiedy zaczynam odwracać uwagę, tłumaczyć, jestem łagodna, choć stanowczo odmawiam - brak reakcji. Kiedy ignoruję - wycie aż do zaśnięcia. Czy tak to powinno wyglądać? Póki nie ma dialogu - naprawdę trudno ocenić intencję dziecka.
      • Gość: anku1982 Re: Bunt i wymuszanie krzykiem IP: 153.19.105.* 28.11.12, 08:43
        Tu chyba nie chodzi o zostawienie dziecka z krzykiem i powiedzenie: jak skończysz to przyjdź, teraz nie chcę Cię znać bo krzyczysz. Raczej chodzi o to, aby być z dzieckiem, ale nie realizować jego wymagać wypowiedzianych w krzyku. U nas pojawił się dopiero bunt 3 latka, ale widzę że jest coraz lepiej i mam przekochane dziecko, ale jak bije, wrzeszczy, popycha, to reaguję szybko, łapię za rękę i mówię że tak nie robimy. Gdy coś wykrzykuje, to mówię, że pogadamy jak powie ciszej, bo go nie rozumiem (tak często jest w rzeczywistości), ale nie wychodzę z pokoju, tylko coś robię: składam pranie, zmywam podłogę, on widzi że naturalną konsekwencją wrzasków czy bicia, jest powtarzana czynność rodzica, która jednak nie prowadzi do spełnienia tego o co tak gwałtownie się domaga, coraz częściej słyszę: poproszę czekoladę, poproszę zabawkę, czy mógłbym dostać... i uprzedzam, uprzedzam...że np. to ostatnia kostka na dziś. A jak próbuje dostać jeszcze jedną, mówię że się umawialiśmy że tamta była ostatnia, możesz dostać rodzynki, on nie pozostaje stratny, ale czekolady nie dostaje. Coraz częściej też nie wpada w wielkie niezadowolenie z powodu odmów, do tego też dziecko musi dojrzeć.
    • ula.malko Re: Bunt i wymuszanie krzykiem 27.11.12, 22:30
      Dzień dobry,
      Z tego co Pani pisze wynika, że córka nie radzi sobie z sytuacjami gdy coś się dzieje nie po jej myśli i reaguje na to krzykiem, bo nie potrafi jeszcze powiedzieć tego co myśli i czuje. Z tego co rozumiem jest rozżalona i nieszczęśliwa. Poza tym, odkryła, że gdy tak krzyczy to wszyscy świetnie rozumieją o co jej chodzi.
      Ona nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej krzyk jest dla Państwa tak trudny do wytrzymania i dlatego ustępujecie, ona Wasze zachowania interpretuje jako adekwatną reakcję na jej potrzeby. "Chciałam, żeby mama dalej się ze mną bawiła i ona to robi.", "Chciałam, żeby siostra mi ustąpiła i to zrobiła". To co teraz trzeba zrobić to po pierwsze nauczyć ją wyrażać swoje potrzeby w inny sposób, po drugie zacząć jej pokazywać gdzie są Państwa granice.
      1. Dobrze jest w zabawie uprzedzać, że za jakiś czas ją skończycie, małe dzieci potrzebują takich sygnałów.
      2. Gdy córka zaczyna krzyczeć to dobrze jest nazwać jej uczucia, "widzę, że jesteś zła/nieszczęśliwa/smutna/niezadowolona, rozumiem, że chciałabyś dalej się ze mną bawić/siaść na kanapie/oglądać bajkę, ale ja teraz idę do łazienki/ale teraz siedzi tu Twoja siostra" etc. Jeśli córka dalej krzyczy można jej zaproponować, że ją Pani przytuli, ukoi.
      Małe dzieci wyrażają swoje emocje w najprostrzy dostępny sobie sposób, nazywając je i dając wsparcie pomagamy im sobie z nimi radzić.
      3. Córka może nie zauważać, że krzyczy tak głośno, warto opisywać co się dzieje - "Kochanie, strasznie głośno krzyczysz. Mów ciszej proszę." Dobrze też stawiać granice i mówić córce, że nie chcecie by tak krzyczała. "Rozumiem, że jesteś zła, ale nie krzycz tak głośno, boli mnie od tego głowa".
      4. Dobrym pomysłem jest szukanie alternatywnych rozwiązań - "nie możesz tu usiąść ale jak chcesz możemy przystawić Ci krzesło, możesz usiąść mi na kolanach.."

      Pozdrawiam i życzę powodzenia,
      Ula Malko
    • scher W żadną stronę nie można przesadzić! 15.01.13, 13:28
      W takim przypadku ja dopracowałem się łączenia stanowczości z miłością. Konsekwencja ma polegać na tym, że dziecko nie dostaje tego, co chce wymusić krzykiem, i należy mu to oznajmić.

      Z drugiej strony nie wyobrażam sobie okrucieństwa w postaci ignorowania tak rozpaczającego dziecka, obojętności (choćby udawanej), bezdusznego wyjścia do innego pomieszczenia.
      Dziecku trzeba towarzyszyć i pomóc mu uporać się w rozsadzającymi je emocjami. Dotknąć, pogładzić po rączce, po policzku, mówić łagodnie o miłości...
      Ale też przecząco kręcić głową na dalsze próby wymuszania i eskalację histerii.

      Po wszystkim wziąć na kolana, przytulić, wycałować, pocieszyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja