Gość: maakita
IP: *.dynamic.chello.pl
25.11.12, 18:00
Mam w domu buntownika. Córka buntuje się od roku, teraz ma dwa. Zaznaczam, że mam troje dzieci i aż takich problemów z tym nie przeżywaliśmy nigdy ze starszymi. Od roku mniej więce córka u wszytkich (rodzeństwa, dziadków, rodziców) usiłuje wymusić ogłuszającym piskiem, krzykiem, płaczem to co chce lub reaguje ogromnym buntem (tak samo się to objawia) kiedy czegoś nie chce. Rodzeństwo ulega jej zawsze (dla świętego spokoju) - mają 5 i 7 lat. My bardzo często nie ulegamy, ale są sytuacje kiedy nie dajemy rady i się poddajemy. Chodzi np. o sytuacje takie: mała chce tańczyć, a starsza odrabia lekcje. Tancze z nia (jestem do wieczora czesto sama z nimi) ale w końcu po jakims czasie nie mam już siły, proponuję inną zabawę mówiąc, że już jestem zmęczona - nie i wrzask. Kolejne inne możliwości - nie i wrzask. Więc w końcu ulegam i tańcze jeszcze troche po to by starsza mogła w spokoju skończyć te lekcje. Podobnych sytuacji w ciągu dnia jest wiele. Nie zabraniamy jej zbyt wiele, nie ma jakichś nadmiernych ograniczeń. Po prostu życie samo stwarza te ograniczenia a mała nie jest w stanie tego znieść. I tu jest mój problem: nie wiem co z tym zrobić. Z jednej strony wiem że ona tego nie rozumie, że może mama nie mieć już siły czy zwyczajnie ochoty. Ale z drugiej nie mogę przecież się zmuszać do tego. Z trzeciej mam starsze dziecko które potrzebuje spokoju. Więc ulegam a ona się do tego przyzwyczaja, że tym wrzaskiem wywalczy. Z jednej strony mówi się, że powinno się uszanować możliwości poznawcze dziecka, a z drugiej do szału doprowadza mnie to, że ulegam a jako rodzic to ja powinnam mieć głos decydujący? W żłobku (bo chodzi) panie mówiły, że buntowała się kilka dni - one oczywście ani razu nie uległy. Od tego czasu jest cały czas grzeczna i ciągle chwalona. Jak sobie w takich sytuacjach radzić? Tylko proszę nie piszcie o odwracaniu uwagi czy coś w tym stylu, bo wydaje mi się że robimy wszystko co się da. Chodzi mi o poważną poradę. Boję się, że będzie coraz gorzej - już widzę oczami wyobraźni co będzie za parę lat jeśli nad tym nie zapanujemy. Bo w domu rządzi ta najmłodsza...