9-latek i jego podejście do uczenia się

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.12, 15:40
Mój syn ma prawie 9 lat - chodzi do 3-ciej klasy. To, o czym napiszę, to częściowo mój problem, ale przekłada się, oczywiście na niego.
Chodzi o podejście do obowiązków - odrabiania lekcji, nauki, ambicji. Tzn. najchętniej robiłby wszystko po łebkach - bylejakie zeszyty, wszystko po najmniejszej linii oporu - pani każe napisać "co najmniej 5 zdań" - nie ma siły, żeby napisał więcej. Poza tym jest ponadprzeciętnie inteligenty, wszyskie testy w szkole pisze na max ilość punktów, wszystko błyskawicznie zapamiętuje, ale nie ma ochoty robić nic poza tym, co musi (a i to z oporami). Odrabianie lekcji to męka dla mnie - nie chce ich robić sam, mam przy nim siedzieć, ale jeśli wymagam czegoś od niego - np. poprawienia nieczytelnie napisanego wyrazu, logicznego zapisu działania matematycznego - zaraz jest problem, nerwy i upór.
Apogeum nerwów osiągnęliśmy oboje przez ostatnie tygodnie - siedział w domu ze złamaną nogą i nadrabiałam z nim lekcje, żeby nie miał zaległości. Na początku było super, ale później nie umiałam go już zachęcić do pracy - marudzenie, kładzenie się na stole, przeciąganie tego obowiązku w nieskończoność - to norma.
Inna rzecz - zainteresowania. Np. bardzo chciał chodzić na Aikido. Po trzech miesiącach znudziło mu się, a może stwierdził, że nie będzie od razu rozkładał wszystkich na łopatki i się zniechęcił? Co powinnam zrobić? Uczyć go konsekwencji - czyli podjąłeś się czegoś to skończ? Czy pozwolić mu na zrezygnowanie z czegoś, co mu nie odpowiada?
Bardzo proszę o radę, jak zachęcić go do nauki i samodzielności w tej dziedzinie?
Jak nauczyć go wiary w siebie i radości z samego faktu pracy nad czymś?
Może za dużo wymagam od 9- latka? Może powinnam go "olać" i zobaczyć co będzie?
Pozdrawiam!
    • morekac Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 01.12.12, 16:00
      Uczyć go konsekwencji
      > - czyli podjąłeś się czegoś to skończ?
      Teraz to aikido to chyba i tak nieaktualne?
      Normalny 9-latek. Naprawdę.

      Odrabianie lekcji to męka
      > dla mnie - nie chce ich robić sam, mam przy nim siedzieć, ale jeśli wymagam cze
      > goś od niego - np. poprawienia nieczytelnie napisanego wyrazu, logicznego zapis
      > u działania matematycznego - zaraz jest problem, nerwy i upór.
      Weź się wymiksuj i nie wtrącaj w te nieczytelne wyrazy. Ewentualnie lekcje może odrabiać w pokoju/kuchni, w którym to coś tam swojego robisz, ale nie zaglądaj mu w zeszyt.

      Apogeum nerwów osiągnęliśmy oboje przez ostatnie tygodnie - siedział w domu ze
      > złamaną nogą i nadrabiałam z nim lekcje, żeby nie miał zaległości.
      Ogólnie współczuję - pozapraszaj może kolegów z lekcjami co 2 dzień (a jak się da, to codziennie: oczywiście, jeśli stan nogi na to pozwala) - będzie miał trochę rozrywki, nieszczęśnik. Weźcie te lekcje, wytłumacz co trzeba i niech sam odrabia, ile może. BTW:trudno jest pisać ładnie ze złamaną nogą, bo się źle siedzi.
    • duch_mariana Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 01.12.12, 17:36
      > najchętniej robiłby wszystko po łebkach - bylejakie zeszyty, wszystko po najmniejszej
      > linii oporu

      Jakoś mu się nie dziwię.Pamiętam jak moja buntowała się przeciw pisaniu wypracowań, które nie były dla niej wyzwaniem. Tu masz takie jedno przykładowe:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,116967003,116972810,Re_sie_zdziwilam_jak_mlodziez_pisze_wypracowania.html
      > pani każe napisać "co najmniej 5 zdań" - nie ma siły, żeby napisał więcej.

      Specjalnie dla Ciebie odgrzebałem z zeszytu młodej zdania, które ułożyła w ramach pracy domowej poniżej jej możliwości. Chyba to w IV klasie było, ale nie jestem pewien, bo trudno dojść do ładu w jej zeszytach, ćwiczeniach, notatkach. Polecenie było, żeby ułożyć 10 zdań zawierających stopniowanie przymiotników. Odpowiedź Młodej:

      To jest ładne pierwsze zdanie
      To jest bardzo ładne drugie zdanie.
      To jest trzecie zdanie jeszcze ładniejsze niż dwa poprzednie
      To jest zajebiście ładne czwarte zdanie
      To jest mega zajebiście ładne piąte zdanie
      To jest piękne szóste zdanie
      To jest śliczne siódme zdanie
      To jest prześliczne ósme zdanie
      To jest wywalone w kosmos dziewiąte zdanie
      To jest dziesiąte zdanie tak przecudne że aż mi ziemniaki w piwnicy gniją z wrażenia
      Mogę tak długo.
      Mogę tak jeszcze dłużej
      Ale mi się nie chce.
      Więc napiszę ostatnie zdanie.
      To jest mega hiper zajebiste, czadowe, wywalone w kosmos jedenaste zdanie, przy którym poprzednie 10(przekreślone), 15(przekreślone), 14 zdań jest jak pierdnięcie mewy po nieświeżym śledziu wobec sztormu.


      > Poza tym jest ponadprzeciętnie inteligenty, wszyskie testy w szkole pisze na max ilość
      > punktów, wszystko błyskawicznie zapamiętuje, ale nie ma ochoty robić nic poza tym, co
      > musi (a i to z oporami)

      Orła nie trzyma się w zagrodzie. Orzeł musi latać wysoko, bo to orzeł, a nie kura. Takie rutynowe prace domowe będą dla Twojego syna frustrujące, bo co to dla niego za wyzwanie? Takie jak dla mojej młodej te 10 zdań. Zdecydowanie nie była ulubienicą polonistki w podstawówce. Ale teraz w gimnazjum ma polonistę z powołaniem i u niego może rozwinąć skrzydła, więc już nie pisze takich zdań i takich wypracowań.

      > Inna rzecz - zainteresowania. Np. bardzo chciał chodzić na Aikido. Po trzech miesiącach
      > znudziło mu się, a może stwierdził, że nie będzie od razu rozkładał wszystkich na łopatki i
      > się zniechęcił? Co powinnam zrobić? Uczyć go konsekwencji - czyli podjąłeś się czegoś to
      > skończ? Czy pozwolić mu na zrezygnowanie z czegoś, co mu nie odpowiada?

      A sama co byś zrobiła w sytuacji, gdy coś wydaje Ci się fajne, ale po jakimś czasie okazuje się, że jednak aż takie fajne nie jest? Dalej będziesz to robić wbrew sobie i swoim chęciom, czy poszukasz czegoś bardziej Tobie odpowiadającego? Chłopak jest na etapie poszukiwania jakiejś pasji, więc musi różnych rzeczy spróbować. Może się zniechęci, może nie, a może zniechęci się, ale wróci do tego za jakiś czas.

      > Bardzo proszę o radę, jak zachęcić go do nauki i samodzielności w tej dziedzinie?
      > Jak nauczyć go wiary w siebie i radości z samego faktu pracy nad czymś?

      Zacznijmy od tego, że nauka ma być nauką, a nie ciągłym, rutynowym powtarzaniem tego, co on już umie. Przecież wszystkie testy zdaje, więc po co ma jeszcze pisać jakieś głupie zdania? Zrozum że dla takiego zdolnego, inteligentnego małolata to jest frustrujące. Wiem, bo sam mam taką bestię w domu i wiem co to znaczy. Szkoła niestety wszystkich równa w dół i zdolnym dzieciom szkoła bardziej przeszkadza w nauce niż pomaga. Niech on robi absolutne minimum, ale niech je robi dobrze, bo logika szkoły jest tak pokrętna, że nawet jak zda testy najlepiej ze wszystkich, to i tak średnia mu wyjdzie marna ze względu na jedynki za brak pracy domowej. Taki właśnie problem miała moja młoda. Jak w dobrym gimnazjum podstawą w postępowaniu kwalifikacyjnym jest średnia, to młoda już odpadała na dzień dobry, a uczniowie słabsi od niej przechodzili. Ale oni grzecznie robili wszystkie prace domowe, a młoda olewała równo. Na szczęście są też normalne szkoły, gdzie podstawą jest rozmowa z kandydatem i sprawdzian poziomu wiedzy, a nie niemiarodajna średnia. Przygotuj się psychicznie na walkę z systemem edukacji, bo dzieci naprawdę zdolne i przejawiające buntowniczą naturę mają przesrane.
      • verdana Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 01.12.12, 19:27
        To, ze dziecko ma zadane pięć zdań i pisze pięć zdań, świadczy li i jedynie o tym, ze jest rozsądne i normalne. Ma dobre stopnie, sprawdziany pisze dobrze - po co miałby robić wiecej, napr5awdę? Jako sztuka dla sztuki czy pokazania mamie, ze jest pracowity?
        Co robić? Nie odrabiać z dzieckiem lekcji. Po prostu. Owszem, pomagać, jak poprosi w konkretnej sprawie, ale poza tym powiedziec - lekcje odrabiasz sam - nie chce ci sie, dostaniesz jedynkę. Ja juz szkołę skończyłam, na szczęscie nie muszę jeszcze raz odrabiac lekcji, to nie moja sprawa.
        Dziewięciolatek ma prawo zaczynać różnego typu zajęcia i tracić zainteresowanie. W tym wieku naprawdę dziecko nie jest w stanie wyobrazić sobie przyszłości, formy zajeć, nie zna ani siebie, ani życia na tyle, by móc podejmować długgoterminowe decyzje. Musi próbować, aby sie dowiedzieć co lubi. Hm, to tak jakbyś była w bardzo egzotycznej restauracji i powiedziano ci, ze to, co zamówisz znie znanej karty dań masz jeść przez najblizszy rok - nie wolno Ci powiedzieć, że chciałabyś spróbować czego innego.
        Słowem - normalny, inteligentny 9-latek.
        • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.12, 17:04
          Hmmm, trochę mnie uspokajacie, tak myślałam, że to mój problem :)
          Może rzeczywiście "zejdę" z niego, przynajmniej na jakiś czas.
          Inna kwestia, że, gdyby mógł - siedziałby całymi dniami przy komputerze :(
      • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.12, 17:25
        Tego, że system edukacji jest do bani - przynajmniej na poziomie podstawowym, nie musisz mi tłumaczyć. Że równa w dół - to też wiem. Tym bardziej jestem wkurzona, że odpowiedzialność za rozwój dzieci jest przerzucona na rodziców. Z drugiej strony rodzice też dostają palmy i posyłają dzieci na taką ilość zajęć dodatkowych, że dziwię się, że fizycznie i psychicznie dają radę.
        Czasem jednak dostaję białej gorączki na myśl, że nasz młody będzie odstawał od reszty, bo a) nie będzie znał jakiejś sztuki walki; b) po lekcjach uczy się dodatkowo tylko angielskiego, a nie dwóch języków; c) czyta za dużo komiksów zamiast książek; d), e), f), G) itd...
        • verdana Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 02.12.12, 18:47
          Ja wiem, że to przykład jednostkowy, ale jednak...
          Moja córka była posyłana na dodatkowe lekcje angielskiego, uprawiała sport, miała korepetycje z matematyki. Dbaliśmy o jej rozwój wszechstronnie.
          Ona też dbała, zwiwewajac z angielskiego, karate, matematyki i sporadycznie szkoły do kina. Komiksy czytała tonami.
          Ukończyła dwa kierunki studiów. Pytanie - co jej sie przydaje li i jedynie w życiu zawodowym? Szkoła? Karate? Angielski (o, trochę tak, ogląda filmy w oryginale).Przeczytane powazne dzieła wielkich twórców?
          Otóż nie, w pracy przydają jej się - zasadniczo i fundamentalnie - obejrzane filmy i przeczytane komiksy.
          • Gość: domza2 Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.12.12, 23:15
            No tak, tak. Ale z samymi tylko komiksami jako całym kapitałem społecznym daleko by nie zaszła... Miała pełne zaplecze, z którego się zmiksowała ta udana potrawa. Zadaniem więc rodzica jest to zaplecze i ten kapitał zapewniać, inteligentnego dziecia próbować od niego zwiać, a mimochodem go potem niewiadomojak dobrze wykorzystać;)
            • verdana Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 04.12.12, 13:27
              Zadaniem rodzica jest dać nie tylko zaplecze, ale luz, który dziecko wykorzysta tak, jak chce. Bez luzu zaplecze nie ma szans byc twórczo wykorzystane. A luzu i czasu wolnego dzieci mają coraz mniej i w ogóle nie jest on doceniany przez rodziców.
      • scher Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 11.12.12, 23:12
        duch_mariana napisał:

        > Specjalnie dla Ciebie odgrzebałem z zeszytu młodej zdania, które ułożyła w ramach pracy
        > domowej poniżej jej możliwości.
        > To jest ładne pierwsze zdanie
        > To jest bardzo ładne drugie zdanie.
        > To jest trzecie zdanie jeszcze ładniejsze niż dwa poprzednie
        > To jest zajebiście ładne czwarte zdanie
        [...]

        To jest właśnie typowy przykład, kiedy dziecku odwala, dostaje do głowy z powodu przekonania o własnej rzekomej wyjątkowości. Leczy się to, przemawiając do rozumu dziecka od tyłka strony.
    • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 02.12.12, 09:36
      To on musi chcieć a nie Ty. Kiedy Ty mu przypominasz o lekcjach, o Aikido
      to wtedy przestaje już być jego a zaczyna być Twoje. A jeśli dziecko przestaje
      akceptować to co robi jako swoje wtedy tworzy się w nim opór.
      Ten opór jest silniejszy od dziecka. Może przełamać opór tylko wtedy kiedy
      uważa że to jest jego, oraz kiedy coś sprawia mu radość, w zabawie.
      Zobacz co się stanie kiedy przestaniesz przypominać o lekcjach, zapomnisz o
      wychowywaniu i pozwolisz aby sam rozumiał co jest wazne w zyciu.
      To czego nauczy się sam zostanie mu na zawsze, to co zostało nauczone
      przez wymuszenie długo z nim nie będzie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.12, 17:12
        Tyle to ja też wiem.
        Aikido to był jego pomysł (chciał zostać Ninja), ale zmienił zdanie - ok, ale mam nieodparte wrażenie, że dlatego, że ćwiczenia wymagają dużego wysiłku, a efekt nie był natychmiastowy.
        Co do przypominania o lekcjach - obawiam się, że moment, kiedy uzna, że są najważniejsze w życiu raczej nie nastąpi :) Chyba, że będzie miał kiedyś szczęście i trafi na charyzmatycznego nauczyciela, bo jeśli chce to naprawdę potrafi się wciągnąć w jakiś temat.
        Poza tym - mam jednak cały czas wątpliwości czy tylko "towarzyszenie" dziecku w jego rozwoju, a nie stawianie wymagań to najlepsza droga wychowawcza.
        • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 02.12.12, 17:51
          Nie wiem na jakiej podstawie piszesz, że zmienił swoje zdanie dlatego bo ćwiczenia
          wymagają dużego wysiłku a efekt nie był natychmiastowy.
          To bardzo zła ocena własnego dziecka.
          W sprawie lekcji też nie jesteś w stanie mu zaufać, żeby to on sam był za to
          odpowiedzialny.
          Twoje dziecko to czuje, on wie, że mu nie ufasz. On wybrał kiedyś Aikido sam,
          ale teraz to Ty o tym pamietasz, pilnujesz. To już nie jest jego Ty zarządzasz
          tym. To samo z lekcjami, to nie jest już jego, to Ty o tym pamietasz, to Ty
          pilnujesz aby sie uczył. Dlatego robi minimum aby zaspokoić Twoje wymagania.
          Rozumiem obawę, że jak przestaniesz kontrolować własne dziecko to wszystko
          się zawali.
          Spróbuj zaufać własnemu dziecku. Sprawdź czy rzeczywiście się zawali. Pozwól,
          mu dostać zlą ocene, wziąć odpowiedzialność za siebie i swoje działania.
          Takie nieustanne decydowanie za dziecko, przypominanie, kontrolowanie to
          wychowywanie dziecka zależnego, o którym decydują inni a nie on sam.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • Gość: Małgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.tel.tkb.net.pl 03.12.12, 22:21
            Ja doskonale rozumiem sprawę sama przed chwilą "zgrzałam się " przy odrabianiu lekcji przez mojego trzecioklasistę wypisz- wymaluj syna autorki postu. Piszesz o zaufaniu i o kontroli - ja próbowałam zaufac, olewać i widziałam "efekty". Złe oceny nic nie robią, uwagi równiez nawet kilka pod rząd , co najwyzej zeszyt uwag schowany głeboko, żebym nie widziała. A dziecko z opiniami ppp,ze wybitnie zdolne, wybitnie inteligentne itp. Ja rozumiem,ze szkoła dla takiego kogoś może byc wybitnie nudna,o odrabianiu lekcji nie wspomnę, ale dziecko powinno tez miec świadomość, że życie nie składa się z samych przyjemności, obowiazki tez muszą być ( a takim obowiązkiem w jego przypadku ma byc odrabianie lekcji) i nie moze tak byc, że pełna decyzyjność oddaje się w ręce ośmio czy dziewięciolatka. W kazdym razie mi juz brakuje siły i na dyskusje z dzieckiem, które na moje jedno słowo ma dziesięć i na wizyty w szkole.
            • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 03.12.12, 23:46
              Piszesz o świadomości dziecka. W jaki sposób ona może się rozwinąć kiedy to
              rodzice pilnują, wymaszują, biorą odpowiedzialność.
              Dziecko nie musi robić nic, poza odwaleniem byle jak tego co od niego chcą
              rodzice.
              Im wiecej pilnowania ze strony rodziców tym mniej odpowiedzialności u dziecka.
              Kiedy nagle zatrzyma się kontrolę to dziecko przestaje się uczyć, bo u niego nie
              ma żadnej odpowiedzialności. Nigdy nie został jej nauczony .Im wcześniej
              zostanie to dostrzeżone przez rodziców tym lepsze są szanse nauczenia tego
              dziecka.
              Zwykle najłatwiej jest zostać z tym co jest, przynajmniej dziecko przechodzi z
              klasy do klasy i wszystko się jakoś toczy. Jednego dnia dziecko będzie musiało
              stać się dorosłym i wtedy pojawi się bezradność, brak odpowiedzialności,
              kompletna zależność od rodziców.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.12, 10:48
                Mskaiq, to o czym piszesz to jakaś skrajność - przecież nie chodzę za swoim dzieckiem jak sekretarka z notatkami, nie wymagam od niego super ocen (ale solidności tak).
                Poza tym odpowiedzialność wiąże się z tym, że on ponosi konsekwencje. W szkole jest tak, że jeśli przegnie totalnie to my jesteśmy wzywani przez jego wychowawczynię - zresztą bardzo słusznie, przecież wychowywanie leży po naszej stronie, nie tylko po stronie niedoskonałej szkoły.
              • Gość: Małgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.12, 11:32
                Nie zrozumialysmy sie, :-( Rozumiem, ze jeżeli ciśniecie, pilnowanie i wymuszanie bylo od poczatku... W moim przypadku kontrola byla odpowiedzią na konkretne sytuacje -bez kontroli i w pelni zaufania - bylo jak było - maly wybieral to co go interesowało i to co lubił, totalnie olewajac to co dla niego wiało nudą - a odrabianie lekcji to nuda totalna. "Niepedagogiczne" i "niepsychologiczne" metody podjete zostały własnie wspólnie z psychologiem, który zajmuje sie synem od lat (psycholog specjalizujacy się w pracy z dziecmi zdolnymi) po to by własnie czuł kontrolę. Stety, a dla mnie niestety syn ma ponadprzecietną inteligencje doskonale potrafi manipulowac, lawirować i szukać najdogodniejszego dla siebie rozwiązania i takiego żeby bylo po jego myśli. Juz w żłobku staral sie owinąć wokół palca wychowawców, co sygnalizowal mi żłobkowy psycholog, a próbowal na wiele wiele sposobow -"twardy" jest i szybko nie odpuszcza. To ponoc typowe dla takich dzieci jako on i co z tego, że ciagle słyszę, że wychowanie takiego dziecka to ogromne wyzwanie, zdecydowanie większe niz dziecka przecietnego, skoro i tak po prostu trafia mnie szlag . Zlosci mnie moja bezradność wobec własnego dziecka i nasz cały system szkolnictwa, w którym takie dziecko dobrze jest pokazywać i wysyłac na olimpiady i konkursy ale w codziennej pracy najlepiej byloby jednak, zeby bylo przecietne i nie sprawiało kłopotów, za duzo nie gadało . A najlepiej, zeby np uzasadnieniem nadmiernej gadatliwości byla diagnoza adhd, a nie opinia dziecka zdolnego - bo z tym niestety wypadałoby cos robic. Przepraszam za moje zgorzknienie , ale dopiero trzecia klasa, a zabrakłoby i miejsca i czasu, zeby opisac wszystko to co juz przeszliśmy.
              • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.12, 17:16
                Chyba mylisz kontrolowanie z wychowywaniem. Dziecko nie jest niezależne od rodziców, a moje chyba nawet nie chciałoby na razie być. Rozumiem go w wielu kwestiach, ale nie rozumiem np. tego, że skoro podstawy programowe opanowuje z palcem w nosie, to dlaczego nie próbuje czegoś więcej? Pojawią się u niego jakieś ambicje czy nie? I to, że piszę o tym na forum, to nie znaczy, że go w jakiś sposób tępię w domu - ale wolę z nim pograć w karty albo iść na spacer niż przez całe popołudnie patrzeć jak zabiera się do zadania domowego, bo akurat uznał, ze jest nudne i do nieczego mu się w życiu nie przyda.
                • verdana Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 05.12.12, 12:37
                  A dlaczego ma próbować? Dziecko nie ma obowiazku być zainteresowane programem szkolnym, może za to uwielbiać czołgi, albo znać sie na gatunkach dinozaurów. Ambicja to nie jest to samo, co chęć nauczenia sie czegoś wiecej z dzidziny programu szkolnego - ambicją jest takze chęć zbudowania takiego zamku z lego, żeby kolegom oko zbielało. Albo biegania szybciej niż Jaś.
                  Rzeczywiście, w 80% wypadków zadania szkolne do niczego się w życiu nie przydają.
                • morekac Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 05.12.12, 20:37
                  Rozumiem go w wielu kwesti
                  > ach, ale nie rozumiem np. tego, że skoro podstawy programowe opanowuje z palcem
                  > w nosie, to dlaczego nie próbuje czegoś więcej?
                  A to ja mam pytanie: jeśli sprzątasz, to dlaczego nie robisz tego jak perfekcyjna pani domu? Tylko pewnie coś tam ogarniesz, umyjesz, odkurzysz - ale serca w to pewnie nie wkładasz i nie układasz ręczników w kwiatuszki... Tak bez ambicji i zaangażowania...
                  • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.12, 19:51
                    Błahahah! Trafiłaś w sedno :)
                    (To wina moich rodziców - chyba za mało ode mnie wymagali :)
                    • morekac Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 08.12.12, 08:24
                      Po prostu angażujemy się bardziej w to, co lubimy... a nie w to, co nas niezbyt pasjonuje. Wiadomo, że pewne rzeczy trzeba zrobić, ale oczekiwać jakiegoś super zaangażowania to już chyba przesada...
    • agnieszka.z.lodzi Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 04.12.12, 10:44
      Odniosę się do tego, że pochodził 3 m-ce na aikido i zrezygnował. Nie ma w tym nic złego, może próbować jeszcze 15 różnych zajęć, sportów itp, zanim znajdzie coś dla siebie, albo nie znajdzie.
      Jak Cię poinformuje, że nie będzie chodił na aikido, zapytaj kurtuazyjnie dlaczego, bez ciśnięcia. I zakończ temat. Nie sugeruj rozwiązań. Wymiksuj się od kształtowania upodobań syna wedle siebie, zobaczysz że za chwilę przyjdzie i powie "mamo chcę chodzić na siatkówkę". Wtedy spytaj czy ma coś na oku, idź i go zapisz. I tak w kółko. Zajęcia dodatkowe to jego wolna wola, Tobie nic do tego. Jakby złapał bakcyla to by się tego trzymal, widać go to nie interesuje.
      To samo z nauką, wspieraj, motywuj ale nie ciśnij (dopóki odrabia lekcje). Nie wiem czy mnie zrozumiałaś, więc napiszę na przykładzie. Mój tata nigdy nie sprawdził mi zeszytu, nie spytał co mam zadane, nie pytał czy umiem na sprawdzian. Pytał tylko o oceny i czy odrobiłam pracę domową. Było to dla mnie tak ogromnym kredytem zaufania, że uczyłam się wzorowo ;-)
      • Gość: Małgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.12, 12:27
        Z odrabianiem lekcji tez tak miałam, nie przypominam sobie, zeby kiedykolwiek rodzice zaglądali mi do zeszytu, a ja zawsze, wszystko miałam odrobione. Ja kiedy przez kilka dni nie zajrzę to znajduje kilka uwag pt. brak pracy domowej, a na koniec informacje dla mnie, że z powodu nieodrobionej pracy domowej przez kilka dni moje dziecię ma już E, albo i kilka , a tak wogóle to powinien byl mi dac do podpisu przypierwszej uwadze, a oczywiscie "zapomniał". I wrażenia zadnego to na nim nie robi. Ma za to na stanie wyróżnienia w Kangurku Matematycznym, pierwsze miejsca w szkolnych konkursach j. polskiego , ale w domowniczku jak skleci z trudem dwa zdania pisane na kolanie tak, ze nie przeczytasz to już szczyt osiagnięcia.
        • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 05.12.12, 12:34
          Myslę, że tutaj chodzi o inteligencje emocjonalną. Dziecko może miec bardzo wysokie
          IQ ale moze być słabo rozwinięte w takich sprawach jak motywacja, odpowiedzialność,
          zainteresowania.
          Piszesz że tobie rodzice nie zaglądali do zeszytu. Mogli Cie nauczyć odpowiedzialności
          i wiedzieli, że taka jesteś. Dla Ciebie brak odpoiedzialności, motywacji zainteresowań
          jest jakims znakiem ze powinnaś na tym pracować.
          Warto powierzać mu wiele rzeczy do zrobienia a także pokazywać własną
          odpowiedzilność ale bez komentarzy. On to musi sam zobaczyć i on musi to sam
          zaakceptować.
          Jesli chodzi o zainteresowania to dziecko może się zainteresować wszystkim.
          Zwykle w pewnym momencie pojawia się u dziecka opór i wtedy może zrezygnować.
          Trzeba zobaczyć co powoduje ten opór, przyjżeć się razem z dzieckiem przyczynie
          ale zostawić decyzję dziecku.
          Kiedy dziecko zna przyczynę wtedy łatwiej podjąć mu decyzje o kontynuacji.
          A motywacja, to dziecka marzenia. Im są silniejsze tym silniejsza jest motywacja.
          Zwykle rodzice pokazuja dziecku świat i w taki sposób mają duzy wpływ na
          marzenia dziecka.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • Gość: Malgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.tel.tkb.net.pl 05.12.12, 20:58
            Wszystko ładnie brzmi, ale teorię znam znam doskonale, wszak mam wykształcenie ku temu, jednak- co naturalne- nie jestem ekspertem od własnego dziecka. Ale też wiem , że każde dziecko jest inne i to co jest dobre i "działa" na jednego w stosunku do drugiego można rozbic o kant d... Ja pomimo,że wiekszośc część życia mojego dziecka mam wsparcie specjalistyczne wielokrotnie czuję sie bezradna, zwłaszcza, ze naprawde próbujemy różnych praktycznych sposobów "obmyslanych" pod konkretną "jednostkę" (a nie podrecznikowych teoretycznych wskazówek) , a wiele z nich po prostu z różnych przyczyn nie zdaje egzaminu. Choćby z prostej przyczyny, że nie mam wpływu na to co dzieje sie w szkole i chociazby na respektowanie zalecen ppp . Bo przeciez opinia poradni nie ma takiej mocy sprawczej jak np. orzeczenie. A tych opinii kilka w szkole jest. A indywidualizowanie pracy z dzieckiem to nie tylko danie dodatkowej karty pracy tak samo nudnej, albo tak samo łatwej... Ale głowa muru nie przebiję. I chociaż jestem w stanie zrozumieć , ze szkoła jest nudna, lekcje nudne i sa przyczyna oporu , ale niestety szkołę jakby nie patrzeć trzeba skończyć przynajmniej etap obowiazkowy i niestety dostosować się do panujacych reguł chociaż istnieje cała masa ciekawszych zajęc.
            PS.
            A co do mojej odpowiedzialności - rodzice niestety niewiele mnie nauczyli w tej dziedzinie, przykre to ale prawdziwe - a generalnie w moich czasach (podstawówka lata 70-te) raczej niewielu rodziców sprawdzało dzieciom zeszyty;-)- stąd też pewnie i mój opór
            • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 05.12.12, 23:04
              Kiedy Ciebie czytam to mam takie wrażenie, że Ty wszystko wiesz a a wina leży
              po stronie szkoły.
              Z takim podejście wiele nie zmienisz, a możesz zrobić bardzo wiele dla Swojego
              dziecka.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • Gość: Malgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.tel.tkb.net.pl 06.12.12, 20:53
                Niestety wszystkiego nie wiem, pomimo, że wiele wiem. Nie wyciągniesz wielu wniosków na podstawie kilku wpisów, nie znając całej historii i nie znając osoby - tak samo jak nie przyłoży sie szablonu do każdego dziecka tylko na podstawie podręcznika do pedagogiki czy psychologii.

                A tak z innej beczki: właśnie udało mi się kupić misia Czesia !!!! Dobrze,że w przerwie myślowej zajrzalam na allegro
                • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 06.12.12, 23:03
                  Napisałas że jesteś ekspertem i teorie znasz. Napisałaś o szkole, że jest nudna że lekcje
                  są nudne i są przyczyna oporu. Takie stwierdzenia zamykają a nie otwierają rozmowę.
                  Motywacja dziecka według mnie nie zależy od tego czy lekcje są nudne a od tego jakie dziecko ma wyobrażenie o przedmiocie i nauczycielu a to bardzo zależy od rodziców,
                  od tego co przekazują dziecku.
                  Jeśli chodzi o obowiązkowość to o wiele wiecej ma tutaj do powiedzenia dom niż szkoła.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • Gość: Malgos Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.12, 14:14
                    Wskaż miejsce, gdzie napisalam, że jestem ekspertem? Wrecz przeciwnie piszę, ze wiele rzeczy wiem, a wielu nie wiem i nie potrafię. Ale to podstawowy błąd - widzi sie i slyszy to co czlowiek chce uslyszeć i zobaczyc, a nie to co rzeczywiście chce przekazać odbiorca. Wystarczyloby dokładnie przeczytac, przeanalizować, albo dopytać... Ale na forum z tym gorzej. Napisalam, że znam teorie bo znam ponieważ jak sformulowalam "mam wykształcenie ku temu ( a nie jestem ekspertem) " co w tłumaczeniu znaczy, ze skończyłałam studia i pedagogiczne i podyplomowe psychologiczne zawsze coś, co nie zawsze przekłada sie na praktykę, zwłaszcza jesli chodzi o własne dziecko. I to jest jakby naturalne- np psycholog sam nie diagnozuje i nie terapeutyzuje swojego dziecka ( a przynajmniej nie powinien) , tak samo jak pedagog nie zawsze postępuje pedagogicznie wobec wlasnego dziecka - bo w grę wchodzą jeszcze inne czynniki.
                    O nudnej szkole napisałam, niejako cytując moje dziecko, ale takze osoby, ktore "fachowo" zajmuja się nim w poradni ppp - dla takiego dziecka jak on, ale tez i wielu innych szkoła i materiał jest nudna i co tu duzo mowić. Łatwiej przystosowac się jest dziecku przeciętnemu, niz takiemu, które przedstawi tysiące argumentów i kontrargumentów, które potrafią tak wkurzyc , a jak człowiek ochłonie i przemysli - okazują sie być słuszne. Ja jako rodzic dostałam podstawowe zalecenie od psychologa : nie dyskutować -bo zapędzi w kozi róg i doprowadzi do pasji - bo takie dzieci "tak mają" ! I przypominam, że pisze tu tu o ośmiolatku (który ponoc jest inteligentniejszy od niejednego dorosłego) a nie zbuntowanym nastolatku. Więc dla mnie to, że ktos napisze co powinien, dom a co szkoła jest jedynie teorią, wolałabym "przegadać" sprawę z rodzicami podobnych dzieci, cenniejsze dla mnie jest praktyczne podejscie. A wazniejsze niz wyobrażenie o nauczycielu jest po prostu zwykły fakt: czy dziecko lubi danego nauczyciela, czy tez nie. Bo ja mogę tłumaczyc dziecku (co robię nagminnie) że nauczyciel w szkole jest najwazniejszy, najmądrzejszy ze powinien go szanować, słuchac itp - ale jezeli widzi niespójnośc to co? I w przypadku mojego dziecka - na pewno wytknie to nauczycielowi, chociazby to, ze Pani co innego mówiła wczoraj, co innego dzisiaj, a co innego mowiła, a inaczej się zachowała, tego potraktowała tak, a tego inaczej. Albo, ze zrobiła błąd na tablicy - poprzednia Pani sama się przyznala, że wkurzyla się na mojego wówczas niespełna siedmiolatka za wytkniecie błedu na forum klasy i wyżyla sie na nim doprowadzajac do łez. Rozumiem, ze dla dobra dziecka powinnam tez uczyc konformizmu??? Bo mam dylematy...
                    • mskaiq Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 08.12.12, 11:43
                      Masz racje, nie napisałaś, że jestes ekspertem, przepraszam za to. Napisałas za to,
                      że teorię znam znam doskonale. To miałem na mysli kiedy pisałem, że mam wrażenie,
                      że wiesz wszystko.

                      Napisałas, że Twoje dziecko jest przekonane, że szkoła jest nudna. Dziecko spotyka
                      się z wieloma sądami na temat szkoły, na temat nauczyciela, na temat kolegów,
                      którzy wolniej przyswajają materiał.
                      W ten sposób częstro dewaluje szkołe, nudzi się na lekcjach, nie interesuje sie
                      przedmiotem, który mógłby być ciekawy i który mógłby mu przynieśćwiele
                      satysfakcji.
                      Szkoła w swoim zakresie tylko przedstawia przedmiot i dobrze gdyby dziecko to
                      rozumiało w taki sposób. Wtedy przestałoby dewaluować przedmiot, którego się
                      uczy, mogłoby go rozwijać i mogłoby też mieć duży wpływ na to jak wygladają
                      lekcje, chćby przez zadawanie nauczycielowi pytań.
                      Dziecko zdolne też może się zaadoptować się w klasie, może nawet mieć duży
                      wpływ na to co sie dzieje w klasie.
                      To wszystko zalezy od rodziców, jak oni pokażą dziecku szkołę. Jesli jako nudną,
                      albo jesli zgodza się z sądami innych że jest nudna beznadziejna wtedy dziecko
                      ma taką jej ocenę.
                      Czy dziecko lubi nauczyciela ? Różnie to bywa, bardzo wiele zalezy od tego jak
                      ocenia nauczyciela, jak on ocenia dziecko. Jeśli dziecko z nudów przeszkadza to
                      wtedy zwykle nie ma dobrych kontaktów pomiedzy nauczycielem i uczniem.
                      Zależy to również od przedmiotu, zainteresowań. Jeśli dziecko intersesuje się
                      przedmiotem wtedy kontakty z nauczycielem są o wiele bliższe.
                      W tych sprawach szkolnych jest gdzieś rodzic, bardzo wiele zależy od tego jak
                      on pokieruje dzieckiem, ale to nie znaczy pokieruje nakazami. Dziecko musi
                      odnaleść swoje zainteresowanie dziecko musi sam i sam je podtrzymywac. W podtrzymywaniu jest też duża rola rodzica.
                      Dziecko zwykle natrafia na opór i wtedy potrzebny jest rodzic aby uświadomił
                      dziecku opór i skąd może się on brać.
                      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Alja Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.12, 17:01
        Aikido było tylko przykładem - pochodził i wcale go nie zmuszałam do ciągnięcia tego przez 3 lata na przykład. Umówiliśmy się tylko, że będzie chodził do końca obowiązującej umowy. Trochę mi go było żal, jak widziałam jego minę przed treningiem (ale tylko trochę ;)
        Szczerze powiedziawszy nakręciłam się przez inne matki - niedawno byłam na spotkaniu z paroma i wyraziłam podobne zdanie - czyli, że nic na siłę. Po czym usłyszałam, jakie to inne dzieci są wspaniałe, bo już tyle i tyle coś trenują, ćwiczą, itp. I jak to wspaniałymi są dziećmi, że nie mają słomianego zapału i mają zainteresowania. Oczywiście poczułam się winna, że nie dość stymulujemy nasze dziecię.
        Inna rzecz - mieszkamy w centrum i mój syn nie ma za bardzo okazji wyszaleć się fizycznie na podwórku. Sorry, ale jak będzie siedział w domu to za parę lat źle się to skończy.
    • anik801 Re: 9-latek i jego podejście do uczenia się 11.12.12, 20:55
      Moja córka(9lat)-dokładnie to samo;)
    • scher Tak poza tematem 11.12.12, 23:04
      Gość portalu: Alja napisał(a):

      > Może powinnam go "olać" i zobaczyć co będzie?

      Czy znasz etymologię tego słowa? Naprawdę byłabyś zdolna nasikać na własne dziecko?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja