amores-perros
03.12.12, 00:59
Witam, jestem mamą 4 latki. Moja córeczka jest super dziewczynką. Jak każde czteroletnie dziecko miewa napady złości (kolorowe ;-)), bywa uparta, zaczęła nie reagować na polecenia, próbuje negocjacji, frustruje się, kiedy coś nie po jej myśli się dzieje, itd. W większości sytuacji dajemy sobie radę w miarę konstruktywnie, tzn ona swoje przeżyje i wyładuje, a ja nie tracę cierpliwości i gruntu pod nogami. Oceniam, że w 85 - 90% sytuacji dajemy, a raczej ja daję radę, nie tracę spokoju, nie gubię się, jestem w stanie pomóc jej skanalizować, nazwać emocje, potem ewentualnie obgadać sytuację. Martwi mnie te 10 - 15 %. W dużej mierze jestem z Małą sama, pracuję i czasem mój zasób cierpliwości jest mniejszy, szczególnie kiedy mnie kilka razy dziennie "przećwiczy", to przy ostatniej rundzie polegam. Nigdy nie uderzyłam, nie dałam klapsa, ale szczerze mówiąc szlag mnie trafia. Jeśli muszę ją usunąć z jakiegos miejsca (np. dzis z wanny), to czuje, że robię to mocniej niż bym chciała 5 minut później, potrafię też wrzasnąć (naprawdę wrzasnąć :-() Jak sama siebie wtedy nie lubię :-( Mała oczywiście w ryk, oczy wielkie z żałości i strachu, rzuca mi się na szyje i przeprasza, ale mi sie wydaje, że to ze strachu właśnie i czuję się okropnie. Są to jedyne sytuacje w moim życiu kiedy czuję się winna. Czuje się źle ze sobą do następnego dnia. Za chwilę całym sercem mam ja ochotę ukochac i przeprosić, że krzyknełam, czy złapałam za mocno. Czasem przepraszam. Moi rodzice mówią, że nie powinnam, bo się dziecko pogubi w przekazie, część moich znajomych też nie przeprasza, bo nie chce "naruszać rodzicielskiego autorytetu". Ja czuję, że "prawda" jest gdzieś po środku. Ale nie wiem gdzie ten środek jest? Czuję, że przeprosiny się należą, ale może bez rozwodzenia się, tylko może jakos się skupić na poszukaniu rozwiazania danych sytuacji w przyszłości? Jakoś te sytuacja za wczasu uprzedzić? Kiedyś mówiłam corce, że w danym momencie mam mało cierpliwości/ jestem zmęczona/ itd, że to nie sa dobre momenty na fochy. Ale to się chyba osłuchało, bo tego ostrzeżenia jakby już nie słyszy. A nie mam innego....? Daje radę, daję radę, aż nagle fruuuu i nie daję już rady.
Dialog dziś po sytuacji w wannie;
"Mamusiu, Ty nie lubisz sie na mnie złościć?"
"Bardzo nie lubie, jest mi potem przykro. Nie lubię na Ciebie krzyczeć, źle mi z tym. Przepraszam, że na Ciebie nakrzyczałam"
"Wolisz mnie całować?"
"Tak, uwielbiam Cie całować"
Uśmiech z jej strony. Czy to jest ok?