Przedszkole, jak to w końcu jest?

09.12.12, 16:15
Witam serdecznie piszę z takim zapytaniem. Mamy, ojców i ekspertów. Moje dziecko , dziewczę lat 2,5, w sierpniu poszło do żłobka, jako dziecko bardzo nieśmiałe, delikatne, wrażliwe. Po początkowej ( dość trudnej choć w miarę krótkiej adaptacji) nabrała odwagi i pewności. Niestety od września zaczęła non stop chorować, i w ciągu 2 miesięcy dostała 3 antybiotyki ( pediatrę mamy naprawdę antyantybiotykową, jedną z najlepszych w mieście) - ponieważ mamy problem z zapaleniem uszu i co katar to uszy, uszy , uszy. Pediatra odradziła nam przedszkole, ze względów zdrowotnych. Zdziwiło mnie jedno stwierdzenie, że dziecko nie potrzebuje kontaktu z rówieśnikami częściej niż raz - dwa razy w tygodniu do ok. 4 roku życia ( wiadomo, że pewnie dużo zależy od dziecka). Potem coś takiego usłyszałam od jeszcze jednego niezłego lekarza. Co o tym myślicie? Z przedszkola rzeczywiście zrezygnowaliśmy, bo córka jest chora już ponad miesiąc, planujemy porobić badania ( migdały itp.) i od września czy sierpnia znów ewentualnie spróbować. Ja bardzo nie chciałabym posyłać jej do przedszkola, raczej wolałabym, aby kontakt z dziećmi jednak miała- zająć się dzieckiem w jej wieku u siebie w domu, ale trochę się gubię. Co o tym myślicie? O tym stwierdzeniu pediatry? Jak myślicie, co dla dziecka jest najlepsze?
    • wrzesniowamama07 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 16:55
      Jeden z najlepszych pediatrów w naszym mieście rekomendował mi to samo - posłanie dziecka 4-letniego, i tak zrobiłam. Jako trzylatek syn chodził 2 razy w tygodniu po 4 godziny do klubu malucha. Jest superkontaktowym dzieckiem, świetnie sobie radził od początku jako pełnoetatowy przedszkolak, mimo że wszedł w grupę już częściowo zgraną.

    • Gość: luiza Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.icpnet.pl 09.12.12, 17:40
      Myślę, że ciągłe chorowanie żle wpływa na jej rozwój psycho-fizyczny nie tylko dlatego, że traci kontakt z dziećmi i placówką, ale też dlatego, że choroba sama w sobie powoduje zaburzenie rozwoju, jeśli trwa długo lub często nawraca (chore dziecko nie może "tracić" energii na naukę, musi ją pożytkować na zdrowienie, a że w czasie samej choroby ma słabszy na ogół apetyt, to ma tej energii i tak mniej niż zwykle). Dzieci często chorujące są zwykle niższe i mają mniejszy iloraz inteligencji. I jeszcze coś - też jestem lekarzem. Pozdrawiam.
    • e-kasia27 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 19:23
      Małemu dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebny jest stały kontakt z rodzicami, a nie z grupą innych dzieciaków.
      Wystarczy, że czasem pobawi się z dziećmi na placu zabaw, czy w innym miejscu, zawsze przecież zdarzają się jakieś okazje do bycia z dziećmi.
      Jeśli koniecznie chcesz, to możesz zapisać się razem z dzieckiem, albo samo dziecko, na jakieś zajęcia dla maluchów raz w tygodniu.
      To moim zdaniem jest o wiele lepsze, niż wysyłanie dziecka codziennie do przedszkola.

      Przedszkola są moim zdaniem złem koniecznym dla ludzi, którzy muszą (lub chcą) pracować i gdzieś przechować dziecko w tym czasie muszą. Na pewno nie jest to dobre dla dziecka.


      • aleksandra1357 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 20:43
        e-kasia27 napisała:

        > Przedszkola są moim zdaniem złem koniecznym dla ludzi, którzy muszą (lub chcą)
        > pracować i gdzieś przechować dziecko w tym czasie muszą. Na pewno nie jest to d
        > obre dla dziecka.

        Zgadzam się w 100%!
        Mam syna w wieku 4,5 roku. Idealne dla niego, to ok. 3 h w przedszkolu dziennie, na pewno nie więcej. Jako 3-latek nie potrzebował przedszkola, może kilka razy w tygodniu jakieś zajęcia z dziećmi pod okiem mamy, a nie przedszkole.
        Serce mnie boli, że niedługo wracam do pracy i muszę oddać dzieci do przechowalni. Nawet najlepsze przedszkole to przechowalnia, niestety.
        A jak dziecko ma rodzeństwo, to spokojnie może zostać w domu do 6-7 lat.
        • aleksandra1357 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 20:44
          Dodam, że moje dziecko w przedszkolu nie choruje wcale (100% frekwencji).
          Jednak z emocjonalnego punktu widzenia przedszkole jest niepotrzebne lub potrzebne w bardzo małym wymiarze godzin.
        • agnieszka.z.lodzi Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 10.12.12, 10:19
          aleksandra1357 napisała:

          > e-kasia27 napisała:
          >
          > > Przedszkola są moim zdaniem złem koniecznym dla ludzi, którzy muszą (lub
          > chcą)
          > > pracować i gdzieś przechować dziecko w tym czasie muszą. Na pewno nie jes
          > t to d
          > > obre dla dziecka.
          >
          > Zgadzam się w 100%!
          > Mam syna w wieku 4,5 roku. Idealne dla niego, to ok. 3 h w przedszkolu dziennie
          > , na pewno nie więcej. Jako 3-latek nie potrzebował przedszkola, może kilka raz
          > y w tygodniu jakieś zajęcia z dziećmi pod okiem mamy, a nie przedszkole.
          > Serce mnie boli, że niedługo wracam do pracy i muszę oddać dzieci do przechowal
          > ni. Nawet najlepsze przedszkole to przechowalnia, niestety.
          > A jak dziecko ma rodzeństwo, to spokojnie może zostać w domu do 6-7 lat.

          Uwielbiam, kiedy laicy, na podstawie obserwacji swojego jedynego dziecka, głoszą takie idiotyzmy :-/ Przedszkole to nie żadna przechowalnia!! Owszem, zdarzają się placówki mało twórcze, ale podstawę programową muszą mieć zachowaną. Każda placówka państwowa (żłobek, przedszkole) ma więcej kontroli niż nam się wydaje. Menu spisane przez dietetyka, pielęgniarka na miejscu, odpowiedniej jakości żywność, odpowiednio wyposażona kuchnia (czystość!), pranie pościeli raz na tydzień/dwa, kadra wykształcona - najczęściej po studiach kierunkowych. Dzieci mają stały, ramowy plan dnia, posiłki zbilansowane, mnóstwo zabaw rozwijających umiejętności, wyobraźnię, uczących współpracy w grupie, uczą się wierszyków, piosenek, raz w miesiącu mają przestawienia, teatry, chodzą na wycieczki tematyczne. Która mama sama w domu jest w stanie to wszystko dziecku zapewnić? Nie posadzić dziecka w kącie i gotować obiad, tylko realnie dbać o jego rozwój, merytorycznie, zgodnie z wiekiem rozwijać umiejętność? Mało która.
          Dziecko, jeśli mama widzi, że jest emocjonalnie niegotowe, a mama nie musi pracować, niech zostanie z nią w domu. Ale przedszkole to dla dzieci kopalnia twórczości i rozwoju, świetne przygotowanie przed pójściem do szkoły. A nie uwieszenie dziecka do 6 roku życia przy spódnicy i dorabianie do tego teorii, które mamusi (a nie dziecku) odpowiadają.
          • Gość: tuszeani Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 10:31
            Podpisuję się pod tym obiema rękami. Nasz żłobek właśnie taki jest jak napisała Agnieszka.

            Nie uważam również, żeby żłobek czy przedszkole było odpowiednim miejscem dla wszystkich dzieci. Ja np. do przedszkola nie chodziłam, bo nie byłam w stanie się zaadaptować. Udało się dopiero w szkole. Mój syn jest inny i właściwie adaptacji praktycznie nie było. Na szczęście zauważyliśmy to w porę, bo gdybym przykładała do niego swoją miarkę, kwasiłby się jeszcze długo ze mną w domu. A teraz, jak za długo się certolę z pożegnaniem, mówi mi w szatni: "no zaplowadź mnie już!".

            Przy czym ja mówię na podstawie swojego syna o dwulatkach i wyżej. Uważam, że poniżej 2 lat mój syn był jeszcze niegotowy na tego typu placówkę i wtedy optymalnym dla niego rozwiązaniem były zajęcia z dziećmi 1-2 razy w tygodniu w towarzystwie mamy. Tak jak patrzę na młodszą grupę w żłobku Młodego, wg mnie dla większości dzieci jest to rzeczywiście zło konieczne, ale są i takie które rano lecą jak na skrzydłach do sali, nawet nie oglądając się na rodziców.
          • aleksandra1357 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 15.12.12, 22:18
            agnieszka.z.lodzi napisała:


            Każda
            > placówka państwowa (żłobek, przedszkole) ma więcej kontroli niż nam się wydaje
            > . Menu spisane przez dietetyka, pielęgniarka na miejscu, odpowiedniej jakości ż
            > ywność,

            Dawno się tak nie uśmiałam! W jakim Ty świecie żyjesz??? W internecie na stronach przedszkoli znajdziesz jadłospisy układane przez "dietetyka". W niemal każdym przedszkolu państwowym znajdziesz codziennie: danonki, bułka z nutellą, czekoladowe kuleczki, napoje słodzone, smażone racuchy, monte, parówki i wędlinę najgorszej jakości. Syf i żenada. Rozmawiał nie raz z dyrekcją na temat nadmiernej ilości cukru i buł w jadłospisie i pani dyrektor lodowatym głosem mi wyjaśniała, że "dietetyk" wie najlepiej, że cukier jest potrzebny dla rozwoju mózgu.

            Dzieci mają
            > stały, ramowy plan dnia, posiłki zbilansowane, mnóstwo zabaw rozwijających umi
            > ejętności, wyobraźnię, uczących współpracy w grupie, uczą się wierszyków, piose
            > nek

            Tak tak, nie zapominaj też o 2 h obowiązkowego leżakowania, żeby panie mogły odpocząć, o tym, że zabawy rozwijające kreatywność to po prostu zabawa z innymi dziećmi, taka sama jak na placu zabaw. Mój syn dostaje w przedszkolu regularnie nagrody za to, że był "grzeczny". Co to znaczy być grzecznym, pytam. "Nie ruszać się, nie odzywać, nie przeszkadzać, nie wydurniać", recytuje mój syn. Kreatywność pełną gębą. Od listopada do kwietnia dzieci nie wychodzą na spacery, bo za zimno, tylko oglądają durne bajki na DVD.

            Dawno już pozbyłam się złudzeń, że przedszkole to dobre miejsce dla dziecka. Dodam, że moje przedszkole jest jednym z lepszych, że jest w centrum Warszawy i ma doskonałą opinię, rodzice są zadowoleni.
            Śmiech pusty mnie ogarnia, jak ktoś wypisuje takie banialuki o kontrolach i wysokiej jakości opieki czy żywienia w przedszkolu. Jakość jest najniższa, bo i cena adekwatna.
            • wrzesniowamama07 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 15.12.12, 22:32
              U nas nie ma leżakowania. Nie ma bajek na dvd/telewizorze. Jest wychodzenie na dwór może nie codziennie zimą, ale 2-3 razy w tygodniu na pewno (no, chyba że naprawdę wielkie mrozy). Nie ma nutelli, monte, danonków. Parówka w bule (ukochany hot dog - bywa, przeważnie raz w miesiacu). Nie ma słodyczy, dzieci piją wodę. Dużo rzeczy na plus wprowadzono dzięki dużemu zaangażowaniu rodziców (sesje z intendentką i paniami w kuchni).

              Przedszkole jedno z lepszych w Warszawie, publiczne jak najbardziej.

              Co oczywiście o niczym nie świadczy, może jedynie o tym że można.
              • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 16.12.12, 10:23
                SEBALDA, te krople nazywają się Nasonex. jest o nich sporo informacji w necie, różnych. Córa alergię ma na pewno, a czas nasilania się + zapalenia uszu to prawie jeden termin, stąd chyba taka diagnoza. Zobaczymy co dalej będzie.
              • aleksandra1357 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 16.12.12, 22:55
                wrzesniowamama07 napisała:

                > U nas nie ma leżakowania. Nie ma bajek na dvd/telewizorze. Jest wychodzenie na
                > dwór może nie codziennie zimą, ale 2-3 razy w tygodniu na pewno (no, chyba że n
                > aprawdę wielkie mrozy). Nie ma nutelli, monte, danonków. Parówka w bule (ukocha
                > ny hot dog - bywa, przeważnie raz w miesiacu). Nie ma słodyczy, dzieci piją wod
                > ę. Dużo rzeczy na plus wprowadzono dzięki dużemu zaangażowaniu rodziców (sesje
                > z intendentką i paniami w kuchni).
                >
                > Przedszkole jedno z lepszych w Warszawie, publiczne jak najbardziej.
                >
                > Co oczywiście o niczym nie świadczy, może jedynie o tym że można.

                Czy zdradzisz, co to za przedszkole?
                Ja próbowałam walczyć z moim, ale nic nie zdziałałam, bo inny rodzice uważają mnie za kosmitkę: słodycze i bajki im nie przeszkadzają, a spacerów sobie nie życzą.
          • Gość: drzewachmuryziemia Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.cable.net-inotel.pl 17.12.12, 14:30
            rzeczywiscie, jedzenie w przedszkolach jest po prostu rewelacyjne;)
    • Gość: tuszeani Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.12, 20:36
      A ja będę do znudzenia mówić, że są różne dzieci. I dla jednych ważniejsze i lepsze jest to żeby miały regularny kontakt z rówieśnikami kosztem tego że będą więcej chorować, a dla innych układa się to odwrotnie.

      Mój poszedł do żłobka w wieku 2l3m, nie dlatego że potrzebowałam przechowalni, tylko dlatego że widziałam że już tego potrzebuje (ten mój konkretny egzemplarz). Z perspektywy 3 miesięcy, widząc jak niesamowicie dużo korzysta i my też (bo nagle uregulowały się pewne sprawy z którymi bez skutku zmagaliśmy się wcześniej), uważamy że ta decyzja była słuszna, mimo że faktycznie zaczął dużo więcej chorować.

      Co do chorowania, to też opinie wśród lekarzy są podzielone. Niektórzy uważają, że to przedszkolno-żłobkowe chorowanie jest potrzebne do zbudowania systemu odpornościowego. I to co dziecko wychoruje we wcześniejszym wieku, o tyle ma łatwiej później. I że lepiej jest jeśli choruje wtedy kiedy opuszcza tylko dobrą zabawę niż wtedy kiedy opuszcza naukę (w późniejszych grupach przedszkolnych). Tak uważa np. nasza pediatra, również jedna z najlepszych w mieście. A dla równowagi, inna, też jedna z najlepszych, uważa odwrotnie ;)
      • mojemieszkanie24 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 21:11
        a ja widzę, ze dla niektórych dzieci przedszkole to RATUNEK albo od zaniedbania ( rodzice nie mają czasu, dziecko siedzi samo i nikt się nim nie zajmuje) albo wręcz przeciwnie ratunek od skupienia uwagi tylko na nim i w konsekwencji wychowaniu samoluba ( to też uważam za pewnego rodzaju...nieprawidłowość).

        Nie znam dziecka dla którego przedszkole było niekorzystne pomijajac dzieci, które nie były przygotowane do pójścia do przedszkola ( wina rodziców) lub poszły do niego za wcześnie (np. w wieku 2,2 l- takie mam dziecko). Wszytsko zależy oczywiscie od dziecka ale jeżeli dziecko w wieku 2,2 lat bardzo źle przechodzi proces adaptacji no to nie nalezy na siłę się pchać do przedszkola tylko poczekać.

        Ja jako nauczycielka polecam przedszkole chociaż na 5 godzin ( podstawa programowa)
        • aleksandra1357 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 22:35
          mojemieszkanie24 napisała:


          > Nie znam dziecka dla którego przedszkole było niekorzystne pomijajac dzieci, kt
          > óre nie były przygotowane do pójścia do przedszkola ( wina rodziców)

          Dziecka raczej nie da się przygotować na pójście do przedszkola. Nie da mu się wytłumaczyć, bo nie pojmie, póki nie poczuje, co to jest grupa 20 obcych dzieci, krzyk i obce panie.

          > Nie znam dziecka dla którego przedszkole było niekorzystne

          Znam wiele takich dzieci, żeby nie powiedzieć: większość.
          Na mojego syna przedszkole wpłynęło niekorzystnie, ale byłam młoda i głupia i posłałam, bo myślałam, że każdy 3-latek potrzebuje przedszkola.

          lub poszły
          > do niego za wcześnie (np. w wieku 2,2 l- takie mam dziecko)

          Dzieci posyłane do żłoba w wieku roku przechodzą adaptację zwykle łatwiej niż 3-latki. O czym to świadczy? O niczym. 3-4-latki potrafią przeżyć adaptację gorzej niż 2-latek. I to nieprawda, że dziecko musi się wypłakać i po prostu przyzwyczaić. Trudna adaptacja świadczy o tym, że dziecko jest niegotowe, i nie dotyczy to tylko 2-latków.

          > Ja jako nauczycielka polecam przedszkole chociaż na 5 godzin ( podstawa program
          > owa)

          5 h to bardzo długo. 2-3 godziny to optimum do 4 lat. Oczywiście w innym, idealnym świecie, gdzie matki nie pracują.
          • soffia75 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 10.12.12, 00:26
            aleksandra1357, to przykre, że masz raczej negatywne doświadczenia w kwestii pobytu Twojego synka w przedszkolu; myślę jednak, że nie można nastawiać się z gruntu na "nie". Tak, jak zostało już powiedziane w tym wątku, w temacie posłania dziecka do przedszkola trudno generalizować, bo są różne dzieci i tak samo są różne przedszkola. Dużo zależy od gotowości dziecka do pójścia do przedszkola (i gotowości jego rodziców również...), ale też od podejścia pań, atmosfery placówki, struktury grupy itp. itd. Nawiązując chociażby do Twojej argumentacji: ja poszłam do przedszkola jako 6-latek, z chęcią i pozytywnym nastawieniem, ale pobyt tam wspominam fatalnie (np. zmagania ze zżytą już grupą jako "ta nowa"), natomiast moja córka rozpoczęła karierę przedszkolaka w wieku 3 lat bez większych problemów (pobyt wydłużałyśmy stopniowo, na szczęście w naszym przypadku istniały ku temu warunki).

            Co do poruszanej w tym wątku kwestii nabywania przez dziecko odporności w przedszkolu, na podstawie własnych doświadczeń z córką optuję "za". Rzeczywiście pierwszy rok w przedszkolu był niełatwy ze względu na ciągłe infekcje; stopniowo jednak było już tylko lepiej. Teraz córka jest w I klasie podstawówki i od początku roku szkolnego z powodu choroby opuściła zaledwie kilka dni zajęć. No, ale "dzieci są różne" - więc w tej kwestii również nie można uogólniać...
          • Gość: tuszeani Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 10:42
            > 5 h to bardzo długo. 2-3 godziny to optimum do 4 lat.

            My ćwiczyliśmy obie opcje (odbiór przed spaniem czyli ok. 3 godziny i odbiór po spaniu i podwieczorku czyli ok. 6 godzin). Po krótszym pobycie dziecko wychodzi zadowolone, ale "nakręcone", szalejące i ciężko go wyciszyć. Po dłuższym pobycie dziecko wychodzi równie zadowolone, pogodne, spokojne i dużo lepiej dogadujące się z otoczeniem, nasycone ale nie przesycone wrażeniami. Sama byłam zaskoczona.

            Z tego wniosek, że znowu nie ma reguły, po prostu wiek startu i długość pobytu najlepiej dostosować do predyspozycji konkretnego dziecka.
            • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 10.12.12, 11:33
              dziękuję Wam za odpowiedzi. Spadł mi kamień z serca, bo myślałam, że robię krzywdę dziecku, bo oddzielam je od dzieci, od atrakcji jakie oferuje przedszkole ( wyjścia do stra ży, takie tam, ) . Wygląda jednak na to, że intuicja dobrze mi podpowiada, że póki co, lepiej niż w domu nigdzie jej nie będzie.
              odnośnie uodparniającego działania przedszkola, wiem, że tak jest i zgadzam się z tym w 100%. Niestety są dzieci, u których każdy niemal katar kończy się ostrym zapaleniem ucha albo obydwu i antybiotykiem . Córka przez to już jest tak mało odporna, że o- ostatnia infekcja zaczęła się w listopadzie ( po 4 dniach od poprzedniego zap. ucha) i trwa do dziś.
              Ja jestem bardzo zadowolona, że mogę być z małą w domu, finansowo ciekawie nie jest, ale tak jak wspominałam w pierwszym poście- żeby córka nie była sama, żeby wpadł mi jakiś grosz też- będę opiekować się dziewczynką w jej wieku, u siebie, bez stresu, że rano trzeba się zrywać na mróz czy deszcz.
              Swoją drogą, zastanawiam się , jak to jest- rodzina zastępcza dla dziecka otrzymuje od państwa min. 600 zł, na jedno dziecko, + środki na pobyt dziecka w wakacje poza miejscem zamieszkania. A my przekraczamy limit o kilka złotych, żeby dostać... 68 zł rodzinnego . Nie rozumiem tego :(
              • ula.malko Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 12.12.12, 15:08
                Dzień dobry,
                Jak słusznie już kilka osób napisało, ważne by ufać swojej intuicji. W mojej opinii dla dzieci 2,5 letnich 8 godzinny dzień w żłobku/przedszkolu to za duże obciążenie. Ale dobrze jest też pamiętać, że dla małego dziecka kontakt z rówieśnikami jest istotnym elementem jego rozwoju emocjonalnego, społecznego, ale także psychoruchowego:) Dlatego dobrze zadbać o to by mogło bawić się kilka godzin w tygodniu z innymi dziećmi.
                Nie uważam, że przedszkole jest złem koniecznym dla dziecka, wszystko zależy od tego jakie to jest przedszkole - jakiej wielkości są grupy, ile jest opiekunów/opiekunek, jak wygląda sala, ile czasu dzieci spędzają na dworze, ile mają czasu na zabawę swobodną, no i oczywiście na ile szanowane są indywidualne potrzeby dziecka...
                Znam przedszkola w których dzieci rozwijają się fantastycznie i nie uważam, że byłoby im lepiej w domu z rodzicami.
                Pozdrawiam,
                Ula Malko
                • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 13.12.12, 00:59
                  Pani Ulu, dziękuję za odpowiedź. Powiem tylko, że ciężko mi jest rozróżnić moją intuicję od takiej zwykłej egoistycznej potrzeby zatrzymania dziecka w domu :), żeby jeszcze troche była moją małą córeczką :) Póki co aspekty zdrowotne powodują, że absolutnie nie może chodzić. Ku mojej uciesze :D
          • Gość: drzewachmuryziemia Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.cable.net-inotel.pl 17.12.12, 14:36
            moja mama, ktora połowe zycia była dyrektorka swietnego przedszkola uwaza, ze dzeci powinny isc najwczesniej od 4 lat
    • domza2 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 09.12.12, 23:00
      MOja córa poszła do normalnego przedszkola mając 2lata 3msc. pierwsze półrocze przechorowała, potem było już lepiej, a teraz - czyli drugi rok nie choruje wcale (gdy to piszę ma właśnie ospę, ale chodzi mi o łapanie gryp, przeziębień, katarów, bo choroby zakaźne to mus). Cieszę si ę, że już się uodporniła, będziemy mieć już łatwiej. Przedszkole dało jej bardzo dużo, chociaż także znakomicie rozwijała się w domu, bo poświęcałam mnóstwo czasu na zabawy z nią. Nasze przedszkole to prywatna placówka, w grupie 12 dzieci, wspaniałe iprofesjonalne opiekunki, nigdy nie nazwałabym tego przedszkola "przechowalnią", ale zmuszona byłam posłać tak małe dziecko do przedszkola, po roku nie chciałam już przenieść do państwowego molochu (te, które oglądałam były straszne).
      Każdy decyduje indywidualnie na podstawie własnego dziecka. Miar nie można przykładać jednakowych. Jedno dziecko choruje niegroźnie i się uodparnia, innemu grozi utrata słuchu od ciągłych katarów - to dwie różne sprawy. Jedno wyraźnie łaknie stałego kontaktu z rówieśnikami, inne ma się dobrze przy kontakcie sporadycznym. Nie ma jednych zasad, tyle zasad ile dzieci.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 10.12.12, 10:22
      Jeżeli masz dziecko chorowite, to oczywiście zostań z nim w domu. Spróbujcie za rok.
      Nie słyszałam o magicznym wieku 4 lat. Słyszałam, że do 3 roku życia dziecko raczej nie potrzebuje kontaktu z innymi dziećmi, bawią się obok siebie. Ale od 3 roku życia dziecko zaczyna się socjalizować i wtedy coraz chętniej wchodzi w grupę.
      Dobry pediatra powie, że żłobek/ przedszkole to najlepsza szczepionka uodparniająca dla dziecka, bo ilość bakterii i wirusów z jakimi dziecko się wówczas styka jest duża, i jak się na to uodporni, to potem malo choruje. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku, jak pisałam w pierwszym zdaniu.
      • wrzesniowamama07 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 10.12.12, 18:05
        Nie ma żadnej magicznej granicy 4 lat. Po prostu system immunologiczny 4-latka jest silniejszy niż 3-latka, jeśli dziecko jest "zdrowo chowane" - czyli dużo przebywa na powietrzu, i nie jest skrajnie izolowane od rówieśników. Konieczność wychorowania oczywiście istnieje, ale przeciętnie silny 4-latek nabędzie kilka katarów, jakieś zapalenie gardła/oskrzeli, i zwykle jest już uodporniony. U 3latków częściej banalne infekcje schodzą na dolne drogi oddechowe/uszy.

        U nas się sprawdziło - rok temu syn od września do grudnia co miesiąc tydzień odpoczywał od przedszkola, w tym roku (odpukać) 100 proc. frekwencji ma.
    • raszefka Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 13.12.12, 16:13
      Mogę odpowiedzieć tylko na podstawie doświadczenią z własnym dzieckiem. Też poszła do przedszkola z rocznym "opóźnieniem", zgodnie z sugestią reumatologa (mała ma chorobę autoimmunologiczną, akurat był to pierwszy rok leczenia). Niczego szczególnego nie organizowałam, po prostu spędziła kolejny rok z babciami. Jako 4-latka świetnie się odnalazła - choć to też może byc zasługą przemiłych nauczycielek. No i co szalenie ważne - prawie nie choruje :)
      • sebalda Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 14.12.12, 14:59
        Jestem zwolenniczką wysyłania dziecka do przedszkola, jeśli warunki na to pozwalają, nie musi to być w pełnym wymiarze, ale kontakt z rówieśnikami i wszelkie zajęcia dobrze robią dziecku, jeśli chodzi o rozwój psychoruchowy. A w moim odczuciu wiek 3 lat jest tym optymalnym w większości przypadków.
        Dzieci w przedszkolach chorują, bo tak działa układ odpornościowy. Przytoczę fragment miarodajnego i rzetelne artykułu z fachowej prasy medycznej:
        "Ze względu na to, że układ odpornościowy dojrzewa w trakcie kontaktu i walki z patogenami, zdrowe dziecko ma prawo do częstych chorób. To zjawisko fizjologiczne, które można nazwać „treningiem immunologicznym”. Im młodsze dziecko i im mniej dojrzały układ odpornościowy, tym częstsze zakażenia. Dla lekarza praktyka istotne znaczenie ma pytanie, jaką częstość zakażeń możemy traktować jako normę w danej grupie wiekowej. Wyniki badań epidemiologicznych opublikowanych w 2006 r. przez grupę niemieckich badaczy wskazują, że u niemowląt obserwuje się przeciętnie nawet do 11 zakażeń w ciągu roku, dzieci w wieku 2-5 lat mogą chorować do 8 razy, a dzieci w wieku szkolnym do 12 roku życia – 4 razy w roku (liczby te mieszczą się w zakresie 2 odchyleń standardowych)".
        • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 14.12.12, 15:51
          Sebalda, zgodzę się, ale z pewnym wyjątkiem- częste infekcje są treningiem dla odporności, pod warunkiem, że każda nie kończy się antybiotykiem. A taka konieczność u nas występuje. Jutro mamy wizytę u alergologa . Zobaczymy co powie. Ja nie robiłabym kłopotu, gdyby mała chorowała nawet i 2 razy w miesiącu, ale choroba która ciągnie się 3 tygodnie, tydzień zdrowia, i znów antybiotyk- to NA PEWNO nie jest dobre dla organizmu. Żeby nie wiem co i kto napisał.
          • Gość: sebalda Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.12, 20:48
            Jasne, że nie jest dobre, jeśli tak ciężko przebiega. Zrozumiałam, że mała nie musi chodzić do tego żłobka, zatem radziłabym sobie z nim odpuścić jeszcze. Pochuchać na córeczkę, podleczyć, poniańczyć, a o przedszkolu pomyśleć we wrześniu. Będzie miała już skończone 3 lata, będzie bardziej samodzielna, odporność też już będzie nieco większa.
            A takie częste i poważne zakażenia w żłobku to norma, do alergologa możecie iść, ale ja bym jeszcze nie panikowała. Mała jest zresztą i tak za mała na testy.
            Jak ją podleczycie, starajcie się, żeby miała sporo ruchu na świeżym powietrzu, to poprawia odporność.
            • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 15.12.12, 15:10
              No byłyśmy u alergolog. Stwierdziła, że uszy prawdopodobnie od alergii, kazała wykluczyć z diety to i owo, dała jakieś krople do nosa, ponoć działają cuda ( cena też cudna ;)) . Lekarka ze świetnymi opiniami więc mam nadzieję, że i naszego bąka wyprowadzi z dołka :) no i stw., że tak ją wyprowadzi, że wróći do przedszkola :) No oby , oby, aczkolwiek nie wspominam mężowi, coby za wielkiej ochoty nie nabrał na to przedszkole znów, bo ja tak myslę o wrzesniu, a on pewnie na wiosnę by juz pobiegł ją zapisać ;)
              • sebalda Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 15.12.12, 17:55
                Tak z ciekawości, możesz podać nazwę tych kropli? Szybka coś ta diagnoza, ale może rzeczywiście lekarka jest dobra, trudno powiedzieć.
                Czemu mężowi tak się śpieszy z tym przedszkolem? Jeśli stać Was na to, to lepiej niech dziecko wchodzi w grupę od września, gdzie większość dzieci będzie "nowych". No i mała całkiem wydobrzeje, jak dobrze pójdzie.
    • wilhelminaslimak Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 16.12.12, 14:07
      Jakaś bzdura z tymi 4-latami.
      Mój 2,5 letni syn od września chodzi do przedszkola. To była super decyzja (zresztą innej opcji nie braliśmy pod uwagę). Przedszkole uwielbia. Żadnych problemów z adaptacją. W sobotę chciałby iść do przedszkola!
      W domu się po prostu masakrycznie nudzi. On potrzebuje towarzystwa, duzo cioć, innych dzieci. Z tym, że on w ogóle nie choruje, opuścił do tej pory 2 dni z powodu wymiotów.
      • jedynybasek5 Re: Przedszkole, jak to w końcu jest? 16.12.12, 21:08
        wilhelminaslimak , w takich sprawach się nie generalizuje. każde dziecko jest inne, mój lekarz twierdzi tak, przychychylam się do tego z niżej wymienionych powodów. Ale wiem też, że są rózne dzieci, różnie rozwinięte, z różnymi potrzebami. Twoje potrzebuje przedszkola, co nie znaczy, że 10 innych w tym wieku będzie miało tak samo . A to, że innej opcji nie braliście pod uwagę... To znaczy, że gdyby dziecko nie chciało, to i tak musiałoby chodzić? Bo moim zdaniem trzeba brać pod uwagę i warunki finansowe, i nasze oczekiwania i uczucia dziecka jednocześnie. Boję się stwierdzeń, że rodzice czegoś tam nie biorą pod uwagę, bo kojarzy mi się to od razu: będziesz skrzypkiem, bo mam i tata tak chcą :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja