Dodaj do ulubionych

Zielona szkoła co zrobić...

15.12.12, 23:32

Córka lat 9 3 klasa ma wyjazd na zieloną szkołę,niestety beze mnie nigdzie nie wyjeżdża....wychowawczyni nie zyczy sobie rodziców więc moje dziecko powiedziało nie jadę.Chodzę z córką do psychologa okresowo do psychiatry,zaburzenia emocjonalne z tendencją do depresji,miała nawet brać leki p/deprseyjne ale wystarczyły rozmowy z psychologiem.w 1 klasie pojechała na 3 dni sama w ramach swojej szkoły tańca i ptem przez kilka tygodni musiałam nieźle powalczyć aby wyciagnąć ją z depresji.Tak więc chciałam z nią pojechać na zieloną szkołę tym barzdiej że dużo choruje i wyjazd nad morze jak najbardziej wskazany.Wychowawczyni się nie zgadza.Dziecko bardzo to przeżywa chciałoby być z klasą.Rozmawiałam z psychologiem córki uważa że powinnam powalczyć o wyjazd razem ze mną,dzwoniłam do kuratorium oświaty myśląc że może są jakieś przepisy zabraniające na wyjazd rodziców,pani wielce zdziwiona powiedziała że nic takiego i mogę jak najbardziej jechać z dzieckiem ,co więcej radziła iść do dyrekcji i opowiedzieć o tym bo jak uznała dobro dziecka najważniejsze.Układy z wychowawczynią mamy bardzo dobre ,młoda jest bardzo zdolna świetnie się uczy.No i nie wiem czy walczyć o ten wyjazd z młodą i klasą ,czy zwyczajnie to olać i pojechać z dzieckiem sama gdziekolwiek?tylko wtedy dziecko będzie 2 tygodnie samo bez rówieśników....no i nauczy się że w sumie zawsze będzie miało coś w zamian....doradźcie proszę
Obserwuj wątek
    • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 16.12.12, 00:08
      zapomniałam napisać,nasz ostatni wyjazd w tym roku do Francji skończył się bardzo źle,na kampingu gdzie mieszkaliśmy wybuchł pożar,było sucho i bardzo wietrznie,zostaliśmy ewakuowani,wprawdzie wrócilismy tam jeszcze na 2 dni i po rzeczy,ale znów musiałam po przyjeździe chodzić do psychologa bo młoda bała się każdego wiatru....i oczywiście oznajmiła że beze mnie nigdzie nie jedzie....
      • hanna26 Re: Zielona szkoła co zrobić... 16.12.12, 01:31
        Zielona szkoła będzie trwała aż 2 tygodnie??? To bardzo długo, nasze zielone szkoły trwały ok. 5-6 dni.
        Wiesz, ja albo bym olała i nie puściła córki albo walczyła o wyjazd z dzieckiem. Absolutnie bym nie przymuszała. Na pewno bym też nie namawiała, że "pojedź, będzie fajnie, zobaczysz" itd.
        • Gość: gość chrzanić te zielone szkoly IP: *.acn.waw.pl 16.12.12, 11:15
          jeśli dziecko ma jakiekolwiek problemy z integracją, zielone szkoly i inne tego typu wyjazdy, rzucające dziecko na gleboką wodę, bez jakiejkolwiek opcji wsparcia na bieząco są PORAŻKĄ i DUŻYM RYZYKIEM

          ja jestem ciężko doświadczona. w jednym wypadku zielona szkoła była czymś po czym dziecko przez rok musialo chodzic do psychologa i walczyć o swoją pozycje w klasie, w drugim po jednym z takich wyjazdow dziecko targneło sie na swoje życie

          w twoim przypadku w życiu bym nie ryzykowala. walcz o swoje dziecko. pomysly nauczycielki to tylko pomysly. to Ty znasz swoje dziecko. i Ty musisz je chronić
            • szpulakasia Re: chrzanić te zielone szkoly 16.12.12, 16:32
              dziękuję za wszystkie wpisy....generalnie utwierdzają mnie w przekonaniu że myślę tak samo....no właśnie jest tak że dziecko chciałoby jechać ze swoją klasą bo akurat jest bardzo lubiana w klasie i łatwo się integruje a z drugiej strony beze mnie ani rusz,pani psycholog do której chodzimy powiedziała mi kiedyś że dziecko jest ze mną bardzo silnie związane pewnie aż za bardzo i trudno jej wyobrazić sobie żebym ją zostawiła....z drugiej strony wychowawczyni była zdziwiona że córka nie pojedzie bo w klasie świetnie sobie radzi ....oczywiście na siłe nie zamierzam jej posyłać ona zdecydowała że jeśli Pani nie pozwala jej jechać ze mną to ona całkowicie rezygnuje z wyjazdu...co do pobytu w tej samej miejscowości wychowawczyni też przewidziała takie sytuacje i od razu na początku roku zabroniła kategorycznie takich rzeczy....w pewnym sensie ją rozumiem bo inne dzieci też tęsknią...
              co do zaświadczenia nie byłoby z tym żadnego problemu....także lekarskim też nie ma problemu generalnnie nawet mam dokumentację.....muszę jeszcze nad tym pomyśleć.....najwyżej pojadę z córką sama ....tylko boję się że będzie jej trochę nudno bo wiadomo w maju nad morzem nie ma zbyt dużego towarzystwa...
              • aqua48 Re: chrzanić te zielone szkoly 16.12.12, 18:26
                A nie możesz po prostu pojechać z córką choć na pięć dni-tydzień w tym samym czasie i w to samo miejsce prywatnie? Mogłaby wtedy spokojnie uczestniczyć w zajęciach ze swoją klasą, a np. spać i jeść z Tobą?
                Jeśli nie ma takiej możliwości to przecież córka nie musi nigdzie jechać, skoro sama nie czuje się na tyle odporna psychicznie, żeby wyjazd przetrwać bez szwanku. Niektóre dzieci muszą do tego dorosnąć, a Twoje dodatkowo ma za sobą ciężkie przeżycia wyjazdowe. Nie narażałabym go na następną traumę.
              • morekac Re: chrzanić te zielone szkoly 16.12.12, 20:02
                co do pobytu w tej samej miejscowości wychowawczyni też przewidziała takie sytuacje i od razu na początku roku zabroniła kategorycznie takich rzeczy....w pewnym sensie ją rozumiem bo inne dzieci też tęsknią...
                Przepraszam cię bardzo, ale tego wychowawczyni nie może ci zabronić. Jesteś wolnym człowiekiem i możesz pojechać, gdzie tylko sobie zechcesz...
                • Gość: arathlo Re: chrzanić te zielone szkoly IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 16.12.12, 22:29
                  A moze pojedz z corka w tym samym czasie i do tej samej miejscowosci i tam ja zaprowadzaj na zajecia i wycieczki z zielonej szkoly?
                  A wychowawczyni wytlumacz ze nie chodzi o to ze ty jestes nadopiekuncza mamuska tylko corka jest chora i nie moze jechac sama. Ale czy jej choroba ma wykluczyc ja ze szkolnych wyjazdow? Czy uwaza ze to dobrze?
                  I co na to szkolny psycholog? Moze umow sie z wychowawczynia i szkolnym psychologiem na rozmowe a od waszego psych wez jakis opis sytuacji/zaswiadczenie.
                  Dzieci w 3 klasie to juz nie sa zagubione maluszki i pewnie nie jest to ich pierwsza wycieczka tez juz troche cos rozumieja. Przeciez sa rozne przywileje z roznych przyczyn np dyslektyk ma inaczej punktowane kartkowki albo wiecej czasu,niedowidzace dziecko siedzi w pierwzzej lawce lub pani czyta mu zadania gdy inni robia to sami. Powiedz cos takiego ze przeciez nie wszystkie dzieci sa rowno traktowane w kazdej sytuacji. Trudno wymagzc np od dziecka na wozku gralo w pilke na wuefie,tak? Depresja to choroba taka jak inne i wymaga stosowania sie do jakichs zalecen. A na pewno jesli corka CHCE jechac to tez nie jest dla niej dobre by nie mogla. Dzis moze tego nie zrzumie ale za kilka lat bedzie wiedziala ze to dlatego,ze ma pewne wyrzeczenia przez chorobe,bedzie czula sie inna co nie jest dobre w tym przypadku.
                  A jesli zadne argumenty i rozmowy nie pomaga to moze umow sie z jakimis rodzicami na ferie
                  • Gość: arathlo Re: chrzanić te zielone szkoly IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 16.12.12, 22:41
                    Koncze bo z tel zle mi sie pisze.
                    Umow sie z rodzicami z klasy na ferie lub wakacje zeby miala jakas namiastke bycia z kims.
                    Aha. Skoro ona jest lubiana to moze wlasnie pogadaj z innymi rodzicami,wyjasnij moze jak znajdziesz poparcie u rodzicow to i wychowawczyni sie zlamie.
                    Mysle ze trzeba walczyc by corka nie byla wykluczona z roznych szkolnych wydarzen.
                    Jesli jednak mimo wszystko sie nie uda wyjasnij to corce jak najdelikatniejnie zwalaj winy na wychowawczynie. Najprosciej i bez wnikania. Nie chcesz jechac bez mamy a mama nie moze jechac
                    Aha. Jeszcze jest dyrekcja. Najwyzej stosunki z wych sie pogorsza ale to juz ostatnia klasa i dobro dziecka wazniejsze od usmiechow z pania...powodzenia!
              • justcam Re: chrzanić te zielone szkoly 17.12.12, 14:33
                ale dlaczego wychowawczyni jeszcze nie dostala takich lekarskich zaswiadczen o problemach corki??? moze gdyby o nich wiedziala nie robila by takich problemow. Osobiscie uwazam ze wyjazd do tej samej miejscowosci, ale obok nie jest super pomyslem. Uwazam ze trzeba wyjasnic pare spraw z wychowawczynia i jechac razem z corka. Ewentualnie jesli corka zle bedzie znosic wyjazd to po tyg wrocic...
                • lily-evans01 Re: chrzanić te zielone szkoly 19.12.12, 09:43
                  Może po prostu należałoby dostarczyć opinie psychologa?
                  Czy wychowawczyni zdaje sobie sprawę/została w pełni poinformowana o charakterze i powadze problemów Twojego dziecka?
                  Co do wyjazdu razem, jeśli za niego płacisz, nie widzę problemu, naprawdę.
                  Zdarzają się i dziwniejsze rzeczy i przy życzliwym nastawieniu są do załatwienia.
                  Mam znajomą, która przez 3 lata chodziła z córką autystyczną do szkoły i siedziała na lekcjach. Wtedy nie było szkół integracyjnych i tak wysoko rozwiniętych form terapii, jak obecnie. Być może też nie zróżnicowano starannie diagnozy między autyzmem a ZA. Dyrekcja zgodziła się, choć obecność dorosłego to zawsze jakieś rozbicie porządku w klasie.
                  Dziewczyna do dziś jest nieco dziwna i zamknięta a relacjach społecznych, ale nauczyła się funkcjonować w grupie, od klasy IV normalnie już sobie radziła, teraz normalnie żyje, jest wykształcona, pracuje.
                  • szpulakasia Re: chrzanić te zielone szkoly 19.12.12, 11:41
                    wychowawczyni zna problem,zresztą w 1 klasie kiedy problem był nasilony sama zwróciła mi uwagę na depresyjne stany dziecka.Natomiast obecnie córka radzi sobie w szkole świetnie ,Pani uważa że jest bardzo dobrze zaadoptowana do grupy od wielu miesięcy stany lękowe generalnie nie nawracają ,tylko pojawiają się w w konkretnych sytuacjach np jak opisywałam wyżej z powodu pożaru na kampingu dziecko musiało znów chodzić do psychologa jakiś czas.pytałam córkę wiele razy czy naprawdę by sobie nie poradziła beze mnie przez te 2 tygodnie i ciągle mówi że nie....wyjeżdzała kilka razy sama z babcią ale nigdy nie więcej niż na tydzień i zawsze ją odwiedzaliśmy w trakcie trwania takich wyjazdów,no i jednak babcia przytuliła utuliła.....
    • maesstra Re: Zielona szkoła co zrobić... 19.12.12, 20:51
      totalnie niezrozumiała dla mnie postawa tej nauczycielki, pamiętam że w mojej klasie był chłopiec z którym mama zawsze jechała na wycieczkę nawet w 6 i 7 klasie na Zieloną Szkołę na 5 dni oddaloną jakies 30 km od naszego miasta dodatkowo brała ze sobą młodszego kilkuletniego synka bo nie miała go z kim zostawić. Była po prostu dodatkową osobą do opieki. Była to dla wszystkich komfortowe rozwiązanie dla rodzica, dla dziecka i dla nauczyciela że w razie czego dziecko ma zapewnioną opiekę najlepszą z możliwych. I w ogóle jak można uważać że iwie się lepiej co będzie dobre dla dziecka od rodzica oraz nie brać tu specyficznej sytuacji dziecka. Ta nauczycielka to jakaś porażka.
      • Gość: arathlo Re: Zielona szkoła co zrobić... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 20.12.12, 11:24
        No to zanieś zaświadczenie tej pani że dziecko nie może samo jechać na tę konkretną wycieczkę. Jak nie rozumie słownie...
        Świetnie radzi sobie w klasie, ale czy ta pani z wykształceniem, nie jest w stanie pojąć, że codzienne zajęcia kilkugodzinne lekcyjne to jest zupełnie co innego niż 2tygodniowy wyjazd bez rodziców w obce miejsce?
        Tak samo, jak np małe dziecko może się dobrze czuć w domu z babcią, a źle z tą samą babcią u niej w domu...bo to są różne sytuacje. Po prostu.
        I czy to ta pani weźmie odpowiedzialność za to, opłaci psychologów i będzie się borykać z problemem dziecka i poświęci czas na wyprowadzenie dziecka z problemów, które mogą powstać przez jej "uważanie", że dziecko może jechać? Czy to ona jest rodzicem i psychologiem tego dziecka i jest wykwalifikowana by to ocenić? No chyba nie...co za ograniczone myślenie.
        Pomijam fakt, że pewnie w tak połowie szkól jako dodatkowa opieka jedzie rodzic któregoś dziecka z klasy i jakoś nic się nie dzieje...poza tym, że najczęściej to ulubiona mamusia pani i dzieki temu dane dziecko ma chody :>
    • kasamandri Re: Zielona szkoła co zrobić... 21.12.12, 16:57
      Dwie rzeczy mnie zastanowiły.

      Po pierwsze czy to często teraz praktykowane, że takie małe dzieci wyjeżdżają na tak długo?
      Ja zaczęłam podstawówkę pa początku lat 90 i wówczas pierwszy wyjazd z jednodniowym noclegiem mieliśmy w klasie 5. W kolejnych latach kilkudniowe wycieczki. Na koloniach byłam pierwszy raz w wakacje przed 6 klasą i 2 tygodniowa rozłąka była nie lada przeżyciem, dla mnie dziecka dość odważnego (uważam, że dla mnie to było za wcześnie). Abstrahując już od szczególnych problemów córki szpulakasi, wiele tak małych dzieci będzie bardzo tęsknić. Poza tym wydaje mi się, że dzieci w tym wieku nie są aż tak samodzielne by przez 2 tygodnie dbać o czystość odzieży, suchość butów itp. Wiadomo pakuje się wszystko z zapasem (ale szczególnie w zimie) to się zmoczy, to się zgubi a to ubrudzi. Czy mi się jednak tylko to wydaje?

      Szpulakasia - na nasze wycieczki do pomocy jeździli rodzice, czasem jeden rodzic gó...e z trójki klasowej. Nasza wychowawczyni była bardzo zadowolona, bo miała pomoc. Więc sądzę, że wychowawczyni twojego dziecka naprawdę dziwnie postępuje. Ciekawe czy dziecku na wózku inwalidzkim także odmówiła by pomocy rodzica, opiekuna?
        • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 21.12.12, 21:57
          dla mnie też 2 tygodnie oddalone o prawie 700 km to dużo,ale generalnie wszyscy rodzice wyrazili zgodę więc w sumie nie miałam co sie odzywać....Pani na początku roku szkolnego pytała czy dzieci chcą jechać i wszyscy chcieli,ja generalnie też ale myslałam że będę mogła jechać....Pani własnie dlatego nie chce rodzica bo mówi że dzieci wszystkie tęsknią i potem 1-2 dzieci się chwalą że mają się lepiej....ja to poniekąd rozumiem ,ale jak rozmawiałam z koleżankaimi mojej córki to one wszystkie bardzo się cieszą na ten wyjazd i na razie o tesknocie nie mówią,a moja od razu powiedziała że beze mnie nie jedzie,większośc dzieci z jej klasy jedzie 1 raz,moja jak już wspomniałam była w 1 klasie na 3 dni z 2 noclegami i przeżyła to traumatycznie.....więc nie chce,a z drugiej strony wlłasnie martwię się że jednak przez 2 tygodnie to dzieci tam jakieś lekcje mają więc trochę mi żal,,,no i wycieczek dużo zaplanowanych poznawanie przyrrody itp....po świętach wybieram się do Pani bo teraz już nie było jak...
          • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 21.12.12, 22:21
            dla mnie też 2 tygodnie oddalone o prawie 700 km to dużo,ale generalnie wszyscy
            > rodzice wyrazili zgodę więc w sumie nie miałam co sie odzywać....

            Się z radością dzieciątek pozbędą... ;-) To jak urlop.
            A dyrekcja aż tak długą szkołę zaakceptowała? IMO: nauczycielka, która bierze sobie klasę na głowę przez tak długi czas jest z lekka niespełna rozumu. Przecież ją wykończą...
            Miałabym poważne obawy, czy puścić trudno adaptujące się dziecko na tak długi czas. Nawet dla łatwo adaptującego się 9-latka może to być niezbyt przyjemne przeżycie.
            Szkoda, że nie poprotestowałaś względem czasu trwania tej szkoły - może znalazłoby się coś bliżej, a i dziecku łatwiej wytrzymać 4 dni niż 14...
            • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 21.12.12, 22:36
              no niestety w mojej szkole ten precedens 2 tygodniowej szkoły nad morzem trwa od wielu lat więc pewnie żadne protesty by nic nie daly....zresztą nie tlko w mojej szkole ale i w moim mieście większość szkół ma w 3 klasie ten 2 tygodniowy wyjazd,nie wiem może dlatego że mieszkamy na zadymionym śląsku......dzieci nawet dostają dofinansowanie z urzędu miasta...więc moje protesty na nic ....zresztą myślałam że to w całej Polsce są te wyjazdy.....
              ale teraz po tak wielu wpisach widzę że muszę porozmawiać z nauczycielką....
            • lily-evans01 Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.01.13, 11:07
              Niepoważna ta nauczycielka i dyrekcja niepoważna, że godzi się na tak długą zieloną szkołę dla małych dzieci... Ze wszystkich przyczyn powyżej wymienionych (rozłąka, straty edukacyjne, dbałość o ubiór w zimie itp.). Ale teraz rodzice wszystko bezkrytycznie akceptują, żeby tylko się dzieci z domu pozbyć ;).
              U nas w szkole miała być wycieczka tuż przed Bożym Narodzeniem - do ogrodów (w zimie;) + pieczenie pierników i coś tam coś tam. Odległość prawie 100 km. Klasy 0-3. Oczywiście wszyscy ochoczo zgodzili się, ja akurat nie - a wszystko rozegrało się zgodnie z przewidzianym przeze mnie scenariuszem. Temperatura i warunki drogowe były takie, że na dzień przed rezygnowano z wyjazdu...
    • saguaro70 Re: Zielona szkoła co zrobić... 22.12.12, 08:40
      Ja bym walczył o wyjazd z dzieckiem, skoro nie ma przepisów zabraniających. Nauczycielka wie, jaka jest Twoja córka i na siłę chce zabrać Twoją córkę bez Ciebie. Zapewne w dobrzej wierze, myśli babeczka, że w końcu dziecko pozbędzie się lęków. Ale nic na siłę.
      Idź do dyrekcji i twardo negocjuj, powtórz rozmowę z kuratorium.
      • lajlonia30 Re: Zielona szkoła co zrobić... 23.12.12, 23:16
        U nas dzieci od pierwszej klasy wyjezdzaja. Najpierw na 5 dni, a potem sa to dluzsze wyjazdy, max 10 dni. Sa zielone szkoly wiosna lub jesienia i biale zima. Uwazam, ze to swietna sprawa. Na ostatniej zielonej, moj 9 latem nauczyl sie wyznaczac azymut, rozpalac ognisko, poslugiwac mapa... Mieli gry terenowe i naprawde swietne zajecia, wiec sens rozumiem. Niemniej jednak z pania zawsze jedzie jeden rodzic do pomocy i pozostale dzieci nie maja z tym problemu. Nie sadze, by wielu rodzicow, chcialo, moglo wyjechac z dzieckiem, wiec gdyby wychowawczyńi sie zgodzila, nie wierze, ze mialaby tlum chetnych wsrod innych rodzicow. Nie widze innego wyjscia niz szczera rozmowa z nauczycielka. Nie wydaje mi sie, ze chcialaby dziecko z takimi problemami, bez obecnosci rodzica zabrac. Dla nauczyciela taki wyjazd to trudna sprawa i wielka odpowiedzialnosc. Porozmawiaj zatem, nie ma co gdybac. W najgorszym wypadku corka nie pojedzie
        • mama303 Re: Zielona szkoła co zrobić... 24.12.12, 15:08
          lajlonia30 napisała:

          > U nas dzieci od pierwszej klasy wyjezdzaja. Najpierw na 5 dni, a potem sa to dl
          > uzsze wyjazdy, max 10 dni. Sa zielone szkoly wiosna lub jesienia i biale zima.

          A jesienią pewnie pomarańczowe :P. Skąd na to brać fundusze? :-)jeszcze sa wakacje.
    • Gość: mjacek Re: Zielona szkoła co zrobić... IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.12, 18:40
      Dawno temu jechałem z klasą mojego syna jako "dodatkowa pełnoletnia opieka", bo taka była potrzeba (liczba pełnoletnich na liczbę dzieci) - syn nie miał problemów.

      Dla komfortu innych dzieci (i dla jasnej sytuacji) umówiłem się z synem, że jadę tam nie z nim, tylko z całą klasą i będę pomagał nauczycielkom oraz wszystkim dzieciom.

      Był też ojciec dziewczynki, która musiała być cewnikowana, i drugiego niepełnosprawnego dziecka (taka uroda szkoły integracyjnej). Przy odpowiednim podejściu wszystkich obecność rodziców to nie był problem.

      Pogadajcie we trzy - z psychologiem szkolnym.

      Jeszcze jeden pomysł - może ojciec, a nie Ty? Mniejsze narażenie innych dzieci na zazdrość że mamusia itd., mniejsza pokusa ze strony rodzica do przesadzania z opiekuńczością = większa szansa na "miękkie" usamodzielnienie Waszej córy...

      A facet w gronie opiekunów czasem też się przyda.
    • zlosliwooka Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.01.13, 21:01
      Absolutnie jedź!
      Opowiem ze swojej perspektywy, bo jeszcze pamiętam, jak byłam dzieckiem. U mnie w III klasie była trzy tygodniowa zielona szkoła nad morzem, na zupełnie drugim końcu Polski. Ja byłam dzieckiem wrażliwym, kontakty z grupą miałam dobre, nie miałam - w przeciwieństwie do Twojej córki - ani stanów lękowych, ani depresji. Miałam mądrą wychowawczynię.
      Dwa tygodnie były jednym wielkim koszmarem. W takich sytuacjach często ta ,,najlepsza przyjaciółka" z ławki zawodzi, znajduje sobie nowe towarzystwo. U mnie taka sytuacja dotknęła kilkoro dzieci, w tym mnie. Pamiętam takie różne cuda jak zamykanie przede mną pokoju, niszczenie mi rzeczy (koleżanki wszystkie z dobrych domów). Płakałam non stop mamie do słuchawki. Przyjechali (było to zaplanowane wcześniej) na cały trzeci tydzień, mieszkali w hotelu w tej samej miejscowości. I tak z perspektywy czasu, uważam, że powinni mnie byli w ogóle stamtąd zabrać. Ta zielona szkoła zraziła mnie do kolonii i obozów na tyle silnie, że pierwszy raz potem pojechałam na taką imprezę będąc niemalże studentką.
      Uprzyj się na bycie w tej samej miejscowości co córka. Wychowawczyni może wam nagwizdać, a chyba dość często się zdarza, że jacyś rodzice takiego ,,delikatesa" przyjadą. Innym dzieciom może i nie będzie fajnie, dlatego staraj się np. nie kupować córce naocznie prezentów, kup cukierki by poczęstować wszystkie dzieci.
      • szpulakasia Re: i jak się sprawa potoczyła? n/t 06.01.13, 18:47
        na razie jesteśmy chore po świętach,więc nie byłam jeszcze w szkole na rozmowach mam nadzieję że w najblizszych dniach dam rade porozmawiać,choć znając Panią nie będzie zachwycona.....ale czytajac wszystkie wpisy tutaj coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że dobrze robię że chcę z nią jechać....myślałam żeby to olać i pojechać z nią samą,ale córka też bardzo to przeżywa,choć już pogodziła się z myślą że najwyżej nie pojedzie z klasą.Co do pobytu ojca na wyjeździe to bez szans,nie ma takiej mozliwości....
    • kacper.wozniak Re: Zielona szkoła co zrobić... 06.01.13, 19:54
      Jeśli chodzi o rozstania z rodzicem uważam, że często pomagają małe kroki i poczucie, że rodzic jest obok. Czasem dziecko żeby poczuć się bezpieczniej potrzebuje poczucia kontroli. Wydaje mi się, że wspólny wyjazd na zieloną szkołę może okazać się dobrym sposobem na wsparcie córki. Może Pani spróbować nie uczestniczyć w samych zajęciach i nie spać w tym samym miejscu, ale w okolicy. Da to szansę Pani córce bycia z całą klasą, ale równocześnie da jej świadomość, że w razie czego jest Pani niedaleko.
      • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 10.01.13, 11:40
        No więc po wielu wpisach tutejszych odważyłam się i porozmawiałam z Panią.Generalnie to nawet wczoraj spotkała mnie i sama zapytała czy córka nadal odmawia wyjazdu,więc powiedziałam tak jak tutaj sugerowano.Pani zachwycona nie była ,powiedziała że po prostu ma złe doświadczenia po poprzednich wyjazdach(np Ona zabroniła klasie jeść lody bo było zimno a dziadkowie przynosili wnuczkowi lody przed całą klasą) ale oczywiście zabronić mi nie może i oczywiście jakoś wspólnie to załatwić się da.Ponieważ jeszcze jedno dziecko z klasy ze względów medycznych miało też nie jechać więc zadzwoniłam do rodzica i być moze wspólnie nam się uda.Plan jest taki że ja mieszkam z córką w innym ośrodku ale gdzieś blisko natomiast opłacam pobyt i wyżywienie tam gdzie inne dzieci,odstawiam córkę rano i wracam po nią jak wychowawczyni daje znać o której czyli wieczorem.nie pojawiam się tam cały dzień ale w nocy dziecko śpi ze mną.myślę że jakoś to ułożymy wspólnie..więc dziękuję za wpisy tutejsze a po zielonej szkole w maju opiszę jak było...
        • Gość: arathlo Re: Zielona szkoła co zrobić... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 16.01.13, 11:44
          Bardzo się cieszę i gratuluję :) Myślę, że w tej formie będzie dobrze i dla Ciebie i córki, a i dzieci jakoś specjalnie nie odczują. Możesz jej powiedzieć, żeby jakoś się specjalnie nie chwaliła spotkaniami z Tobą, tzn. żeby nie opowiadała, a wczoraj mama mi przeczytała, a byłyśmy na pierogach na kolacji... (ine wiem na ile córka sama to wyczuje, pewnie ty wiesz najlepiej czy taka instrukcja jest w jej przypadku niezbędna).

          A co do dziadków i opisanego przykładu "np Ona zabroniła klasie jeść lody bo było zimno a dziadkowie przynosili wnuczkowi lody przed całą klasą"- ręce opadają...no ja bym chyba żadnej babci nie wysłała, jak je znam, pomijam fakt wiecznego poprawiania szalika czy podkoszulki ;) Niestety ale dziadkowie to mają w nosie jak rodzice zabraniają...matka sobie, babcia sobie :> Ale przy obcych chociaz powinni umieć się zachować ;)

          Powodzenia :)
          • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 31.01.13, 09:11
            no i tak wieści są złe.....wczoraj było zebranie....wcześniej dzwoniłam do biura podróży,które organizuje wyjazd z prośbą o dostosowanie się do mojej prośby aby dziecko miało opłacone wszystko oprócz noclegów....najpierw musiałam wysłuchać jaka to jestem wyrodna matka co to dziecka puścić nie chce potem byłam odsyłana od jednej pani do drugiej bo szefowej nie było i nikt nie chciał nic zadecydować.to było jakieś 2 tygodnie temu,po głębokich przemyśleniach olałam sprawę powtórnego dzwonienia bo nie chciało mi się już wysłuchiwać jak to źle dziecko wychowałam że samo jechać nie chce.no ale wczoraj wybuchła godzinna awantura na zebraniu bo przyszła pani z biura podróży i sama rozwineła temat oczywiście w ten sam sposób że dziecka nie chcę samego puścić przytaczała mnóstwo absurdalnych przykładów że oni będą mieli kłopoty,bo np jak dziecko zostanie ze mną to ja mu dam coś innego do zjedzenia a potem moje dziecko się zatruje i ja oskarzę biuro podróży że z ich powodu iitp itd.Potem 2 mamusie zrobiły półgodziny wykładu na temat że nie życzą sobie innego rodzica(oczywiście rodzice nie znają sytuacji mojego dziecka i drugiego dziecka z chorobą),a nawet wręcz Zabroniły mi wyjazdu w tym samym czasie do tej samej miejscowości z moim dzieckiem,ponieważ to ma być szkoła przeżycia i ona nie życzy sobie aby jej dziecko spotkało moją córkę w moim towarzystwie....eh nie odzywałam się wcale bo to nie miało sensu....mamusia ta zresztą jakby mogła toby dziewczynkę ciągle gdzieś oddawała(kiedyś była u nas ta koleżanka na sylwestra i było ustalone że wszystkie mamy przychodzą o 1 po dzieci a ona zadzwoniła o 1.30 z zapytaniem czy dziecko nie mogłoby zostać u nas do rana) cóż taki zimny wychów...Po zebraniu zostałyśmy by porozmawiać z nauczycielką ale widziałam że ona cieszy się że to rodzice się nie zgadzają bo ona wprawdzie zabronić mi nie może ale to dla niej też byłoby uciążliwe....no i poddałam się.Bardzo było mi tylko żal mojej córki ,kiedy wróciłam z zebrania i widziałam jak czekała jaka została podjęta decyzja.Było jej bardzo przykro,wprawdzie obarczyłam za tę sytuację biuro podrózy,że to oni się nie zgadzają,żeby nia miała żalu do nauczycielki i dzieci...Ponieważ wiem jaki jest program tej zielonej szkoły ,postanowiłam że my pojedziemy też w to samo miejsce,zarezerwoałam i opłaciłam już pobyt w ośrodku który w tym czasie organzuje mnóstwo tematycznych animacji dla dzieci a dodatkowo ja z nią odbędę wycieczki w te same miejsca co jej klasa....mamy juz ustalony plan,młoda stara się cieszyć choć ciągle pyta czy naprawdę ani razu nie będzie mogła spotkać się z klasą...jej jej tym bardziej przykro że ma w tym czasie swoje 10 urodziny i chciała je przeżyć ze swoją klasą...
            i to tyle w temacie zielonej szkoły.....wiem że nasza wspólna też będzie fajna,bo moje dziecko wie że potrafię zorganizować mnóstwo fajnych rzeczy.....ale brak jej będzie rówieśników których lubi ....cóż kolejne doswiadczenie na przyszłość....
            • zlosliwooka Re: Zielona szkoła co zrobić... 31.01.13, 20:55
              Jak do mnie mieli przyjechać rodzice (i do jednej koleżanki) to reakcja reszty rodziców była podobna... Ba, niektórzy rodzice przez te trzy tygodnie nie napisali do moich kolegów i koleżanek ani jednego listu, komórek jeszcze powszechnie w użyciu nie było i nie dzwonili. Niektórym rodzicom takie ,,oddanie" dziecka odpowiada, a mogą znajomym opowiadać, jaki to ich mały jest dzielny... ,,Szkoła przetrwania", dobre sobie.
              Przykro mi, że tak się to potoczyło, bo można było (ze strony nauczycielki) dojść do fajnego kompromisu, choćby takiego, że pojechałabyś jako dodatkowy opiekun i pomagałabyś nauczycielce np. w przeliczaniu dzieci, w suszeniu włosów, w podawaniu leków (zwykle dzieci niestety na takich wyjazdach chorują).
              U mnie na zielonej szkole wychowawczyni nie była uprzedzona, że przyjadą, ja miałam zakaz mówienia o tym, bo moja mama spodziewała się, jaką to reakcję wywoła. Była wściekła, wściekała się do momentu, aż na zielonej szkole wybuchła mała epidemia anginy. Tak się miło złożyło, że mój ojciec był pediatrą i pani wychowawczyni miała oszczędzone bieganie z połową grupy do poradni w innej miejscowości... Nagle był ,,wspaniały ojciec złośliwookiej" a nie ten wyrodny ojciec, który nie chce by jego córka się usamodzielniła...
              • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 09:15
                Powiem szczerze że ja tego tak nie zostawię.....pytałam matkę z klasy równoległej która jedzie razem z moją(a której wychowaczyni to super kobieta) czy im nauczycielka zabroniła wyjazdu rodzicom.....ta powiedziała że absolutnie nie,tyle że tam nikt jechać nie chce.....
                Żal mi bardzo mojego dziecka .....jest bardzo smutna(a zazwyczaj rozpiera ją energia),wczoraj popołudniu została u babci i po powrocie moja mama mówi że ona dziś w ogóle się nie odzywała do babci tylko patrzyła w okno i czytała książki....ja ją znam bardzo dobrze i mimo że ona mi tego nie mówi to bardzo to przeżywa....wczoraj wieczorem w łożku zapytałam czy na 100 % jest pewna że nie pojedzie sama odpowiedziała że na 99,99 %... i zaraz dodała że tak bardzo chciałaby być z klasą że będzie bardzo tęskniła za nimi ale nie wyobraża sobie wieczorów beze mnie......żal mi ściskał gardło jak widziałam to jej rozdarcie i smutek.....
                Powiem tak myślę że wychowawczyni chciała się pozbyć rodzica ale myślę że specjalnie rozpętała burzę w biurze podróży ta się rozgadała a potem wiadomo lawinowo poleciały reakcje niektórych rodziców....i wyszło na to że ona się niby zgodziła ale to biuro podróży i rodzice podważyli jej decyzję....
                Powiem jeszcze tak.....Gdyby to była jakaś nauczycielka taka wiecie z sercem do której każde dziecko mogłoby się przytulić która by utuliła pogłaskała itp to może jakoś wysłałabym dziecko same.....ale po 3 latach obserwacji jej w klasie na wyjazdach na basenie itp to nie jest ten typ osoby.....To jest ktoś kto zamiast pocałować i przytulić po porażce na jakimś konkursie potrafił dziecku powiedzieć w 1 klasie trzeba nauczyć się dzielnie znosić porażki......i tyle odwróciła się i poszła......
                No cóż ja już podjęłam decyzję zapłaciłam za pobyt w tej samej miejscowości ,nie zamierzam unikać kontaktów z jej klasą jeśli ich spotkamy ani specjalnie z nimi tego kontaktu nie nawiązywać.....zaplanowałam pobyt w miejscu gdzie profesjonalnie się dziećmi zajmują prowadzą gry i zabawy dodatkowo rozplanowałam te same wycieczki które ma mieć jej klasa.....wrażeń na pewno będzie miała tak samo dużo.....
                Na szczęście to już koniec 3 klasy i zmiana wychowawczyni....choć i tak nie wiadomo jak może być dalej.....
                • zlosliwooka Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 11:08
                  Tylko się zastanów, czy nie powiedzieć córce prawdy - o tym, że to ,,zasługa" nie tylko pani z biura podróży, ale także rodziców jej koleżanek i kolegów z klasy. Znając życie, to któraś życzliwa koleżanka jej o tym doniesie i będzie jej dodatkowo przykro...
                  Trzeba mieć nadzieję, że od IV klasy trafi się jej jakaś sensowna wychowawczyni, która nie będzie robiła problemu, jeśli będziesz chciała jechać z klasą jako dodatkowy opiekun. Skoro Twoja córka ma papiery z poradni - gadałam z psychologiem pracującym w takiej, powiedziała, że to jest karygodne zachowanie szkoły i na Twoim miejscu by porozumiała się z psychologiem/pedagogiem szkolnym. Żeby w trójkę usiąść z wychowawczynią i spróbować jej przemówić do rozsądku.
                  • anula36 Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 11:28
                    Żeby w trójkę usiąść z wychowawczynią i spróbować jej przemówić do rozsądku.

                    Ja bym to zrobila jeszcze pzred wyjazdem.

                    A teraz jedyne co mzna zrobic to pocieszac corke, dobrze sie bawic na wyjezdzie i zrobic jej po powrocie huczne urodziny:)
                    • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 12:13
                      no siedziałam godzinę po ostatnim zebraniu,ona swoje my swoje(z drugą mamą dziecka z moczeniem nocnym),że da sobię radę że nie takie dzieci miała itp itd.....ona z tych elokwentnych co generalnie głosu nie podniesie.....ja musiałam się powstrzymywać aby tego nie zrobić.....
                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 11:30
                    No właśnie zwaliłam na biuro podróży bo dziecko nie zna tych ludzi i nigdy nie pozna.....będzie miało żal który minie.....ale jeśli powiedziałabym że to rodzice czy Pani to jednak z tymi osobami ma kontakt jeszcze przez kilka lat.. a ufam że sami rodzice czy też Pani jej tego wprost nie powiedzą.....no i raczej nie wierze w to że jak się spotkamy nad morzem to Pani jej powie prosto w oczy że ma odejść i nie wolno jej się pobawić z dziećmi.....no wtedy to ona wie że zrobiłabym aferę....Pewnie jak mi emocje opadną to jeszcze do szkolnego psychologa i do dyrekcji pewnie pójdę....ale jak już pisałam już wynajęłam ośrodek wpłaciłam pieniądze i nie zamierzam się prosić.....faktycznie chciałabym trafić w przyszłości na kogoś rozsądniejszego.....
                    • paris-texas-warsaw Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 21:15
                      Generalnie to zupełnie nie rozumiem lekko histerycznych reakcji i wychowawczyni, i rodziców, i zwłaszcza biura podróży. Nie rozumiem zupełnie, czemu Twoja obecność miałaby być dla nich jakimś problemem. Ale to jedna sprawa. A z drugiej strony tak sobie myślę, czy rzeczywiście Twoja córka nie może jechać sama. Mało piszesz, na czym polega jej zaburzenie i sposób leczenia, oprócz tego, że piszesz o zaburzeniach emocjonalnych i skłonnościach do depresji. Nie napisałaś, że lekarz-psychiatra wskazał, że nie powinna sama jechać, tylko że psycholog radził Ci o to "powalczyć". Jednocześnie pisałaś, że psycholog powiedział, że Córka jest z Tobą bardzo związana, może za bardzo. Więc, co robić jak jest za bardzo związana? Jakoś trzeba ją "odwiązać", nasuwa mi się taka myśl. I zaburzenia emocjonalne u dzieci kojarzą mi się głównie z niewłaściwymi postawami rodzicielskimi. Więc może właściwe byłoby postawić córce wyjazd na zielona szkołę jako uczniowski obowiązek, sytuację, kiedy trzeba tylko okresowo rozstać się z rodzicami, itd. Może jej problemy wynikają z Twojej nadopiekunczości i nie ma jak ich inaczej rozwiązać niż zacząć stosować normalne zasady wychowawcze - w tym przypadku egzekwować zwyczajne wymagania szkolne... Może głupio piszę, ale tak sobie od początku czytania tego wątku myślę... Do czasu zielonej szkoły można jeszcze wysłać Córkę np. z ojcem na jakiś wyjazd weekendowy, potem z babcia gdzieś na tydzien, etc. w zależności od tego, kto mógłby na takim wyjeździe się Córką zaopiekować. Może dla stopniowego wprowadzania takiego odseparowania Ty mogłabyś sama sobie "powybywać" z domu na weekend, kilka dni etc. nawet mieszkając w tym samym mieście u rodziny czy znajomych i nie tracąc np. urlopu. Bo taka niemożność radzenia sobie bez Ciebie przez tak duże dziecko może mu bardzo utrudniać funkcjonowanie w życiu. Tak prosto piszę, może głupio, ale nie znam innego sposobu niż uczenie samodzielności.
                      • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 01.02.13, 23:52
                        Tak ja też myślałam o tym żeby ją samą wysłać.....że to byłby jakiś tam sprawdzian dla niej,obiecałam zresztą że jeśli coś by naprawdę się działo to bym po nią przyjechała....Generalnie córka od kilku lat wyjeżdża sama z babcią na wczasy nad morze do Rabki(bo dużo chorowała) i takie 7-10 dniowe rozłąki jakoś przeżywała,oczywiście były codzienne telefony rozmowy itp....ale zawsze były też łzy...tylko babcia zawsze przytułiła pogłaskała potrzymała za rękę jak nie umiała zasnąć...z Panią tego nie będzie.....albo inaczej z Tą Konkretną Panią tego nie będzie....obserwuję jej zachowania od 3 lat znaczy nauczycielki....To jest Pani z empatycznym podejściem do dzieci a to są dopiero 9-10 latki.....może dla niektórych aż a dla niektórych dopiero....No niestety jak to określiła psycholog jest to dziecko nadwrażliwe,a Pani na obecnej ocenie śródrocznej napisała dziecko żle znosi porażki jest nadwrażliwe.....ja cóż jako mała dziewczynka byłam straszny przytulas i pewnie nauczyłam tego moje dziecko....niestety mam też taką pracę że czasami moje dziecko nie widuje mnie przez 48 godzin i pewnie to też przyczynia się do tej naszej miłości....Jak już pisałam córka odmawia wyjazdu więc jakoś nie wyobrażam sobie że pakuję ją na siłe zawoże do autokaru i wsadzam.....tym bardziej że miła Pani nauczycielka przekazała ostatnio dzieciom karteczki z zawiadomieniem o kolejnej wpłacie na zieloną szkołe gdzie w nawiasie napisała że wyjazd NIE JEST OBOWIĄZKOWY,właśnie tak wielkimi literami....no więc skoro nauczycielka zamiast zachęcić daje dzieciom taką kartkę to chyba lepiej nie wysyłać na siłę....
                        Co do dziecka miało problem depresji włącznie z myslami samobójczymi.....naprawdę nie życzę nikomu największemu wrogowi zobaczyć własnego dziecka w takim stanie i słuchać jak smutnym głosem mówi takie rzeczy.....to było 2 lata temu ale ja po dziś dzień mam to przed oczyma......słyszę to.....dzięki naprawdę ofiarnej pracy pani psycholog i psychiatry do tej pory juz tego nie usłyszałam.....
                        Generalnie stany to rozpoczęły się właśnie po wyjeździe samodzielnym z grupą taneczną(dziecko uczestniczy w zajęciach tańca ludowego),w 1 klasie w wieku 7,5 lat.Wtedy też nie chciała jechać ale jakoś ją wspólnie namówiliśmy(panie i ja )i pojechała.Wyjazd był 3 dniowy w tym 2 noce,ok 50 km od domu.Uzgodniłyśmy przed wyjazdem że jeśli będzie płakała i nie da rady wytrzymać to po nią przyjadę nawet w nocy....nie miałam z nią innego kontaktu jak tylko przez panie opiekunki,dzwoniłam tylko raz dziennie wieczorem zapytać jak jest....dziecko nigdy nie dostało słuchawki do rąk.....Panie twierdziły że jest ok.....
                        Po przyjeździe Młoda zapłakana wyszła z autobusu rzuciła się w ramiona i ciągle pytała dlaczego nie zadzwoniłam i nie przyjechałam,okazało się że ona wieczorami bardzo płakała a Pani powiedziała jej że ja dzwoniłam i uzgodniłam z Panią że jednak nei przyjadę po nią i ze ma tam zostać do końca....!!!! dodatkowo kazała jej być cicho bo inne dzieci śpią i ona swoim płaczem im przeszkadza.... powiem szczerze że nie mogłam w to uwierzyć......moja córka myślała że ją okłamałam.....dla mnie ten wyjazd był jakąs paranoją......poszłam wtedy do Pani i pytałam dlaczego to zrobiła,to ona na to że przecież nic się nie stało.....no dla niej może nic tylko u nas panuje zasada że nigdy nie kłamiemy i jeśli coś obiecujemy to zawsze tego dotrzymujemy......były też inne kwiatki na tym wyjeździe np moja córka była wtedy przeziębiona i prosiłam ją żeby nie kupowała sobie wtedy lodów.....ona nie kupiła a Pani powiedziała jej kup sobie a mamie nie musisz nic mówić bo mama tego nie widzi.....dla mojego dziecka był to wielki szok......wspomina to do dzisiejszego dnia....albo spóźniły się z koleżanką na śniadanie to Pani kazała im ileś tam razy okrążyć budynek w którym mieszkały a potem zostało im kilka minut na zjedzenie (moje dziecko się popłakało wtedy).....no nie wiem ja takich dziwnych kar nie stosuję w domu....Mimo że dziecko na zajęcia z tego tańca nadal uczęszcza (od 7 lat) to więcej na takich wyjazdach już nie było.....i pewnie dlatego podjęła taką decyzję.....
                        Reasumując jesteśmy faktycznie barzdo związane ,ale umiemy być bez siebie nawet kilka dni,generalnie 1-2 razy w tygodniu nie widzimy się 24-48 godzin,,,,,dziecko wyjeżdżało samo z babcią tatą itp,na wyjeździe samodzielnym było i bardzo się zraziło....teraz odmawia wyjazdu......myślę że ma prawo nie każdy 9- 10 latek jest gotowy na taką rozłąkę na tak długo a co dopiero z przejściami natury psychologicznej.....
                        Jak pisałam zresztą decyzja już podjęta wyjazd nasz opłacony.....tylko żal gdzieś zostanie ......we mnie że w tym bezdusznym dziś świecie brak zrozumienia a w niej nie wiem....mam nadzieję że o tym zapomni....
                        PS dziś zadzwoniła do mnie jedna z mam z klasy z zapytaniem o co właściwie Wychowawczyni chodziło ,dlaczego zrobiła takie z tego halo...chyba po to aby wyszło że to biuro podrózy się nie zgadza a ona umywa rączki......i że ona generalnie nie widzi problemu żebym pojechała.....cóż bywają też tacy co rozumieją....
                      • jola_ep Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 21:48
                        > . Bo taka niemożnoś
                        > ć radzenia sobie bez Ciebie przez tak duże dziecko może mu bardzo utrudniać fun
                        > kcjonowanie w życiu.

                        Aż zajrzałam, aby sprawdzić jeszcze raz, ile lat ma to "duże" dziecko.
                        Psychologicznie 8-latki przechodzą fazę większej symbiozy z matką. Chodzi o nawiązanie relacji miedzyosobowej, ale już na "wyższym" poziomie. Podobno od tego należy, jak bliskie relacje będzie nawiązywać dziecko, jak dorośnie...
                        W każdym razie opisuje się tę fazę, jako potrzebę bycia z matką, trzymania choćby za palec...
                        A 9 lat to nie jest aż tak dużo więcej od 8 lat...

                        Miałam takiego wrażliwca. Na szczęście pani w 1-3 nie chciała jechać z nimi na wycieczki z noclegiem. Jak mówiła: nie byłaby w stanie każdemu dziecku dać tyle bliskości wieczorem, ile by potrzebowało. Bo dzieci tęsknią. Pamiętam ją jednak jako wychowawczynię, która wyraźnie dbała o dzieciaki i troszczyła się o nie.

                        Moja córa pierwsze parę nocy spędziła u ukochanej babci. Miała wtedy 7,5 lat. Chciała zostać sama, ale wieczór przepłakała w ramionach babci (moja mama parzyła jej uspokajającą lipę...). Ostatecznie była zadowolona i dumna :) (co byłoby, gdyby babcia jej nie wspierała ze zrozumieniem? nie dała jej prawa na smutek, który odczuwała obok całej radości z wyjazdu?) Na dłuższy wyjazd w wieku 9 lat nie puściłabym jej nigdy.

                        Jak miała 12 lat zdecydowała wyjechać na dwutygodniowe kolonie (z koleżankami, znaną grupą i świetnym wychowawcą, którego znała). Była bardzo zadowolona, a ja cieszyłam się, że cierpliwie poczekałam aż dorośnie :)

                        Bo moje dziecko, tak dziwnie na przekór, im bardziej usamodzielniane, tym bardziej przyklejało się do mnie. Ona musiała przejść okres symbiozy (może dłuższej niż przeciętna), naładować swojej uczuciowe akumulatorki, aby potem z entuzjazmem ruszyć na podbój świata. I wiedzieć, że czekam, że będę jak mnie będzie bardzo potrzebować. I podładować się trochę ;)

                        Teraz to bardzo samodzielna licealistka. Czasem nawet mnie to przeraża :) Ale jak mawia moja mama: taki los matek nastolatek: teraz już tylko pozostaje zaufać, puścić i ... bać się....


                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 22:33
                          Pięknie to napisałaś/......
                          właściwie czuję dokładnie tak samo.....
                          moja córka chodziła 3 lata do przedszkola.....od pierwszego dnia ani razu nie zapłakała zawsze szła chętnie ale też rzucała się w nasze ramiona jak po nią przychodzilismy.,.....
                          jak miała 3 latka zaczęła uczęszczać do szkoły tańca ludowego bo chciała sama.....jako jedyna w grupie nie płakała i zostawała sama.....ale wiedziała że zawsze po kilku godzinach wraca i przytula się do mamy......wszystkie panie zawsze mi mówiły że będę miała fajnie bo dziecko jest bardzo samodzielne.....no i właśnie w 1 klasie coś się zmieniło.....zaczęła coraz bardziej tęsknić , jeśli akurat miałam dyżur i mnie nie widziała ponad dobę......potem ten nieszczęsny wyjazd po którym powiedziała że ona może jeżdzić wszędzie byle wieczorem wraca do domu i spędza noc u siebie.....może chodzić na półkolonie ale noce musi spędzać z nami w domu.... z mamą tatą babcią ale w domu,.......
                          ze mną było podobnie ,mój pierwszy wyjazd na kolonie w wieku 11 lat był katastrofą pamiętam go do dziś jako największą masakrę życia...j.potem długo nie jeżdziłam sama,odważyłam się coś ok 14-15 lat i z odpowiednią grupą i odpowiednimi paniami i to był strzał w dziesiątkę....potem było już coraz lepiej.....oczywiście zawsze tęskniłam ale chciałam wyjeżdżać i było mi dobrze.....na studiach odważyłam się nawet na cały rok pobytu samej w Londynie wtedy bardzo tęskniłam ale dałam radę......
                          myślę że każde dziecko jest inne....
                          mi właściwie chodzi o to że to jednak nie są wakacje kiedy rodzice wysyłają dziecko na obóz kolonie bo dziecko chce....to jest środek roku szkolnego jeśli ona nie wyjedzie z grupą traci z nimi kontakt na 2 tygodnie odrabia sama lekcje( z tym akurat bez kłopotu bo córka uczy się świetnie startuje w konkursach kangurka fox itp wiec się nie martwię) ale po przyjeździe dzieciaki będą opowiadać o wrażeniach a jej znów będzie smutno..... dlatego właśnie po głębokich przemyśleniach jedziemy generalnie w to samo miejsce rozplanowałam te same wycieczki i wynajęłam hotel z animacjami dla dzieci aby ona też miała co opowiadać......no i jeśli czasami spotka się z grupą to przynajmiej przez chwilę będzie mogła pobawić się z nimi....
                          dziękuję bardzo za tak pozytywny komentarz.....utwierdziło mnie to w przekonaniu że jednak podjęłam słuszną decyzję....
                          • jola_ep Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 23:45
                            Może spróbuj porozmawiać z pedagog w szkole? Przestaw sytuację, podstawy masz (opinia psychologa, rozmowa w kuratorium). Jak będzie to mądra osoba, to może coś doradzi, znając sytuację w szkole. Warto zostawić ślad wizyty (sporządzona notatka służbowa, w której zamieścisz swój punkt widzenia, to jak bardzo jesteś rozczarowana postawą wychowawcy itp.) Pomysł miałaś niezły. Wychowawczyni rozegrała swoją batalię przy użyciu rodziców (nie do końca świadomych). Ty spróbuj rozegrać swoją przy użyciu pedagoga i ew. dyrektora. Mądrze.

                            Ja w nieco innej sytuacji trafiłam na rewelacyjną pedagog. Wspomniałam, że dobro mojego dziecka jest najważniejsze i nie chcę iść na noże z wychowawczynią (a powód miałam). Doradziła mi wtedy, że jak zna tę panią, to właśnie dla dobra dziecka powinnam walczyć ostro. Skończyło się na notatce służbowej i (jak sądzę) rozmowie pedagog z wychowawczynią. Pani była potem tak miła, że do dyrekcji nie poszłam. Ale było jasne, że jakby co - będę walczyć. To wystarczyło.
                            • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.02.13, 00:05
                              pzremyślę.....
                              co do dyrekcji to akurat mam dobre układy znam osobiście ,jest pewna zależność między dyrekcją a moją osobą z powodu mojej pracy i powiem szczerze nie chciałabym wykorzystywać tej sytuacji ....nie byłam nigdy u pedagoga szkolnego i nie wiem jak ta sprawa wygląda....ale faktycznie może chociaż pójdę porozmawiać....
                              mój osobisty najwiekszy żal to właśnie taki że wychowawczyni niepotrzebnie rozwinęła godzinną dyskusję na zebraniu....
            • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 08:55
              Napiszę tak : jeśli chodzi o wyjazdy z tak tak kulturalnymi i profesjonalnie podchodzącymi do klientów pracownikami biura podróży (jak te panie zachowywały się wobec ciebie?!) oraz z tak empatyczną wychowawczynią, to zastanowiłabym się, czy gimnazjalistę puścić...
              • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 10:55
                no byłam też z lekka zszokowana,bo w sumie myślałam że ta sprawa nie zostanie poruszona na tak wielkim forum,ale jak pisałam myślę że wychowawczyni chciała pozbyć się rodzica w bardzo zawoalowany sposób....jeśli pójdę do dyrekcji to wychowawczyni powie ale ja się zgodziłam tylko biuro i rodzice....a tych przy rozmowie nie będzie....
                • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 11:52
                  Pójdź, co co szkodzi. I zrób trochę dymu;-)
                  BTW: gdyby nauczycielka naprawdę się zgodziła i zależało jej na tym, przedstawiciele biura musieliby się dostosować. Przecież to od niej głównie zależy, czy kasa zostanie wydana u nich, czy w innej firmie.
                  U nas ogólnie to wychowawca przedstawia konkretną propozycję - nie ma, że rodzice dyskutują czy biuro X czy Y. I że przedstawiciele wchodzą do szkoły i wyciągają przeróżne intymne sprawy uczniów na wierzch. Niedopuszczalne po prostu.
                  BTW: nie miałam jakiegoś super zdania o wychowawczyni młodszej córki, ale zielone szkoły i wycieczki załatwiała sensownie. A jak kiedyś dali im w ośrodku nie takie pokoje, jak zamówione, to zrobiła taką aferę, że natychmiast znalazły się takie, jak trzeba...
                  Z taką mimozowatą wychowawczynią jak wasza i z takim biurem podróży nie wiem, czy puściłabym gimnazjalistkę...
                  • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 02.02.13, 13:05
                    Z tą panią wysyłać wrazliwe dziecko? NIGDY!
                    Tylko, szczerze mówiąc, uwazam, z epobyt w tym samym miejscu to nie jest dobry pomysł - córka będzie sie czuła cały czas wyobcowana, będzie cały czas myślała, czy jednak nie lepiej byłoby pojechać, będzie widziała kolezanki, które sa razem, a ona oddzielnie. Kolezanki na pewno będą sie potem z niej nabijać, ze musi wszedzie z mamusią.
                    Pochechałabym z dzieckiem w zupełnie inne miejsce. To naprawde nie jest dobry pomysł, jechać tam, gdzie wycieczka, skoro wiadomo, ze nie będzie mogła nigdzie do niej dołączyć.
                    • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 01:15
                      witam ponownie
                      po kilku tygodniach przemyśleń i walki ze sobą samą postanowiłam że pojadę nie tylko w to samo miejsce ale wybrałam ten sam ośrodek.....kilka innych sytuacji ze strony Wychowawczyni utwierdziło mnie w przekonaniu że dziecka z nią nie puszczę córka .....ale tak właściwie dlaczego ma cierpieć dlaczego inne dzieci po powrocie będą pisać opowiadania z zielonej szkoły a ona nie....ostatni weszłam do szkoły mojego dziecka a tam na wielkim plakacie mały uśmiechnięty człowiek i hasło" kiedy śmieje się dziecko śmieje się cały świat",więc pomyślałam dlaczego moje dziecko ma być smutne,czy wtedy ktoś będzie smutny razem z nią?więc zarezerwowałam i pojedziemy.....dziecku nie mówię będzie miała szaloną niespodziankę na 10 urodziny ...pani też nie mówię będzie pewnie bardzo zdziwiona....mam nadzieję że robię dobrze....ale gdzieś ta w sercu czuję że tak właśnie powinnam zrobić...
                        • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 19:35
                          no mam nadzieję że nie.....szkoła do której chodzi córka ma bardzo wysokie notowania w moim mieście i wszyscy boją się skarg....a ja już byłam w kuratorium (na razie anonimowo nie mówiąc o jaką szkołe chodzi) i Pani o tym wie ,więc chyba czuje że gdyby przegięła to złożę skargę.....no poza tym jakoś nie wyobrażam sobie że dziecko będzie na placu zabaw i dzieci też i podejdzie do niej i powie że ma odejść od dzieci?....znam ją trochę i myślę że aż do tego się nie posunie.....
                          • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 20:55
                            Bardzo ryzykowne, powiedziałabym. Może się okazać, że Twoje dziecko bedzie odseparowane od kolegów. Nie mówiąc juz o tym, ze dzieci w tym wieku są okrutne - moze potem być wyśmiewana w szkole, ze wszyscy pojechali sami, a ona musiała z mamusią.
                            Ja bym z czegoś takiego nie robiła niespodzianki. Zapytaj dziecko, czy ma ochotę pojechać tam, gdzie bedą koledzy, ale nie z nimi, a oddzielnie.
                            • araukaria29 Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 21:08
                              Ależ oczywiście, że będzie chciała jechać. Dziecko będzie miało wizję miłego wyjazdu i spędzania czasu z klasą i coś mi się wydaje, że srogo się rozczaruje. Jak Ty sobie wyobrażasz cały ten pobyt? Klasa ma jakieś zorganizowane zajęcia, a Ty i Twoje dziecko, co? Sledzić ich będziecie czy jak? Nie wiem czy wszedzie jest tak, ale znajome dzieciaki na zielonych szkołach miały zajęcia za zamkniętymi dzwiami, wyjścia, a przed snem najfajniejszy czas zabawy i sorry, ale z prawie wszystkich tych imprez, poza jakś ogólnodostepną dyskoteką, Twoja córka będzie wyłączona. I z tym będziesz musiała się uporac. A także z pytaniami dzieci: dlaczego z nami nie przyjechałaś, dlaczego z mamusią itp. Żeby się przypadkiem nie okazało, że ten wyjazd przyniesie więcej szkody niż pozytku.
                              • 77kunda Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 21:20
                                dzieci są okrutne i mogą nie zrozumieć dlaczego koleżanka przejechała z mamą i się z niej wyśmiewać i ja bym się tego bala, zwłaszcza że nauczyciel nie współpracuje i może nie chcieć wytłumaczyć takiej syt uczniom A ponadto uczniowie maja jakieś palny wycieczek na które wy nie będziecie mogli jechać
                                • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 22:01
                                  Dziecko będzie demonstracyjnie wykluczone z grupy - cała klasa je razem, ono oddzielnie, cała klasa wychodzi gdzieś , ono idzie za nimi i nawet nie moze podejść, cała klasa wsiada do autobusu, ono zostaje. Bedzie widziała, ze inni się świetnie bawią, a ona jest "inna", jej nie biorą, ona jest z zajęć wykluczona.
                                  Co gorsza obawiam się,z ę to wykluczenie moze pozostać. Pokażesz wszystkim dzieciom, zę córka nie jest jedną z nich, ze ona jedna nie moze obejść się bez mamy, że nie moze byc z nimi razem.
                                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.03.13, 22:32
                                    wiem o tym wszystkim zaryzykuję jednak....jak Wam pisałam moje dziecko jest bardzo zżyte z klasą i nigdy jeszcze nie narzekała żeby ktoś jej dokuczał....chodzi do nich na urodziny itp.....i bardzo żałuje że nei będzie z nimi....ponieważ wcześniej rozmawiałysmy o opcji że tylko w ciągu dnia będzie mogła się z nimi spotykać a w nocy śpi ze mną więc myślę że raczej jest do tego przygotowana....nawet jak na samym początku rozwazałyśmy wyjazd mnie jako opiekuna i powiedziałam jej że będzie spała z koleżankami bardzo oponowała i powiedziała że absolutnie nie chce i że wolałaby wieczory spędzać ze mną.....córka od małego była nadwrażliwa na bodźce słuchowe i wzrokowe nie lubi głośnej muzyki hałasu i światła,nie chodzi na dyskoteki nawet na bal szkolny poszła tylko w 1 klasie i po 10 minutach wychowawczyni dzwoniła do mnie ze ona płacze i chce do domu,jak ją później pytałam dlaczego powiedziała że było za głośno za jasno i za ciepło....córka miała po urodzeniu podejrzenie toksoplazmozy wrodzonej i od małego źle reagowała na głośne dźwięki hałas światło.......więc myślę że z tym nie będzie większego kłopotu...na razie jeszcze jej nic nie mówiłam ale faktycznie przemyślę i zapytam czy taka opcja by jej odpowiadała może macie rację.....ciągle biję się z myślami co lepsze.....ale ona ciągle wspomina o tym że nie będzie mogła pobawić sie z dziećmi.....ze swoją najlepszą przyjaciółką....
                                    • lily-evans01 Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 08:02
                                      Co na to wszystko dyrektor szkoły?
                                      Dziecko powinno móc spędzić dzień z klasą na zajęciach, a dopiero wieczorem być z mamą i tak by było najlepiej.
                                      Ale - choćbyś przekonała wychowawczynię, obawiam się, że oni pewne zajęcia i wycieczki opłacili już w ramach opłaty za zieloną szkołę, więc i tak będą one dla córki niedostępne.
                                        • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 11:06
                                          jeśli chodzi o wycieczki itp jestem w stanie zapłacić całość kwoty za pobyt czyli zapłacić te 1000 zł tak jakby dziecko jechało i niech korzysta z wycieczek i lekcji....ja generalnie postanowiłam tam jechać obecnie wbrew woli nauczycielki nie informując ją o tym.....
                                          • araukaria29 Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 11:56

                                            Czyli Ty zakładasz, że pojedziesz, zapłacisz i zwyczajnie podrzucisz nauczycielce dziecko? Bo przecież co to za różnica jedno więcej, jedno mniej???;)))) Tu nie chodzi o pieniądze tylko o to, że takie wyjazdy mają określoną listę uczestników, program i nauczyciel nie może sobie ot tak przyjąć dodatkowego dziecka, bo ma kaprys.
                                            Hmmm, nie obraź się, ale ja zaczynam rozumieć dlaczego nauczycielka nie chciała zabrać Cię jako opiekuna na ten wyjazd.
                                          • na_forum_na Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 12:07

                                            kurcze, a może najprościej w tej sytuacji byloby porozmawiac z dyrekcją i oficjalnie przymusić nauczycielkę do przyzwoitego zachowania. nie wiem czemu masz obiekcje. a to, ze - jesli dobrze pamietam - masz dobry kontakt z dyrektorem trzeba wykorzystać. tu chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo, o przyszlość Twojego dziecka
                                            i tak już wkalkulowałaś niezadowolenie nauczycielki (robisz jej wbrew). moze warto zapewnić dziecku pełne prawa. jeśli jest jeszcze troche czasu, zalatw to porządnie
                                            • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 12:13
                                              Nauczycielka, nie uprzedzona o tym, co zamierzasz zrobić, na 99% nie pozwoli Twojemu dziecku czestniczyć w zajęciach, o wyjazdach nie wspomnę. Na wyjazdy na pewno córka nie ma szans, choćby ze względu na kupione bilety, miejsca i ubezpieczenie.
                                              Mam wrażenie, ze za wszelką cenę chcesz postawić na swoim, nawet kosztem dziecka. Bo Twoje dziecko będzie widziało kolegów, którzy sa razem, ale nie bedzie do nich należało -to bardzo przykre uczucie. A koledzy, którzy dotychczas byli fajni, mogą - dosyć słusznie - uznać Twoja ćórkę za kogoś, kto jest od nich mniej dojrzały, niezaradny, albo po prostu nie ma ochoty byc z klasą , tylko z mamusią.
                                              Moze to być poczatek poważnych problemów, z panią na pewno, bo gdyby pani nawet była świeta, to tego numeru raczej nie daruje, bo rzeczywiście - to dla niej będzie powazny problem.
                                              • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 14:50
                                                no dobra zgadzam się że nie jest fair....ale gdybyście widziały smutek w oczach mojego dziecka jak bardzo chce być z klasą a jednocześnie odmawia wyjazdu beze mnie to też byście stawały na głowie żeby jej to umożliwić.....dziś rano po raz kolejny zapytałam czy jednak nie fajnie byłoby pojechać przecież jest bardzo samodzielna umie wszystko sama zrobić.....a ona że nie bo wie że jej smutek i tęsknota byłyby przeogromne....że nie jest sobie w stanie wyobrazić 2 tygodni bez przytulenia się złapania za rękę itp.....
                                                • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 14:57
                                                  no więc skoro nie ma przeszkód prawnych ,tylko wymysł nauczycielki(a w klasie równoległej przypominam tego zakazu nie ma),to chcę to wykorzystać.ponieważ pani się nie zgadza opłacam pobyt dziecka jakby normalnie jechało a ja jadę nie informując....być może córka zobaczy że to jednak fajnie zasypiać i budzić się z przyjaciółką i jej lęk zostanie przełamany....a jeśli teraz nie pojedzie to się nie dowie.....w sobotę rozmawiałam z koleżanką z innej szkoły dziewczynka też w 3 klasie i akurat tam jedzie 2 rodziców bez żadnych ceregieli bez pytania panią dyrektor itp........więc to mnie drażni.....że w jednej szkole można w jednej klasie można a w innej nie.....no pecha mamy i tyle.....no i obiecywałam mojemu dziecku od 1 klasy że z nią pojadę...
                                                  • araukaria29 Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 15:15
                                                    szpulakasia napisała:

                                                    > no więc skoro nie ma przeszkód prawnych ,tylko wymysł nauczycielki(a w klasie r
                                                    > ównoległej przypominam tego zakazu nie ma),to chcę to wykorzystać.ponieważ pani
                                                    > się nie zgadza opłacam pobyt dziecka jakby normalnie jechało a ja jadę nie inf
                                                    > ormując....

                                                    Nie rozumiem. Normalnie zapłaciłaś za zieloną szkołę, a sobie zarezerwowałaś miejsce w tym samym ośrodku? Czy zwyczajnie zarezerwowałaś prywatnie miejsca dla Was obu? Sorry, ale nie mogę się połapać:)
                                                  • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 16:50
                                                    Mam wrażenie, ze nie chodzi Ci już o dziecko, ale poikazanie pani, ze Ty jesteś jednak sprytniejsza. I że jak sobie coś postanowisz, to i tak wygrasz.
                                                    Zaczynam się zastanawiać, czy pani nie ma jednak powodów, dla których nie pozwoliła Ci jechać z klasą. To , co robisz bowiem, nie jest dla dobra dziecka, jest tylko aby wygrać.
                                                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 17:18
                                                    ale to nie jest tak że Pani nie pozwoliła tylko mi jechać....nie pozwoliła też matce chłopca który ma poważne fizyczne kłopoty zdrowotne.....wykręca się tym że miała już gorsze przypadki i dała sobie radę....tylko jak pisałam to nie jest Pani która przytuli na dobranoc pogłaszcze pocieszy.....poczytaj wszystkie moje opisy zachowań Pani....gdyby była to Pani którą córka miała w 6 latkach puściłabym bez wahania.....bo wiem że emocjonalnie byłaby że tak powiem zaopatrzona....ale nie z tą Panią.....i wcale nie chodzi tu o spryt czy robienie Pani na złość.....chodzi też o to że gdy dzieci przyjadą to będą opowiadać o wycieczkach itp a córka też będzie wyobcowana będzie źle się z tym czuła....więc czy dzieci będą się z niej śmiały że woli mamusię niż koleżanki czy śmiały z tego że ona nie była i nic nie widziała i że ma żałować to i tak wszystko odbije się na jej psychice....więc i tak źle i tak niedobrze....uwierzcie że ja naprawdę od kilku miesięcy biję się z myślami co bedzie dla niej lepsze.....co będzie dla wszystkich lepsze....i nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji....najlepiej byłoby gdyby ona wcale nie chciała jechać.....ale ona chce.....
                                                  • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 18:13
                                                    To nie chodzi o Panią.
                                                    To chodzi o to, że zdecydowałaś sie pojechać, nie biorąc pod uwagę, ze ta "niedobra" pani moze odizolować Twoją córkę od kolegów i dopiero wtedy córka poczuje się odrzucona. Twoja córka też nie będzie opowiadać o wycieczkach, bo na nie z klasą nie pojedzie - a do tego będzie widziała, jak dzieci odjeżdząją bez niej.
                                                    Nikt nie śmieje sie z dziecka, które nie było na wycieczce czy zielonej szkole, to normalne - zawsze nie ma kilkorga dzieci. To tak, jak dzieci nie śmieją sie znieobecnych na lekcji, ale gdyby dziecko stało za drzwiami z mamą i obserwowało tylko kolegów w klasie - to może narazić się na śmiech. A to własnie fundujesz dziecku.
                                                    Dobrym wyjściem jest nie robienie z tego afery i wyjechanie gdzie indziej, albo wcale. A nie poikazywanie dziecku, co mogło mieć, ale nie ma. A jesli dziecko chce jechać - to trudno, jej wybór. Nawet w tym wieku dziecko powinno wiedzieć, zę nie można mieć wszystkiego.
                                                  • araukaria29 Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 19:26
                                                    "ponieważ pani się nie zgadza opłacam pobyt dziecka jakby normalnie jechało a ja jadę nie informując....być może córka zobaczy że to jednak fajnie zasypiać i budzić się z przyjaciółką i jej lęk zostanie przełamany...."

                                                    Ten fragment mnie zastanawia. Czy to przypadkiem nie jest tak, że dziecko ma opłacony normalnie pobyt w ramach zielonej szkoły a mamusia objawi się tam nagle i niespodziewanie? Pytałam już o to, ale odpowiedzi nie otrzymałam. Jesli tak jest...hmmm...jak Ty sobie to wyobra żasz?
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Zielona szkoła co zrobić... 04.03.13, 20:10
                                                    Ja bym chciała wiedzieć, na jakie psychiatra, a może nawet bardziej psycholog pod opieką, którego jest dziecko wskazuje przyczyny problemów emocjonalnych dziecka i z czego wynika wg psychologa wspomniane przez Ciebie „nadmierne przywiązanie do mamy”? Czy to jest wynik jakichś dysfunkcji wrodzonych dziecka czy też Twojego postępowania? Czy może obu czynników? Czy psycholog ocenia, że dziecko jest tylko z Tobą „za bardzo związane” czy też z innymi osobami w rodzinie też? Bo to też by mogło Ci dać do myślenia. I co psycholog radzi, żeby dziecko już nie było „nadmiernie przywiązane”?
                                                    Kilka Twoich wypowiedzi wg mnie wskazuje, że jesteś chyba trochę przewrażliwiona i „sztywniacka” do tego. Np. opisywałaś, że dla dziecka (chyba 7-letniego) traumą było, że na wyjeździe z grupą chyba taneczną pani pozwoliła kupić mu lody mimo, że Ty zabroniłaś i powiedziała, że może Ci o tym nie mówić. Moje znacznie młodsze dziecko już czuło pewne możliwości manipulacji, gdy się jest pod opieką osób innych niż rodzice. I razem się z tego śmialiśmy To, że ktoś dziecku powie, że może czegoś rodzicom nie mówić, chyba nie powinno aż takiego dysonansu poznawczego u dziecka wywoływać, chyba, że wpajasz mu jakąś lojalność ponad siły małego dziecka, albo łączy Was jakaś więź, gdzie wszystko musisz wiedzieć i nic nie da się przed Toba ukryć, a dziecko zawsze postępuje, jak Ty mu każesz…Taki pozorny ideał w zasadzie Pomarzyć można oczywiście
                                                    Podobnie, może nie wiem, jak wyglądał ten pożar na biwaku, ale tez ze znacznie poważniejszych katastrof można wyjść bez szwanku. Przypomniały mi się takie badania nad dziećmi – świadkami wojny. Podobno te z nich nie odczuwały wojny jako traumy, których rodzice byli silni psychicznie i sami umieli dawać im wsparcie/chronić je. Coś jak w filmie „Życie jest piękne”. I nawet gdzieś czytałam relacje dziecka, które patrzyło na pożar getta, jak na fajerwerki, bo rodzice nie obciążali go wtedy niepotrzebną wiedzą. Tak jakoś mi się skojarzyło, może nie do końca na temat…
                                                    Poza tym piszesz, w jednym z ostatnich postów, że bez mrugnięcia okiem puściłabyś córkę, gdyby Pani była inna. ??? Czyli to Ty nie puszczasz córki, czy to jej decyzja?
                                                    I wg mnie masz bardzo dziwne oczekiwania względem nauczycielek dzieci 9-letnich. Może rzeczywiście 6-latki ktoś będzie przytulał, ale ja sobie nie przypominam żadnej nauczycielki z podstawówki, która przytulałaby dzieci w tym wieku. Mi wydawałoby się to wręcz trochę dziwne. Pamiętam jak w wieku lat 9 byłam na koloniach, trzy tygodnie bez nikogo znajomego. I nie do Pani się wieczorem dzieciaki przytulały, tylko wymieniały ubraniami na wieczorną dyskotekę. Ty oczekujesz, że nauczycielka wieczorem ma dawać buzi w czółko? Taka zielona szkoła jest też super, bo jest to może jakaś trudność, i dzieciaki potem wiedzą, że UDAŁO im się przez ten czas być bez rodziców, przeżyły, są całe, i takie przeżycie potem może dawać siłę, gdy jest się w kolejnej trudnej sytuacji. Bo zielona szkoła ze znajomymi dzieciakami, które się lubi to w zasadzie trochę odpoczynku i zabawa i mały sprawdzian samodzielności. I może tak należy to dziecku przedstawić, niech zdecyduje samo.
                                                    Wg mnie – niech córka podejmie decyzję. Jak chce jechać, to z „dobrodziejstwem” inwentarza. Daj komórkę, dzwoń rano i wieczorem, albo ona i w razie czego możesz ją odebrać wcześniej. Jak nie chce – niech nie jedzie. Niech wyważy, co dla niej jest ważniejsze – pobyt z dziećmi, czy „przytulanie i trzymanie mamy za rękę”.
                                                    Kwestię ukrywania przed nauczycielką, że jedziesz pomijam zupełnie, bo jest dla mnie absurdalna. Tak jak nie wiem, w jaki sposób miałaby się dzielić odpowiedzialność za dziecko między Wami – jakiś specjalny druk do codziennego podpisywania przez obie strony „przekazano-odebrano” zamierzasz wprowadzić może…
                                                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 01:19
                                                    bardzo dużo pracuję,obecnie też jestem w pracy,nie ma mnie czasami 2-3 doby kiedy wracam ona chce być stale ze mną....to jest pewien powód właściwie główny który pani psycholog mi pokazała,niestety pracy zmienić nie mogę,dodatkowo to mój mąż więcej przebywa w domu (pracuje głównie w domu) więc kiedy ja przychodzę to dziecko jest do mnie przyklejone ,nawet w wieku 9 lat....cóż taki typ,ja podobno byłam taka sama....co do nie mówienia prawdy własnym rodzicom to zostawiam bez komentarza....u nas po prostu się nie kłamie i już ....nie wszystko moje dziecko mi mówi i ma pewnie swoje tajemnice ale kłamstwa nie znosimy....no taka nasza cecha rodzinna,co do pożaru były to pożary lasów zostało ewakuowanych wiele kempingów ył straszny chaos nie było to w Polsce każdy mówił w innym języku był płacz krzyki wyjechaliśmy tak jak staliśmy w krótkich spodenkach ....no w sumie może nie każdego to ruszy nie mniej nawet mój zazwyczaj bardzo opanowany mąż był nieźle wystraszony.....jesteśmy nadwrażliwcami to na pewno reagujemy zbyt mocno na widok każdego chorego dziecka czy zwierzaka ....staramy się pomagać biednym jeździy\my schronisk dla zwierząt ratujemy konie od zagłady ,ostatno\io moje dziecko poprosiło mnie aby mogło jeździć do domu dziecka odwiedzać dzieci....no jetsęsmy inni trudno nam czasami przystosować się do cynicznego obecnie świata....no i niestety moje dziecko musi dostać buziaka na dobranoc .....nie wiem czy to takie nienormalne u 9 letniego dziecka.....a mąż nie całuje Cię na dobranoc?wiem że 2 tygodnie da się przeżyć ale dla 9 letniego dziecka jest to niewyobrażalnie długo.....
                                                  • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 13:26
                                                    Świat nie jest cyniczny, a ciągnięcie wrazliwego dziecka do schronisk dla zwierzat to absurd. Mam wrazenie, że to Ty za wszelką cenę chcesz miec dziecko wrazliwe, lękliwe, które bez mamusi sobie nie poradzi. Inaczej pracowałabyć raczej nad zmniejszeniem lęku i wrażliwości dziecka, a nie zwiększeniem go za wszelka cenę. A pomysł, a by szlachetna dziewięciolatka jeździła laskawie odwiedzać sierotki, to juz jest absurd.
                                                    W dodtku Ty sama postrzegasz wrażliwość i niesamodzielność córki, a także uzaleznienie od mamy dobrze - to widać ze wszystkich postów. Jesteś dumna z tego, ze córka bez ciebie obejść sie nie moze i ze jest ionna od tych niewrazliwych dzieci z cynicznego świata.
                                                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 13:56
                                                    no tak w dzisiejszym świecie najważniejsze to nie kochać nikogo olewać wszystkich za kasą gonić i nauczyć swoje dziecko tego samego,nie być wrażliwym na krzywdę ludzi i zwierząt dokopać każdemu ,okłamać rodziców bo z tego będą korzyści.....fajnie....tylko że my tak nie umiemy.... a i tak ze względu na swoją prace muszę przyznać że nie jesteśmy najabrzdiej wrażliwymi osoboami na świecie....
                                                  • verdana Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 14:08
                                                    Czyli - tak jak mówiłam - robisz wszystko, aby dziecko było takie wrazliwe, ze nie radzi sobie w tym okropnym społeczeństwie. I wśród tych okropnych dzieci, co okłamują rodziców, a Twoja córeczka ma mamusi zwierzać sie ze wszystkiego, bo tylko mamusia ją zrozumie. I bardzo chcesz, aby tak zostało, bo wtedy jedyną ostoją jest mamusia - ostatni dobry człowiek na ziemi.
                                                    Robisz dziecku krzywde i tyle.
                                                  • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 19:07
                                                    Kurcze, co takiego szlachetnego jest w samym odwiedzaniu sierotek? Że czujecie się lepsi, bo odwiedzacie?
                                                    A wrażliwego dziecka nie należy ciągać do miejsc pełnych lęku i smutku. Dziecko ma mieć beztroskie, radosne dzieciństwo, a nie zamartwiać się naprawianiem świata. To będzie robiło w wieku nastoletnim i młodzieńczym. ;-)
                                                    A żeby komuś pomagać, samemu należy mieć nerwy na swoim miejscu i nie być psychicznym wrakiem.
                                                    BTW: ludzie nieco wyprani z empatii i emocji też bywają pożyteczni dla społeczeństwa. Świat składający się z samych nadwrażliwych ludzi byłby miejscem nie do życia - w chwilach krytycznych wszyscy bowiem wylewaliby krokodyle łzy, zamiast zająć się całkiem bez emocji ratowaniem tego, co jeszcze da się uratować.
                                                  • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 21:45
                                                    no tak w dzisiejszym świecie najważniejsze to nie kochać nikogo olewać wszystki
                                                    > ch za kasą gonić i nauczyć swoje dziecko tego samego,nie być wrażliwym na krzyw
                                                    > dę ludzi i zwierząt dokopać każdemu ,okłamać rodziców bo z tego będą korzyści..
                                                    Pomiędzy taką postawą a postawą 'nadwrażliwą' jest mnóstwo postaw pośrodku - prawdopodobnie nieco zdrowszych niż te zupełnie skrajne.
                                                  • na_forum_na Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 23:13
                                                    no a może powinnaś jednak zmienić pracę, skoro wpływa tak druzgocąco na dziecko. bo to jakaś farsa sie z tego robi. na codzien Cie nie ma a w przypadku tego wyjazdu stajesz na glowie, cudujesz i zwalasz na innych, ze nie pozwalaja Ci być z dzieckiem. no troche tak to wyglada :(
                                                    moje stanowisko w ogole co do zielonych szkol jest krytyczne. w przypadku dziecka z problemami zdecydowanie zrezygnowalabym z tego typu atrakcji. albo jechala z dzieckiem. ale tu problemy tworza dalsze problemy (jak to zwykle bywa) a Twoja obecność na tym wyjeździe robi sie coraz bardziej absurdalna. w koncu prawdopodobnie z mniejsza czy wieksza krzywdą dla niej. na pewno tak bedzie jeśli zadzialasz z zaskoczenia dla wychowawcy, tym bardziej jeśli jest malo empatyczny i wnikliwy

                                                    po przemyśleniu nie puścilabym dziecka w ogole na taki wyjazd, pomyslalabym co zmienić, zeby na codzien dziecku dać wiecej siebie (moze jednak zmiana pracy)

                                                    i zdecydowanie nie fundowalabym jej dołujących wizyt w schroniskach, domach dziecka, szpitalach...

                                                  • morekac Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 18:40
                                                    Wiesz, nie pojechałabym w to samo miejsce. Przecież ten czas można spędzić w innym fajnym miejscu, a nie w tym samym ośrodku. Sytuacja może się rzeczywiście zrobić bardzo niezręczna... Zawsze ktoś nie jedzie na zieloną szkołę, raczej nikt się z tego nie śmieje, natomiast jechanie w to samo miejsce, w dodatku do tego samego ośrodka - to naprawdę nie jest najlepszy pomysł.
                                                  • Gość: basca Re: Zielona szkoła co zrobić... IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.13, 20:27
                                                    Ja też nie bardzo rozumiem po co szczególnie uwrażliwiać dziecko, które ma "zaburzenia emocjonalne z tendencją do depresji".
                                                    Ja - w odruchu obronnym - kiedy mam gorszy nastrój omijam z daleka informacje smutne, przytłaczające. Uważam też że dzieciom należy dozować informacje. Tak by miały świadomość istnienia problemów tego świata, a jednocześnie były wstanie mu psychicznie podołać. Wszak dzieci nie mają takiego dystansu jak dorośli.
                                                    Dziecku z tendencją do depresji tym bardziej pokazywałabym świat od dobrej strony, dając mu nadzieje.
                                                    Co do wyjazdu, to nie pojechałabym na taki wyjazd z dzieckiem w to samo miejsce co szkolna wycieczka. Sytuacja dla mnie byłaby bardzo dwuznaczna - niepoprawiająca komfort psychiczny dziecka. Mocno zrazisz do siebie panią, a do córki prawdopodobnie uczniów. Dzieci w tym wieku nie lubią kiedy ktoś odstaje od grupy, np jadąc jako jedyne z mamą na wycieczkę.
                                                  • angazetka Re: Zielona szkoła co zrobić... 05.03.13, 21:38
                                                    A i sama córka poczuje się jak ostatnia sierota, kiedy zobaczy, że wszystkie dzieci są same, tylko z panią, i w dodatku w grupie, a ona oddzielnie i z mamą. To jak lizanie cukierka przez szybkę. Bardziej boli niż dostarcza przyjemności.
                          • Gość: ~pat Re: Zielona szkoła co zrobić... IP: *.brzesko.edu.pl 19.05.14, 12:24
                            A czy wszystkim rodzicom się tak w główkach przewraca, czy tylko tobie? Huzia, do kuratorium na skargę. Metoda UB. Gratuluję konfidentko. A na zielonej szkole łaziłabyś i czepiałabyś wszystkiego, żeby donieść do kuratorium. Zorganizuj sama zieloną szkołę, a reszta rodziców będzie na ciebie psioczyć. Zawsze coś się znajdzie. Nauczyciele są naprawdę głupi, że robią jeszcze zielone szkoły i biorą sobie kłopoty na głowy. Nie robić. Nikt im nie każe. Żadnej wycieczki, ogniska, zabawy. Niech robią to tobie podobne i z daleka od szkoły. Nie zazdroszczę szkole takich rodziców. A właściwie nie rodziców tylko szui.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Zielona szkoła co zrobić... 03.04.13, 15:47
      Moim zdaniem wybrałaś NAJGORSZE wyjście z sytuacji. Jak sobie to właściwie wyobrażasz technicznie? Będziesz z córką chodziła wszędzie za grupą? Jak oni wsiądą do autokaru to ty hyc! do samochodu i chodu za nimi? Bo że córki do grupy nie dołączysz do pewne - wychowawczyni nie będzie miała ani obowiązku ani chyba nawet prawa brać odpowiedzialności za obecność twojej córki w grupie i podczas zajęć. W ten sposób na każdy kroku będziesz podkreślać córki wyobcowanie, niesamodzielność i - w złym tego słowa znaczeniu - odstawanie od rówieśników.

      Z resztą moim zdaniem poddałaś się zbyt łatwo - zachowanie nauczycielki na spółkę z biurem podróży było od początku do końca karygodne i ja na twoim miejscu od samego początku konsekwentnie załatwiłabym sprawę po swojemu, jak najszybciej angażując w to dyrekcję. I twoje znajomości z dyrekcją nie mają tu nic do rzeczy, bo załatwiasz sprawy jak najbardziej "służbowe" i "służbową" drogą, a nie prywatne.

      Z mojego punktu widzenia pokpiłaś sprawę na początku a teraz niestety obrałaś najgorszy sposób rozwiązania zamieszania.
      • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 06.04.13, 19:57
        nie wybrałam tej opcji jednak,wprawdzie zarezerwowałam domek w tym samym miejscu ale nie wpłaciłam zaliczki,obecnie bylismy na święta wielkanocne w super osrodku nad morzem, z pieknym basenem figlorajem pokojami zabaw dla dzieci i co najważniejsze fantastycznymi animacjami dla dzieciaków.....podjęłysmy decyzję z córką że jedziemy własnie tam zaliczka wpłacona,dodatkowo jest to miejsce bliskie gdzie jedzie klasa więc my wymysliłysmy sobie i ułożyłysmy już plan swoich wycieczek i zwiedzania aby dziecko zobaczyło to co jej klasa(częściowo zwiedziłysmy już podczas wilekanocy),dodatkowo dziecko będzie miało mnóstwo zabaw z dzieciakami i animatorami w ośrodku
          • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 06.04.13, 21:52
            dyrekcja tez oczywiście zaliczona kręciła nosem jak wychowawczyni,oczywiście mówiła że zabronic nie może itp itd ale widziałam wyraźne niezadowolenie....po rozmowach z córką i psychologiem podjęliśmy decyzję jw,córce było łatwiej dlatego że widziała że w osrodku do którego pojedziemy ciągle się coś dzieje są fajne zabawy konkursy także rodzinne ,podchody szukanie skarbów,więc w czasie wielkanocy było super a wyjeżdżaliśmy w czwartek i już zaczynały się nowe turnusy i nowe animacje...mam nadzieję że to będzie taki super czas dla nas do spędzenia razem....
                  • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 23.05.13, 23:36
                    No więc wróciłysmy z naszej jak to nazwała córka żółtej szkoły(żeby odróżnić od zielonej),jesteśmy super zadowolone.....pomijam oczywiście super pogodę super zakwaterowanie .....kilka dni spędziłysmy w trójmiescie żeby pozwiedzać,potem pojechałyśmy do Jastrzębiej Góry tam gdzie była zielona szkoła mojego dziecka....mieszkałyśmy niedaleko.....w naszym ośrodku były super animacje więc dziecko było super zadowolone,zdobyło medal i puchar w zawodach sportowych i w ogóle wybawiło się cudownie...mimo sprzeciwów niektórych tutaj i zresztą wychowawczyni też młoda spotkała się ze swoją klasą,była super szczęśliwa z tego powodu ale nie cierpiała gdy miała się rozstawać....zawsze szeptała mi do ucha że jednak nie dałaby rady i cieszy się że może ze mną wrócić do ośrodka...w sumie zwiedziłysmy jeszcze więcej niż klasa.....materiału też przerobiłysmy więcej.....dzieci w sumie jakoś szczególnie nie zareagowały na moją osobę....ot stwierdziły że przyjechało z mamą i już....nikt jej nie dokuczał z tego powodu ....wychowawczyni nawet mówiła mojej córce kiedy np przyjdą na plazę a kiedy pójdą na lody my robiłyśmy to samo i dziecko spotykało się ze swoimi koleżankami.....dla mnie był to przefantastyczny czas spędzony tylko z córką miałyśmy w końcu 24 godziny na dobę dla siebie....wszyscy wrócili zadowoleni i nikt nie cierpiał......
              • klymenystra Re: Zielona szkoła co zrobić... 22.06.14, 23:55
                Stary wątek, ale się dopiszę - o co chodzi z tym szokiem, że wyjazd aż dwutygodniowy? Nie wiem, może miałam dziwne dzieciństwo, ale pierwszy pięciodniowy wyjazd zaliczyłam w wieku pięciu lat, z przedszkolem, zachowała się nawet wysłana do rodziców widokówka ze stwierdzeniem "bardzo fainie mi tu". Od wakacji po pierwszej klasie - miałam 7 lat - standardem były trzytygodniowe kolonie. Pierwsze dwie blisko Krakowa, rodzice odwiedzali mnie w weekendy, po trzeciej klasie - nad morzem. Od piątej klasy w wakacje prawie nie było mnie w domu - jedna kolonia, parę dni z rodzicami w Krakowie, żeby przeprać ciuchy - i wiu na kolejną. Zaznaczam, że nie pochodzę z rodziny patologicznej, za to z tego, że nauczyłam się samodzielności, cieszę się bardzo. A nie byłam dzieckiem lubianym, raczej typ marzycielki-dobrej uczennicy, gardzącej dyskotekami i babskimi sprawami, więc lekko nie miałam.

                Proszę o wyjaśnienie, czy to czasy się zmieniły i jest bardziej niebezpiecznie czy też społeczeństwo staje się niewydolne.
                • szpulakasia Re: Zielona szkoła co zrobić... 23.06.14, 08:59
                  stary wątek ale mój więc odpiszę,każdy człowiek jest inny,sama mam ponad 40 lat i jako dziecko też nie wyjeżdzałam nigdzie ot taki typ co nie lubiał wyjazdów samodzielnych w dzieciństwie ,za to po skończeniu 16 lat i owszem,nawet sama byłam przez rok w Londynie i dałam radę ,samodzielna jestem aż nadto,co nie oznacza że w wieku 7 -9 lat chciałam gdzies sama wyjeżdżać,moja córka ma podobnie i na chwilę obecną po roku czasu jest nadal tak samo.....
                  za to świetnie sobie radzi w życiu w szkole działa w samorządzie szkolnym ( a jest w 4 klasie ) jest lubiana itp itd....i nadal sama nie chce wyjechać......
                  A wpsomniana zeszłoroczna szkoła była super bo pojechałyśmy we dwie,miałyśmy super czas o którym nie zapomnimy do końca życia,przez klasę nie została odrzucona wręcz przeciwnie,na szkole też spotkałyśmy się z klasą i nic złego sie nie stało......ja uważam po roku od tego wydarzenia że wybrałyśmy najlepszą opcje z możliwych .....wszyscy byli zadowoleni a najbardziej moja córka i o to własnie chodziło....
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka