asienka95
17.12.12, 10:09
Mój synek (3,7) zaczął ostatnio dość mocno fisiować. wink
Wcześniej wszystko tłumaczyliśmy (dużo rozmawiamy) i to zdawało egzamin.
Niestety, teraz przestało. Na przykład - wczoraj byliśmy u babci, około 20 chcieliśmy już jechać do domu, a młody brykał w najlepsze. Prosiłam, żeby się ubrał, a on biegał w dookoła stołu, śmiał się, wygłupiał. Nic nadzwyczajnego, ale nie działały ŻADNE argumenty, odwracanie uwagi, tłumaczenie, że w takim razie tata i mama idą, nic. A ubieranie na siłę nie wchodzi w grę, bo on się wije tak, że nie ma mocnych...
Trwało to chyba z 40 minut! Bo jeszcze babcia: no dobrze, to może jeszcze 4 okrążenia i jedziesz. Były 4, a on dalej... Poza tym ostatnio dość często się "wkurza" i mówi: jestem zły, yyyy....wychodzę stąd, idę sobie... itp. Jak reagować? Fakt, że do tej pory preferowaliśmy tłumaczenia, w zasadzie bez podnoszenie głosu, wszystko cierpliwie...(moje wybuchy na osobności raczej wink). Może on potrzebuje teraz wyraźniejszych granic, naszego wyraźnego zdania...Pokazania, kto tu "rządzi". ;-) Pierwsza odpowiedź na prawie wszystkie pytania jest "nie".