kryzys przedszkolny, jak pomoc?

18.12.12, 08:18
Witam i prosze o pomoc i rady.
Corka poszla do przedszkola od wrzesnia. Jako jedyne dziecko nie plakala w przedszkolu i lubila do niego chodzic. NIestety zaczely sie choroby, przez ktore lacznie od wrzesnia chyba byla 4 tygodnie w przedszkolu. Ostatnie tygodnie, kiedy chodzi do przedszkola to wieczny placz. Zaczyna plakac w szatni i potrafi tak plakac nawet do obiadu:( Musze ja na sile oddawac pani, bo nie chce mnie puscic:(
Jak pomoc dziecku? Czy samo musi przejsc... Sama tlumacze jej ze trzylatki chodza do przedszkola, starsze dzieci do szkoly, a dorosli do pracy, ze w przedszkolu uczymy sie wielu przydatnych rzeczy, ze mozna sie bawic, a potem przyjdzie mama i bedziemy razem sie bawic w domku. Oczywiscie w domu wszystko jest jasne, a w przedszkolu juz nie. Panie ma bardzo fajne, ktore na prawde wkladaja duzo pracy zeby jej pomoc.
    • sop.hie Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 11:19
      A musi chodzić na jakąś określoną ilość godzin? Jeśli możesz sobie na to pozwolić (zakladam taka wersję, bo piszesz, że i tak malo chodzila), to moze zaprowadzaj ją na 2 godzinki, w kolejnym tygodniu na 3, itp, stopniowo wydłużaj czas?
      • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 11:58
        sop.hie napisała:

        > A musi chodzić na jakąś określoną ilość godzin? Jeśli możesz sobie na to pozwol
        > ić (zakladam taka wersję, bo piszesz, że i tak malo chodzila), to moze zaprowad
        > zaj ją na 2 godzinki, w kolejnym tygodniu na 3, itp, stopniowo wydłużaj czas?

        Wlasnie w tym rzecz, ze musi. Nie chodzila, bo siedzielismy z mezem na zmiane na zwolnieniu.
    • rulsanka Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 11:38
      Jeżeli płacze do obiadu to jest źle. Możesz zrezygnować?
      Jesteś pewna, że przedszkole jest fajne? Małe grupy, panie przytulają? Jeżeli nie, to problemy z adaptacją i stres mogą być zbyt duże. Od stresu są choroby.
      Jeżeli przedszkole wydaje się fajne, to skróć czas chodzenia do przedszkola, ale wtedy ważne by było codziennie - chodzi o rutynę.
      • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 12:03
        rulsanka napisała:

        > Jeżeli płacze do obiadu to jest źle. Możesz zrezygnować?
        > Jesteś pewna, że przedszkole jest fajne? Małe grupy, panie przytulają? Jeżeli n
        > ie, to problemy z adaptacją i stres mogą być zbyt duże. Od stresu są choroby.
        > Jeżeli przedszkole wydaje się fajne, to skróć czas chodzenia do przedszkola, al
        > e wtedy ważne by było codziennie - chodzi o rutynę.

        Do dwoch lat siedzialam z nia w domu. Od 2 lat do 3 byla w domu z moja mama. Ale moja mama juz nie moze sie nia zajmowac, a nasze pensje nie sa w stanie zapewnic nam opiekunki. Tak wiec nie bardzo mamy wyjscie. Corka jest zamknieta w sobie, nie odzywa sie prawie w przedszkolu. Nie bawi sie z dziecmi. Ale od poczatku aktywnie brala udzial w zyciu grupy, panie ja chwalily. A problemy zaczely sie w zasadzie od jakiegos czasu. Bylo to tak, ze szla na tydzien do przedszkola, potem 2tygodnie w domu na chorobowym, potem znow tydzien przedszkola, trzy tygodnie na chorobowym. Wczoraj poszla do przedszkola po tych trzech tygodniach nieobecnosci, to plakala godzine. POtem bylo lepiej. Dzis wlasnie juz w szatni plakala. Zobaczymy jak ja odbiore dzis ile czasu plakala.
        Sytuacja ogolnie jest slaba. Wczoraj Jedyna opcja to jakas praca nad corka i kwestia ze moze minie..
        • rulsanka Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 14:38
          Ej, opiekunka dużo kosztuje, ale prywatne przedszkole to koszt mniejszy, a zaletą są mniejsze grupy i dzieci nie chorują tak bardzo. Choroby wybijają dziecko z rytmu przedszkolnego. Poza tym ja mam teorię, że jak grupa dużo to dziecko zmęczone, zestresowane - i choruje, więc koło się zamyka.
          • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 18.12.12, 14:54
            U mnie w okolicy przedszkola prywatne kosztuja 1200 zl, czyli prawie cala moja pensje. Pracuje 8h. Tak wiec odpada. NIestety JESTESMI ZDANI na przedszkole publiczne. Pracy nie moge rzucic, bo z pensji meza nie utrzymamy sie. Tak wiec prosze nie piszcie o prywatnym przedszkolu, niani czy porzuceniu pracy, bo nie wchodzi to w rachubę.
    • Gość: luiza Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? IP: *.icpnet.pl 19.12.12, 09:21
      witaj
      myślę, że Twoją córkę może toczyć jakaś infekcja, która obniża jej odporność, sprawia, że mała często choruje, a do tego źle się czuje, może jest zmęczona, drażliwa - wedy najlepiej jest dziecku w domu. Ale rozumiem Twoje problemy, dlatego moja rada jest taka: spróbuj wzmocnić odporność dziecka, zachęcaj ją do zdrowego jedzenia, nie karm słodyczami, kup w aptece bakterie kwasu mlekowego, witaminy, jakiś Immunoglukan albo Bioaron, wapno, rutinacea. Podawaj na zmianę. Spróbuj dowiedzieć się czy podłożem problemu nie jest jakiś konflikt w grupie, zwłaszcza że masz córkę - dziewczynki potrafią bardzo się skłócać i szczuć jedną na drugą. Trzeba poprosić panią o obserwację, zapytać dziecko - może coś powie. Proponuję też nawiązać bliższy kontakt z mamą którejś z jej koleżanek, zaprosić je na ciacho i zabawę do siebie do domu, pomóc córce znaleźć przyjaciółkę, żeby było jej raźniej. Może zróbcie też dla dzieci jakąś niespodziankę - upieczcie ciasteczka i niech córka zaniesie do przedszkola, poczęstuje wszystkich w ramach drugiego śniadania :)

      co do niani - rozumiem koszty i wiem że to może być poza Waszym zasięgiem, natomiast warto poszukać wokół siebie, czasem jakaś "ciocia" emerytka dorobiłaby sobie do emerytury, może choć wcześniej odbierze dziecko, w domu poda obiad, skróci czas pobytu dziecka np. o 1h w przedszkolu, weźmie za to 5-10zł, to miesięcznie 200zł - da się jakoś to odłożyć, a stres dla dziecka znacznie mniejszy.

      Ja osobiście nie znam przedszkola prywatnego z małymi grupami, tam nie bowiązuje karta nauczyciela, nauczyciele są wykorzystywani, panie zmęczone, dziecko to chodzące 1200zł, dzieci jest mnóstwo, napakowane, żeby było opłacalnie. Budynki często nie spełniają norm, sale są za małe, rzeczywista liczba dzieci ukrywana przed sanepidem. Takie przedszkola prywatne znam ja - nie jest to żadne długofalowe rozwiązanie.
      • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 19.12.12, 10:05
        Dziękuje za rady.
        Odporność corka ma bardzo slaba. Pewnie stres tez ja pogarsza. Podaje corce witamine c, tran, teraz konczy pneumolan na katar, a potem chce kupic biostymine (slyszalam ze jest niezla). Jakos niedlugo chce tez zrobic badania krwi i moczu, zeby sprawdzic czy wszystko jest ok.
        Co do kontaktow z dziecmi , corka jest w przedszkolu bardzo malomowna. Nie chce zbytnio z paniami rozmawiac. Z dziecmi tez. Jakos blokuje sie. Dzis w trakcie zabawy powiedziala chyba takie zdanie (bylam daleko i nie jestem pewna czy dobrze zrozumialam) - "nie lubie sie bawic z ''i tu podala swoje imie'".. Moze jakies dziecko jej tak powiedzialo.
        Musze pomyslec o tym jak znalezc kolezanke dla corki. Ogolnie znam jedna mame, ktora ma coreczkke w tej samej grupie. Tyle ze chyba dziewczynki nie za bardzo sie lubia. Ale moze warto to sprobowac zmienic..
        Ciasteczka - super pomysl!
        Co do wersji tanszej niani - przemysle to, ale sprobuje jeszcze ja przetrzymac w przedszkolu. Tak na prawde to chodzi od bardzo krotkiego czasu.
        • Gość: luiza Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? IP: *.icpnet.pl 19.12.12, 11:27
          Na pewno stres ją osłabia, dzieci chodzą niedoleczone i zakażają ją od nowa.

          Ja napisałam Ci wszystko z własnego doświadczenia, ponieważ borykałam się z podobnym problemem - pzez 3-tygodniowa chorobę córką została wykluczona z dobrze już zintegrowanej grupy. Zaprosiłam do domu dwie dziewczynki (przy okazji poznałam mamy), na wszelki wypadek ma teraz dwie koleżanki - jak jednej nie ma to jest druga :) mamy chętnie pomogły, bardzo byłam im wdzięczna za to, że zrobiły tyle dla mojego dziecka :) może u Ciebie też są takie mamy.

          Koleżanki mojej cóki też mówiły, że nie chcą się z nią bawić, zgłosiłam problem pani, pani zrobiła pogadankę i jakoś się odblokowało. Dwa tygodnie po chorobie dziecko mi jednak nadal płakało, było osowiałe, nie chciało jeść w przedszkolu, ale jak się wzmocniła to jakoś poszło - teraz chętnie bierze udział w zajęciach i ładnie je.

          Jeśli Twoja córka dobrze się zaadaptowała na początku, to myślę, że problem leży właśnie w tym, bo moja też dobrze ruszyła we wrześniu, a potem pojawiły się kłopoty, po chorobie.

          Ciastka też często zanosimy - to sprawia, że dzieci mają dobre skojarzenia z moją córką :) dzieci są przekupne, trzeba to trochę wykorzystać ;)) ale tak, żeby było to dla Was przyjemne i naturalne - my lubimy się dzielić tym co same zrobimy, często robimy coś z myślą o przedszkolakach i potem mamy satysfakcję, że dzieciom coś smakowało :)

          Oczywiście na nianię nie namawiam - wybór jest Twój. Ja tylko podkreślam, że czasem jest opcja całkiem dobrej niedrogiej opiekunki tuż za ścianą i niekoniecznie trzeba szukać niani na etat czy pół etatu.

          pozdrawiam :)
          • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 19.12.12, 11:58
            Dzieki za rady:) to co piszesz na prawde podnosi na duchu:) a napisz mi prosze, jak zagadalas te mamy? w szatni, czy inaczej? Bo ja mam kontakt tylko z ta jedna mama, ale ona jest mila dziewczyna i zna tez inne mamy. Moze warto byloby ja poprosic o pomoc.
            Teraz znow swieta beda wiec znow bedzie troche ciezko.
            • Gość: luiza Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? IP: *.icpnet.pl 19.12.12, 12:26
              Ja po prostu powiedziałam pani, że mam taki pomysł - poprosiłam ją, żeby mi powiedziała, które z dziewczynek są bardziej otwarte i kontaktowe, niekonfliktowe i żeby zapytała mam tych dziewczynek o zgodę na podanie mi ich numeru telefonu - mamy się zgodziły i zadzwoniłam, nie owijałam w bawełnę, powiedziałam w czym rzecz: że jest kłopot z adaptacją i czy mogą mi pomóc. Zgodziły się chętnie, dziewczynki nas odwiedziły (każda osobno) na godzinę i potem córka poszła już chętniej, bo mówił że ma nowe przyjaciółki. Moja córka ma 3,5 roku. Myślę, że ta wspólna zabawa w domu, to poczucię łączności między domem a przedszkolem bardzo jej pomogły. Dodam, że teraz one też się czasem kłócą i nie chcą się ze sobą bawić, ale córka już nabrała pewności siebie i umie sobie poradzić - za chwilę te konflikty jakoś się uspokajają i potem jest ok.

              A i powiedziałam też młodej, że jeśli ktoś będzie ją wyganiał to ma iść do pani - normalnie nie pozwalam jej skarżyć na nikogo, ani na brata ani na tatę - po prostu odsyłam w domu żeby sobie sama poradziła o ile nie dzieje jej się krzywda. Ale w tej sytuacji kazałam iść do pani i z panią też ustaliłam, że przyjdzie i powie jakby co a pani wtedy rozstrzygnie czy to wymaga interwencji czy nie. Chodzi o to, że czasem dziecko nie wie że może poprosić o pomoc, a pani też wszystkiego nie jest w stanie zobaczyć. To też pomogło, bo dziecko wiedziało, że ma jakiegoś dorosłego przewodnika. Ale nigdy nie zdarzyło się, żeby musiała iść i coś mówić. Pomogła jej sama pewność, że może to zrobić.
              • twitti Re: kryzys przedszkolny, jak pomoc? 19.12.12, 12:52
                Kurcze, mysle ze to dobry pomysl:) dziekuje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja