koszmar ubierania sie - 4 latka

IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 27.12.12, 00:41
Corka ma 4 lata. Od mniej wiecej 2 lat ubieranie sie jest problematyczne w naszym domu, ale tak zle, jak jest ostatnio nigdy jeszcze nie bylo :-( Zawsze kupowalam ubrania wieksze o co najmniej rozmiar, wycinalam metki, nie bylo mowy o koronkach, rajtuzach, wstazkach, itp. Nigdy nie zmuszalam do ubierania sie wedle mojego uznania, poza zasada, ze w zime w sandalkach nie chodzimy. Wiosne, lato i jesien jeszcze jakos przezylysmy, calkiem niezle nawet, odkad kompletnie odpuscilam jakiekolwiek proby zachecania do moich ubraniowych pomyslow (jesli niedobitki moich pomyslow zostaly). Lato corka przechodzila w mojej podkoszulce przerobionej na sukienke (nie cisnela). Teraz codzinnie przezywam koszmar, dwa razy dziennie przy ubieraniu sie. Mamy 3 pary majtek, ktore dziecko akceptuje (niedlugo sie rozleca), jedna pare skarpetek, dwie pary spodni, jedna podkoszulke i to koniec. Cala reszta skutkuje kilkudziesieciominutowa histeria, zdzieraniem z siebie ubrania, wierzganiem, placzem, krzykiem i co tam jeszcze. Przy stalym zestawie powyzsze trwa nieco krocej. Metoda prob i bledow wypracowalam co ponizej (ze srednim skutkiem):
- staram sie poswiecac kwestii ubierania jak najmniej uwagi - o ile to mozliwe :-/ Rano daje corce czas na ubranie sie w to co chce (czyli na ogol staly zestaw), ide robic sniadanie, staram sie nie zwracac uwagi na jeki dochodzace z pokoju (kiedy wczesniej bylam zaangazowana w proces ubierania sie bardziej - bylo jeszcze gorzej). 15 minut przed wyjsciem do p-kola kiedy dziecko ciagle jest nie ubrane pytam czy moge w czyms pomoc. Kazda moja interwencja, nawet na prosbe corki konczy sie placzem, zloscia i frustracja. W ostatecznej instancji ubieram ja na sile (zdarzylo sie ze dwa razy), czego naprawde chcialabym uniknac, ale tez nie moge pozwolic zeby dziecko np. nie poszlo do przedszkola, bo ... sie nie ubralo. Ostatnio dramat powtarza sie wieczorem przy zakladaniu pidzamy, bo "zimna" (grzeje na kaloryferze, z marnym skutkiem).
- wszystkie ubrania sa o dwa rozmiary wieksze niz corka, luzne, z miekkich materialow. Corka wybiera ubrania sama w sklepie, w sklepie je mierzy i jest zachwycona, ale kiedy trzeba nazajutrz cos zalozyc, problem pojawia sie od poczatku.
- bralam pod uwage zaburzenia SI, z tym ze poza jazda z ubieraniem sie, absolutnie nic mi do tego spektrum nie pasuje. Mieszkam za granica, pytalam lekarza o mozliwosc konultacji w tym obszarze, ale tutaj nie ma takich mozliwosci i lekarz nie wiedzial o czym ja mowie. Lekarz rodzinny zasugerowal tabelke z gwiazdkami i nagrodami, itp. Nie stosuje stricte tej metody, bo kary/nagrody jakos srednio sie mieszcza w moim repertuarze wychowawczym (przynajmniej na razie). Mam namiastke tego sposobu, ale nie dziala (corka uwielbia ubierac dziewczynki na komputerze, wiec sie umowilysmy, ze jesli bdzie gotowa do przedszkola na czas, to bedzie mogla ta dziewczynke ubrac, bo to dla "duzych i samodzielnych" panienek gra. Bez wiekszyc efektow). W dalszej kolejnosci lekarz zasugerowal..... konsultacje psychiatryczna, co wyaje mi sie z kolei przegieciem.
- Bralam pod uwage element "walki", testowanie wlasnej sprawczosci, granic, itp. Tak, ja pisalam corka ma wolna reke w wyborze. Granica to ubior adekwatny do pogody i nie chodzenie do przedszkola w pizdzamie (bralam pod uwage tez poslanie jej w pizdzamie, ale ostatecznie pomyslalam, ze moze to byc dla niej upokarzajace, bo jest dosc rozwinieta panna z jakas tam konkretna pozycja w grupie). Kiedy odbieram dziecko z przedszkola czesto ma podwiniete rekawy pod pachy i z duma mi mowi, ze znalazla rozwiazanie, bo tak jej nie cisnie. Nie sadze zeby w innym przypadku po kilku godzinach spedzonych w p kolu jakies dziecko pamietalo o rekawach.
- Alergii brak.
Szczerze mowiac, jestem wykonczona ta sytuacja. Taki poranny cyrk wplywa na caly moj dzien, ktory ostatnio dobijany jest przez "akcje pidzame" ;-). Martwie sie. Mam coraz mniej cierpliwosci i czuje sie bezradna i zla na siebie za brak cierpliowosci i swoja wlasna zlosc. Czuje, ze ta cala sytuacja przeradza sie dla mnie w cos toksycznego, ze mimo ze staram sie nie robic z tego "halo" dla mnie takim punktem dnia sie staje i czuje napiecie...

Jakies pomysly, rady ? Ktos ma/mial podobnie? Przeszlo?

P.S. W miare mozliwosci prosze o konstruktywne uwagi i nie czepianie sie slowek. Z gory mowie, ze kocham moje dziecko, akceptuje jego wszystkie uczucia i .... jestem wykonczona.
    • Gość: Ada Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 27.12.12, 00:46
      Przepraszam, ze tak dlugo wyszlo. Nie wiem czy ktokolwiek to doczyta do konca ;-) Ale chcialam dac w miare pelny obraz, zeby potem nie dopisywac tego, co juz mam jakos przemyslane/ zastosowane.
    • mskaiq Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 27.12.12, 08:56
      To nie ma znaczenia czy ubrania bedą o dwa rozmiary większe czy nie bo to uwieranie
      nie dzieje się w rzeczywistości a w jej głowie.
      Trzeba jej pomóc zrozumieć, zaakceptować i przetrwać w nowych ubraniach, nawet
      kiedy będzie odczuwała fizyczny dyskomfort. Ona taki dyskomfort rzeczywiście odczuwa.
      Z tego co piszesz masz wspaniałe podejście, bardzo wiele zrozumienia i cierpliwości
      do córki.
      Trzeba wyjaśnić dziecku co się dzieje. Ona też musi rozumieć, że to dzieje się w jej
      głowie i że jest to normalne.
      Wytłumacz je, że te 3 pary majtek, które akceptuje nie różnią się wcale od nowych,
      że różnica jest tylko w jej głowie.
      Najważniejsze jednak jest to, że kiedy dziecko z takimi problemami jak Twoja córka zaakceptuje i zacznie nosić nowe ubrania to ten dyskomfort zniknie i przestanie go
      odczuwać. Za kazdym razem jednak, kiedy pojawi się nowe ubranie na poczatku
      będzie musiała przełamać opór, który jest w jej głowie i który pojawił się u niej w
      wyniku jakiegoś wcześniejszego działania.
      Dobrze jest podkreslać, że rozumie się co ona czuje i jej dyskomfort za każdym
      razem, kiedy daje się nowe rzeczy do założenia . To zrozumienie przez matkę tego
      co odczuwa i akceptacja tych odczuć jest niezwykle ważna dla dziecka.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • morekac Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 27.12.12, 10:05
      Mamy 3 pary majtek, ktore dziecko akceptuje (nied
      > lugo sie rozleca), jedna pare skarpetek, dwie pary spodni, jedna podkoszulke i
      To kup może majtki, skarpetki i podkoszulki tej samej firmy, co nosi?
      Majtki czy skarpetki za duże nie są dobre - spadają, zwijają się itp. I polecam upranie ich chociaż raz przed włożeniem. Może też powinna 'oswajać' nowe rzeczy wtedy, kiedy się nie spieszycie - np. przebierać się w nie po przyjściu z przedszkola?
      • Gość: Ada Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 27.12.12, 13:09
        No niestety majtki akceptowane kupilam w Polsce na rynku pod blokiem dwa lata temu- teraz szukaj wiatru w polu. Akurat majtasy musza byc wieksze, a skarpetki akuratny rozmiar.... Piore przed wlozeniem.
        • morekac Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 28.12.12, 12:54
          To fatalnie... bo ja przez dwa lata kupowałam dziecku majtki i skarpetki wyłącznie jednej firmy, bo tylko te jej pasowały (nie chodziło o metkę ;-), rzeczywiście były miłe w dotyku). A potem jej przeszło.
    • Gość: basca Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.12, 14:27
      Wydaje mi się, że córka może mieć nadwrażliwość dotykową (podobnie jak ja i moja córka).
      Ocena terapety SI byłaby pomocna, ale skoro jej nie ma, to trzeba radzić sobie inaczej.
      U nas jest najgorzej jesienią, kiedy na nowo trzeba przyzwyczajać się do grubszych, dłuższych ubrań.
      Sprawdziłabym z czego są zrobione te ubrania ulubione (skład). Ja lubię 100% bawełnę (i tak kupuję córce), choć ta z domieszką elastanu wydaje się delikatniejsza w dotyku, to mnie denerwuje jak noszę. Zresztą słabo toleruję materiały syntetyczne bezpośrednio przylegające do ciała.
      Część rzeczy, zanim dam córce do ubrania to rozciągam - np wkładam rękę do rękawów, żeby ubranie było jak najluźniejsze - nieopinające. Zresztą sama nie lubię ubierać świeżo upranych i wyprasowanych spodni - są takie sztywne w odczuciu.
      Ja stosuje czasami nagrody i kary. Uważam, że nieustająca frustracja dziecka/rodzica, tzw wykończenie są gorsze niż ewentualne skutki stosowania takiej metody wychowawczej.
      Czasami ubieram w czasie bajki lub kiedy je żelki - odwracam uwagę od koncentracji na nieprzyjemnych odczuciach.
      Są też różne masaże - metoda szczotkowania, dociskania stawów, ale to trzeba robić pod nadzorem terapeuty SI. Wydaje mi się nieszkodliwe zwyczajne delikatne masowanie dziecka różnymi materiałami, gąbkami po ciele - np w czasie kąpieli, turlanie, zwijanie w koc o ile (co bardzo ważne) sprawia to przyjemność dziecku.
    • demonii.larua Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 27.12.12, 22:12
      Basca już napisała o nadwrażliwości na dotyk.
      Moja córa podczas wizyty u neurologa oznajmiła, że ktoś niespełna rozumu wymyślił ciuchy, bo najlepiej czuje się bez,o :)
      Ma już 9 lat, a wszelkie odzienie dalej jest jej wrogiem. Z tym, że nauczyła się już że jakieś ciuchy jednak trzeba nosić.
      Pogadaj z córką, czy ona wyjaśnia jakoś dlaczego to jest dla niej takie frustrujące? Wybór ciuchów w sklepie póki co bym sobie darowała - nasza miała ogromne problemy z akceptacją wcześniej podjętych decyzji. Chociaż ostatnio była znowu akcja z trampkami, które sama w sklepie wybrała - dnia następnego już jej nie pasowały, ale tu konsekwentnie nie ustąpiłam.
      Psychiatra może nie, ale neurolog ku spokojności. Nasza dodatkowo bardzo długo nie jadła niektórych rzeczy, do dziś nie zje jogurtu z kawałkami owoców, odpadają wszelkie gumki do włosów, spinki czy opaski.
      Poobserwuj córkę, próbowałyście przygotowywać ciuchy wieczorem? Jak się zachowuje podczas kąpieli, jak reaguje na dotyk gąbki? Czy ma jakieś bardziej wrażliwe części ciała?
      p.s. psychiatra dziecięcy to nie jest taki zły pomysł, choćby po to by wykluczyć np. nerwicę.
      • demonii.larua Re:p.s. 27.12.12, 22:17
        p.s. do ps :)
        nie dodałam, że po zastanowieniu skoro nie masz możliwości konsultacji w kierunku SI, choć u nas najpierw był psycholog i neurolog, no i młoda jest alergiczką, więc obszar diagnozowania był szerszy.
        • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 27.12.12, 23:02
          Znalazlam jakis osrodek diagnozy SI 200km od miejsca, w ktorym mieszkam, wiec pewnie tam zadzwonie i spytam o szczegoly. Co do dotyku, to jest ok, w kapieli tez. Spinki i gumki przez dlugi czas byly wrogami, teraz o dziwo sa akceptowane, przynajmniej przez jakis czas. /tzn. do przedszkola idzie uczesana, po czterech godzinach odbieram ja potargana, czasem zdarza sie, ze sie utrzyma lepetyna w jako takim ladzie.

          P.S. Z moich obserwacji wynika, ze jak juz cora w cos "wlezie" (byle nie w getry), to po jakims czasie ja to przestaje tak draznic, ale te pierwsze 30- 40 min.... Dramat :-(
          • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 27.12.12, 23:11
            Aha, jeszcze do obrazu moge dorzucic, ze dosc czesto sie skarzy, ze jej dretwieja stopki. Nie wiem czy to moze miec cos do rzeczy ......(jedyne akceptowane buty to kalosze. Czasem mysle, ze jakbym chodzila tylko w kaloszach tez by mi dretwialy stopy :-().
          • mskaiq Re:p.s. 28.12.12, 08:34
            > P.S. Z moich obserwacji wynika, ze jak juz cora w cos "wlezie" (byle nie w getr
            > y), to po jakims czasie ja to przestaje tak draznic, ale te pierwsze 30- 40 min
            > .... Dramat :-(
            Bo to się dzieje w jej głowie. Przez 30-40 minut przeżywa dyskomfort, który pamieta
            jej głowa. Odtwarza przezyty kiedyś dyskomfort związany z jakims ubraniem, które
            było niewygodne i uwierało.
            Po 30-40 minutach przestaje przeżywać ten dyskomfort, bo uwage jej zajmuje coś
            innego i wtedy on znika bo go ma. To nie ubrania uwierają a myśli, że one uwierają.
            Takie skłonności mają zwykle dzieci lękowe i nie dotyczy to tylko ubrań. Zwykle
            unikają wielu sytuacji, które wiążą się ze stresem. ale takie sytuacje często umykają
            uwadze rodziców.
            Pozdrawiam serdecznie.

            • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 28.12.12, 10:41
              Corka raczej nie nalezy do dzieci lekowych, czy wycofujacych sie. Wrecz przeciwnie, jest odwazna, bardzo towarzyska, raczej "wchodzi" bez problemu w wiekszosc sytuacji. Czasem potrzebuje, zebym pobyla z nia kilka minut na poczatku (np. zajecia z tanca, gdzie jest 15 nowych dzieci, ktorych nie zna, wiele z nich starszych), ale naprawde szybko sie oswaja i mnie "zwalnia" ;-)
              Moim zdaniem nie ma tu orginalnie podloza lekowego, ani nerwicowego. To co mnie martwi, to ze dopiero moze sie wytworzyc i "zafiksowac" jesli te sytuacje beda sie powtarzaly i za kazdym razem bedzie temu towarzyszyla taka "jazda". Jesli Mala juz cos zalozy i wie, ze musimy isc do przedszkola, to z placzem mnie pyta:" mamusiu, kiedy to przestanie bolec?" Ja stawiam na to, ze naprawde jej to przeszkadza, tylko nie wiem w jakiej skali i jak pomoc :-/
              • mskaiq Re:p.s. 28.12.12, 18:00
                Jeśli dziecko jest otwarte, nie trzyma się kurczowo jakiejś opinii to wiele można mu
                wyjaśnić. Może zrozumieć, że można zapamietać nieprzyjemne odczucia i przenosić,
                uogólniać je na różne działania, czy przedmioty.
                Im wiecej dziecko ma swiadomości, że często sie tak dzieje i w jakich sytuacjach
                to sie dzieje tym łatwiej bedzie sobie radziło z ograniczeniami.
                W przypadku ubrań to pytanie dlaczego po godzinie noszenia już nie gryzą, może
                być wytłumaczeniem co się dzieje.
                Przyjęcie zaś, że jest dzieckiem SI może pozostać jako usankcjonowane ograniczenie
                stanu psychologicznego.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • Gość: basca Re:p.s. IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.12, 19:11
                  Ja myślę, że po części Mskaiq ma rację. Po części - bo można mieć i jakąś nadwrażliwość dotykową (właściwie każdy jakieś deficyty mniejsze lub większe w przetwarzaniu bodźców zmysłowych posiada) i nakręcać się poprzednimi przykrymi doświadczeniami.
                  Jak z tego się wyplątać - ja nie bardzo wiem. Samo zrozumienie tego mechanizmu IMO nie przerwie tego błędnego koła.
                  • mskaiq Re:p.s. 29.12.12, 09:16
                    Jeśli chodzi o problem związany z dyskomfort ubraniowy to dziecko przechodzi
                    przez niego bo nie ma wyjścia bo ubrania musi nosić.
                    Moze z niego wyjść z przekonaniem, że ma on podwyższoną wrazliwość
                    dotykową co prowadzi do tego, że dziecko bedzie do końca życia w jakis sposób
                    upośledzone przez wiarę o swojej nadwrażliwosci.
                    Zwykle objawia się to w noszeniu zbyt obszernych ubrań, używania specjanlnych
                    środków zmiękczających.
                    Dziecko może również zrozumieć, że te odczucia dyskomfortu dzieją się w jego
                    głowie, w jego myśleniu i uświadamiając sobie to pozbywać sie uczucia drapania.
                    Po pewnym czasie proces pozbywania się dyskomfortu staje sie automatyczny i
                    znika bo mózg automatycznie się go pozbywa.
                    Gdyby zrobić badania mózgu przed i po pozbyciu sie przez dziecko dyskomfortu
                    to powinno ono pokazać, że jakis deficyt w mózgu został usunięty. Uczenie zmienia
                    mózg, co do tego nie ma już żadnej watpliwości, każde nasze działanie w jakiś
                    sposób go zmienia.
                    Pozdrawiam serdecznie.
                    • Gość: basca Re:p.s. IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.12, 12:00
                      Nadwrażliwość da się minimalizować. Na tym polega terapia SI. Zresztą wg tej teorii dziecko ma co najmniej 7 lat (jeśli dobrze pamiętam) do pełnego zintegrowania zmysłów. To jest proces.

                      Gdyby samo myślenie miało tak dobroczynne skutki, to nie potrzebni byliby psychologowie, psychiatrzy, terapeuci. Wystarczyłaby książka o pozytywnym myśleniu.

                      • mskaiq Re:p.s. 29.12.12, 13:04
                        Co minimalizuje nadwrazliwość ? W jaki sposób można zintegrować zmysły. Jedynym
                        ośrodkiem jest umysł, ktory wie albo nie wie. Jesli nie wie nie może zintegrować.
                        Jeśli wie może zmienić ekspresję genów.
                        Z czym się wiąże nadwrażliwość ? To umysł decyduje o wrazliwościi i tylko umysł
                        może pogłębiać wrazliwość albo ją zmieniać. Jeśli dla umysłu dyskomfort jest
                        chorobą somatyczną wtedy nie próbuje niczego zmieniać i wtedy nie nastepują
                        zmiany, deficyt pozostaje.

                        Psychologowie, psychoterapeuci pomagają ludziom odnaleść, uswiadomić swoje
                        problemy w sobie, tzn zobaczyc jak myślą i co to oznacza dla nich.
                        Psychiatrzy leczą ciało, posługując się lekami. Coraz wiecej z nich obecnie studiuje
                        psychoterapię, jest nawet psychiatria psychodynamiczna łacząca podejście medyczne
                        i psychodynamiczne
                        Coraz trudniej jest zignorować w obecnych czasach potegę naszego umysłu i jego
                        wpływu na nas.
                        Pozdrawiam serdecznie.
                        • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 29.12.12, 16:31
                          No tak, ale to raczej wykład dla buddysty niż 4 latki ;-) Z tego co wiem to można stosować specjalne masaże i fizyczne ćwiczenia, które w jakimś stopniu znoszą nadwrażliwość (ale dopiero szukam informacji, żaden ze mnie specjalista). Czyli to bardziej od strony ciała się wychodzi, nie umysłu...
                          Do głowy też by mi nie przyszło informować dziecka, że jest "nad" albo "niedowrażliwe", czy jakieś tam inne. Ale jeśli można pomóc i ułatwić, to uwaxam, że trzeba to zrobić. Moje pytanie, na które będę szukać odpowiedzi, to czy to już w naszym przypadku...
                          • mskaiq Re:p.s. 29.12.12, 17:28
                            Zawsze możesz pokazać dziecku, że kiedy nosi ubranie ponad godzinę to zapomina
                            o tym że ją drapie. Myslę że dziecko takie spotrzeżenie potrafi przyjąć i docenić.
                            Można mu również wyjaśnić, że kiedy zapomina się, że coś gryzie wtedy przestaje to
                            gryść.
                            Napisałaś, że to wykład dla buddysty. Akurat nie, ucza tego teraz już psychologów,
                            psychoterapeutów.
                            Nie warto uczyć dziecka o nadwrażliwościach, ale pokazywać życie i pomagać mu je
                            spostrzegać.
                            Serrdeczne pozdrowienia.

                            • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 29.12.12, 17:42
                              Ja to już mówiłam, pokazywałam i tłumaczyłam. Bez efektu.
                              • demonii.larua Re:p.s. 29.12.12, 17:54
                                Musisz się uzbroić w cierpliwość i nie przejmować się zbytnio - Twoja irytacja też ma wpływ na dziecko, to trochę takie wzajemne nakręcanie się. To nie jest proste i może trwać i trwać.
                                Czterolatki bywają bardzo emocjonalne, często same nie wiedzą czego chcą...
                                Dla mnie to najgorszy okres u każdego z moich dzieci: wiek od 4 do 6 lat, poważnie :)
                                Nawet nastolatek nie powoduje u mnie tak skrajnych emocji, jak każde z moich dzieci gdy były w wieku 4-6 lat.
                              • mskaiq Re:p.s. 29.12.12, 18:06
                                Chyba najważniejsza sprawa. Nie tłumacz kiedy dziecko jest złe, kiedy nie chce
                                założyć czegoś na siebie bo wtedy nie słyszy i nie chce przyjąć.
                                Tłumacz kiedy jest radosna, uśmiechnieta. Wtedy jest zupełnie innym dzieckiem.
                                Wtedy możesz do niej dotrzeć.
                                Pozdrawiam serdecznie.
            • demonii.larua Re:p.s. 28.12.12, 17:10
              Być może, ale np. moja córa zupełnie nie jest lękliwa. Nie boi się nowych sytuacji, łatwo się adaptuje, chętnie nawiązuje nowe znajomości. Jest dzieckiem otwartym i nie lękającym się z byle powodu. Natomiast zwyczajnie bardzo nie lubi nosić ciuchów wg niej są one zbędne i jej przeszkadzają, drażnią. Teraz jest starsza i nauczyła się że jednak odzienie jakieś trzeba nosić, w tropikach nie mieszkamy.
          • demonii.larua Re:p.s. 28.12.12, 17:05
            Moja też jako tako oswajała się po jakimś czasie. U nas pomagało szykowanie ciuchów wieczorem. Niemal dwa lata chodziła prawie wyłącznie w "swoich" zestawach - wszelkie odstępstwa były okupione rykiem i awanturami. Jeśli ma jakiś stres "ciuchofobia" jej się nasila (podobnie z tikami) - raz poszła do szkoły w kapciach, innym razem nie poszła w ogóle :D
            Generalnie to życzę cierpliwości i nerwów ze stali, bo doskonale wiem jak trudno zachować anielską cierpliwość przy takim dziecku :)
            • Gość: Ada Re:p.s. IP: *.pool85-53-160.dynamic.orange.es 28.12.12, 20:15
              Jak zazdroszcze, ze byly jakies zestawy..... I sobie zazdroszcze dwa miesiace temu, bo zestawow bylo kilka.... Teraz zawezily sie do jednego.

              A w sprawie nerwow to chyba musze je pohartowac, bo mi puszczaja niestety. Kiedy corka wpada w histerie i zaczyna zdzierac z siebie ubranie, naprawde czuje sie bezradna :-(
              Rozmawialam z nia juz kilka razy, pytalam, tlumaczylam, ale kiedy akcja sie zaczyna - wszystkie racjonalne aspekty znikaja, nie ma jak sie przebic. Nie wyobrazam sobie szarpac sie z 4 latka :-(

              Co do innych uwag, no wiec wlasnie nie spieszy mi sie do stygamtyzowania jakas diagnoza, ale jesli sytuacja sie nie poprawi to nie bede miala wyjscia, tylko szukac. Napisalam tu, bo jakbym byla przekonana, albo wiecej objawow by mi pasowalo, to bym poszla od razu do specjality SI, a tak to wszystko "procesuje" poki co. Sugestia lekarza rodzinnego udania sie do psychiatry tez wydaj mi sie na wyrost poki co.

              Dzieki za odzew w kazdym razie.

              A ktos ma wogole cos pocieszajacego do powiedzenia ? Np. z przeszlo ?
              • morekac Re:p.s. 29.12.12, 10:17
                Przeszło.
                Nawet nie wiem kiedy...
                • demonii.larua Re:p.s. 29.12.12, 12:36
                  Mi nie przeszło :) dalej zbyt obcisłe ciuchy, niektóre faktury materiałów doprowadzają mnie do furii :D Szkoda (albo może i lepiej), że nie możecie zobaczyć co mi się wyrabia jak muszę założyć rajstopy :D
                  • morekac Re:p.s. 29.12.12, 12:57
                    Hehe, rajstop też nie wkłada. Cyrki przeszły.
    • ewazuza Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 11.01.13, 10:03
      Mam to samo, ośli upór na który nie wiem jak reagować, w końcu np ubieram na siłe i potem oczywiście mam wyrzuty sumienia, wybuchy złości i histeria zawsze uwienczone płaczem i wołaniem do mmmaaaammmmyyyy, wiem ze pewnie gdzies robię błąd ale nie wiem gdzie i jaki, nie chce jej jakiś złych wspomnien zgotować
    • Gość: Ada Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 11.01.13, 11:50
      U mnie pewne zmiany nastąpiły, mogę napisać jakie, może się komuś przyda. Otóż postanowiłam ogólnie zwiększyć dyscyplinę i porządek w domu, tzn. bardzo uregulowłam tryb życia córki, wszytsko dzieje się mniej wiecej w takim samym porządku, staram się, żeby o 19.30 była w łóżku, jeśli nie jest zmęczona tak, żeby spać, czytamy sobie do skutku. Ucinam dużo szybciej wszelkie negocjacje i dyskusje, daję dwa wybory (np. dotyczące kolacji), jeśli nie decyduje, decyduję ja i tak musi już być. Ubranie przygotowujemy wieczorem, może wybrac jeden zestaw, ale w pogotowiu mam drugi (do niedawna ten "jedyny"). Zapowiadam stanowczo, że nie akceptuję żadnych histerii, wrzasków, tupania i ryków, bo po pierwsze: w ogóle jej wtedy nie rozumiem i nie mogę jej pomóc, a po drugie sama sie denerwuję. Przypominam jej też o tym przed samym ubraniem. I... działa. Może nie jest wspaniale, ale lepiej.
      A do tego myslę, że pomogła..... książka o savoir vivre dla dzieci :-) Mala ja uwielbia, uwielbia czytać o dzieciach, które grzecznie sie zachowują, a jeszcze bardziej lubi czytać o dzieciach, które są "niegrzeczne". Fascynuje ją to. Akurat jest mini rozdział o chlopcu, ktory się sam rano szykuje do przedszkola i myslę, że stąd wzięła sobie inspirację :-)
      Generalnie zadziałały mocniej postawione granice na innych codziennych frontach. Ponieważ nie jestem do końca pewna czy jednak nie ma jakiejś nawrażliwości, więc nie zdecydowałam sie na wprowadzenie żadnych konsekwencji za histerie zwiazane z ubraniem. Ale podczas jednej z nich corka mnie uszczypnęła i wierzgajac kopnęła i za to dalam konsewkencje (do tej pory nie pozwalałam na to, ale nie było konsekwencji. Tym razem sprawdzając czy tym zachowaniem nie domaga się mocniejszych granic- konsekwencje dałam. Była dosć przejęta. I to też bylo skuteczne). Także może pomyśl czy to zachowanie nie jest jakimś wołaniem o granice?

      • na_forum_na Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 11.01.13, 13:23
        u mnie od niedawna pomaga też mocne objęcie i przytulenie całego ciała dziecka. syn decyduje kiedy chce być puszczony. gdy byl młodszy przytulanie nie działało. teraz jest idealnym rozwiązaniem (od kilku tygodni).

        Ada, czy możesz podać dokładne namiary na książkę o ktorej wspomnialaś? z góry dziękuję
        • Gość: Ada Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 11.01.13, 13:43
          na_forum_na:

          A ile syn ma lat i czy był diagnozowany pod katem zaburzeń SI ?
          Ja się na to nie zdecydowałam jeszcze, bo u nas taka "jazda' na całego trwa troche ponad miesiąc i nie chce przypinać "łatek". Jeszcze czekam.

          Książka jest po hiszpańsku :-( Nie wiem czy jest wydanie polskie, to jest z serii Małych Słowników Obrazkowych.
          • na_forum_na Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 11.01.13, 19:33
            nie byl diagnozowany, choć wg. mnie pewne przewrażliwienie/nadwrażliwość ma. zauważyłam, że jednak u niego to bardzo związane jest z nastrojem, choć i gdy zdarza mu sie byc w swietnym humorze, na nowe czyli 'szorstkie' ubranie reaguje spontanicznie.
            u nas koszmar trwa 1,5 roku. od 3 r.ż. syna (ma 4,5l). wszystkie ubranka muszę rozciągać, ugniatać. ubrania muszą być oczywiście bez metek, bez przeszyć, bawełniane, wyprane w plynie zmiekczającym. najlepiej noszone wcześniej. kiedyś probowalam szczotkowania ciała, ale zaczęło 'żyć swoim życiem' i po jakiś 3 kwartałach zrezygnowaliśmy. od kilku tygodni praktykujemy mocne objęcie, przytulenie całego ciała i dziala - wyszło spontanicznie (tak jak pisalam kiedyś juz mialam taki pomysł ale nie zdawał egzaminu).
            u nas koszmarem jest każda jakakolwiek zmiana ubrania. jednocześnie nie znosi plam, pomoczonych ubranek, każe sobie zmieniać od razu czemu towarzyszy koszmar, bo 'szorstkie'
            nie znosi też smarowania ciała kremem (szczesliwie to w jego przypadku nie konieczność), pomoczonych ubranek (wystarczy kropla wody ktora kapnie podczas mycia rąk)...



            Gość portalu: Ada napisał(a):

            > na_forum_na:
            >
            > A ile syn ma lat i czy był diagnozowany pod katem zaburzeń SI ?
            > Ja się na to nie zdecydowałam jeszcze, bo u nas taka "jazda' na całego trwa tro
            > che ponad miesiąc i nie chce przypinać "łatek". Jeszcze czekam.
            >
            > Książka jest po hiszpańsku :-( Nie wiem czy jest wydanie polskie, to jest z ser
            > ii Małych Słowników Obrazkowych.
    • guderianka Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 11.01.13, 20:05
      Pisałam już w wątku niżej-o 5 latce.
      Zaburzenia SI jak najbardziej wyrażają się w taki sposob. Moja corka ma prawie 7 lat i dopiero w listopadzie bodajże pierwszy raz w życiu założyła sztruksy, dżinsy. Wczesniej nie było mowy. Skarpetki, majtki-kupuje hurtem. Jak widzę, że jedne pasują kupuje np. 4-5 par takich samych ;)Wycinanie metek tez przechodziłam, o koronkach, tiulach i jedwabiach nie ma mowy.Ubrania muszą być 'przytulne'-to okreslenie powstało gdy miała 3-4 latka.
      Musisz wyluzować-Ty. Dziecko ma trudny etap, może z niego wyrosnąć jesli ja wesprzesz. Ja z anielską cierpliwością-no dobra czasami tez pękałam ;)-znosiłam humory i pomagałam sobie kupując to na co byla faza. W I i II grupie chodziła w dresach,w IV-tylko spódnice i rajstopy, teraz tylko jeansy i leginsy. Zróbcie zakupy, miejcie dobrą zabawę i bądź dzielna.:)
    • ewa_2009 Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 13.01.13, 15:55
      Chyba Cię nie pocieszę. Mój syn lat 14,5 dzisiaj wolał włożyć "wczorajszą" koszulkę niż jedną z pięciu czystych i nawet kiedyś noszonych, ale ponoć "niewygodnych". Niewygodne mogą być koszulki i większe i mniejsze i z grubszej bawełny i z cieńszej, a także te, które mu się przestały podobać.
    • Gość: Ada Re: koszmar ubierania sie - 4 latka IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 22.04.13, 17:36
      Pragne doniesc ipocieszyc tych, ktorzy jeszcze walcza ;) Jazda z ubieraniem kompletnie minela. Teraz kochamy ....... Leginsy i sukienki :) Cala kilkumiesieczna jazda z ubieraniem nauczyla mnie mega stoicyzmu i dystansu oraz tego, ze wszystkie fazy, jazdy, eksperymenty, testowanie granic, mijaja. Cierpliwosc kluczem do sukcesu... Czego wszystkim zycze.
      • na_forum_na Re: koszmar ubierania sie - 4 latka 23.04.13, 09:39
        gratuluję i zazdroszczę. a oprocz stoicyzmu reagowalaś jeszcze jakoś?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja