marudzący trzylatek, proszę o pomoc.

02.01.13, 10:30
Co robić w takiej sytuacji:

Przychodzi synek i chce picie (picie oznacza sok, jak chce wodę woła wodę). dostaje picie, po czym stwierdza że chce wodę. Dostanie wodę, chce kakao. Po drodze jeszcze potrafi wymyślić, że kubek nie taki. Z jedzeniem to samo. Najpierw mówi, że chce jajko, po czym po zrobieniu stwierdza, że chce kotleta.

Mówi w miarę dobrze (zaczyna budować zdania), ale jak zaczyna tak jęczęć, to ledwo idzie go zrozumieć. Staram się mu tłumaczyć, że musi mówić wyraźnie.
Oczywiście nie zdarza się to w każdym posiłku, ale szlak mnie już trafia jak widzę, że "znowu" zaczyna. Bo przynajmniej raz dziennie taka akcja jest.

Mam też mały problem z ubieraniem. Ostatnio sobie wymyślił i najlepiej żeby wszystkie bluzki(majtki, skarpetki itp) były z autkiem. Olać to, kiedyś mu samo przejdzie?
Opcja pokazania dwóch bluzek i prośba o wybór nie pomaga. Bo on nie chce żadnej z nich. Tylko jakąś konkretną. Tylko nie zawsze jest czas, aby przewalić pół szafy, żeby mogł zdecydować sam. Skarpetki i majtki sam sobie wybiera z szuflady.


    • el_elefante Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 02.01.13, 11:23
      > dostaje picie, po czym stwierdza że chce wodę. Dostanie wodę, chce kakao.
      Przykro mi, nie ma kakao, jest picie albo woda. Po obiedzie możemy pójść na spacer i wtedy kupimy kakao.
      > kubek nie taki
      Otwieram szafkę, podnoszę młodego: zobacz, takie mamy kubki - który chcesz? może ten zielony? Pewnie będzie problem z wyborem, ale trudno. To też jest umiejętność, której należy się nauczyć - dokonywanie wyborów.

      > Najpierw mówi, że chce jajko, po czym po zrobieniu stwierdza, że chce kotleta
      Jak masz tego kotleta pod ręką, to mu dołóż do jajka na talerz. Jak nie masz, to powiedz że nie masz.

      > najlepiej żeby wszystkie bluzki(majtki, skarpetki itp) były z autkiem
      Taka faza, nie bardzo da się coś na to poradzić. Najtańszym wyjściem jest zakupienie łatek albo wprasowanek z autkami i powód do nieustannej walki zniknie.

      Żeby było jasne - nie proponuję taktyki spełniania wszelkich zachcianek bo się zajedziesz. Ale warto przyjąć, że takie małe jednak jakieś swoje zdanie ma prawo mieć. I ma, i próbuje to zdanie wyegzekwować. Jest za małe, aby zrobić to samemu, więc jęczy tobie (wam), bo komu innemu ma jęczeć jak tylko ciebie (was) ma? Z kolei ty masz prawo do odmowy w określonych sytuacjach (dobrze, gdy uda się te sytuacje z grubsza określić i się ich trzymać). No nie masz tego kotleta i koniec, może ci się nie chcieć rozgrzebywać kuchni dla jednego kotleta. No chyba, że zrobisz z tego zabawę i wspólnie go ulepicie, usmażycie i zjecie. Jak by nie patrzeć, przyrządzanie takiego schabowego niezwykle interesujące jest, a zaczyna się jak film Hitchcock'a - z grubej rury, waleniem tłuczkiem w kawałek mięsa ;)

      Wydaje mi się, że najważniejsze jest aby nie zmieniać co chwilę zdania, bo to wprowadza chaos i nie traktowanie trzylatka w kategoriach dorosłego. Co można wymagać to można, ale na racjonalne (wg "dorosłych" kryteriów) myślenie póki co zbytnio nie licz. Jak zaakceptujesz fakt, że trzeba to po prostu wziąć na klatkę, łatwiej będzie wykrzesać z siebie ciut więcej cierpliwości. Czego i wszystkim w Nowym Roku życzę :)
      • 83dotka Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 03.01.13, 07:32
        Tak sobie pomyślałam, że w sumie nawet mój 30 letni mąż lubi pić z określonego kupka i też jest nie zadowolony jak wypije w innym. Więc w sumie bez sensu jest oczekiwanie, że 3 latek będzie pił z takiego jak ja chce :-)

        Problem właśnie w tym, że on czasem z tym jedzeniem jest bardzo niezdecydowany, ale może masz rację i on musi dorosnąć do wykonania wyborów.

        Cierpliwość w nowym roku się przyda, bo to jest ostatnio na wyczerpaniu. ;-)
        • olcia71 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 03.01.13, 09:55
          Ależ u mnie jest to samo! Na kolację "kluseczki" chce (leniwe), podaję- "nie, chcę kiełbaskę!". Ale nauczona doświadczeniem, ze jej się odmienia co 5mn, nawet jesli pod ręka mam kiełbaskę, zachecam do leniwych. Albo działam na jej przekorę i mówię, że w takim razie ja je zjem. Działa póki co. Zjada ze smakiem. Czasami nie żałuję, że je niezbyt wiele potraw ;o)
          Też ma swoje preferencje dot kubków, a nawet łyżeczki. I fakt. Ja też mam takie preferencje. To samo ma z kocykiem, poduszką, zabawek, z którymi śpi, sposobu przytulania, głaskania, miejsca w którym stoi nocnik, rytuałow z zapalaniem światła, podawaniem mi rzeczy do lodówki, celowania kluczem do drzwi itp itd... Zależnie od możliwości spełniam te jej zachcianki.
          Co do ubrań na szczęście tak nie ma. Czasami wybierze jakies buty nieodpowiednie do pogody, ale udaje mi sie ja przekonać do właściwych.
    • olcia71 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 03.01.13, 10:20
      Aha, no i jak napisalam zależnie od mozliwości. Czyli jak chodzi o jedzenie to wiem, że jak skosztuje klusek to je zje ze smakiem, bo jakbym pewnie przygrzala jej kielbase to by chciala kluski i tak w kolko. Natomiast jak chodzi o inne jej "fanaberie" to czasem pomimo braku czasu na korzysc wychodzi ich spelnianie, bo kiedys straciłam więcej czasu nie ulegając. Przypomnialo jej się w polowie drogi na klatce schodowej, ze chce zatrzasnąć drzwi. Powiedziałam że nie, bo się spóźnimy, zamknie na dole drzwi (nie, muszą byc tamte) Poganiałam ją, ze ma isc bo sie spóźnimy. Efekt był taki, ze i tak sie spóniłyśmy, bo zatrzymywała się z krzykiem co chwila, nie chciala isc, ja cała w nerwach... i po co? Lepiej było sie wrócić, dac jej zamknąć te drzwi i spokój. czasami nie warto się upierać.
    • Gość: domza2 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.01.13, 16:00
      No, a ja jednak zachęcam wyraźnie do podjęcia decyzji. W opisanej sytuacji również proszę o dokonanie jednego wyboru i trzymanie się - mogę pokazać kubki tak jak opisał to el elephante, mówię, co jest do picia, upewniam się, że wybór jest taki jaki jest i podaję to, co wybrane. Na takie co chwilowe zmiany reagowałam jak na testowanie granic - nie dopatrzyłam się tam dbałości o utrzymanie własnych nawyków przez dziecko.
      No i u mnie naprawdę działało zdanie z poradnika "jak mówić, żeby dziecko nas słuchało..." o czarodziejskiej różdżce, naprawdę się zdziwiłam , że to działa... Czyli dostaje kluski, woła, że chce kotlet, a ja go nie mam, mówię, że nie ma, ryk : kotlet, więc ja wtedy, że gdybym miała zaczarowaną różdżkę to wyczarowałabym 100 kotletów, i rozmarzam się : zielonych, czerwonych, żłótych, dziecko zatapia się w marzeniach, dodaje coś od siebie i zajada to, co ma na stole. Nie mogłam uwierzyć, ale to faktycznie działało. pozdr:)
      • olcia71 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 03.01.13, 16:10
        Gość portalu: domza2 napisał(a):


        > No i u mnie naprawdę działało zdanie z poradnika "jak mówić, żeby dziecko nas s
        > łuchało..." o czarodziejskiej różdżce, naprawdę się zdziwiłam , że to działa...
        > Czyli dostaje kluski, woła, że chce kotlet, a ja go nie mam, mówię, że nie ma,
        > ryk : kotlet, więc ja wtedy, że gdybym miała zaczarowaną różdżkę to wyczarował
        > abym 100 kotletów, i rozmarzam się : zielonych, czerwonych, żłótych, dziecko za
        > tapia się w marzeniach, dodaje coś od siebie i zajada to, co ma na stole. Nie m
        > ogłam uwierzyć, ale to faktycznie działało. pozdr:)

        A tego nie słyszałam! Musze koniecznie wypróbować ;o)
    • olaola76 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 03.01.13, 16:19
      Melisa dla Ciebie co najwyzej ;-) Bedzie coraz gorzej - wiem bo mam w domu egzemplarz masakryczny jesli chodzi o ubieranie i pare innych. Ma ukochana spodnice i sukienke bywa ze nosi jednoczesnie ;-) ktore piore w tajemnicy i susze noca na kaloryferze zeby rano nadawala sie do wyjscia. To samo z bielizna czy rajstopami przy czym nigdy nie wiadomo gdy sie odwidzi i co akurat dzis bedzie "ulubione". Najpierw byly auta, potem psy / koty a teraz sowki. Z jedzeniem w zasadzie to samo jak sie na cos uprze to moze jesc w kolko to samo - toscik z maslem. Warzywa? papryka i ogorek kiszony nic wiecej, a slad marchwi w zupie (tylko rosil) oznacza ze jej nie zje dopoki nie odlowie wszystkich najmniejszych okruchow. W tej chwili jest faza "tylko mama" i nie ma opcji zeby ktos inny w mojej obecnosci ja obsluzyl, jak mnie nie ma to nie ma wyjscia, a tak to na porzadku dziennym jest histeria bo tata zalozyl jej buty, podala picie albo cokolwiek - mama ma to zrobic i juz. Zaparkowalam samochod nie w tym miejscu na parkingu albo przodem nie tylem i juz potrafi dac popis ale powtarzam jej ze na mnie te ryki nie dzialaja choc wewnatrz mnie trzesie czasem. Taki wiek, staram sie przyjac ze spokojem ale czasem sie nie da, predkosc stawianych wymagan albo upor i nie moznosc przetlumaczenia bo nie i juz. Dzieki bogu nie tylko ja tak mam i podobno to kiedys mija ;-)
      • Gość: fruzia_01 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. IP: *.icpnet.pl 04.01.13, 09:32
        wyłowić marcherwkę z rosołu to pikuś - mój 3latek wybiera cebulę z kotletów mielonych i pietruszkę z dewolaja :)
        • Gość: domza2 Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.01.13, 09:40
          Mój siostrzeniec większość zup je przelanych przez sito, żeby nie przemycić żadnych okruchów warzywek, a moja córka je pizze ściągając wszystko co jest na niej, a ostatnio pierogi... - bez farszu:))
          • 83dotka Re: marudzący trzylatek, proszę o pomoc. 05.01.13, 10:49
            Pocieszyłyście mnie trochę z tym jedzeniem. Mój zupki ładnie je nawet pietruszke i marchewkę. Grochówka ostatnio ładnie jadł. A w kotletach najczęściej przemycam sporo warzyw typu cebula, papryka, pieczarki.

            Troche mi łatwiej teraz jak sobie uświadomiłam, że pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczę. Od kilku dni mam inne dziecko. Histeria raz na 3 dni a nie 3 razy dziennie ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja