Jakie kary?

IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.13, 22:44
Poradźcie mi, w jaki sposób można karać dzieci (początek podstawówki).
Moje dzieci są totalnie rozwydrzone. Szczególnie jedno, bo drugie przynajmniej próbuje się słuchać (choć z róznym skutkiem). To moja wina, wiem o tym. Myslę, że w dużej mierze wynika to z faktu, że nie umiem okazywać swojej złości. W środku się gotuję, ale na zewnątrz nic nie widać. Tak mam i już. Nawet, jeśli staram się na nich krzyczeć, wychodzi to jakoś sztucznie i nie robi na nich wrażenia.
Chodzi o takie zwykłe sprawy - kłamanie, niesprzątanie po sobie, bicie się, niechęć do nauki. Niby banał, ale im dzieciaki sa starsze, tym mniejszy mam na nich wpływ. Wyegzekwowanie, żeby zjedli obiad nie wstając od stołu (nie tłukąc w międzyczasie brata butelką po głowie, nie znosząc do stołu zabawek/książek, nie chodząc 4 razy w czasie obiadu do toalety itd) graniczy z cudem. To samo dotyczy sprzątnięcia swoich ubrań porozrzucanych po całym mieszkaniu, odrobienia lekcji i wielu innych drobiazgów. Tłumaczenie niewiele daje. Niby rozumieją, obiecują poprawę, ale jak przyjdzie co do czego, to jakoś o wszystkim zapominają. Krzyki też się nie sprwdzają. Dać klapsa nie potrafię, bo to nawet nie tak, że jestem z zasady przeciwna, ale nie umiem po prostu się do tego zmusić. Sprawdzają się kary, ale tu mi brak pomysłów - szlaban na telewizję, komputer, słodycze - to ich boli i jest niezłym straszakiem. Ale jak już te pomysły wykorzystam, to co dalej? Poza tym z takim nagromadzeniem problemów musieliby mieć te szlabany nonstop, a nie chcę ich pozbawiać wszystkich przyjemności :-( Na razie jeszcze jako tako sprawdza się zrzędzenie, czyli wielokrotne (po kilkadziesiąt razy czasem) powtarzanie tego samego polecenia/argumentu/prośby. Ale po pierwsze mnie to wykańcza - łapię się na tym, że wolałabym sama np. sprzątnąć czyjeś brudne skarpetki ze stołu i zapomnieć o sprawie, niż przez pół godziny łazić za ich właścicielem i walczyć, żeby on się tym zajął. Po drugie mam świadomość, że im bardziej będę "marudzić", tym bardziej nie będą mnie słuchać. Z kolei jeżeli ustąpię i sprzątnę te nieszczęsne skarpetki, to oni nigdy się nie nauczą, że nie zostawia się ich na stole... Jak byli młodsi, świetnie działało stawianie ich do kąt. A nawet sama groźba, że się tam znajdą. Teraz kąt ich już śmieszy, a inne kary (te szlabany) spotykają się najpierw z płaczem i prośbami o odpuszczenie, a jeśli nie odpuszczę, to obrażaniem się, trzaskaniem drzwiami i wielkim poczuciem niesprwiedliwości. A zachowanie zamiast się poprawić, automatycznie się pogarsza, bo skoro delikwent ma już karę, to nie ma nic do stracenia. To wynika, moim zdaniem, z małego asortymentu kar i dlatego proszę Was o podpowiedzi.
Na razie jeszcze jakoś udaje mi się utrzymać ich "w ryzach". Co prawda ogromnym wysiłkiem na który nie zawsze mam siłę, ale jeszcze się udaje. Ale widzę, że powoli wymykają się i lada chwila stracę jakikolwiek wpływ na nich. Pomóżcie, poradźcie coś, póki jeszcze mam jakąs szansę ich opanować.
    • anula36 Re: Jakie kary? 11.01.13, 09:21
      Przy takim podejsciu najlepiej delikawenta zakuc w dyby, nie bedzie mogl trzaskac drzwiami po nalozeniu kary:)
      A moze mniej karac, a wiecej tlumaczyc, rozmawiac? rzeczy porzucone i niesprzatniete raz i drugi wyrzucic do kosza?
    • basca_basca Re: Jakie kary? 11.01.13, 10:04
      Ja bym się skupiła na poprawie jednej konkretnej rzeczy, która dla ciebie jest najważniejsza i doprowadza cię do irytacji.
      Więcej pozytywnych uwag, docenienia starań. Mniej kar.
    • mama303 Re: Jakie kary? 11.01.13, 11:11
      Ja bym sie na jednej rzeczy na poczatek skupiła: np. niesprzatanie. Przypominać, przypominać i dopilnować aby wykonały. Samo się nie zrobi, trzeba sie troche powysilać i popracować nad dziećmi. Za zbytnie rozrabianie przy obiedzie, wygonic jednego do kuchni czy to innego pokoju. Kłamstwo, zależy dlaczego i czy w sprawie istotnej.
    • Gość: anja31 Re: Jakie kary? IP: 80.249.4.* 11.01.13, 11:14
      Hej!No cóż sprawa na pewno nie jest łatwa. Co do tłumaczenia to juz chyba wystarczy. Ja po prostu mysle, ze oni sa juz na tyle duzi zeby poniesli konsekwencjie nieprzestrzegania zasad. Odchodza od obiadu 100 razy, acha tzn, nie sa głodni, ja bym wyrzucia pozostałości po obiedzie. A pozniej z rozbrajaca mina powiedziałabym, ze poniewaz zasada jest taka ze nie odchodzimy od stołu dopoki nie skonczymy, to ja myslałam ze juz skonczyliscie. Rozrzucaja brudne ubrania do domu, to spkaowałabym wszystko w worek i udała ze wyrzuciłam, bo jak cos lerzy na podłodze to sa to smieci a smieci się wyrzuca itp. rzeczy. Mysle ze będzie to bardziej skuteczn niz takie ciągłe "zrzędzenie". Przypomnij sobie jak na ciebie działały takie marudzenia rodziców- " A pogada pogada a ja i tak zrobie jak chce". Pozdrawiam
    • el_elefante Re: Jakie kary? 11.01.13, 11:40
      Człowiek ma wysoko rozwinięte zdolności adaptacyjne. Ustanowiłaś w domu system kar, więc dzieciaki się do niego przystosowały. Jak do pewnej niewygody - nauczyły się z nimi żyć. Teraz chcesz ten system jeszcze rozszerzyć, wzbogacić asortyment. Jaki będzie skutek? Pewnie taki jak do tej pory. Skoro metoda nie działa, nie wystarczy zmienić narzędzia. Trzeba zmienić metodę.
      Niestety moja uwaga jest mało konstruktywna, bo nie bardzo umiem wskazać jaka metoda będzie skuteczna. Mam pięciolatka, który działa inaczej niż 7-8 latki, więc doświadczenia własnego nie mam póki co.
      Piszesz, że nie umiesz okazywać złości. Może o to chodzi właśnie - o okazywanie emocji. Nigdy do końca nie wiadomo, kiedy jest źle, kiedy mama już się złości, kiedy ignoruje, kiedy akceptuje. Próba wymacania granicy co można a co już nie, kończy się wpadnięciem ręki w próżnię albo nieoczekiwanym obcięciem w łokciu ;).
      A jak stosujesz te kary? Kiedy i jak kończysz karę? Może gdy cię znów wyprowadzą z równowagi, zbierz je i powiedz im to. Wyjaśnij co cię złości, co można a co nie. Spisz na kartce kilka (2-3) najważniejsze zasady. Zapisz je tak, aby były szczegółowe, nie ogólne, proste, żeby dzieci wiedziały kiedy zasada jest spełniona a kiedy nie i żeby było łatwo to określić. Skonfiskuj kabel od kompa na tydzień i powiedz, że im oddasz jeżeli przez ten tydzień zasady będą przestrzegane. Wyznacz dokładnie kiedy zbierzecie się wspólnie aby to ocenić, ustal kryteria które trzeba spełnić, aby odzyskać kabel. Określ co się stanie gdy warunki po tygodniu nie zostaną spełnione (np. dodatkowe 2 dni na poprawę wyniku). Możesz wręcz spisać coś w rodzaju umowy. Pomóż im się zorganizować przez ten tydzień, aby sobie poradziły. Nawet pomóż im sobie poradzić, gdy będziesz widziała, że się gubią. Nie oceniaj, nie krytykuj, nie truj głowy. Traktuj pojedyncze rzeczy w kategoriach: zrobione/nie zrobione, wszystko jedno kto zrobił.
      Nie wiem, czy to jest dobry sposób na twoje dzieci, może w ogóle bez sensu, ale taki mi przyszedł do głowy. Chodzi o to, aby ta kara przekształciła się na końcu w nagrodę - za dobre zachowanie, dostajecie z powrotem komputer. Ważne, żeby zasady były jasno określone. Można je potem ewentualnie nieco doraźnie negocjować, ale muszą być jasne.
      A tak poza tym, mam wrażenie że przydałaby się tutaj książka "Jak mówić żeby dzieci na słuchały..." Bo to chyba we wzajemnym siebie słuchaniu tkwi sedno problemu.
      • scher Re: Jakie kary? 11.01.13, 15:05
        el_elefante napisał:

        > A tak poza tym, mam wrażenie że przydałaby się tutaj książka "Jak mówić żeby dziec
        > nas słuchały..." Bo to chyba we wzajemnym siebie słuchaniu tkwi sedno problemu.

        Nie sądzę. Ta książka nie pomaga przy celowym nieposłuszeństwie dziecka. To już raczej MacKenzie "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić".
        • el_elefante Re: Jakie kary? 14.01.13, 09:45
          Nie w zwalczaniu nieposłuszeństwa ma ta książka pomóc, a w czym innym.
          Nie zaszkodzi zajrzeć do obydwóch książek.
    • Gość: Ada Re: Jakie kary? IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 11.01.13, 12:07
      O rany - wspólczuję Ci, bo wierzę Ci, że tak sie użerając musisz być wykończona :-(

      Ja chyba bym się zabrała za jedno/ dwa zachowania, które Cię najbardziej męczą na poczatek i zamiast kar typu odbieranie przywilejów, spróbowałabym stosować konsekwencje zwiazanie z danym zachowaniem. I nic tu wielkiego nie wymyslę. Dzieci nie słuchaja przy stole = koniec obiadu.
      Co do sprzątania, to ja mam 4 latkę, więc troche inaczej to jest, ale jakiś czas temu wymyslilam "szczotkę zmiotkę", która co wieczór wyskakuje z kąta i zamiata bezpowrotnie WSZYSTKO, co leży na podłodze lub jest nieuporządkowane. Wystarczył raz żeby bezpowrotnie zniknął rzucony przez córke telefon..... Respekt prze szczotką- zmiotką jest ogromny ;-) I porządek. Mało tego, dziecko się domaga tej szczotki codziennie, a mnie się czasami już nawet nie chce ;-) Dla Twoich dzieci to pewnie już zbyt infantylne, ale naprawdę, raz daj ostrzeżenie, że jeśli nie sprzątną, to wszystko, co pozostawia znika..... A potem to zrób. Poza tym, sprzątanie musi być rutyną, wejść w nawyk, więc codziennie, najlepiej o tej samej porze musisz je zarządzić.
      Ja myślę, że kary się już nie sprawdzają, nie dlatego, że masz mały repertuar, ale dlatego, że to jedyny repertuar. Warto żeby byla to ostateczność.
    • morekac Re: Jakie kary? 11.01.13, 12:54
      Wyegzekwowanie, żeby zjedli obiad nie wstając od stołu (nie tłukąc w międzyczasie brata butelką po głowie, nie znosząc do stołu zabawek/książek, nie chodząc 4 razy w czasie obiadu do toalety itd) graniczy z cudem.

      daj im kwadrans na obiad, potem sprzątasz. I nie obchodzi cię, że nie zjedli...

      To samo dotycz
      > y sprzątnięcia swoich ubrań porozrzucanych po całym mieszkaniu,
      Ubranka wyprowadzić z części wspólnej - wrzucić im do pokoju, na podłogę/łóżko/biurko/gdziekolwiek - w stanie skotłowanym. I absolutnie nie prać rzeczy nie wrzuconych do brudów.

      odrobienia lekc
      > ji i wielu innych drobiazgów.
      Pozwól im iść do szkoły z nieodrobionymi lekcjami. Jeśli sytuacja się powtarza nagminnie - szlaban na komputer/tv do czasu odrobienia zaległości/poprawy stopnia.
      • sebalda Re: Jakie kary? 11.01.13, 13:32
        >>Niby rozumieją, obiecują poprawę, ale jak przyjdzie co do czego, to jakoś o wszystkim zapominają.

        Tak mają niemal wszystkie dzieci. To po pierwsze. Po drugie, skoro kary się nie sprawdzają, a sprawdza się ciągłe przypominanie, to może jednak warto przemóc niechęć do tej metody i ją stosować. Moim zdaniem to najlepsza, najmniej przykra i stresująca metoda. Zdarta płyta.
        Nie do końca jest dobrze, że nie umiesz okazać złości i gniewu. U mnie jak tak powtarzałam do znudzenia, a dzieciaki zapominały/olewały czasami było tak, że traciłam cierpliwość i się trochę powydzierałam. Nie tak, żeby truchlały ze strachu, ale żeby się nieco zszokowały i zobaczyły, że to jednak dla mnie ważne i to nie przelewki. Wyrażanie gniewu (w sposób nieuwłaczający drugiej stronie) jest ważnym elementem w życiu. Znaczy czasami trzeba huknąć:) Ale ważna uwaga: z naciskiem na słowo CZASAMI, a nawet powiedziałabym, rzadko. Bo jak się często wrzeszczy, to też przestaje działać. Jak z karami.
        Trzeba też dawać dzieciom przykłady. Pytać: a jak ty byś się czuła, jakby ktoś cię okłamywał? A jak byś się czuł, gdybyś był zmęczony, a musial jeszcze sprzątać? Przykłady z życia. Fajne są też bajki terapeutyczne, trafią do wyobraźni dzieci.
        A w ogóle przemyśl, które z zachowań są absolutnie niedopuszczalne, a które można poluzować. Bo nie ma nic gorszego niż gąszcz nakazów i zakazów, dzieci się w tym gubią. Im mniej, tym lepiej i większa szansa, że zaczną się stosować.
        • verdana Re: Jakie kary? 11.01.13, 13:58
          Dzieciom w tym wieku trzeba przypominać - one naprawdę nie pamiętają. Za duża ilość kar wywołuje zawsze ich lekceważenie - dziecko nigdy nie jest idealne, wobec tego zawsze wcześniej czy później zostanie ukarane zgodnie z regulaminem. Nawet starać się nie warto.
          Dzieci w tym wieku nie sprzątają, kłócą się przy stole itd. Wszystkiego nie uda Ci się zmienić. A matka, która nie wyraza uczuć, tylko wymierza kary, nie jest osobą, której dzieci będą się słuchać, bo wydaje się, jakby jej zależało tylko na przyłapaniu dziecka nabłędzie, ale samo dziecko i jego zachowanie nie bardzo ją obchodziło. Gdyby dzieci wiedziały,z ę jesteś zła, czy zmartwiona - mogłyby po prostu poczuć sie nie w porżadku wobec Ciebie, tak są nie w porzadku wobec regulaminu domowego - to zdecydowanie nie to samo.
          Bardzo niepokoi mnie Twój sposób myślenia - dzieci wychowuje sie przede wszystkim wyszukując kary, które je zabolą (psychicznie, nie fizycznie). Jesli nie działaja - nalezy znaleźć lepsze kary, tak, aby dzieci się ich po prostu bały i ze strachu robły to, co trzeba. To nie jest zadne wychowanie, to tresura, w dodatku nieskuteczna.
          Proponowałabym zapisać sie na jakieś warsztaty dla rodziców.
          • aqua48 Współpraca zamiast eskalacji kar? 11.01.13, 15:17
            Może zamiast wymyślać kary siądź i powiedz dzieciom, że ich zachowanie sprawia Ci przykrość, że jesteś na nie zła, bo dodają Ci niepotrzebnej roboty, która zabiera czas. Poza tym ustalcie wspólnie zasady zachowania, np. przy posiłkach oraz kary za łamanie tych zasad. Niech dzieci pod Twoim kierunkiem zrobią plakat czego nie wolno przy stole, powieście go nad stołem i przestrzegajcie.
    • scher Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 15:15
      Zanim zaprosisz do stołu, ustaw dzieci przed sobą, w korytarzu przed "jadalnią". Niech patrzą na ciebie, niech uważnie słuchają. W krótkich stanowczych słowach określ jedną (maksymalnie dwie naraz) najważniejszą zasadę na czas najbliższego posiłku. Niech dzieci ją powtórzą. Potem określ konsekwencje (przerwanie posiłku, odesłanie do innego pomieszczenia tego, który zacznie). Niech potwierdzą zrozumienie. Dopiero wtedy mogą wejść i usiąść do stołu.

      Co do sprzątania po sobie niech jedno nakrywa, a drugie sprząta naczynia po posiłku - na zmianę.

      U mnie jest jeszcze tak, że dzieci proszą o pozwolenie odejścia od stołu. Pozwalam, kiedy zjedzą wszyscy.
      • sebalda Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 16:25
        > U mnie jest jeszcze tak, że dzieci proszą o pozwolenie odejścia od stołu. Pozwa
        > lam, kiedy zjedzą wszyscy.

        A jak się któremuś zachce siusiu?
        • verdana Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 20:32
          To nie jest odejście od stołu.
          Z zaskoczeniem skonstatowałam, że u mnie też jest pozwolenie na odejście od stołu. Nawet nie zorientowałam sie, że jest taka zasada i to w dodatku na tyle sztywna, ze nawet 18-latek pyta, czy skończyliśmy i czy moze iść.
          Młodsze dzieci dostawały pozwolenie, kiedy same skończyły, choćby dlatego, że inaczej mąż nie mógłby np. zjeść dokładki:) Bo to byłoby znęcanie sie nad dziećmi, które zjadły już dawno.
        • scher Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 22:46
          sebalda napisała:

          > > U mnie jest jeszcze tak, że dzieci proszą o pozwolenie odejścia od stołu.
          > > Pozwalam, kiedy zjedzą wszyscy.
          > A jak się któremuś zachce siusiu?

          Masz mnie za idiotę czy sadystę?
          • Gość: domza2 Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.01.13, 22:56
            za sadystę chyba:))
            • scher Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 23:06
              Gość portalu: domza2 napisał(a):

              > za sadystę chyba:))

              Kto ją tam wie...
              • sebalda Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 12.01.13, 23:34
                U mnie dzieci też pytają, czy mogą odejść od stołu, bo to zwyczajna grzeczność. Ale szczerze mnie rozśmieszyło, że mogą odejść dopiero, jak wszyscy zjedzą. Tak kategorycznie powiedziane. I wyobraziłam sobie, że jedno jest takim niejadkiem, jak była do pewnego momentu moja córka, która bardzo długo jadła (teraz jest dorosla, ale nadal dość długo je), a drugie jest małe i nagle musi siusiu. Ale ojciec wyraźnie, dobitnie i konsekwentnie powiedział: wolno odejść od stołu tylko dopiero wtedy, gdy wszyscy zjedzą;)
      • Gość: domza2 Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.01.13, 18:58
        W 100% zgadzam się z tą metodą. Jasne, wyraźne i zrozumiałe przez dzieci oraz konsekwentnie realizowane przez Ciebie zasady, można je faktycznie umieścić na jakims plakacie, rysunku, lub tablicy z podziałem obowiązków albo zegarze, na którym jasno będzie widać podział dnia, no i trzymać się tego twardo. Za każdym razem przypomnieć te zasady, odwołując się do tego plakatu/rysunku/tablicy. Może u was panuje chaos i dlatego dzieci się gubią. Porządek oraz jasne reguły pozwoliłby zniwelować te problemy.
        Co do samego Twojego podejścia do kar, w ogóle Twoją relację z dziećmi choćby tylko na podstawie opisu oceniam tak jak Verdana. Faktycznie, uderzające jest szukanie "skutecznych" kar, czyli takich , których dziecko by się bało. To dość niepokojące. Proponowałabym całkowitą zmianę myślenia w kierunku powierzania dziecim odpowiedzialności za wykonanie różnych obowiazków, zaufanie im, chwalenie ich wysiłków i budowanie pozytywnej relacji. pozdr
      • verdana Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 11.01.13, 20:47
        Mozna też zrobić to, co zrobił Wańkowicz. Jako, ze jego córki zachowywały nsie przy posiłkach okropnie, obiecał im kupienie koni. Ale, aby zdobyć konia, należało otrzymać odpowiednią ilość punktów. Punkty przyznawano za grzecznie zjedzony posiłek, a odejmowano za wszelkie przekroczenia - na przykład odchodzenie od stołu,m wsadzanie palców do kompotu itd. Możesz znaleźć to, co Ci najbardziej przeszkadza, wyznaczyć punktację (za uderzenie brata
        • zaba4ever Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 12.01.13, 23:03
          A co z młodszym dzieckiem?

          Przepraszam, że się podpinam... może powinnam założyć osobny wątek... Jak długo trwa "zabawa" jedzeniem? Poznawanie konsystencji przez jedzenie palcami, przeciskanie przez palce? Sprawdzanie, jak zachowa się spadający ziemniak, a jak kawałek kiełbasy? Córka ma skończone 2 lata i większość posiłków kończy się albo zrzuceniem talerza, albo "myciem" się resztkami... Nie pomagają krótkie i stanowcze komunikaty, nie pomaga ignorowanie, nie pomagają rozmowy w sprzyjających warunkach ani zabieranie jedzenia. Muszę siedzieć przy niej non stop i wychwytywać moment, kiedy się najadła. Nie zmuszam dziecka do jedzenia, stawiam na samodzielność (może aż za bardzo ;)). Oczywiście są takie potrawy, które można jeść palcami i to jest ok... Ale nieustanne wkładanie łapek do zupy lub wody w kubku zaczyna mnie irytować. Do jedzenia biorę 2łyżeczki/widelce, ona zawsze wybiera, którą chce jeść. Je samodzielnie, ja czasem pomagam, jeśli nie protestuje. Jakieś pomysły?
          • aqua48 Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 13.01.13, 15:40
            zaba4ever napisała:

            > Przepraszam, że się podpinam... może powinnam założyć osobny wątek... Jak długo
            > trwa "zabawa" jedzeniem?

            Trzylatek może już spokojnie jeść "jak człowiek" nożem i widelcem, oraz normalną łyżką, a małą łyżeczką deser. Ale trzeba go tego trochę wcześniej (pół roku?) uczyć i pokazywać na własnym przykładzie sadzając do ładnie zastawionego stołu z dorosłymi. I nie denerwować się jeśli na początku nie będzie mu wychodziło, tylko chwalić.
            • zaba4ever Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 14.01.13, 10:57
              Córeczka od dawna dostaje swoje sztućce i lepiej lub gorzej, ale je w większości samodzielnie. Zupełnie nie mam problemu z jej nieporadnym wkładaniem łyżki do buzi, czy bałaganem, który wytwarza :) Tylko o "zabawę" jedzeniem! O rzucanie, smarowanie się nim.
              • verdana Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 14.01.13, 19:12
                W tym wieku to normalne i naturalne.
              • joshima Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 14.01.13, 22:17
                zaba4ever napisała:

                > Córeczka od dawna dostaje swoje sztućce i lepiej lub gorzej, ale je w większośc
                > i samodzielnie. Zupełnie nie mam problemu z jej nieporadnym wkładaniem łyżki do
                > buzi, czy bałaganem, który wytwarza :) Tylko o "zabawę" jedzeniem! O rzucanie,
                > smarowanie się nim.
                No cóż. W przypadku dziecka w tym wieku, to już bym takie zabawy kończyła. Pytanie tylko od jak dawna pozwalasz dziecku na taką samodzielność. Moje dzieci jedzą samodzielnie odkąd tylko są w stanie samodzielnie siedzieć. Więc w ich przypadku w wieku 2 lat takie zabawy uznałabym za niepożądane bo miały dość czasu na doświadczanie pożywienia, poprzez rozciapywanie i rozmazywanie. Tego typu akcje uznałabym za objaw znudzenia i kończyłabym posiłek.
                • zaba4ever Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 14.01.13, 23:31
                  Podobnie jak u Ciebie... Rozszerzanie diety zaczęłam od "słoiczków", potem przeszłam na zmodyfikowane BLW ;) Dostawała do ręki kawałki warzyw, owoców, pozwalałam wsadzać łapki do kaszy, zupy... Również uważam, że miała czas i już powinna przestać. Zabieram jedzenie, ale nie zawsze zdążę... nie zawsze mogę wypatrywać oznak znudzenia/najedzenie... Wystarczy, że odwrócę głowę do małego synka i ciach! Ziemniaki służą za mydło... Przed narodzinami brata też tak było, więc nie jest to chęć zwrócenia na siebie uwagi.

                  Dziękuję za odpowiedzi!
                  • joshima Re: Przypominaj zasady PRZED każdym posiłkiem 15.01.13, 00:54
                    zaba4ever napisała:

                    > Wystarczy, że odwrócę głowę do małego synka i ciach! Ziemniaki służą za mydło... Przed narodzinami brata też tak było, więc nie jest to chęć zwrócenia na siebie uwagi.

                    Zwrócenia uwagi może i nie, ale bycia małą jak braciszek może już tak.
    • kacper.wozniak Re: Jakie kary? 17.01.13, 00:28
      Proponuję zastanowić się nad konsekwencjami, przekraczania granic, które może Pani wyegzekwować. Skuteczne są konsekwencje, które są logicznie powiązane z przyczyną. Np "Zostawiasz brudne ubrania/zabawki na podłodze mi to przeszkadza, więc będę je chował. Chcesz je odzyskać pomóż mi ze zmywaniem". Konsekwencje będą też lepiej działać jeśli:
      a. będą znane z góry
      b. będą nieuchronne
      • verdana Re: Jakie kary? 17.01.13, 17:58
        Czy chować także zeszyty i podreczniki? Zimową kurtkę, bez której dziecko nie moze wyjść z domu? Nie? A dlaczego? A jeśli dziecko nie zmyje - konsekwentnie kupujemy mu nowe skarpetki, czy jednak odsamy schowane?
        Logicznego powiazania ze zmywaniem nie widzę żadnego. Za wyjątkiem przekonania dziecka, ze pomoc w zmywaniu jest karą, a nie zwykłym domowym obowiązkiem.
        • joshima Re: Jakie kary? 17.01.13, 21:10
          verdana napisała:

          > Logicznego powiazania ze zmywaniem nie widzę żadnego.
          Ale zmywaniem czego, bo się trochę w Twoim wywodzie pogubiłam/
        • Gość: Ada Re: Jakie kary? IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 17.01.13, 21:54
          Np. takie powiązanie, że jeśli dziecko odmawia brania udziału w jakichkolwiek obowiazkach, to będzie się nimi musiało w końcu zainteresować żeby np. odzyskać to, na czym mu zależy? (i następnym razem zapamięta, żeby zrobic to, o co go poproszono).

          Btw. nie trzeba wylewać dziecka z kąpielą i chowac zaraz wszystkiego i hurtem. Może akurat to, na czym dziecku zależy (i pewnie nie są to ksiażki i zeszyty;-))? I zobaczyć co z tego wyniknie.
          • morekac Re: Jakie kary? 18.01.13, 09:57
            E tam. Po prostu się obejdzie...
          • basca_basca Re: Jakie kary? 18.01.13, 09:59
            Verdana pije to tego, ze to są kary nie konsekwencje. Słowo konsekwencje jest eufemizmem.
            • basca_basca Off topic 18.01.13, 10:22
              W sumie to nasze społeczeństwo takie wyzwolone. Każde tabu łamiemy. A tu wychodzi na to, że kara staje się powoli tabu w naszym życiu społecznym.
        • kacper.wozniak Re: Jakie kary? 20.01.13, 23:30
          Źle się wyraziłem, moje myślenie dot. powiązania przyczyny ze skutkiem w przypadku nie sprzątania przez dizecko ubrań/zabawek jest następująca: Skoro Ja musiałem pośwoięcić czas sprzątając za Ciebie, to teraz proszę, żebyś poświęcił czas i pomógł mi w jakimś moim obowiązku.
          • verdana Re: Jakie kary? 21.01.13, 13:10
            Tak, czyl;i jednoczęśnie przekazujemy dziecku "Obowiązki domowe należą do mamy. Tylko do mamy. Można jej pomóc, jeśli czas przeznaczony na zmywania poświeciła na inną pracę".
            Przecież to absurd - uczy dziecko, ze to mama jet odpowiedzialna w domu za wszystko, ze jeśli coś sie zrobi, to albo za karę, albo aby ulżyć mamie w jej obowiązkach. Tymczasem sprzątanie, zmywanie itd powinny być obowiązkiem wszystkich domowników.
            W innym obowiązku tak - ale nie w domowych obowiązkach, bo to czyni z mamy podkuchenną.
    • Gość: Ada Re: Jakie kary? IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 18.01.13, 12:35
      Chyba nie zostaje nic innego jak forma kompromisu: dawać konsekwencje w miarę mozliwości powiązane z "przewinieniem". I tak dużo zależy od dziecka, dla jednego bedzie działało coś, co dla innego w ogóle nie. Nie da sie sztywno. Możemy sobie ewentualnie pogadać o ogólnych zasadach, a każdy i tak będzie je musiał "przerobić" i dostosować do własnego podwórka w zalezności od wlasnych przekonan, wyobraźni i charakteru dziecka ;-) I tak zwykle przy rozwiazywaniu różnych problemów probuje się X taktyk i idzie sie za tą, która w jakims stopniu działa.
      • kozauwoza Re: Jakie kary? 18.01.13, 17:52
        Gość portalu: Ada napisał(a):

        > Chyba nie zostaje nic innego jak forma kompromisu: dawać konsekwencje w miar
        > ę mozliwości
        powiązane z "przewinieniem".

        W jakim celu musi to być powiązane?
        • verdana Re: Jakie kary? 18.01.13, 20:51
          Konsekwencji się nie daje, konsekwencję po prostu są.
          Zmywanie nie jest konsekwencją rozrzucania skarpetek. Ew. konieczność uprania brudnych skarpetek, ktrych się nie włożyło do kosza może byc konsekwencją.
          Poza tym kara za konkretne przewinienie powinna byc w miarę możliwości jednakowa. Zebranie z podłogi i schowanie porozrzucanych skarpetek nie przypomina absolutnie w niczym zabrania z podłogi i schowania ukochanego misia.
          • kozauwoza Re: Jakie kary? 19.01.13, 14:36
            A jakie SĄ konsekwencje np. po napyskowaniu matce?

            Zmywanie może byc konsekwencją niesprzatanie skarpetek bo skarpetki musiała posprzątac mama wiec ktoś musiał zmyć :-)
            • verdana Re: Jakie kary? 19.01.13, 14:54
              A jak matka nie będzie musiała sprzatać skarpetek, to ma psi obowiązek zmyć sama:)
              Nienawidzę dawania prac domowych jako karę- po pierwsze, dlatego,z ę potem trudno dziecku wytłumaczyć, zę musi zmywać nie za karę, tylko dlatego, zę je i brudzi, a po drugie dlatego, ze stawia to rodziców w roli osób, które są jedyne obowiązane dbać o dom, a dziecko może je zastąpić, jak ma karę.
              Jaką kare mają rodzice, zę zmywają?
              • kozauwoza Re: Jakie kary? 19.01.13, 15:43
                verdana napisała:

                > Nienawidzę dawania prac domowych jako karę

                Ale co to ma do rzeczy że Ty nienawidzisz? Twierdziłas że że nie ma związku między sprzataniem skarpetek a zmywaniem, wiec Ci wytłumaczyłam że jest. To nie kara, to konsekwencja może nie bezposrednia ale jednak :-)
                • verdana Re: Jakie kary? 19.01.13, 17:51
                  To nie jest konsekwencja - bo plasuje mamę na miejscu pomywaczki. Mama ma zmywać i tyle, zastąpić ją można wtedy, gsdy straciła czas na co innego.
                  • kozauwoza Re: Jakie kary? 19.01.13, 18:13
                    verdana napisała:

                    > To nie jest konsekwencja - bo plasuje mamę na miejscu pomywaczki.
                    no stawia :-) ale konsekwencja jest wykazana jesli Ci tak na niej zależy.
                    • verdana Re: Jakie kary? 19.01.13, 18:15
                      Nie. To nadal NIE jest konsekwencja, bo mama ma czas na zmywanie, co zobaczy kazde dziecko. I żadne nie zrozumie tego jako konsekwencję - bo konsekwencja nie jest zadekretowana, tylko wynika z samego zdarzenia.
                      Konsekwencją niesprzątania jest smród w pokoju, brak czystych skarpetek, zmęczenie mamy - ale nie to, ze mama kaze zmywać.
                      • kozauwoza Re: Jakie kary? 19.01.13, 19:36
                        Ależ dziecko zrozumie, zrozumie zwłaszcza jak mu sie to wyłoży i uzasadni.
                        Mama każe zmywac bo jest zmęczona a zmeczenie mamy sama wymieniłas jako konsekwencję niesprzatanie skarpetek. I tym sposobem wszystko ułożyło sie w łańcuszek zalezności i konsekwencji
                        • verdana Re: Jakie kary? 19.01.13, 20:26
                          Nie, to jest kara, być może uzasadniona, ale kara - nie żadna konsekwencja. Konsekwencja, z natury rzeczy jest nieuchronna i wynika z tego, co sie samemu zrobiło, a nie z tego, ze rodzice tak kazali.
                          Mama zmęczona moze pozmywać. Zmywanie "za nią" jest zatem karą. Może słuszną, ale karą.
                          • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 09:53
                            verdana napisała:

                            > Nie, to jest kara, być może uzasadniona, ale kara - nie żadna konsekwencja.

                            Czyli kwestia nazewnictwa i umowy.Ładniej brzmi "konsekwencja" a chodzi przecież o to aby zadziałało a nie żeby na siłe szukac logicznego powiązania :-).Jeśli w domu umówimy się że zawsze za nieposprzatanie skarpetek jest zmywanie ekstra to w tym domu bedzie to konsekwencja.
                            • verdana Re: Jakie kary? 20.01.13, 11:57
                              A tak, ładniej brzmi konsekwencja - ale mam taką prywatną manię, ze walczę własnie z tym nazywaniem kar konsekwencją:) Bo potem się okazuje, zę można wychować dziecko w ogóle bez kar, tylko dzięki konsekwencji - rodzice czują się dobrze, a dziecko często jest karane o wiele surowiej, niz w rodzinach, gdzie kary są po prostu używane. Bo przeciez konsekwencja nie moze być za surowa, a kara - moze. Więć bardziej człowiek zastanawia sie naad karą.
                              Nie mam nic przeciw karaniu (choć nie akurat zmywaniem), mam przeciw temu, aby nie widzieć, zę karze sie dziecko.
                              Jesli się umówimy, ze za niesprzatanie jest klara - to tak, kara będzie konsekwencją - tylko jesli dziecko się nauczy sprzatania, to będziemy musieli sami zmywać do końca życia.
                              • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 12:04
                                verdana napisała:

                                > A tak, ładniej brzmi konsekwencja - ale mam taką prywatną manię, ze walczę włas
                                > nie z tym nazywaniem kar konsekwencją:)

                                A no to jesteśmy w jednej opcji, bo ja mysle podobnie

                                > Jesli się umówimy, ze za niesprzatanie jest klara - to tak, kara będzie konsekw
                                > encją - tylko jesli dziecko się nauczy sprzatania, to będziemy musieli sami zmy
                                > wać do końca życia.

                                Wcale nie, za niesprzatanie może być zwywanie ekstra :-)
            • joshima Re: Jakie kary? 19.01.13, 16:57
              kozauwoza napisała:

              > A jakie SĄ konsekwencje np. po napyskowaniu matce?

              A może pyskowanie to jest konsekwencja dla mamy, że przez naście lat nie nauczyła dziecka normalnego porozumiewania się?
              • kozauwoza Re: Jakie kary? 19.01.13, 17:05
                W ten sposób rozumując: każdy wystepek dziecka, kazde złe zachowanie jest z winy matki - znaczy nie wychowała. To jest ślepy zaułek. Jesli myslisz że dziecko rodzi sie jako biała karta i kazde zachowanie jest wynikiem odziaływania na nie matki to sie grubo mylisz.
                • joshima Re: Jakie kary? 19.01.13, 21:34
                  kozauwoza napisała:

                  > W ten sposób rozumując: każdy wystepek dziecka, kazde złe zachowanie jest z win
                  > y matki - znaczy nie wychowała.
                  Każdy to pewnie nie :)

                  > To jest ślepy zaułek. Jesli myslisz że dziecko
                  > rodzi sie jako biała karta i kazde zachowanie jest wynikiem odziaływania na ni
                  > e matki to sie grubo mylisz.
                  A Ty uważasz, że pyskowanie ma zakodowane genetycznie? To już tym bardziej nie jego wina tylko rodziców ;)

                  A tak poważnie. Co jak co, ale umiejętność cywilizowanego komunikowania się to jest coś, czego dzieci się muszą nauczyć i tu ogromna rola rodziców. Albo to zrobią dobrze, albo źle. Samo dziecko się raczej nie nauczy.
                  • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 09:44
                    joshima napisała:

                    > Każdy to pewnie nie :)

                    To nie jestes konsekwentna w swych wywodach

                    > A Ty uważasz, że pyskowanie ma zakodowane genetycznie? To już tym bardziej nie
                    > jego wina tylko rodziców ;)

                    Nie pyskowanie ale pewne cechy charakteru tak: np. impulsywność. I to nie jest niczyja wina.

                    > A tak poważnie. Co jak co, ale umiejętność cywilizowanego komunikowania się to
                    > jest coś, czego dzieci się muszą nauczyć i tu ogromna rola rodziców. Albo to zr
                    > obią dobrze, albo źle. Samo dziecko się raczej nie nauczy.

                    No właśnie rozmawiamy o tej nauce i wychowaniu, czyli jak reagowac na pewne niewłasciwe zachowania dzieci. Ty odrazu wydajesz wyrok, że złe zachowanie dziecka wynika ze złego wychowania i błędów rodziców.
                    A wracajac do mojego pytania jaka jest konsekwencja niegrzecznego pyskowania rodzicom?

                    >
                    • joshima Re: Jakie kary? 20.01.13, 11:09
                      kozauwoza napisała:

                      > Nie pyskowanie ale pewne cechy charakteru tak: np. impulsywność.
                      Dzieci, do pewnego wieku są impulsywne bez względu na temperament :)

                      >Ty odrazu wydajesz wyrok, że złe zachowanie dziecka wynika ze złego wychowania i błędów rodziców.

                      A Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. I jak tu z Tobą dyskutować?
                      • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 11:28
                        joshima napisała:

                        > Dzieci, do pewnego wieku są impulsywne bez względu na temperament :)

                        A niektóre bardziej niz inne :-)

                        > A Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. I jak tu z Tobą dyskutować?

                        Przeciez to Ty pisałas że pyskowanie to konsekwencja złego wychowania i błędów rodziców. To nie Ty?
            • morekac Re: Jakie kary? 20.01.13, 08:10
              > A jakie SĄ konsekwencje np. po napyskowaniu matce?
              Konsekwencja jest taka, że matka osiągnęła 13 stopień w skali Beauforta.
              • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 09:46
                morekac napisała:

                > Konsekwencja jest taka, że matka osiągnęła 13 stopień w skali Beauforta.

                No i? .....
                • verdana Re: Jakie kary? 20.01.13, 10:28
                  Lepiej, abyś sie nie dowiedziała:)
                  Mnie sie zdarzało osiągać taki stopień. I nie ma takiej kary na swiecie, której dzieci tak by sie bały, jak mnie wtedy.
                  • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 11:21
                    Ale to Ty jestes taka straszna jak sie wkurzysz, inne matki niekoniecznie. I co wtedy biorąc pod uwage że dzieciom często nawet o to chodzi aby mamę wkurzyć?
                    • verdana Re: Jakie kary? 20.01.13, 11:54
                      Nie o to chodzi - wkurzenia mamy jest naturalną konsekwencją nie wykonywania poleceń. A to, co mama wymyśli, zeby zrobić, bo dziecko jest niegrzeczne - to kara, nie konsekwencja.
                      • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 12:01
                        verdana napisała:

                        > Nie o to chodzi - wkurzenia mamy jest naturalną konsekwencją nie wykonywania po
                        > leceń.

                        Czyli generalnie dochodzimy do sedna sprawy - nie zawsze złe zachowanie wiąże sie z nastepująca po nim przykrą dla dziecka konsekwencją. Czyli w niektórym przypadkach trzeba wymysleć karę/sztuczną konsekwencję /jak kto woli/. A jesli tak to po co na siłe szukać zawsze konsekwencji naturalnej. Równie dobrze sprawdza się konsekwencja sztucznie wymyślona :-)
                        • verdana Re: Jakie kary? 20.01.13, 12:41
                          Karę , karę właśnie - nie ma nic takiego jak sztuczna konsekwencja:)
                        • joshima Re: Jakie kary? 20.01.13, 19:52
                          No jeśli chcesz, żeby dziecko boleśnie odczuło, że się niefajnie zachowało, to rzeczywiście musisz jakąś karę wymyślić.
                          • kozauwoza Re: Jakie kary? 20.01.13, 21:32
                            Nie, wole żeby w ogóle sie nie przejęło :P
                            • joshima Re: Jakie kary? 21.01.13, 00:52
                              Czyli klasyka. Ponieważ dziecko, same z siebie się nie przejęło, a w każdym razie nic na to nie wskazuje, to trzeba mu dokuczyć jakąś wymyślną karą :)
                              • kozauwoza Re: Jakie kary? 21.01.13, 18:26
                                No tak, kara to swego rodzaju klasyka w wychowaniu z tym, że raczej rodzicowi nie chodzi o dokuczenie dziecku.
                                • joshima Re: Jakie kary? 21.01.13, 19:44
                                  kozauwoza napisała:

                                  > No tak, kara to swego rodzaju klasyka w wychowaniu z tym, że raczej rodzicowi n
                                  > ie chodzi o dokuczenie dziecku.

                                  Pitu pitu.
                                  • kozauwoza Re: Jakie kary? 21.01.13, 19:55
                                    joshima napisała:

                                    > Pitu pitu.

                                    Czyli wg Ciebie rodzice dają karę po to aby dziecku dokuczyć...i to jest główny powód? O to pewnie tez głównie chodzi założycielce wątku :-)
        • Gość: Ada Re: Jakie kary? IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 22.01.13, 00:48
          Autor: kozauwoza 18.01.13, 17:52
          Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz
          Gość portalu: Ada napisał(a):

          > Chyba nie zostaje nic innego jak forma kompromisu: dawać konsekwencje w miar
          > ę mozliwości powiązane z "przewinieniem".

          W jakim celu musi to być powiązane?

          Ano w takim, żeby konsekwencja czegos może jeszcze nauczyła poza tym, że trzeba się słuchac mamy i taty? Jasne, można się nie wysilać i wytresować, że jak A to B, ale przy odrobinie wyobraźni do tej lekcji mozna dodać więcej treści. A i dziecko inaczej konsekwencję przyjmuje jeśli widzi jej sens i zwiazek z tym, co zrobiło (przynajmniej moje dziecko, ale pewnie zaraz uslysze, że mi się wydaje, albo że z dzieckiem cos nie tak ;-)).
          I na obecnosci tego zwiazku przyczynowo- skutkowego polega dla mnie różnica między konsekwencja a karą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja