Gość: mamusia
IP: *.ip.netia.com.pl
12.01.13, 20:09
mam 2 dzieci 4,5 i 2 latka. jestesm bardzo blisko z dziecmi. zajmuje sie nimi zupelnie sama od urodzenia. tata jest z doskoku, awanturujacy sie i caly czas sfrustrowany i stosujacy przemoc psychiczna a niekiedy fizyczna wobec maluchow w naprawde wyuzdany sposob. nie pamietam ile razy w zyciu sie z nimi bawil. jest raczej obok, przed telewizorem. na wyjazdach tez raczej nieobecny zajety piwem i osobami ktore wyjedzaja z nami. moze 5 razy zabral starsza na basen.
no i chlast. maz odchodzi od nas. dzieci niestety uslyszaly za duzo- ze mnie nie kocha ze odchodzi. teraz corka bardzo sie boi, przejmuje i dotad ojciec stal sie tatusiem. wiem boi sie ze go utraci i pewnie tak bedzie. bedzie przez niego cierpiec bo to jest taktyka tego czlowieka. najpiejrw jest mily i zbliza sie do kogos a pozniej uderza w najczulsze miejsce. cala sytuacja nieco mnie przerasta. jestem wrakiem a niestety musze podniesc jeszcze moje dzieciaki. czy pomoc psychologa jest potrzebna? jak rozmawiac z 5 latka o odejsciu taty i moich uczuciach ktorych nie ukrywam jest milion