Gość: KM60
IP: *.net.stream.pl
26.01.13, 08:53
Witam!
Mam 2,5 letniego synka. Jest dość "charakterny". Mam z nim nie małe problemy, wcześniej bił, teraz jest etap gryzienia i szarpania za włosy, rzuca się na ziemię, piszczy, krzyczy. Na każdym polu są problemy i próbuję z nim pracować aby żyło nam się lepiej. Na agresję i nieradzeniem sobie z emocjami mam kilka odpowiedzi, ale zupełnie nie wiem co zrobić z zasypianiem i spaniem.
Zacznę o początku, synek od urodzenia potrzebował naszej bliskości, płakał odkładany do łóżeczka, słabo przybierał na wadzę i przez pierwsze miesiące karmiłam go prawie 24godz/dobę (KP). Był cały czas przy mnie, spał albo na spacerach albo na mnie. Ze snem nie miał nigdy problemów, w ciągu dnia 3 godz. Synek od urodzenia miał swój pokój, swoje łóżko, swoją pościel. Nigdy nie spał na plecach, najlepiej na brzuszku. Wyglądało to tak, że jak już zasnął przy piersi odkładałam go do łóżka i tam spał do ok 1/2. Później budził się na karmienie, odkładałam go do łóżka, znowu się wybudzał i znowu go karmiłam (i tu już widzę mój pierwszy błąd). Jak zaczął chodzić sam przychodził do naszego pokoju i tak już spaliśmy razem. Synek jest strasznym "akrobatom", jak miał ponad rok zaczął sam wchodzić i wchodzić ze swojego łóżeczka - podciągał się na rękach i przeskakiwał przez szczebelki dlatego szczebelki zostały wyciągnięte. W tej chwili synek ma swoje łóżko.
Od jakiegoś roku usypianie wygląda tak, że kładę się z nim na łóżku w mojej sypialni a on zasypia. Jednak zasypianie to trwa najkrócej pół godz, najdłużej 3 godz. Obojętnie czy na dzień czy na noc. Synek biega po sypialni, wiesza się n a drzwiach, wchodzi na parapety, wcześniej wchodził do szafy i wspinał się na półkach. Wcześniej nie reagowałam i udawałam że śpię, ale gdybym wcale nie zareagowała mógłby tak biegać i 3 godz. Zaczęłam odkładać go bez słowa, spokojnie i reagować na zaczepki, nic nie mówić, czasami tylko powtarzam "pora spać". Ale po kilku dniach synek zaczął uciekać i mówić "mama łap". Prawda jest taka, że im jestem spokojniejsza tym on wcześniej zasypia, jednak trwa to najkrócej pół godz poprzedzone rykiem i wyrywaniem się. Ale czasami ciężko być spokojnym gdy mnie bije, szarpie za włosy albo gryzie. Gdy już przyjdzie moment wyciszenia synek zaczyna się przytulać i dotyka mnie po twarzy, liże, wkłada palce do buzi, nosa. Zabraniam mu tego a on się znowu denerwuje i nakręca. Jednak tu jestem nieugięta bo bardzo tego nie lubię.
Od jakiegoś czasu nawet go nie przenosimy, bo gdy przenosiłam go do swojego pokoju przychodził w nocy, rozbudzał się i potrafił nie spać w nocy 2 godziny.
Dodam jeszcze, że tata nie ma zamiaru angażować się w zasypianie. Nigdy nie chciał usypiać synka tłumacząc się że z nim nie zaśnie. A efekt tego jest taki, że zawsze jest ryk i wołanie mamy - czego wcale się nie dziwię.
Próbowałam już wszystkiego, zrezygnowałam z rytmu dnia i synek padał o której chciał ale nie działało to poprawie bo na noc potrafił zasnąć po 24 z wielkim rykiem. Wróciłam do rytmu dnia ale zrezygnowałam z dziennej drzemki - był nie do wytrzymania w ciągu dnia, strasznie marudny, płaczliwy.
Najlepiej sprawdza się rytm dnia, czyli pobudka 7-7.30, drzemka 13-16, sen nocny 21-7.30. Tylko co zrobić z tym zasypianiem. Może już zacząć usypiać we własnym pokoju? Proszę o jakieś rady!