nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:))

30.01.13, 14:34

Mam olbrzymi problem z synem. Zaczęło się od ok 2 lat, ok bunt dwulatka ,co prawda przy córce nie przypominam sobie czegoś takiego ale powiedzmy że chłopcy TO mają.
Wracając do buntu,mieliśmy mega bunt z wszystkimi tego aspektami. Darcia,bicia,upartości na amen,przekomarzania się itp,trwało to ok roku,ja malo nie osiwiałam. Potem zauważyłam że problem zaczyna się nasilać...do tego stopnia że zaczęło mi być wstyd ludzi którzy nas np widzieli. Darł się i wymuszał wszystko. Był nie do ogarnięcia ,nic do niego nie trafiało ani prośby ani grozby. Poszłam z nim do pychologa ,pani powiedziała że faktycznie ,,trudny przypadek,,ale nie ADHD i że wyrośnie, jak zacznie mówić i pójdzie do przedszkola to powinno się zacząć zmieniać na lepsze.
Poszedł.Chodzi od 5 m-cy i jest co raz gorzej....dziewczyny ja nie panuję nas własnym dzieckiem. Wymusza wszystko, w sklepach drze się o każdą rzecz,bije nas,szczypie,szarpie,wpada w jakieś niekontrolowane ataki szału i rzuca w nas wszystkim czym popadnie drąc się przy tym niemiłosiernie. Non stop chce żeby się z nim bawić ,cały czas tylko samochodami, na prosby robienia czegoś innego od razu reaguje złością. Wszystko ma być tak jak on chce i kiedy chce. Ja chcę iśc w prawo on w lewo ,ja na obiad on nie, ja chce myć włosy on nie kompletnie każda rzecz jest na nie. Doszło do tego że oboje kompletnie nad nim nie panujemy. Całe dnie w domu są tylko jego wrzaski i krzyki bo my nie reagujemy na jego żądania. Mało tego do niego nic nie trafia. Np podczas amoku gdy leje mnie dwoma rękoma bo np nie chcę mu kupić czegoś tam ,ja łapię go za ręcę,mocno trzymam i spokojnie tłumacze żeby się uspokoił,że nie mam pieniążków non stop na jego zabawki...do niego nic nie dociera bo on nic nie słyszy tak wrzeszczy. Nie jestem mu w stanie nic spokojnie wytłumaczyć ...
męża,dziadków terroryzuje identycznie np eM wraca z pracy , siada do obiadu na co podlatuje mały i zaczyna go ciągnąc za rękaw bo chce się z nim natychmiast bawić. Szarpie nim tak że maż nie jest w stanie wziąsc łyżki zupy do buzi. Sadzamy Go wtedy na fotelu i mówimy że jak tata zje to zaraz będzie się bawił samochodami ale on już tego nie słyszy bo drze się w niebogłosy. Potrafi tak i godzinę. Non stop wrzeszczeć. Znajomi czy rodzina po wizytach u nas już jawnie mówią że nam współczują bo oni w taki jazgocie nie wysiedzieli by godziny.
Cała Nasza rodzina jestesmy kłębkiem nerwów bo wszystko co wiąże się ze zrobieniem czegoś przy małym kończy się atakami szału, nawet wychodzenie na dwór to trauma bo jak syn upieprzy sobie że tatuś ma go ubierać to ja nie mogę się dotknąć ,wije ,gryzie,bije szczypie mnie gdzie popadnie.
Kurde nie wiem gdzie ja popełniłam błąd? nigdy jakoś go nie rozpieszczałam, zawsze lubiłam tez pomysleć o sobie i nie było u nas tak żeby potrzeby dziecka były dla nas najważniejsze.
Co ciekawe w przedszkolu to aniołek, panie zachwycone,chociaż na początki mówiły że rzuca czym popadnie i bije dzieci. Dostawał nawet za to kary i teraz jest podobno idealnym dzieckiem...więc może to jest sposób? kary...tylko jakie ,sama nigdy nie byłam karana ,córka też ale widzę że z nim nie da rady inaczej.
W tej chwili przerwaliśmy urlop w górach przez niego, nie wierzyłam że kiedyś to napiszę, napiszę że nie ogarniam swojego dziecka. Musiałam to zrobić bo dziecko zdezorganizowało nam kompletnie wypoczynek. Całe dnie i noce drze się w pokoju tak że aż ludzie z pokoi obok przychodzą do nas i pytają co się dzieje. Nie chce jeździć na nartach na sankach,nie chce jeść nam tez nie daję bo ucieka ze stołówki każda siła perswazji z naszej strony kończy się wspomnianymi atakami szału więc suma sumarów któreś z nas nie je i zabiera Go do pokoju żeby ludzie mogli w spokoju zjeśc. Na dworze NIGDY nie chce iśc tam gdzie my, nie chce się ubierać, nie bawi się z innymi dziećmi w pensjonacie tylko cały czas wisi na nas . Wisi non stop ,nawet u dziadków, znajomych nie odejdzie na krok.
W pensjonacie nie założy kapci bo nie, nie da się wykąpać bo nie wejdzie do prysznica, nie dociera do niego żeby nie siadać na deskę bez podkładki, nie posiedzi w karczmie na stoku nawet pół minuty ,cały czas krzyczy że chce do domu...ręce mi opadają, z eMem jestesmy kłębkiem nerwów,kłócimy się non stop , praktycznie całe te 5 dni urlopu spędziliśmy oddzielnie bo zawsze jedno musiało być z małym żeby to drugie mogło cokolwiek innego zrobić. Ma to już taką siłę że żeby mój mąż mógł np wejśc do toalety to trzeba małego czymś zając i oszukac że taty nie ma bo nie daje mu się załatwić. Cały czas drze mu się do ucha i ciągnie za rękę.
Nie mam pojęcia jak wybrnąć z tej sytuacji,co robić,jak nad nim zapanować? pomóżcie moze macie jakieś pomysły? Wasze dzieci też nie bawią się same godzinę czy dwie dziennie,też musicie im we wszystkim towarzyszyć,wymyślać zabawy,jesteście nimi non stop absorbowane? Napiszę jeszcze że jesteśmy normalną kochającą się rodziną w której nigdy nie było i nie ma przemocy.
Co z nim robić, jak się zachowywać,pomóżcie...
    • verdana Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 14:50
      Pomyślałabym, ze to jakiś powazny problem zaburzeń zachowania, gdyby nie to, ze w przedszkolu jest w porzadku. Czyli jednak moze zachowywać się spokojnie.
      Zaczęłabym od tego, by zapytać pań w przedszkolu, co one zrobiły dla uspokojenia syna. Moze te same metody będą działać w domu? Jesli kary działają, to nie wahałabym się ani chwili, takze dla dobra dziecka. On też pewnie nie jest szczęśliwy.
      Może to dziecko, które potrzebuje bardzo zdecydowanej dyscypliny. Jak dziecko szarpie za rekaw, to powinno zostać odstawione do drugiego pokoju, a nie zyskiwać obietnicę zabawy, , "jak tata zje". Ale z kolei fakt, ze "wisi na was" moze oznaczać, że nie ma poczucia bezpieczeństwa. Warto sie zastanowić, dlaczego.
      I przerabiałam trzy czterolatki - zadne z nich nie bawiło się samo dwie godziny, naprawdę.
      Jesli nie pomoże - potrzebny byłby psycholog, ale nie tylko dla dziecka, dla całej rodziny.
      • oola72 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:03
        tak w przedszkolu nie ma do niego żadnych zastrzeżeń. Ideał. Choć tak jak pisałam na początku problem był bo po zebraniu poproszono mnie na rozmowę i zwrócono uwagę że syn bije inne dzieci oraz rzuca przedmiotami w nauczycielki. W zw z tym miał kary, z tego co wiem siedział np sam przy stoliku 10 minut.
        Na to żeby porozmawiać z wychowawczyniami nie wpadłam,dzięki za pomysł.
        A możesz rozwinąć fakt ,,wisienia na nas,, do braku bezpieczeństwa bo nie bardzo rozumiem co jedno z drugim ma do rzeczy...
    • kanga_roo Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:05
      a co się dzieje, kiedy robicie to, co on chce? jest OK, czy szuka powodu do niezadowolenia?
      i jeszcze: czy jazdy są od rana do nocy, czy kiedy dziecko jest zmęczone?
      i jeszcze: czy się wysypia? bo może jest zmęczony permanentnie.
      i jeszcze: czy jest zdrowy? przebadany? bo może jest fizjologiczna przyczyna złego samopoczucia?
      i jeszcze: czy ma Waszą uwagę, kiedy jest spokojny, czy tylko, kiedy krzyczy?

      pewną pociechą jest to, że w przedszkolu potrafi się ogarnąć. kiedy pytam moją czterolatkę, czy w przedszkolu też jest taka...nazwijmy, trudna, mówi, że nie. czyli wie, kiedy może sobie pozwolić na więcej. czterolatki generalnie są...trudne. starszak miał jazdy z krzykami i wyciem codziennie po przedszkolu - ze zmęczenia, z potrzeby odreagowania. młodsza tak nie szaleje, ale miła bywa zdecydowanie rzadziej, niż niemiła.
      • verdana Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:11
        To, ze wisi na Was w wieku, gdy dzieci są już częściowo niezalezne, świadczy o tym, ze czegoś się boi, albo czegoś mu brak. Że bez Was nie czuje się pewnie, a z Wami - jak widać także nie. Pewnie czuje się wtedy, gdy Was w pobliżu w ogóle nie ma.
        Oznacza to niewątpliwie, zę popełniacie jakiś błąd, trudno powiedzieć, jaki. Być moze jesteście niekonsekwentni.
        Macie jeszcze starszą córkę. Jak układają sie stosunki pomiędzy nimi? Czy dzięki swoim wybrykom młodszy nie zyskuje znacznie więcej uwagi, niz siostra? Czy gdy jest spokojny, czas poświęcacie drugiemu dziecku?
        • oola72 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:19
          na pewno nie bylismy konsekwentni. To bankowo. Tak naprawdę dopiero ten wyjazd to było apogeum które otworzyło mi oczy ile błędów gdzieś,kiedyś popełniliśmy.
          Zawsze się nad nim litowałam,kupowałam mu co chciał a potem siadalismy i się bawiliśmy. tylko z czasem on przestał się zadawalać jedną rzeczą i non stop chciał więcej i więcej na nasze stop zaczynały się krzyki i awantury.
          Syn ma siostrę jest między nimi 11 lat różnicy, mały ją kocha ona go nie lubi, trudno się dziwić bo cały czas musi mu ustępować głównie przez Nas ,prosimy ją o to żeby chociaż u niej była minuta spokoju.
          Nie po prostu zaklęty krąg,zapętliłam się strasznie,jak z tego wybrnąć..
          • verdana Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:34
            Biedne dziecko. Siostra znaczy się.
            Wygląda na to, zę wytbacz - zdemoralizowaliście dziecko. Ono po prostu nie rozumie, dlaczego nie dostaje wszystkoego, co chce , skoro dostawało. I dlaczego Wy nie ustępujecie, chociaż siostra robi dokładnie to, czego on sobie życzy, aby rodzice mieli spokój.
            Tak nie można. Macie dwoje dzieci i spokój ma mieć przede wszystkim 15-latka. Gdyby parę razy, jak to starsza siostra, pokazała maluchowi, kto rzadzi i kogo trzeba słuchać, byłoby lepiej dla obojga. W dobrze funkcjonującej rodzinie starsze dziecko ma przywileje z racji wieku i starszeństwa, a nie pozwala sie rzadzić dwu czy czterolatkowi.
            Zacznijcie od zbuntowania siostry. Nie musi robić tego, czego nie chce. Ma prawo ostro potraktować brata - wrzasnąć, wystawić za drzwi, odebrać to, co do niego nie nalezy. Niezaleznie od tego, ile będzie wrzeszczał.
            Problem w tym, ze najbardziej utrwala sie zachowania przy niekonsekwentnym postępowaniu. Jesli treser raz daje psu przy stole żarcie, a raz nie, to pies znacznie uporczywiej będzie domagał się karmienia, niz ten, co nie dostaje nigdy, albo dostaje zawsze.
            Nie jestem zwolenniczką bezwzględnej konsekwencji - ale w wypadku Waszego dziecka obawiam się, zę tylko ona da rezultaty. Nauczcie sie mówić "nie" - bez długiego tłumaczenia i niezaleznie od zachowania dziecka , nie dajcie sie zmiękczyć. Postarajcie się jednak jak najczęściej mówić "tak" , przynajmniej przez pierwszy okres. Takich zdecydowanych "nie" nie moze byc za dużo, za to musza być absolutne i bezwzględne.
            Spróbujcie takze respektować "nie" dziecka, wszedzie tam, gdzie to mozliwe, też bez negocjacji, aby nauczył się, że ponosi się konsekwencjie odmowy zrobienia czegoś.
            I jeszcze jedno - nie wińcie dziecka za to, zę przyzwyczailiście go do spełniania jego żądań. On nie bardzo rozumie, co sie dzieje, gdy odmawiacie i moim zdaniem odmowę traktuje jako zaburzenie bezpiecznego swiata. To nie jest tylko wymuszanie, to rozpacz, bo on tego nie rozumie.
          • wrzesniowamama07 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 08:40
            Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie o przyczynę zachowania - brak konsekwencji. Przez "litowanie się" przysporzyłaś wam siwych włosów i nieprzyjemnych sytuacji (oględnie powiedziane) a dziecku (młodszemu) realnych cierpień. Co do starszej siostry, to wolę się nie wypowiadać, jestem taką starszą o 11 lat siostrą co do której rodzice mieli zbyt wielkie oczekiwania jeśli chodzi o relacje z młodszą, kontakt udało się nam złapać jak miałam 33 lata, a moja młodsza wychodziła za mąż. A i tak dobrze, że jej nie utłukłam...

            Twoje dziecko, jakkolwiek to dziwnie brzmi, ciągle tkwi w fazie buntu dwulatka, bo go nie niej nie wyprowadziliście. Ustępowaliście, kupowaliście "na żądanie", rzucaliście wszystko, żeby spełniać żądania - dziecko nie dostało szansy żeby nauczyć się, że nie ono rządzi. Jest przerażone, bo nie zna granic, nie ma poczucia bezpieczeństwa, nie wie gdzie się zatrzymać. A jednocześnie ma 4 lata i wachlarz możliwości terroryzowania znacznie większy niż dwulatek - większa siła fizyczna, donośniejszy głos, za chwilę dojdą przyniesione z przedszkola "kwieciste słowa" - będzie się darł "kulwa mać" na całą okolicę. I - co najgorsze - proste metody, do zastosowania przy dwulatku - już nie działają. Nie wystarczy być stanowczym i konsekwentnym, bo jak verdana napisała, dziecko jest zdemoralizowane.

            Ja bym rzeczywiście pomyślała o rozmowie - ale takiej "do spodu" z wychowawczyniami z przedszkola. Kar przedszkolnych jako takich chyba nie ma co przenosić do domu wprost, ale metody - owszem. U nas np. dzieci na początku roku spisują "kontrakt" - zasady, jakie obowiązują w przedszkolu. Wspólnie, siedzą i rozmawiają (grupa jest mieszana wiekowo, więc starszaki są bardziej zaangażowane niż 3-latki, ale Twój syn jest takim właśnie "starszakiem"), panie na dużej kartce spisują kilka (mniej więcej 7-8) zasad, które każdy musi przestrzegać, i za złamanie których są konsekwencje - w postaci tego krzesełka, odseparowania od grupy. Pomyślałabym nad takim kontraktem domowym, na którego kształt dziecko musi mieć jakiś wpływ (oczywiście nie decydujący, podobnie jak jest w przedszkolu), którego będzie się czuć współautorem, i pod którym się "podpisze".

            Ja przerabiałam bunt dwulatka przez kilka miesięcy, intensywnie - z leżeniem i histerią na środku osiedla na chodniku włącznie, ale nie poddałam się. I mam dziecko "janioła", oczywiście próbował swoich sił i próbuje, i będzie próbował na pewno nadal, ale odkąd go wtedy przetrzymałam, naprawdę złoty chłopak. Jak miał około 4 lat, mieliśmy epizody "buntowe" - wystarczyła poważna rozmowa o konsekwencjach, za każdym razem tracił coś, na czym mu zależało (w sensie - obiecane wyjście do kina, czytanie przed snem) - z uzasadnieniem, że przyjemności są nagrodą, nikomu się one nie należą, i żeby w domu było miło i przyjemnie, starać się musimy oboje (wychowuję go sama). Że to zależy również od niego. I oczywiście zawsze brałam poprawkę na głód, zmęczenie, rozdrażnienie - starałam się zrozumieć moje dziecko.

            Życzę powodzenia, bo to trudny projekt.
      • oola72 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:14
        jak robimy to co on chce to jest ok. siedzi grzecznie ,bawi się, przytula całuję ,tylko ile mozna się bawić samochodami godzinę ,dwie,trzy? jemu ta zabawa nie nudzi się nigdy.
        Jazdy są od rana do nocy , codziennie rano jest awantura o ubieranie ,takie mega wrzaski i łzy do pasa bo trzeba się ubrać i wyjśc do przedszkola a on nie chce.
        Co do spania to spi w miarę dobrze ale tez całkiem od niedawna, jako roczne,dwuletnie dziecko potrafił się budzić i 10 razy w nocy.
        Jest zdrowy,nic mu nie dolega,nie boli,nie ma ADHAD wg psychologa jak już pisałam.
        A co do uwagi to wg mnie miał jej za dużo i to od małego. Bardzo często bawiliśmy się z nim i bawimy mąż na pewno więcej , ogólnie poświęcamy mu bardzo duzo czasu. Uczestniczy ze mną we wszystkich czynnościach domowych,pomaga wieszać prania,piec ciasta, odkurza...
        • kanga_roo Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 15:30
          w ostatnim poście opisujesz całkiem normalne dziecko :-)
          a co robisz, kiedy dziecko wyraża swoje niezadowolenie? bo samo niezadowolenie rozumiem (chce się bawić, nie chce się ubierać, nie ma ochoty na proponowane rozrywki), tylko ich manifestacja jest trudna do przyjęcia.
    • karo.8 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 30.01.13, 21:10
      dziecko bardzo długo jest przekorne. 4latek na pewno tez. ten chłopak nie planuje przecież walki z wami. czytając twój post mam wrażenie,ze to wy z nim walczycie.
      konsekwencja w wychowaniu małego dziecka to wg. mnie błąd wychowawczy.a tłumaczenie w tym wieku nie zawsze przynosi efekty.dlaczego jeśli on chce iść na prawo ty musisz koniecznie na lewo?
      dbacie o sen dziecka? jeśli mój syn prześpi krócej niż 12h jest nie do zniesienia.
      przedszkolak powinien przespać 11h.
      co z jego dietą?
      zdrowa dieta i sen to podstawa.
      więcej cierpliwości i może wasze dziecko będzie aniołem.
      • kanga_roo Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 08:32
        karo.8 dobrze pisze. a ja dodam jeszcze, że czterolatek jest dość kumaty, więc można mu wytłumaczyć, że każdy (mama, tata, siostra, on) ma prawo do wolnego czasu tylko dla siebie, ma prawo robić to, co lubi, i powiedzieć, że nie lubi czegoś innego. oraz że każdy ma prawo czuć niezadowolenie, rozczarowanie i gniew, tak samo jak radość. oraz że należy okazywać emocje (spróbuj mu powiedzieć: cieszę się, że pokazujesz, kiedy jesteś niezadowolony, bo wtedy wiem, co czujesz, ale męczy mnie, kiedy krzyczysz), ale trzeba się nauczyć to robić tak, żeby manifestacja uczuć nie wyczerpywała jego ani otoczenia. pokazać mu, jak Ty okazujesz radość, a jak gniew. poprosić siostrę o to samo. i tatę.
    • scher Mały tyran 31.01.13, 08:01
      Twoje dziecko jest typowym przypadkiem opisywanym przez Michaela Winterhoffa, niemieckiego psychiatrę dziecięcego w książce "Mali tyrani". Polskie wydanie było w 2010 r.
      Uważam, że bez przeczytania tej książki nie masz co zabierać się za dyscyplinowanie dziecka.

      O tym, że popełniacie błędy opisywane w książce, świadczy choćby to, że piszesz o swoim dziecku wielką literą, jak gdyby było Bogiem.

      Nastąpiło w twojej rodzinie odwrócenie procesu wychowawczego. To nie wy wychowujecie dziecko i wymagacie przystosowania się do reguł świata i rodziny, ale to dziecko wychowuje was, wymagając respektowania jego zachcianek i kaprysów. Cała rodzina skacze wokół niego, wszystko jest podporządkowane jemu, to on decyduje, co i kiedy będą robią i rodzice, i siostra, to jakiś koszmar, sytuacja głęboko patologiczna. Małe dziecko nie jest w stanie unieść takiej władzy nad dorosłymi, stąd jego frustracja.

      Twoje dziecko potrzebuje, aby dorośli stali się znów dorosłymi. Potrzebuje, aby zaopiekował się nim ktoś silny, kto odbierze mu tę władzę i pozwoli znów stać się małym dzieckiem.

      Panie w przedszkolu to potrafiły, więc tam twoje dziecko jest zupełnie normalne. Znaczy to, że patologia, do której doprowadziliście, jest odwracalna - jeszcze.
      • oola72 Re: Mały tyran 31.01.13, 10:31
        Jestem po rozmowie z synem,córką i mężem. Jedno jest pewne zmieniamy diametralnie stosunek do syna.
        Zaczynam od stawiania granic, nagradzania jeżeli to nie pomoże będą kary oczywiście nie jakieś ,,straszne,, ale dotkliwe dla niego np zakaz słodyczy w dniu w którym jest niegrzeczny.
        Na pewno też porozmawiam z wychowawczyniami w przedszkolu.
        Dziękuję na spojrzenie na nasz problem z boku ,przeczytam Wasze posty jeszcze z 10 razy i na pewno wyciągnę wnioski.
        • agaciha Re: Mały tyran 31.01.13, 10:55
          Nie wypowiadalam sie wczesniej ale przeczytalam caly watek i powiem jedno. Masz duzy plus ode mnie za to, ze weszlas na forum, zadalas pytania, dostalas odpowiedzi (wiem, ze ciezko dowiedziec sie, ze cos sie zle robi) nie obrazilas sie, nie zaczelas odwracac kota ogonem tylko wzielas opinie "na klate" i zaczelas dzialac. Zycze powodzenia w dokonywaniu zmian. Daj znac jak wam idzie:) Dzieci sie szybko przyzwyczajaja do nowych sytuacji wiec mysle, ze po 2 tygodniach czestego placzu bedzie juz tylko lepiej i lepiej:)
          Pozdrawiam serdecznie.
          • oola72 Re: Mały tyran 31.01.13, 12:18
            Oby Twoje słowa były prorocze i zaczęło coś zmieniać się na plus.
            Tak naprawdę to nie mam wyjścia , sytuacja osiągnęła już apogeum jak teraz się ,,wrócę,, do punktu wyjścia to już po nas, syn zniszczy Naszą rodzinę bo tak naprawdę jestesmy u szczytu sił.
            Dzis postawiłam w salonie krzesełko, wytłumaczyłam mu że bedzie na tym krzesełku siedział za każdym razem jak będzie gryzł,bił,krzyczał,szarpał obojętne czy nas czy psa(bo jego też terroryzuje). Dziś siedział już raz ,darł się nie miłosiernie ,z 10 razy sadzałam Go na nim zpowrotem bo schodził, wysiedział, sam się uspokoił i wstał i patrzył na mnie ...
            spytał mnie też czy jak ja będę niegrzeczna to tez tam będę siedziała? generalnie boi się tego stołka.
            A żeby choć trochę napisać coś na swoje usprawiedliwienie napiszę że to dziecko o które długo się staraliśmy,które wyleżałam 8 mcy w tym ponad 60 dni na patologii ciąży,które tak naprawdę cudem żyje.
            • wrzesniowamama07 Re: Mały tyran 31.01.13, 13:55
              Kochać trzeba mocno, ale tak samo mądrze, tyle w temacie usprawiedliwienia :)
            • kanga_roo Re: Mały tyran 31.01.13, 14:37
              bardzo dobrze, dokładnie tak nam powiedział psycholog - to jest nauka samokontroli. z tym, ze zastanowiłabym się, czy wrzucać do jednego worka przemoc fizyczną (bicie, szarpanie, gryzienie) i krzyk. krzyk jest imo bardziej akceptowalny, szczególnie, dopóki nie nauczy się rozładowywać frustracji inaczej.
        • kanga_roo Re: Mały tyran 31.01.13, 12:12
          wejdź, proszę, do sąsiedniego watku o karach, i rozważ na spokojnie kary typu zakaz słodyczy. potrafisz wyjaśnić dziecku związek pomiedzy jego krzykami a brakiem słodyczy? jeśli tak, stosuj to. jeśli nie, wymyśl coś, co będzie dla dziecka zrozumiałe.

          (podpowiadam "kochanie, myślę, że tak trudno Ci być spokojnym, ponieważ jesz dużo słodyczy. naukowcy stwierdzili, że od słodyczy dzieci robią się bardzo niespokojne. spróbujmy ograniczyć te słodkości, i zobaczymy, czy Ci to pomoże. na początek jedna kostka czekolady/żelka/wafelek dziennie. jeśli będziesz się lepiej czuł, będziesz mógł zjeść więcej)
          mówisz dziecku prawdę, ograniczasz przywilej, motywujesz do zmiany (trzeba pokazać mamie, że mogę zjeść słodycze i nie szaleję).

          po co dotkliwe kary dla kogoś, kto nie zawinił. sobie ogranicz słodycze za ostatnie cztery lata. no sorry, kary działaja na mnie jak płachta na byka.
        • rulsanka Re: Mały tyran 31.01.13, 12:16
          Wprowadzając nagrody za normalne zachowanie, ryzykujesz tym, że dziecko będzie dobrze się zachowywać tylko dla nagrody. Nagroda to tylko droga do dalszego zepsucia dziecka. Po prostu naucz się być bardziej stanowcza. Nie znaczy nie. Ja czasem ustępuję, i uważam, że trzeba, w ten sposób dziecko uczy się kompromisów. Ale gdy syn zaczyna wykorzystywać to, że np. włączyłam jeszcze raz bajkę, to mówię, że więcej bajek nie będzie np. przez tydzień.

          Za jakieś wyjątkowo paskudne zachowanie może być kara, ale to naprawdę sporadycznie. Ja też zasadniczo jestem przeciwna karom i nagrodom, ale czasem widzę, że mój czterolatek wręcz kary się domaga. Czasem jest tak, że im bardziej jestem cierpliwa tym bardziej on szaleje.
    • Gość: Ada Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 31.01.13, 14:08
      Zamiast nagród typu czekoladka, wprowadziłabym pochwały. Po 10 tym razem usiedział na tym krzesełu i sie uspokoił? Powiedzialabym, że bardzo się cieszę, że udalo mu sie uspokoić, że to wcale nie jest łatwe, i że naprawdę duzy i samodzielny z niego juz chłopiec. Że może byc z siebie dumny. Chwaliłabym za każdą choc drobną zmianę w zachowaniu, nazywajac dokladnie co mu się udało zrobić. Moja czterolatka to uwielbia. W ten sposób uczysz go innego myslenia o sobie i zwracasz uwagę, że może mieć mieć nad sobą kontrolę, i przeciwdziałasz temu, żeby przylgnęła do niego łatka "rozpuszczonego bachora".
      • kanga_roo Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 14:29
        czasem wręcz należy pilnować momentów właściwego zachowania, żeby pochwalić, zanim coś znowu wywinie :-)

        a w kwestii stanowczości: wybrałabym kilka najistotniejszych spraw, w których ma być tak, jak mówią rodzice i koniec (kiedy dziecko protestuje, mówisz "ten temat nie podlega dyskusji"), oraz takie, które odpuszczasz całkiem, żeby nie zwariować (niech dziecko robi, jak chce, nikomu to nie szkodzi). co do reszty, zaczęłabym uczyć negocjacji ("powiedz spokojnie, dlaczego chciałbyś, żeby tak zrobić? żeby kupić tę zabawkę? dlaczego uważasz, że to będzie fajne?") i pozwól się czasem przekonać.
    • maderta Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 14:55
      A próbowaliście odizolowywać syna od was? Gdy wpada w szał bez słowa zamknąć w osobnym pokoju i poczekać aż się uspokoi. Z takim rozwrzeszczanym dzieckiem nie ma sensu rozmawiać, bo tylko pogarsza się sytuację.
      • Gość: Ada Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 31.01.13, 15:42
        Jeszcze pomaga uprzedzanie i przypominanie zasad, szczególnie jesli syn nie jest przyzwyczajony do czasowych ograniczeń np. zwiazanych z zabawą. Czyli np. tata uprzedza, że pobawi sie z synem, dajmy na to 20 minut, na zegarze pokazuje gdzie będzie duża wskazówka kiedy te 20 min minie. Na 5 min przed uprzedza, że zostało jeszcze 5 min, potem że minutka. I trzyma sie tego. To nadaje konkretne ramy czasowe i tez jest formą uczenia granic.

        P.S. Ja bym nie zamykała dziecka w osobnym pokoju. Tzn. znam dziecko, które obecność rodziców w momencie utraty kontroli nad emocjami jeszcze bardziej rozjusza, ale nie zamykałabym drzwi. Zawsze też powiedziałabym, że jestem tuż obok kiedy będzie się chciało przytulić, albo cos powiedzieć.
        • maderta Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 15:55
          Zamykać nie trzeba, odizolować. Jeśli dziecko nie będzie uparcie wychodziło, można drzwi przymknąć i dać czas na uspokojenie się.
          • mama303 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 20:46
            maderta napisała:

            > Zamykać nie trzeba, odizolować. Jeśli dziecko nie będzie uparcie wychodziło, mo
            > żna drzwi przymknąć i dać czas na uspokojenie się.
            Taka separacja może byc zbyt okrutną karą dla tak małego dziecka, które i tak wyraźnie nie radzi sobie samo ze sobą.
    • mama303 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 31.01.13, 20:49
      Moim zdaniem Wasz syn jest wyraźnie sfrustrowany i nieszcześliwy bo przejął zdanie, któremu nie jest w stanie podołać: kieruje życiem całej Waszej rodziny. To ponad siły czterolatka. Zdejmijcie z niego ten ogromny ciężar!!
    • karo.8 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 01.02.13, 12:56
      przeczytałam posty i muszę powiedzieć, trochę mnie zatkało. kary, izolacja.
      to nic dobrego. dziecko zrobi się nerwowe. okaż mu trochę cierpliwości a w krytycznych sytuacjach odwracaj uwagę. nie jestem specjalistą i doświadczenia tez nie mam , bo moje dziecko ma 3l.
      obecnie tez przechodzi znowu trudna fazę, chwilami mogłabym powiedzieć, nie do zniesienia i chciałabym uciec. w chwilach wycia ja go po prostu przytulam, a co mi tam, szybciej załagodzę sytuacje. pozostawienie go samemu tylko pogarsza sprawę. on potrzebuje waszej uwagi, a jeśli zauważy, ze robiąc coś źle, wszyscy są wokół niego pojawiają, nim interesują, tak wiec postępuje, aby zwrócić waszą uwagę. 4 latek jest kumaty, ale nie ma myślenia przyczynowo- skutkowego chcę tu podkreślić. nic nie planuje.
      zadbaj o sen. kładź go wcześnie. wyspany dzieciak to polowa sukcesu.
      ogranicz słodycze do zera. tu bądź konsekwentna. ale wy przy nim tez nie podjadajcie.
      wciągaj go w prace domowe. niech nakryje do śniadania, obiadu. mój 3latek to robi. sprzątamy, gotujemy razem. zawsze dostaje deskę i nóż do krojenia, wyciska czosnek, miksuje, dolewa oliwę. mogłabym wymieniać. robimy razem wszystko co jest w domu do zrobienia .codziennie spędzamy aktywnie czas na świeżym powietrzu. ostatnio po 2h.
      intensywny ruch to podstawa rozwoju małego człowieka i emocje rozładuje.
      pracuję i dzieciak chodzi do przedszkola.
      • verdana Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 01.02.13, 13:09
        Akurat w tuym wypadku kary działają, a dziecko nie jest po prostu "niegrzeczna".
        Ale słodycze nigdy nie powinny stanowić elemantu nagrody ani kary. Bo likwidując jeden problem, stwarzasz sobie natychmiast drugi. Nagrodą mogą być nalepki za dobre zachowanie - po iluś tam nalepkach dziecko dostaje nagrodę, najlepiej niematerialną.
        Poza tym walcz na raz z jednym złym zachowaniem - na przykład tylko agresją fizyczną. Nie ze wszystkim na raz. Dziecko, które jest karane nieustannie, za każde złe zachowanie, będzie tak sfrustrowane, ze naprawdę trudno mu będzie powstrzymać się od agresji.
        • oola72 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 01.02.13, 13:27
          tak teraz skupiam się głównie na atakach szału. Żeby wtedy nie gryzł,nie szarpał mnie ,nie szczypał. Na pewno napiszę jak efekty.
        • aqua48 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 01.02.13, 15:39
          verdana napisała:
          > Ale słodycze nigdy nie powinny stanowić elemantu nagrody ani kary. Bo likwidują
          > c jeden problem, stwarzasz sobie natychmiast drugi.

          Tu zgadzam sie całkowicie z Verdaną. Poza tym zastanowiłabym się nad tym ILE dziecko dostaje tych słodyczy dziennie, skoro chcesz je karać ich brakiem. Ogranicz je mocno, ale bez związku z postępowaniem dziecka. Pamiętaj, że za duża ilość słodyczy też może źle wpływać na jego zachowanie powodując nadmierną drażliwość.

          • ameliawaw Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 02.02.13, 19:04
            Do Autorki wątku,

            Mam 3,5 latka i podobną systuację w domu itp do tego dochodzi jeszcze protest przy jedzeniu.
            Zasugerowano mi,że to moje dziecko jest nie tylko niegrzeczne ,ale może miec Zespół Aspergera.
            Nie wiem, czy Ci tym pomogłam, bo ja nadal nie panuję nad dzieckiem, podobno są jakieś behawioralne metody nie wiem nic więcej.
            Podrawiam i czytam nadal Twój wątek.

    • jola66 Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 19.02.13, 14:50
      Polecam:
      forum.adhd.org.pl/
    • czarnykapturek Re: nie panuję nad 4-latkiem,pomózcie:)) 26.02.13, 10:08
      System kar i nagrod moze przyniesc efekt, chociaz ja bardziej sklaniam sie do nagrod. Ale nie za "pierdoly" tylko na prawde dobrze wykonane zadanie. Mam tu na mysli nie nagradzanie za bycie uprzejmnym/grzecznym/jak nie bije, tylko np.wykona jakis obowiazek domowy (posprzata/pozbiera)itd. bo nie zauwazylam w twojej wypowiedzi czy maly ma jakies przydzielone zadania.Kary...no tak, przedewszystkim konsekwencja rodzicow i wspolnota. Jak mama powie tak, to tata tez musi tak powiedziec, i tego sie trzymacie (dobrze jest usiasc z mezem i opracowac plan dzialania, jak sie bedziecie zachowywac w danej sytuacji), na krzyki, tarzanie sie po ulicy, wymuszanie placzem w sklepie nie reagowac absolutnie.Na ulicy nie masz "krzeselka", ale w takich sytuacjach np.na zakupach wychodzisz ze sklepu z dzieckiem i wracacie na twoich zasadach. Jesli maly w sklepie dalej walczy, za raczke i do domu (albo pod pache ;)
      Nie jestem zwolenniczka odsylania dziecka do pokoju (w tym swojego). Jego pokoj ma byc jego miejscem zabaw, snu, pracy (lekcje), a nie miejscem kary.Krzeselko, poduszka itd.tak, ale jesli stoi na widoku (zebys mogla go kontrolowac, nie tylko czy wstaje, ale tez czy nie robi sobie krzywdy).No i duzo spokoju w glosie (mimo, ze jest to trudne).Przy dyskutujacych ludziach (doroslych) najlepszy egzamin zdaje sciszenie glosu, zeby mogli cie uslyszec, tak samo z dzieckiem, i nie powtarzanie ciagle nie/nie wolno, tylko raz i czekasz na "odzew".Nie poslucha cie-kara.I nie ma przebacz.Powodzenia!

      www.lapiramide.tv
Inne wątki na temat:
Pełna wersja