bajkolubka
01.02.13, 21:21
w rozwiązywanie sporów między dziećmi? Jeśli oni przyglądają się biernie, bo to nie ich dziecko jest pokrzywdzone, za to ich pociecha jest tą złą, która zabiera, popycha, przegania itp. Mój syn (2,5) ma ten feler, że jest wyjątkowo spokojnym dzieckiem;) Lubi bawić się z dziećmi, ale lubi bawić się też sam. Naprawdę, nigdy się nie zdarza, żeby zabierał innemu dziecku zabawkę, natomiast jakże często jest taka sytuacja, że on się fantastycznie bawi np. samochodem, a nagle pojawia się znajomy rówieśnik i zabawkę zabiera. Wtedy oczywiście jest płacz, wkraczam do akcji i tłumaczę, walczę jak lwica. Ale czy nie powinno być tak, że rodzic agresora też bierze udział w całej akcji, zamiast tylko się przyglądać? Rozumiem, jego szkrab nie ucierpiał, ale chyba jest jakiś kawałek pracy do wykonania. Wytłumaczyć, starać się skorygować te zachowania, które są złe. Jak myślicie?