"będzie dobrze jak będzie po mojemu"

05.02.13, 21:54
Nie mam już pomysłów jak postępować z moim 7 latkiem. Na każdą moją prośbę reaguje "zaraz", "a dlaczego ja". Negocjuje wszystko. Np ja mówię: ok, teraz ubieramy się, myjemy zęby i wtedy możemy pograć. Mój syn : a dlaczego nie najpierw pograć. I tu padają moje argumenty, które on przepuszcza przez uszy i nadal swoje. Kończy się na tym, że daję mu limit czasowy na ubranie i umycie a on nadal negocjuje liczbę minut. Ja wychodzę i czekam. On załatwia wszystko pod koniec czasu. Jest ok. Aż do następnej rzeczy np gdy proszę by pomógł mi i wyciągnął sztućce że zmywarki. Dlaczego ja, zaraz.... Wiecznie z nim walczę, rzucam karami, liczę do trzech... On ze złością w oczach krzyczy, że jestem niesprawiedliwa.
W szkole same pochwały. U znajomych zachwyty, że taki elokwentny i miły... A ja w domu czuję się jak idiota wiecznie krzycząc, tłumacząc, licząc....
    • morekac Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 05.02.13, 22:35
      Na każdą moją prośbę reag
      > uje "zaraz", "a dlaczego ja"
      Ha, jedna z moich córek w tym okresie swojego życia nosiła przydomek "Dlachegoya".

      p ja mówię: ok, teraz ubiera
      > my się, myjemy zęby i wtedy możemy pograć. Mój syn : a dlaczego nie najpierw p
      > ograć. I tu padają moje argumenty, które on przepuszcza przez uszy i nadal swoj
      > e.
      Żadnego ok, żadnego argumentowania. Jeśli dyskutuje, to mów raczej : myjesz, ubierasz się i masz na to 5 minut. A za 5 minut wracasz i patrzysz, czy zrobione... Po co walczyć, rzucać karami - wystarczy nader upierdliwie stać nad głową.
      • verdana Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 05.02.13, 22:37
        Po pierwsze - przestań używać liczby mnogiej. Naprawdę, jesli mówisz "teraz się myjesz" to brzmi znacznie lepiej i bardziej nakazująco. Liczba mnoga jest infantylna.
        Po drugie siedmiolatkowi nie musisz tłumaczyć elementarnych rzeczy. Nie daj się wciągać w dyskusję, dlaczego ma się ubrać. Po prostu powiedz - jak się umyjesz/ubierzesz/ sprzątniesz to gramy. Nie to nie. Koniec.
    • joshima Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 00:43
      asia1402 napisała:

      > Nie mam już pomysłów jak postępować z moim 7 latkiem. Na każdą moją prośbę reag
      > uje "zaraz", "a dlaczego ja". Negocjuje wszystko. Np ja mówię: ok, teraz ubiera
      > my się, myjemy zęby i wtedy możemy pograć. Mój syn : a dlaczego nie najpierw p
      > ograć. I tu padają moje argumenty, które on przepuszcza przez uszy i nadal swoj
      > e. Kończy się na tym, że daję mu limit czasowy na ubranie i umycie a on nadal
      > negocjuje liczbę minut.
      I kończy się karą? Bez sensu. A niech się ubiera i myje choćby godzinę. Najwyżej nie zdąży pograć. Sam sobie wykalkuluje, czy mu się opłaca tkwić godzinę w łazience.

      > On ze złością w oczach krzyczy, że jestem niesprawiedliwa.
      Bardzo się nie myli.
    • asia_i_p Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 03:29
      Nie wiem, bywa, że to po prostu taki typ albo taki okres (jeśli dotychczas się tak nie zachowywał). Ale możesz jeszcze spróbować skupić się na sobie, a nie na nim. Na moje dziecko zaskakująco magicznie dzałało słowo "chcę". Czyli w wypadku tych zębów nie byłoby za bardzo tłumaczeń tylko stwierdzenie "Chcę z tobą grać po tym, jak umyjesz zęby". Z wszelkimi "musisz", "powinnaś", "nie możemy" negocjowała, a ja się czułam jak zrzęda - kiedy mówię, co chcę, to chyba jestem pewniejsza siebie i to działa.
      • asia1402 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 09:19
        Faktycznie wcześniej tak nie było.
        W przykładzie użyłam liczby mnogiej bo jest to czas gdy ubieramy i myjemy się oboje. Ale spróbuję mówić w liczbie pojedyńczej. Pomysł ze skupieniem się komunikacie JA chcę, lubię też wydaje mi się sensowny.
        Nie wiem tylko dlaczego niesprawiedliwe jest wymaganie od niego wykonania moich poleceń na zasadach i w czasie wytyczonym przeze mnie...
        • el_elefante Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 09:44
          > Nie wiem tylko dlaczego niesprawiedliwe jest wymaganie od niego wykonania moich
          > poleceń na zasadach i w czasie wytyczonym przeze mnie...

          Po prostu zapytaj syna o to. Dlaczego uważa, że to niesprawiedliwe? I spróbuj wczuć się w sposób myślenia siedmiolatka. Daj mu odczuć, że rozumiesz co on do ciebie mówi, nawet mimo tego, że nie zgadzasz się z jego zdaniem.
        • e-kasia27 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 10:15
          asia1402 napisała:

          >
          > Nie wiem tylko dlaczego niesprawiedliwe jest wymaganie od niego wykonania moich
          > poleceń na zasadach i w czasie wytyczonym przeze mnie...


          Może dlatego, że ty nie wykonujesz jego poleceń na zasadach i w czasie wytyczonym przez niego...??
          • asia1402 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 10:40
            Różnica jest "tylko" taka, że to ja jestem mamą a on jest dzieckiem. Wyobrażacie sobie jak by wyglądał nasz dzień gdybym ja wykonywała to co on chce i nie egzekwowała pożądku. Biegałabym za nim z kanapeczkami, myła mu ząbki, bawiła się zapominając, że chce mi się siku i potykałabym się o zabawki w całym domu. A i jeszcze odrabiałabym lekcje. Biorę pod uwagę jego zdanie i sugestie ale tylko w takich sprawach, o których 7 latek może decydować.
            I oczywiście pytałam go co to znaczy, że jestem niesprawiedliwa i by podał mi przykłady niesprawiedliwego zachowania i jego własną koncepcję co by było sprawiedliwe. Wiem, że nie należy uogólniać tylko pracować na konkretach.
            Nie mam pomysłu jak jeszcze reagować na jego zaraz...
            • Gość: domza2 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.13, 20:14
              No co Ty, dla E-kasi to żadna różnica. Jak to Ty jesteś mamą?Masz jakieś lepsze/inne prawa? Biegaj jak Ci synek zagra i mów co robi, bo tylko wtedy będziesz "dobrą mamą". :))
            • scher Karmisz trolla n/t 06.02.13, 20:18

              • Gość: domza2 Re: Karmisz trolla n/t IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.13, 21:37
                Masz na myśli E-Kasię? Obawiam się, że ona tak na poważnie i że trollem nie jest:(
                • verdana Re: Karmisz trolla n/t 06.02.13, 22:08
                  Optymista...
        • morekac Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 10:47
          Nie wiem tylko dlaczego niesprawiedliwe jest wymaganie od niego wykonania moich
          > poleceń na zasadach i w czasie wytyczonym przeze mnie...
          Bo lepiej uprzedzać zawczasu. Ludzie nie lubią rzucać wszystkiego, co akurat robią i lecieć wyjmować ci sztućce ze zmywarki w tej chwili. Podejrzewam, że przy tym samym nakładzie trucia chętniej oprózniłby ci całą zmywarkę we wcześniej ustalonym terminie...
          • asia1402 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 11:01
            To też wiem. Sama nie lubię być zaskakiwana. Uprzedzam go. Pozwalam dokończyć to co robi...
            • ponponka1 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 11:29
              Od kiedy pomaga ci wyjmowac sztucce ze zmywarki? W ogole np. sprzatac po zjedzeniu posilku?
              Bo jesli zaczelas tego wymagc po okresie (np. do 3/4/5 lat to ty sprzatalas po posilku) kiedy TY to robilas, to nic dziwnego, ze sie pojawia pytanie - Dlaczego ja?


              Na forum male dzieci pojawiaja sie pytania od kiedy dziecko ma sprzatac po sobie? Od zawsze, najpierw razem z mama (nie z pomoca, RAZEM), nawet jak to jest niemowle niesamobiezne!
              A kiedy jest na tyle duze, ze wie jak sie to robi, samo :)
              • asia1402 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 11:59
                Wiecie dziewczyny tu jest chyba ten problem. Myślałam o tym wszystkim. Ja byłam kucharka, sprzątaczka, pani do ubierania, podcierania. A teraz wymagam.... Tlumaczylam, prosiłam zamiast odrazu wymagać. Chyba długa droga przed nami...
              • morekac Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 13:10
                Troszkę chrzanisz, Człowiek jest na tyle inteligenty i elastyczny, że to, że czegoś nie robił od noworodka, nie oznacza, że nie nauczy się tego w późniejszym czasie. Poza tym, to, że sztućce do zmywarki powinno wkładać niemowlę jest żadną radą dla mamy 7-latka, bo czasu nie da się cofnąć.
                Każdy człowiek może też oduczyć robienia się czegoś, jeśli ktoś inny go obsłuży.
                Moja wówczas 7/8-latka też miała na ustach nieustająco "dlaczego ja?" - pomimo że jako młodsze dziecko uwielbiała pomagać w kuchni, gotować, zmywać i sprzątać. Potem jej przeszło. W dodatku ostatnio wróciło jej zamiłowanie do sprzątania...
              • mama303 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 18:51
                u mnie sprzatanie do zmywarki wprowadziłam jakos gdy dziecko skończyło własnie 7 lat. Jakos działa
    • kurator30 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 12:54
      Ja bym troche taktyke zmieniła. On mówi "zaraz", "dlaczego ja", a Ty nie mozesz tak mowic?. Ja bym zaczeła tak samo robic, cos chce ja mówie "zaraz", albo "dlaczego ja". Zapytałabym sie przy okazji, dlaczego ja mam miec wobec niego same obowiązki i o wszystko mam sie prosic, a on ma same przywileje. Mysle ze jest na tyle duzy ze mozna zastosowac ta metode.:)
      • verdana Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 13:36
        Tylk, jesli matka zaczyna tak mówić, to znaczy, ze jest to jak najbardziej OK - czyli nie ma żadnego powodu, aby dziecko zmieniło zachowanie. Przeciwnie, skoro mama wykręca sie od obowiązków, to dziecku wolno tym bardziej.
        To nie ma być wojna pt. "kto kogo". Nie ma też żadnego sensu tłumaczyć, że dziecko ma same "przywileje" - bo co jest własciwie przywilejem dziecka? Nie gotowanie obiadu?
        • asia1402 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 15:04
          Też tak myślę. Nie chcę "wojowac" jego bronią.
          On wie jak należy się zachowywać. W szkole, u znajomych zachowuje się bez zarzutu. A w domu przy mnie....
          Chyba nie pozostaje mi nic innego jak tłumaczyć, pokazywać, konsekwentnie wymagać. Może taki okres i wyrośnie ...? Tyle, że sama nie lubię siebie takiej moralizujaco krzyczaco liczącej....
          • verdana Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 15:07
            I jeszcze jedno. Pomyśl, na czym Ci zalezy najbardziej - i skup się na tym. Resztę odpuść, bo uparte dziecko stale zasypywane poleceniami, przestaje po prostu robić cokolwiek.
            Moralizowanie w ogóle sobie odpuść, natomiast wg. mnie bardzo przydatne jest poczucie humoru (byle nie ośmieszanie). Dziecko, które nie umyje Cio zębów za nic, na polecenie - idź się myć, tylko pamiętaj, zeby nie myć zębów - umyje je na 80%.
      • mama303 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 06.02.13, 18:59
        kurator30 napisała:

        > Ja bym troche taktyke zmieniła. On mówi "zaraz", "dlaczego ja", a Ty nie mozesz
        > tak mowic?. Ja bym zaczeła tak samo robic, cos chce ja mówie "zaraz", albo "dl
        > aczego ja".
        Nie radziłabym sprowadzać się do poziomu siedmiolatka. Z reguły też nie wdaję się w jakieś bezsensowne dyskusje i szybko je ucinam.
    • scher Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 06.02.13, 20:15
      asia1402 napisała:

      > Nie mam już pomysłów jak postępować z moim 7 latkiem. Na każdą moją prośbę
      > reaguje "zaraz", "a dlaczego ja". Negocjuje wszystko. Np ja mówię: ok, teraz
      > ubieramy się, myjemy zęby i wtedy możemy pograć. Mój syn : a dlaczego nie
      > najpierw pograć. I tu padają moje argumenty(...)

      Właśnie w tym momencie popełniasz błąd.
      To nie jest ten moment, że dziecko rzeczywiście potrzebuje twoich tłumaczeń, ono chce sprawdzić granice, zmusza cię do tańca, do takiej polki galopki.

      Należy odmówić grania w tę grę. Musisz nauczyć syna wykonywania poleceń.
      Przydatne zwroty:
      - Synu, to było polecenie, nie temat do dyskusji.
      - W tej sprawie nie muszę się przed tobą tłumaczyć.
      - Z matką nie negocjuje się warunków. [oczywiście w takich sytuacjach, to nie jakiś dogmat wychowawczy na każdą okazję]
      - Powiedziałam raz, więcej nie powtórzę.
      - Synu, polecenie zostało wydane. Piłka jest po twojej stronie. [oczywiście musisz być gotowa wyciągnąć konsekwencje, gdy polecenie nie zostanie wykonane]
      - Liczę do trzech: RAZ, DWA...

      To nie prośba o wyjaśnienia, to walka o władzę w domu. Jeśli czujesz się w obowiązku odpowiadać na każde pytanie dziecka, w każdej sytuacji, to dziecko rządzi tobą, a nie ty kierujesz dzieckiem.
      • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 06.02.13, 20:18
        Amen.
      • domza2 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 06.02.13, 22:46
        Zgadzam się w 200%. Tłumaczenie zostaw na inne okazje, gdy dziecię czegoś NIE ROZUMIE. A tu potrzebne są polecenia. Może zaraz ktoś się odezwie w sprawie traumy po tychże poleceniach, ale jedynej traumy może się nabawić rodzic, który się bawi w tłumaczenie oczywistych oczywistości dużemu bądź co bądź dziecku.
        • e-kasia27 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 02:20
          A ja mam do was takie idiotyczne pytania:

          Czy wam naprawdę zależy tylko na tym, żeby wasze dzieci wykonywały POLECENIA??

          Czy naprawdę za najważniejszą cnotę człowieka uważacie POSŁUSZEŃSTWO?

          Dlaczego, to POSŁUSZEŃSTWO I WYKONYWANIE POLECEŃ jest dla was tak bardzo ważne, że maltretujecie tym dzieci niemalże od urodzenia?
          Czy robicie to tylko dla własnej wygody, czy też może dla jakichś innych, wyższych celów?







          • scher Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 08:12
            e-kasia27 napisała:

            > A ja mam do was takie idiotyczne pytania:

            Rzeczywiście idiotyczne.
            Ty nic nie kumasz z podstaw teorii wychowania, owładnięta-ś jakąś chorą ideologią.
            • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 10:06
              Zależy nam na posłuszeństwie w określnonych wypadkach, ponieważ szanujemy nasze dzieci i nie uwazamy je za głupków - ani za ludzi dorosłych. Dziecko potrzebuje kogoś, komu moze zaufać, o kim wie, ze jeśli wyda polecenie, to nie dla fanaberii. Dziecko, które nie musi nikogo słuchać, tylko samo ma decydować o sobie, to dziecko, które jest zwyczajnie zaniedbane - bo nie ma pojęcia, ani co robić, ani kiedy, ani co mu grozi.
              Bardzo wygodnie jest olać potrzeby dziecka w imię bezstresowego wychowania, bo ze skutkami niemycia zębów, niechodzenia do szkoły, jedzenia byle czego, bedzie się samo musiało borykać jako dorosły, a mamusia wtedy będzie szczęśliwa - że nigdy go do niczego nie zmuszała.
              • e-kasia27 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 23:51
                verdana napisała:

                > Zależy nam na posłuszeństwie w określnonych wypadkach


                Tych określonych wypadków, w których zależy ci na posłuszeństwie, jest dość sporo(to już wiem): mycie zębów, ubieranie, spanie, nauka, jedzenie...

                A mogłabyś w takim razie wymienić 3 przypadki, w których na posłuszeństwie ci w ogóle, nigdy nie zależy i zostawiasz dziecku całkowicie wolną rękę?
                • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 08.02.13, 16:59
                  A to nbie nie zależy na posłuszeństwie, nie zalezy Ci też prxzy okazji na przyszłości dziecka - skupiasz się tylko na tym aby w danej sekundzie było szczęśliwe.
                  To, ze jako dorosły będzie sie borykało z chorobami, wynikłyminp. z niemycia zębów, brakami w wykształceniu czy nieumiejętnością zrobienia czegoś, na co nie ma ochoty - juz Cie nie interesuje. Ważne jest zadowolenie tylko teraz, przyszłość można dziecku spaprać, bo wtedy jużnie będziesz sie dzieckiem zajmować.
                  Moje dzieci miały możliwości dostosowane do wieku, a nie do moich fanaberii. Dzieci miały zawsze prawo nie jeść, wybrać sobie ubranie, wybrać sobie szkołę, zawód - cokolwiek. Ale nie miały prawa nie wywiązywać sie z obowiazków, na przykład chodzienia do szkoły, czy wyprowadzania psa.
          • Gość: domza2 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.02.13, 13:56
            No, wiedziałam, że się odezwiesz. Mam niejasne poczucie, że sama borykasz się ze sporą traumą wyniesioną z dzieciństwa. Czy aby Ty nie byłaś "maltretowana", jak sama piszesz? Jednym ze skutków fatalnego dzieciństwa jest przegięcie w drugą stronę - zupełnie irracjonalne, nieadekwatne , lękowe dodajmy zachowanie rodzica, który ma na uwadze tylko jedną sprawę i nie jest nią bynajmniej dobro dziecka, a uniknięcie za wszelką cenę działań z którymi jako dziecko miało styczność. Jako takie nadaje się do terapii. I piszę to zupełnie poważnie, a nie złośliwie. Bo gdy czytam Twoje zupełnie oderwane od rzeczywistości wypowiedzi to jak Scher mam wrażenie, że jesteś ogarnięta obsesją. sorry
            • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 14:01
              Ja? Bo najpierw miałam wrażenie, ze to do mnie, ale chyba nie.
              Jesli to do Kasi, to ja mam wrazenie, ze to jest jakaś ideologia, i że rzeczywistość wcale tak nie wygląda, takze w domu autorki.
              • Gość: domza2 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.02.13, 17:01
                Do e-kasi oczywiście. Albo obsesja albo ideologia-religia, jedynie słuszna. Też myślę, że w domu autorki tak nie jest, bo jak każda utopia tak i ta jest niemożliwa w realizacji. Ale skąd ta żarliwa wiara, nie uznająca ustępstw? Skąd to nachalne głoszenie objawień? Albo ktoś próbuje tutaj przekonać samego siebie (jest dobrze, jest dobrze, więc o co ci chodzi), albo czegoś bardzo się boi, albo - najczęściej i jedno i drugie.
                Tymczasem normalny, zdrowy dom , jak i normalne życie składa się z plusów i minusów, z raz pod wozem, raz na wozie, z burz i tęcz , z blasków i cieni itp., itd.
                Jeśli ktoś wymaga od siebie być zawsze szczęśliwym, to w gruncie rzeczy jest bardzo nieszczęśliwy. Nie można być zawsze wyrozumiałym, usłużnym, miłym, uśmiechniętym, bo ludzie bywają także zupełnie niewyrozumiali, zdenerwowani, smutni , źli i to jest zupełnie naturalne. I dziecko zdrowe wyrasta obserwując , znając i doznając całej tej gamy uczuć. Bardzo, bardzo źle dla dziecka być zawsze cudownym, kochanym, wyrozumiałym. Bo to po prostu nie jest prawda.
                • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 17:08
                  IMO jest to samozakłamanie. Bo żaden dom nie może funkcjonować, jeśli nikt nie musi robić niczego, nikomu sie nie wydaje poleceń, a przede wszystkim - dom, w którym dzieci ZAWSZE da sie przekonać do tego, aby zrobiły to co trzeba i wykonują to radośnie jest jakimś niewyobrazalnym horrorem.
                  • Gość: domza2 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.02.13, 17:36
                    Dom, w którym za każdym razem tłumaczy się zasadność mycia zębów, nie robiąc jednocześnie nic, gdy to tłumaczenie nie trafia i dziecię postanawia nie myć zębów, bo przecież dorosły też może nie myć. Dom, w którym jest gotowanych 5 obiadów, bo nigdy nie wiadomo, czego dziecię sobie zażyczy. Dom, w którym dziecko jest partnerem rodzica, to już niemal całkowita patologia. Gdzie nie trzeba robić nic, bo się to chce robić:))))) - to mnie najbardziej bawi. Gdzie nie trzeba dziecku nic tłumaczyć, bo w zasadzie ono samo wszystko wie (kiedy, gdzie i jak się tego nauczyło? I w jaki sposób, bo cała wiedza, którą mam o procesie uczenia się nie zakłada uczenia się przez wdychanie tego samego, co rodzic powietrza). I wreszcie wmawianie rodzicom, którzy czegoś wymagają od dziecka, ze robią to dla własnej wygody, gdy tymczasem uczenie jest czasochłonne i wymaga sporo sił, a nicnierobienie, "beztresowe wychowanie" to czyste lenistwo z dorobioną doń ideologią. Masz rację, horror to dobre słowo.
          • mama303 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 18:40
            Nie uważam posłuszeństwa za cnotę. Wolałabym aby moje dziecko robiło to co konieczne bez moich poleceń. Jeżeli jednak już je wydaję to zawsze zadbam o to aby je wykonało dla komformu psychicznego dziecka, nie dla mojej wygody.
            To raczej Ty dla własnej wygody nie wychowujesz dziecka, unikasz jakichkolwiek sytuacji konfliktowych, nie pozwalasz dziecku na żadne negatywne odczucia i emocje. Masz święty spokój
            • e-kasia27 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 08.02.13, 00:19
              mama303 napisała:

              > Nie uważam posłuszeństwa za cnotę.


              Jeśli posłuszeństwo, to nie jest według ciebie cnota, to dlaczego wydajesz polecenia i wymagasz , aby dziecko je wykonało, a gdy nie wykona, to stosujesz karę?
              Przecież w ten sposób zmuszasz dziecko przemocą do tego, czego nie uważasz za cnotę!
              Jaki to ma sens?


              Wolałabym aby moje dziecko robiło to co koni
              > eczne bez moich poleceń. Jeżeli jednak już je wydaję to zawsze zadbam o to aby
              > je wykonało dla komformu psychicznego dziecka, nie dla mojej wygody.

              Żeby wykonało twoje polecenie dla własnego komfortu??
              Dlaczego dziecko miałoby czuć się komfortowo, jeśli jest zmuszone zrobić, to czego nie chce?
              Czy jak ty nie miałabyś ochoty na seks, a twój mąż by cię do tego zmusił siłą, to ty wtedy poczuła byś się komfortowo? Naprawdę? Wtedy też powiedziałabyś, że on to zrobił dla twojego komfortu, a nie dla własnej wygody?



              > To raczej Ty dla własnej wygody nie wychowujesz dziecka,


              Tak, masz rację, robię to dla własnej wygody, bo chcę mieć zdrowe psychicznie i empatyczne dzieci, które nie sprawiają żadnych problemów wychowawczych.
              Jak dzieci nie sprawiają problemów, to jest bardzo wygodnie.


              unikasz jakichkolwiek
              > sytuacji konfliktowych,

              Nie unikam.
              Ja ich po prostu nie stwarzam.


              nie pozwalasz dziecku na żadne negatywne odczucia i emo
              > cje.

              Jeśli pozwalam dzieciom na wszystko, to także na negatywne odczucia i emocje, ale ja tych negatywnych odczuć ani emocji nie generuję.
              One się zdarzają same, poza domem, bo niestety inni ludzie je czasami generują.


              >Masz święty spokój

              Tak, mam święty spokój, bo nie toczę wojen ze swoimi dziećmi, tylko z nimi rozmawiam, jak z normalnymi, rozumnymi ludźmi. One ze mną też tak rozmawiają.
              Nie ma wojny, nie ma problemu. Jest święty spokój.

              • scher Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 08.02.13, 10:31
                e-kasia27 napisała:

                > Tak, mam święty spokój, bo nie toczę wojen ze swoimi dziećmi, tylko z nimi
                > rozmawiam, jak z normalnymi, rozumnymi ludźmi. One ze mną też tak rozmawiają.
                > Nie ma wojny, nie ma problemu. Jest święty spokój.

                forum.gazeta.pl/forum/w,566,140840774,140863661,No_dobra_powiem_prawde_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,566,140840774,140875770,Re_e_kasia27_hehe_hehe_.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,566,140840774,140843063,Re_e_kasia27.html
                I tu, ostatnie zdanie:
                forum.gazeta.pl/forum/w,566,140840774,140854482,Re_e_kasia27.html
              • mama303 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 08.02.13, 14:26
                e-kasia27 napisała:


                > Jeśli posłuszeństwo, to nie jest według ciebie cnota, to dlaczego wydajesz pole
                > cenia i wymagasz , aby dziecko je wykonało, a gdy nie wykona, to stosujesz karę
                > ?
                > Przecież w ten sposób zmuszasz dziecko przemocą do tego, czego nie uważasz za c
                > notę!
                > Jaki to ma sens?

                Kasiu, Dorotko i Pomponko czy jak stosujesz się do zasad ruchu drogowego to robisz to dla cnoty posłuszeństwa czy też po to aby np. nie spowodować zagrożenia w ruchu drogowym?
                Czy jak otrzymasz mandat to po to aby zmusić Cie do posłuszeństwa czy dlatego że spowodowałas zagrożenie /choćby potencjalne/

                > Żeby wykonało twoje polecenie dla własnego komfortu??

                Tak zauważyłam że jesli dziecko wykona moje polecenie bez zbytnich awantur i wchodzenia z jakies jałowe dyskusje to potem czuje sie komfortowo i wychodzi z twarzą.

                > Czy jak ty nie miałabyś ochoty na seks, a twój mąż by cię do tego zmusił siłą,
                > to ty wtedy poczuła byś się komfortowo? Naprawdę? Wtedy też powiedziałabyś, że
                > on to zrobił dla twojego komfortu, a nie dla własnej wygody?

                Seks jest dla przyjemności. Brak analogii.

                > Tak, mam święty spokój, bo nie toczę wojen ze swoimi dziećmi, tylko z nimi rozm
                > awiam, jak z normalnymi, rozumnymi ludźmi. One ze mną też tak rozmawiają.
                > Nie ma wojny, nie ma problemu. Jest święty spokój.

                Trollowe bajeczki.
                • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 08.02.13, 17:06
                  Nie seks tu jest przykładem, bo seks raczej jest dla przyjemności, nie z obowiązku - no chyba, ze dla kogoś jednak z obowiązku.
                  Dobrym przykładem jest dorosły, który znalażł sie z przewodnikiem na kompletnie nieznanym sobie terenie - pięknym, ale o nie znanych obyczajach, niezbyt przyjaznej przyrodzie . Przewodnik chce mu pokazać ten kraj, ale tak, aby naprawdę turysta go poznał i nie zginął.
                  Przewodniok, który powie "A rób pan co chcesz, aby było fajnie" naraża turyste na to, zę albo zezre go pierwszy lepszy tygrys, albo, w lepszej sytuacji, turysta popełni tyle gaf, ze nie pozna tubylców - nie będą chcieli z nim gadać.
                  Dobry przewodnik pyta, co turysta lubi i raczej wybiera takie zajęcia, jakie są najbliższe zainteresowaniom turysty, ale wymaga posłuszeństwa - jak mówi "w lewo" to szybo nalezy w lewo, jak mówi "tych ludzi nie fotografujesz", to turysta nie fotografuje.
                  Dziecko jest w sytuacji tego własnie turysty, a matka, która wymaga od dziecka decyzji w kazdej sprawie jest złym przewodnikiem, ponieważ nie wpada jej do głowy, ze ma dziecku pokazać świat, a nie zakładać, ze dziecko ten świat zna.
      • Gość: justcam Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 07.02.13, 14:11
        ale co jesli dziecko dalej nie chce odbic tej pilki i siedzi dalej zadajac glupie pytania na zasadzie prowokacji, a co mi zrobisz jak nie zrobie???
        • verdana Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 14:12
          Patrzysz na dziecko z politowaniem i wychodzisz.
        • mama303 Re: Nie tłumacz, nie w takich sytuacjach 07.02.13, 18:48
          Gość portalu: justcam napisał(a):

          > ale co jesli dziecko dalej nie chce odbic tej pilki i siedzi dalej zadajac glup
          > ie pytania na zasadzie prowokacji, a co mi zrobisz jak nie zrobie???

          No u mnie jest pewna granica mojej wytrzymałosci, dziecko wie gdy do niej doszło, dalej nie idzie.
    • jola_ep Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 07.02.13, 19:39
      To ja nieco inaczej.

      Mniej prosić i nakazywać.
      Niech więcej będzie "po jego"

      To taki wiek, gdy on ma taką potrzebę samodzielności, a my możemy (na ile się da) zacząć składać tę odpowiedzialność w jego ręce.

      Ustaliłam z moim młodym (jak miał 6-7 lat), że ma sprzątnąć w swoim pokoju w sobotę. Nie może zaprosić kolegów, jak jest nieporządek (bo ja sobie tego nie życzę). Jak nie posprząta do 18-tej w sobotę - to zaczynam zrzędzić ;) (a potem dalsze konsekwencje). W zamian ja nie zrzędzę, nie nakazuję i nie przypominam (to było trudne...)

      Sytuacji nakazującej unikałam jak mogłam. Wie, co ma zrobić, ma szeroki margines czasu, więc w pewnym sensie było "po jego".

      Teraz dla odmiany woli, jak mu przypomnę :) ("mama, czemu nie powiedziałaś, że mam wynieść śmieci", "czekałaś, aż się kosz przepełni" - tu _życzliwy_ uśmiech do mało rozgarniętej matki ;) )

      Warto też zacząć wdrażać humor.
      Przykład: każę młodemu uporządkować ciuchy (wyprałam, wyprasowałam, mają się nie walać po podłodze). On - to jego pokój, on decyduje kiedy i co sprząta. Awantura. Ja się wkurzam (że moja praca leży na podłodze), on się wkurza (jego pokój! własny! ) Stanęło, że jutro posprząta. Na drugi dzień przy produkcji obiadu (on obiera ziemniaki) pytam, jak tak ciuchy. Uśmiech. On teatralnie, że musi iść do łazienki na górze (nadal remontujemy, nic tam nie ma). Ja udaję, że nie wiem o co chodzi ;) Ale ubrania zniknęły z podłogi i krzeseł :)

      Nauka: proszę wykonać moje polecenia, bo ja każę - jest chyba na wczesnym etapie rozwoju. Teraz to tylko takie przypomnienie, kto tu jest mądrzejszy, więc można sobie pozwolić na nieco inne metody.

      Przy czym absolutnie nie polecam wdawania się w tłumaczenia i dyskusje. On wie, dlaczego ma zrobić to, czy tamto. Zaczyna zaznaczać tylko swoja autonomię. Niech więc ma. Ale na naszych zasadach.

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 07.02.13, 22:50
        Ja na pewno nie mam tyle cierpliwosci co Ty, a jednak nigdy nie powiedziałam "zrób, bo ja tak mówię". Nie to, zebym zawsze tłumaczyła, ale podejrzewam, ze czasem ton mojego głosu nie zachęcał do proszenia o wyjaśnienie.
        • jola_ep Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 08.02.13, 05:50
          > a jednak nigdy nie powiedziałam "z
          > rób, bo ja tak mówię". Nie to, zebym zawsze tłumaczyła, ale podejrzewam, ze cza
          > sem ton mojego głosu nie zachęcał do proszenia o wyjaśnienie.

          Na jedno wychodzi.
          Przecież nie napisałam, że należy takie teksty fundować dziecku :)
          Raczej chodzi mi o to, że są sytuacje, gdy dziecko powinno wykonać nasze polecenia/zalecenia, nawet nie do końca rozumiejąc dlaczego.
    • e-kasia27 Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 08.02.13, 00:44
      Jakoś nie za bardzo uzyskałam odpowiedzi na moje pytania, za to otrzymałam dość szczegółową ocenę mojej osoby, mojego postępowania, moich traum, moich dzieci..itp. itd., tudzież radę, żebym się zaczęła leczyć na głowę.

      Tylko dwie osoby spróbowały, chociaż częściowo udzielić mi odpowiedzi.
      A reszta?
      Naprawdę, nie macie nic do powiedzenia w tej sprawie?

      Wiem, wiem, wy uważacie, je za głupie.
      Ale podobno nie ma głupich pytań, podobno są tylko głupie odpowiedzi.
      Więc?
      • verdana Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 08.02.13, 17:10
        Tłumaczę Ci.
        Twoje dzieci, czym mniejsze, tym bardziej, nie znają świata i wobec tego nie potrafią przewidzieć konsekwencji części swoich działań. Ty pozwalając im decydować, pozwalasz jednoczesnie, aby w przyszłości ponosiły konsekwencje tego, że nie wiedziały co robią. Wobec tego troszczysz sie o ich dobre samopoczucie dziś, kosztem samopoczucia w przyszłości.
        Dzieci, całe lata uczone, ze zawsze robi się tylko to, na co człowiek ma ochotę, a jesli nie ma na coś ochoty, moze tego nie robić - mogą mieć o wiele trudniejze i znacznie mniej fajne życie, niż ludzie, których nauczono, ze robi się także pewne rzeczy nieprzyjemne i ze nie jest to żaden problem. Czyli znowu - fajne życie dziecka moze przekładać sie na bardzo trudne życie dorosłego.
      • Gość: atoness Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.13, 17:15
        Zgadzam się: odpuść liczbę mnogą, nie negocjuj (twój syn negocuje, bo ma z kim), nie tłumacz. Twój syn nie pyta dlatego, że nie wie, tylko po to, żeby zyskać na czasie. Pozwalasz sobą manipulować, a to kiepsko.
        U nas dobrze działa propozycja, żebyśmy się zamienili. Ale nie ma to być zamiana Nie Robisz Ty, Tylko Ja. Zamieniamy się na wszystko. Tzn. ja zrobię to, co miałeś zrobić ty, a ty to co ja. Dlaczego ty, mamo, możesz decydować, kiedy mam iść spać, a odwrotnie nie? Zamieńmy się, ale na wszystko. Ty zdecydujesz, kiedy pójdę spać, zarobisz na życie, ugotujesz obiad itd, a ja pójdę spać, kiedy powiesz, że trzeba. Mojemu synowi działa na wyobraźnię że ho ho.
    • maderta Re: "będzie dobrze jak będzie po mojemu" 08.02.13, 17:06
      A myślałam, że to tylko ja tak mam, z tym, że ja mam córę. To samo, wiecznie jej musi być na wierzchu. Za miesiąc skończy 8 lat, myślała, że z czasem jej przejzie, a tu kurcze przybiera na sile. Postanowiłam nie tłumaczyć, a twardo egzekwować. Tłumaczone ma od około roku, ciągle to samo, wałkujemy niemal te same argumenty. Powiedziałam sobie koniec i kropka, ma iść i zrobić co jej każę, a jak nie to poniesie karę. zła est, ale dyskusji mniej zdecydowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja