asia1402
05.02.13, 21:54
Nie mam już pomysłów jak postępować z moim 7 latkiem. Na każdą moją prośbę reaguje "zaraz", "a dlaczego ja". Negocjuje wszystko. Np ja mówię: ok, teraz ubieramy się, myjemy zęby i wtedy możemy pograć. Mój syn : a dlaczego nie najpierw pograć. I tu padają moje argumenty, które on przepuszcza przez uszy i nadal swoje. Kończy się na tym, że daję mu limit czasowy na ubranie i umycie a on nadal negocjuje liczbę minut. Ja wychodzę i czekam. On załatwia wszystko pod koniec czasu. Jest ok. Aż do następnej rzeczy np gdy proszę by pomógł mi i wyciągnął sztućce że zmywarki. Dlaczego ja, zaraz.... Wiecznie z nim walczę, rzucam karami, liczę do trzech... On ze złością w oczach krzyczy, że jestem niesprawiedliwa.
W szkole same pochwały. U znajomych zachwyty, że taki elokwentny i miły... A ja w domu czuję się jak idiota wiecznie krzycząc, tłumacząc, licząc....