Gość: tuszeani
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.13, 23:29
Znowu potrzebuuję Waszej rady.
Od początku stycznia wróciłam do pracy. Z powodu rekonwalescencji po zapaleniu płuc,
Młody (2,5 roku) początkowo był tylko z opiekunką, od lutego wrócił do żłobka w skróconym
trybie tzn. opiekunka prowadzi go na 8:30 i odbiera koło południa przed spaniem.
W piątki jesteśmy razem tzn. Młody nie idzie do żłobka a ja nie idę do pracy.
Powrót do żłobka przeszedł zadziwiająco gładko, ale Młody przeżywa bardziej niż
się spodziewaliśmy mój powrót do pracy. Rano wisi na mnie na tyle, że ciężko mi jest
się nawet ubrać, często płacze kiedy widzi że mam wyjść z domu, po moim powrocie też
jest do mnie przyspawany na stałe.
Kiedy tylko wyjdę za próg, wszystko jest już ok, łzy mijają jak ręką odjął i bawi się
z opiekunką bardzo fajnie. Twierdzi że ją lubi i faktycznie chyba tak jest, ona się
naprawdę bardzo stara i poza jakimiś drobiazgami nie mamy do niej zastrzeżeń.
Młody w weekendy też dopytuje się kiedy przyjdzie opiekunka i że chciałby się z nią
już zaraz bawić.
Staramy się poświęcać mu maksimum czasu, cierpliwości, odłożyć na razie na bok
inne sprawy i cały wspólny czas spędzać rzeczywiście razem. Łzy nie wywołują mojego
niepokoju, mam przekonanie że to tylko konieczny protest przeciwko zmianie sytuacji.
Niepokój wywołuje natomiast zmiana jego zachowania w zabawie i złości.
Od czasu mojego powrotu do pracy stał się bardzo agresywny, kiedy się zezłości,
gryzie i bije nas, również to samo robi wobec swoich zabawek. Generalnie to występuje w dwóch sytuacjach: złości oraz mocno rozkręconej zabawy. Zasadniczo wszystkie szaleńcze zabawy z bieganiem i okrzykami kończą się nieprzyjemnie bo Młody zaczyna albo gryźć albo naparzać któreś z nas.
Mieliśmy już kiedyś problemy z gryzieniem i biciem, ale dawno minęły, nie były też
nigdy aż tak bardzo nasilone.
Poradźcie co robić. Czy przyjąć że to jest element odreagowywania nowej sytuacji
i ignorować? Czy jednak stanowczo się temu przeciwwstawiać? Czy szukać jakichś
głębiej ukrytych przyczyn np. w relacjach czy sposobie zabawy z opiekunką?
Nie sądzę, żeby żłobek miał tu znaczenie, bo wszystko zaczęło się przed jego
powrotem do żłobka, wcześniej też żłobek nie wywołał takich efektów.
Do jakiego w ogóle stopnia być stanowczym i zasadniczym w takich sprawach jak
gryzienie i bicie, jeśli przypuszczalnym powodem jest odreagowywanie rozstania?
Moja empatia podpowiada żeby być teraz bardziej wyrozumiałym, ale z drugiej strony
to są akurat zachowania których nie chcemy tolerować. A może odpuścić sobie na razie
szaleńcze zabawy, które aktualnie nieuchronnie kończą się agresją? Tyle że one Młodemu sprawiają wielką frajdę i pozwalają upuścić nadmiar energii, szkoda by było z nich rezygnować.
Pomóżcie to uporządkować, bo się trochę pogubiliśmy.