Gość: pola_mama
IP: *.adsl.inetia.pl
27.02.13, 13:45
poradźcie proszę, bo oszaleję:( wstyd mi za własne emocje w stosunku do syna, a dziś przeszedł swoje...
Od tygodnia mniej więcej nie pozwala zdjąć/założyć t-shirtu i bluzki ( jakiś czas temu podczas rozbierania któreś z nas chyba mało delikatnie to zrobiło, młodego zabolało i się zraził) - kiedy odbieram go ze żłobka, zwykle muszę mu zmienić koszulkę, bo jest mokry od zupy, a ciociom nie pozwala na przebranie siebie...z resztą mnie i mężowi również nie:( i zaczyna się gehenna... szał, płacz, histeria, ucieczka, ukrywanie się pod stołem/krzesłem itp. Całą drogę powrotną ryk. Wstyd mi przed ciociami ze żłobka, żal mi młodego, a jednocześnie mam ochotę zrobić mu krzywdę.
Kolejna sytuacja - lekarz! pomimo, że czytamy mu książeczki o lekarzu, ma swój stetoskop ( ale słuchawek do uszu nie wkłada i np. nie chce posłuchać swojego serca), sporo rozmawiamy o badaniach itp. syn u lekarza zachowuje się podobnie jak podczas zakładania/zdejmowania koszulki - płacz, szarpanie się,muszę go trzymać na siłę, żeby lekarka mogła go osłuchać. Nie ma traumatycznych przeżyć zw. z lekarzami itp., po prostu nie chce żeby lekarka go dotykała i tyle. A lekarka ma super podejście do dzieci, jest ciepła, miła, delikatna...Zawsze po powrocie od lekarza, a trochę bywamy u pediatry, bo syn łapie średnio raz w miesiącu jakąś chorobę w żłobku, mam wszystkiego dość, jestem emocjonalnie wyczerpana i czuję się bezsilna:/
Kolejną kwestią jest jedzenie u dziadków albo w obecności dziadków. Syn jest smakoszem. Lubi jeść, lub próbować nowych smaków. Odkąd skończył 1,5 roku je sam łyżką i widelcem, zwykle siedzi z nami przy stole. Chyba lubi wspólne posiłki. Ale kiedy są u nas dziadkowie na obiedzie (albo my u nich) zaczyna się - płacz, wycie, rzucanie sztućcami, 'tego nie luuuuuubię!', rzuca się na podłogę albo jedyne czego pragnie, to siedzieć wtulony we mnie. Wystarczy jednak, że wyjdziemy do kuchni, to obiad znika z talerza.
Czy zachowanie mojego dziecka jest normalne dla jego wieku? wiem, że 2 latki są trudne, ale te histerie to jest jakiś koszmar i nijak ich nie potrafimy wyeliminować. A pojawiają się najczęściej w tych 3 sytuacjach, o których pisałam.
Jak się zachowywać w reakcji na jego zachowanie? negocjować? przekonywać?
Poradźcie, proszę!