Gość: ulunia_dominczek
IP: *.internetia.net.pl
28.02.13, 11:48
Nie wiem co robic,bo juz nie mam siły do swojego dziecka.Synek ma skonczone 5 lat,od poczatku byl bardzo żywy,przeszedl tez w swoim krotkim zyciu 2 operacje.A le nie w tym problem a w tym,że od jakiegos czasu nie daje z nim rady.Nic mu sie nie podoba,wszystko robi na przekor.Mowie,tłumacze i nic,dobrze nie bede i za 5 minut to samo.Lubi gre komputerowa zygzaka,zaczeły sie o nia wojny bo rano nie chcial wstawac do przedszkola,tylko ryk o gre.Juz przedszkole jest nudne,glupie,on chce grac.Sobota budzi sie i odrazu chce grac,mowie nie,to ryczy na caly dom.Przegioł jak bylismy u babci a on cały czas marudzial,tylko gra i gra.Dałam zakaz na 1 dzien,potem drugi.Bo dalej robil to samo.Ustliłam z nim,że moze grac 1 godz.dziennie,ale najpierw po przedszkolu jest obiadek.Dobrze niby ok,wszedł do domu i wojna,nie dotrzymał słowa.W domu ma chimery,krzyczy,pyskuje,jak ktos go spyta co tam w przedszkolu,odrazu krzyk NIC,NIE PYTAJCIE SIE MNIE.Jak jest u babci ciagle wymysla.Babcia mowi kupilam to kakao ktore lubisz,zobacz.Młody na to Nie takie,nie dobre.Bacia zrobi obiad,tez na pewno nie taki.Co mu posunie pod nos,jest nie takie.Do mnie ciagle odpyskowuje,zawsze musi miec ostatnie zdanie.Az mnie czasami krew zalewa i mu trzepne w dupsko.Mowie brzydkos ie zachwałes nie grasz dzisiaj,a on na to własnie,że gram,nie schowasz mi,nie dasz mi w dupe.Zawsze gdzie pojedziemy np.do dziadkow wymysla,pokazuje swoje fochy.Moja mam zrobila nalesniki,on jesc nie bedzie,a jadl tylko sniadanie 0 9 rano jest 15.SIEDZI niby na krzesle,czyli naprawde wisi na nim albo kuca.Mowie raz,drugi,tzreci usiac po ludzku,brak reakcji,tylko nie,nie,nie.To ja go za reke do drugiego pokoju gdzie nie ma nikogo i tym jadł sam i zjadł.Naprawde nie mam sily ciagle sa problemy o wszystko.Ale potrafi byc dobry,kochany.Dodam ze drugi rok chodzi do przedszkola,cezko mu było sie zaadaptowac,ale byl czas ze było ok sam rano sie zrywał,teraz nowy przedszkole jest glupie,nudne.Tam bardzo slucha Pani jest ok.Ale nie potrafi sam podejsc do dzieci,wymyslec zabawe,zagadac.Dzisiaj jeden bardzo odwazny podszedl i wzial mu zabral bez slowa klocki.Moj tak sie rozpłakał,że az sie zanosił.Strasznie było mi przykro,w domu jest nie znosny a tam anioł a raczej zbłakany chłopiec.Dodam też,że jest z tych co 5 minut w miejscu bez zajecia nie usiedzą.Co mam robic ??? ciagle powtarzam pojedziesz do babci jak nie bedziesz się kłocił i krzyczał.Dobrze nie będę,przeprasza i dalej jest to samo.Dominik nie krzyczymy na nikogo itd.babci jest przykro,że tak robisz,przepros,przeprasza a za moment jest to samo.