MÓJ 5 latek.

IP: *.internetia.net.pl 28.02.13, 11:48
Nie wiem co robic,bo juz nie mam siły do swojego dziecka.Synek ma skonczone 5 lat,od poczatku byl bardzo żywy,przeszedl tez w swoim krotkim zyciu 2 operacje.A le nie w tym problem a w tym,że od jakiegos czasu nie daje z nim rady.Nic mu sie nie podoba,wszystko robi na przekor.Mowie,tłumacze i nic,dobrze nie bede i za 5 minut to samo.Lubi gre komputerowa zygzaka,zaczeły sie o nia wojny bo rano nie chcial wstawac do przedszkola,tylko ryk o gre.Juz przedszkole jest nudne,glupie,on chce grac.Sobota budzi sie i odrazu chce grac,mowie nie,to ryczy na caly dom.Przegioł jak bylismy u babci a on cały czas marudzial,tylko gra i gra.Dałam zakaz na 1 dzien,potem drugi.Bo dalej robil to samo.Ustliłam z nim,że moze grac 1 godz.dziennie,ale najpierw po przedszkolu jest obiadek.Dobrze niby ok,wszedł do domu i wojna,nie dotrzymał słowa.W domu ma chimery,krzyczy,pyskuje,jak ktos go spyta co tam w przedszkolu,odrazu krzyk NIC,NIE PYTAJCIE SIE MNIE.Jak jest u babci ciagle wymysla.Babcia mowi kupilam to kakao ktore lubisz,zobacz.Młody na to Nie takie,nie dobre.Bacia zrobi obiad,tez na pewno nie taki.Co mu posunie pod nos,jest nie takie.Do mnie ciagle odpyskowuje,zawsze musi miec ostatnie zdanie.Az mnie czasami krew zalewa i mu trzepne w dupsko.Mowie brzydkos ie zachwałes nie grasz dzisiaj,a on na to własnie,że gram,nie schowasz mi,nie dasz mi w dupe.Zawsze gdzie pojedziemy np.do dziadkow wymysla,pokazuje swoje fochy.Moja mam zrobila nalesniki,on jesc nie bedzie,a jadl tylko sniadanie 0 9 rano jest 15.SIEDZI niby na krzesle,czyli naprawde wisi na nim albo kuca.Mowie raz,drugi,tzreci usiac po ludzku,brak reakcji,tylko nie,nie,nie.To ja go za reke do drugiego pokoju gdzie nie ma nikogo i tym jadł sam i zjadł.Naprawde nie mam sily ciagle sa problemy o wszystko.Ale potrafi byc dobry,kochany.Dodam ze drugi rok chodzi do przedszkola,cezko mu było sie zaadaptowac,ale byl czas ze było ok sam rano sie zrywał,teraz nowy przedszkole jest glupie,nudne.Tam bardzo slucha Pani jest ok.Ale nie potrafi sam podejsc do dzieci,wymyslec zabawe,zagadac.Dzisiaj jeden bardzo odwazny podszedl i wzial mu zabral bez slowa klocki.Moj tak sie rozpłakał,że az sie zanosił.Strasznie było mi przykro,w domu jest nie znosny a tam anioł a raczej zbłakany chłopiec.Dodam też,że jest z tych co 5 minut w miejscu bez zajecia nie usiedzą.Co mam robic ??? ciagle powtarzam pojedziesz do babci jak nie bedziesz się kłocił i krzyczał.Dobrze nie będę,przeprasza i dalej jest to samo.Dominik nie krzyczymy na nikogo itd.babci jest przykro,że tak robisz,przepros,przeprasza a za moment jest to samo.
    • laura771 Re: MÓJ 5 latek. 28.02.13, 12:09
      Co mi się narzuciło: odstaw gry, dzieci się szybko uzależniają od gier i TV. Gry bym całkowicie odstawiła do czasu odzyskania równowagi. TV też max pół godz dziennie.

      Druga sprawa, moze masz złe podejście, kakao złe, ojej, stał się rozkapryszony, i to nie jest jego wina, pewnie się stał taki dzięki waszej postawie wychowawczej. Musicie to zmienić, ale z miłością, a nie w odwecie, jak to się mówi potocznie - teraz Ci pokaże rygor. Ja tak czasami miewam, bunt, ale wtedy okazuję jeszcze więcej miłości, cierpliwości, ale konsekwencję też wyciągam, tzn. dziecko ponosi konsekwencje swojego własnego wyboru. I tu: nie chce kakao - trudno, następny posiłek się mu proponuje w zwykłej kolejności. Nie zjadł śniadania, to czeka do obiadu. Działa, tylko nie moze być robione ze złośliwością. Jesli Ty masz w sobie uczucia wielkiej niecierpliwości, i że zaraz mu normalnie jak piszesz "trzepniesz w dupsko", to nawet jak tego nie zrobisz, to dziecko czuje Twoje emocje złości i może być jeszcze większy opór. Tylko miłość, cierpliwość, zasady i konsekwencja.
      Zauważyła tu takie coś, jeśli mogę podpowiedzieć:
      >Mowie brzydkos ie za
      > chwałes nie grasz dzisiaj,a on na to własnie,że gram,nie schowasz mi,nie dasz m
      > i w dupe.

      Ja bym się zachowała tak, że gdy widzę złe zachowanie, biorę dziecko na rozmowę, informuję, że zwracam mu uwagę. Pytam się czy rozumie, że się źle zachowało i dopiero wtedy uświadamiam mu, że za takie zachowanie musi ponieść konsekwencje (nawet nie nazywam tego karą). Czasami daję możliwość wybrania sobie samemu jakiegoś ograniczenia. Jak widzę skruchę, to upominam, że to było ostatnie ostrzeżenie.

      Może spróbuj tak po dobroci, miłości. Takie podejście może spowodować, że bunt zmaleje, bo nie będzie miał się ku czemu buntować.

    • twojabogini Re: MÓJ 5 latek. 28.02.13, 12:12
      Ja zrewidowałabym na twoim miejscu swoje oczekiwania wobec dziecka. Przede wszystkim pod kątem wymagań i rzeczywistych możliwości dziecka. Może poczytaj trochę o pięciolatkach, ich strukturach zachowań itp. Raz na zawsze pożegnałabym się też z wizją dziecka grzecznego i posłusznego. Grzeczne i posłuszne dzieci mają tylko dwie kategorie rodziców - bardzo despotyczni, którzy dziecko lamią(i unieszczęśliwiają nawet na całe życie). Drugi typ, to rodzice, którzy nie oczekują grzeczności: ich dzieci nie pyskują, tylko wyrażają swoje zdanie, nie psują, tylko eksperymentują, nie zmyślają tylko ćwiczą wyobraźnię.
      Dziecko 5 lat nie jest w stanie przestrzegać reguły 1 godzina gry dziennie. nadmierne przywiązanie do gry może oznaczać albo silne przyzwyczajenie do niej, albo próbę zwrócenia uwagi na siebie i swoje potrzeby.
      Spróbuj wziąć parę dni wolnego i zaplanuj ten czas tak, żebyś miała czas tylko dla dziecka - bez prania gotowania itp. róbcie to co sprawi wam radość,spacer, wycieczka (tylko nie realizujcie schematu konsumpcji, zakupy, pizza, kino, słodycze - chodzi o wspólny czas).
      I nigdy, ale to już nigdy nie dawaj dziecku w dupę. To nic nie da.
      Pomyśl też o czasie dla siebie, może to ty już nie dajesz rady, jesteś przemęczona, skołowana? Pomyśl z czym masz problem (praca, sytuacja rodzinna, nadmiar obowiązków, konflikt z partnerem...), co zabiera twoje siły, co możesz poprawić w swoim życiu - żeby mieć więcej siły, zrozumienia i akceptacji dla swojego niesfornego, ale przecież bardzo kochanego dziecka. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
    • Gość: patrycja-k Re: MÓJ 5 latek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.13, 12:29
      Jasne, zlikwiduj zupełnie tego typu gry. Może jak juz musi to niech gra w bolek i lolek nauka angielskiego, albo nauka czytania... Pokazaliscie mu super wciagająca rozrywkę, ja sie nei dziwie ze sie szybko wciągnął ...
    • mskaiq Re: MÓJ 5 latek. 28.02.13, 12:32
      Myslę, że warto zastanawić sie nad pytanie: Czy kochać, ochraniać, pomagać czy też
      narzucać, dominować, kontrolować, używać przemocy.
      Jeśli wybierzesz tą drugą mozliwość uczysz Swojego syna tego również i dlatego
      cały czas próbuje kontrolować. Tego został nauczony i tylko taki widzi sens.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: ulunia_dominczek Re: MÓJ 5 latek. IP: *.internetia.net.pl 28.02.13, 19:16
        dziękuje za rady,co do grania,godzina dziennie,wiem,że on nie wie ile czasu to trwa,ale nastawiam mu budzik i kiedy dzwoni koniec gry.dzisiaj było ok,odebrałam go z przedszkola,zjadl obiad pokolorował troche i pozwoliłam mu zagrac,był spokój.
        Zabrałam go do babci na troche,oczywiscie nad babcia dominował,kazał kolorowac i to w jakich kolorach decydował.Jak mielismy wracac byla próba wymuszenia,placz,że chce zostac.W Miedzyczasie dowiedzial sie, ze jutro kolega do niego nie przyjdzie i oczywiscie moja wina.jAK TYLKO WSIADL DO AUTA Z KRZYKIEM ODRAZU MU PRZESZŁO.Tlumacze mu spokojnie nie dziala nie słucha,wszystko jest nie.Tylko weszlismy do domu,siedziala ciotka i zrobil sie problem bo powedziala ze ma kolorowy samolt a on mial fioletowy i znowu mial powod do kłotni.Kazałm mu isc do pokoju bo brzydko sie zachowuje,wszyscy w domu maja dosc jego kłotni,wtaca sie w kazde zdanie z czego robi problem.Oczywiscie mnie nie posłuchał i do pokoju nie poszedł?Co w takiej sytuacji robic ????Gre schowałam i juz nie zamierzam jej wyciagnac przez najblizsze dni.Co robic kiedy tłumaczenia nic nie dają???jestem naprawdę zmeczona jego zachowaniem.Ryczec mi sie chce,gdzie z nim nie pojde z kazdym sie kłoci,ojciec pracuje od 5 raano do wieczora samego,jest mic iezko,bo nie potrafie dotrzec do własnego dziecka :(
        • mskaiq Re: MÓJ 5 latek. 28.02.13, 21:48
          Rozumiem, że on nie słucha ale czy Ty jesteś w stanie wysłuchać jego ? On też
          chciałby mieć coś do powiedzenia.
          Kiedy Ty nie jesteś w stanie usłyszeć jego to jemu trudno jest usłyszeć Ciebie.
          Czy nie uważasz, że on kopiuje Twoje zachowania w stosunku do niego i
          odpowiada Ci tym samym.
          Czy Ty siE zgodzisz na cokolwiek co on by chciał, czy jest jakieś miejsce do
          negocjacji ?
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: ulunia_dominczek Re: MÓJ 5 latek. IP: *.internetia.net.pl 01.03.13, 09:34
            oczywiscie,że sie godzę i słucham ale tylko wtedy gdy mowi spokojnie,a to rzadko się zdarza,przeważnie mowi ze złoscią.Nic nie da mu sie wytłumaczyc.Jak chciał zostac u babci na noc to ryk był nie samowity i nie docierało nic,że jutro trzeba wstac do przedszkola,bo przedszkole jest głupie.Zostaniesz w sobote,jak bedzie wolne,nie.Przestalam tłumaczyc i po 2 minutach siedzial w aucie cicho.On jak sobie cos ubzdura to koniec,nikt do niego nie przemówi i nie wytłumaczy.Dzisiaj rano znowu była awantura,ubrał sie,przygotowal auto do przedszkola,jak juz przyszło do wyjscia Nie pojde,nie chce,wlazł mi pod stól i ze nie wydzie.Musialam go sama wyciagnac.Kiedys dla żąrtów np.jak bylo przebieranie w piżamę liczylam do pieciu i sie przebierał,teraz mowic ładnie co powiem ma w nosie i prowokuje kłotnie.Kłoci sie z każdym ciotka,babcia,dziadkiem.Ciotka ma synka 8 miesiecy,mowi do mojego zobacz Wiktorek juz siedzi sam,Moj na to i co z tego,etam.Ubrała go kedys w body zrózowym znaczkiem,to na nia nawrzeszczał,że robiz niego dziewczyne,że nie potrai go wychowywac.Z boku to nawet jest śmieszne,ale on tak ciagle.Ma jednego prawie 3 letniego kuzyna i go nie lubi,zawsze mowi BO ON JEST MAŁY I GLUPI,NIE UMIE SIE BAWIC ITD.
            Powedzcie co robic kiedy własnie czepia sie kazdego słowa i robi awantury.Kiedy mowie spokojnie idz na gore do pokoju skoro ci sie nie podoba,a on nic,ma to w nosie?przeciez nie bede sie z nim szarpała a po dobroci nie pojdzie??Jestem juz załamana.Czasami jak mowie do niego zatyka uszy,mowie nie rob tak,mamy trzeba słuchac,dalej swoje.
            • Gość: domza2 Re: MÓJ 5 latek. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.03.13, 10:09
              Zdecydowanie powinnaś zrewidować swoje wymagania, dowiedzieć się czegoś o rozwoju dzieci. Pięciolatka ma interesować jak niemowlę siedzi? No, proszę Cię. Nie może powiedzieć, że kolor różowy mają dziewczyny? Czy on w ogóle może coś powiedzieć od siebie??? Oto jest pytanie.
              Dziecko Ciebie nie słucha, bo go nie rozumiesz. Nie próbujesz się dowiedzieć, ustalić, domyślić, dlaczego wchodzi pod stół przed wyjściem do przedszkola, tylko go stamtąd wyciągasz. Za mało myślenia o tym DLACZEGO? Analizowania przyczyn, rozmów z dzieckiem.
              Poza tym, nie rozumiem, dlaczego nie słuchasz dziecka , gdy mówi ze złością. Rozumiem, że trudno się porozumieć, gdy dziecko wrzeszczy i tego trzeba uczyć, najpierw pomóć mu się uspokoić, potem porozmawiać. Ale co znaczy mówienie ze złością? Wtedy nie mamy już prawa mówić? A co jeśli on jest permanetnie zły i tylko tak może się komunikować. Ty jesteś wobec niego cierpliwa, uśmiechnięta, otwarta? Czy wciąż zła? A gdy mówisz do niego ze złością, bijesz go to chciałabyś , aby Cię słuchał. Niestety, podobnie jak poprzednicy widzę wyraźnie, jak dziecko powiela Twoje zachowanie. Pora się zmienić, a potem wymagać zmian od dziecka. niestety
            • mskaiq Re: MÓJ 5 latek. 01.03.13, 10:36
              Kiedy dziecko nigdy nie ma racji, zawsze robi coś źle i jest pouczane to wtedy
              ono również przejmuje ten styl zachowania i wtedy zawsze jest coś mu nie
              odpowiada u innych.
              Stąd jego krytyka wszystkiego i wszystkich wokół.
              Kiedy mówi ze złością powiedz mu, że jest zły. On nawet nie wie, że jest zły,
              powiedzenie tego pomoże mu to zobaczyć.
              Poczekaj też na to aby przeżył złość, uspokoił się i dopiero z nim rozmawiaj.
              Kiedy ktoś jest zły to wtedy nie słucha.
              Kiedy rozmawiasz z nim prowadź z nim dialog, zamiast mówić co ma robić.
              Kiedy mówisz co ma robić dominujesz, kontrolujesz i w taki sposób uczysz
              go tego samego. Gdy bierzesz pod uwagę co on mówi to uczysz go aby
              brał pod uwagę co Ty mówisz.
              Bardzo wiele mozesz zmienić w jego zachowaniu kiedy zmienisz swoje działania
              w stosunku do niego.
              Pozdrawiam serdecznie.

              • Gość: ulunia_dominczek Re: MÓJ 5 latek. IP: *.internetia.net.pl 01.03.13, 14:55
                DZIĘKUJE ZA SZCZEROSC.Ale powiem,że nie jestem jakas matka wiele wymagajaca,nakazujaca itd.Ale to jest bardzo trudne dziecko.Taki mały pesymista,wszystko widzi w czarnych barwach,wszystko jest żle nie tak.Nierozumiem jak tak małe dziecko moze miec problem do kazdego,we wszystko sie wtracac?Moze i moja wina.
                Nie wim co myślec,chodze z nim do neurologopedy od 2 lat.Pani twierdzi,że konsekwencji mu trzeba,własnie wyznaczanie granic.Nigdy tego robic nie musiałam bo nie było potrzeby.Od jakiegos czasu robil wojny o mycie zebow po dobranocce,to zrobilam mu mycie przed bajka i nie ma problemu. A co do przedszkola,rozmowa nic nie daje.Nie krzycze na niego bo chce bo mis ie tak podoba,czasami sie poprostu nie da,potem jest mi samej przykro,że jestem tak bezsilna i na niego nawrzeszczałam.Dzisiaj go odebralam,w aucie było ok,rozmawialismy sobie.Póżniej nie mógl znalezc pisaka czarnego zaczął znowu mnie obwiniac,bo ty nie zabrałas od babci.Tłumacze mu to sa twoje rzeczy musisz sam ich pilnowac,mama moze ci pomoc ale pamietac też musisz.Nie,moja wina i koniec.Pisak był w ksiazce....
                • Gość: domza2 Re: MÓJ 5 latek. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.03.13, 15:08
                  Hej, ale chodzi nie o TŁUMACZENIE a o rozmowę. To są dwie zupełnie inne rzeczy. W pierwszym przypadku chodzi o skuteczność - o to, by wreszcie przyjął Twój punkt widzenia i zrobił tak, jak wymagasz/każesz. W drugim chodzi o zrozumienie jego punktu widzenia, jego potrzeb, jego motywów. Tylko tak możesz dotrzeć do dziecka. To co piszesz o nim, że taki trudny to wszystko wskazuje na to, że TYLKO w nim upatrujesz trudności. Tymczasem on i ty to jest relacja, którą tworzycie oboje. Ty tam masz sporo do zrobienia. Nie tłumaczeniem, ale rozmową. Rozmową nie nakierowaną na to, by zrozumiał, że mama chce to i to, ale na zrozumienie JEGO świata. Gdy uda Ci się dotrzeć do jego świata to zrozumiesz dlaczego on tak się zachowuje. W tej chwili jego zachowanie wskazuje na to, że jest niezrozumiały, czuje się traktowany niesprawiedliwie, oskarżany. To wieczne poszukiwanie winowajcy wskazuje na lek przed przyznaniem się do najmniejszych przewinień, przed wzięciem odpowiedzialności za siebie - czy mu na to kiedykolwiek pozwalałaś, czy jedynie kierowałaś? (ma siedzieć jak człowiek, ma robić to i to). Rozwiązywanie problemów z dzieckiem trzeba zacząć od zajrzenia wgłąb siebie. pozdr
                • angazetka Re: MÓJ 5 latek. 01.03.13, 15:38
                  > Ale powiem,że nie jestem jakas matka wiele wymagajaca,nak
                  > azujaca itd.Ale to jest bardzo trudne dziecko.

                  Ręce opadają. Ty wrzeszczysz, bijesz, wymagasz posłuchu, nie interesujesz się uczuciami dziecka, ale to ONO jest bardzo trudne.
                  • Gość: ulunia_dominczek Re: MÓJ 5 latek. IP: *.internetia.net.pl 01.03.13, 19:53
                    Podam przykład co było popołudniu.ogładal sobie bajeczke wszytko ok,prosił mamo moge ciasteczko,mama tak.Mowie mu bo bajce pojedziemy gdzies na spacer jest ładna pogoda plus musze cos załatwic,jest ok.bajki koniec prosi o jeszcze jedna 10 minutow,wiec jak ok.Bajka sie konczy mamy sie ubrac on do kolorowanki,mowie zrobisz pozniej mielismy jechac.Na to on wrzask,rzucil poduszkami i mowi,że nie podniesie,histeria.I Znowu robi awanture bo ja mu spodnie czyste dalam i powidzilamz zeby ubral.Rzucil nimi rozkazuje mi podniesc.Nie piszcie mi,że ja tak robie i to ode mnie,bo nie robie tak.Starałam sie jak mogłam a teraz jestem klebkiem nerwow.On na wszystko reaguje agresywnie.dO TEGO JEST STRASZNYM WIERCIPIETA 5 MINUT NIE USIEDZI,CIAGLE SIE WIERCI,PODSKAKUJE.NIE USIADZIE NORMALNIE.BOJE SIE,ŻE TO WSZYSTKO TO NIE BŁEDY WYCHOWAWCZE A NADPOBUDLIWOSC.CZY WASZE 5 LATKI TEZ SA TAK RUCHLIWE ?
                    • basca_basca Re: MÓJ 5 latek. 01.03.13, 20:31
                      IMO po pierwsze ty potrzebujesz pomocy. Czy masz czas na własny odpoczynek? Wyjście do kina, jakiś sport czy coś co cię relaksuje? Może spotkanie z przyjaciółmi? Wino w kawiarni? Wizyta u psychoterapeuty, gdzie będziesz mogła odzyskać spokój ducha?
                      Co do syna to możesz wybrać się na diagnozę SI albo do poradni psychologiczo-pedagogicznej. Może syn jest wrażliwy na bodźce zewnętrzne i odreagowuje.
                      Na razie uporządkowałabym plan dnia chłopcu. Stałe pory dla określonych zadań. Wskazane byłoby ograniczenie komputera i tv, ale jeśli cię to przerasta to zostaw na później.
                    • Gość: domza2 Re: MÓJ 5 latek. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.03.13, 10:35
                      Zamiast mówić "mieliśmy jechać" przypominasz, co ciekawego stanie się tam, gdzie macie pójść. Nakreślasz ciekawy plan, pytasz, co może wziąć ze sobą na tę wyprawę, jednym słowem odwracasz uwagę dziecka od tego, czym akurat się zainteresowało (kolorowanka) na coś innego, bez mówienia "musisz, trzeba", bez stawiania sprawy na ostrzu noża. Dajesz mu tyle czasu , ile trzeba na spokojne ubranie się, wyjście, bez popędzania. gdy się uda, chwalisz, możesz też wymyślić jakąś fajną nagrodę (czy próbowałaś nagradzania?) . Chwalisz mówiąc, gdy już wyjdziecie "popatrz jak szybko i sprawnie udało nam się wyjść, to fajnie, prawda? Ciekawe, czy kolejnym razem też Ci się tak uda. Ja myślę, że tak, bo zrobiłeś to naprawdę sprytnie/szybko/sprawnie. To dlatego, że zawsze robisz wszystko szybko. A może następnym razem mi uda się wygrać z Tobą w ubieraniu się/wychodzeniu na czas?" Czyli zwykłe czynności, nielubiane przez dziecko zamieniasz w zabawę/frajdę/przyjemność, chwaląc i wypunktowując pozytywy. Ale musisz chcieć ZOBACZYĆ te pozytyw i uwierzyć, że Twój synek jest fajny. A tego faktycznie nie ma. Tutaj jest pies pogrzebany, Ty nie widzisz "fajności" chłopaka. On o tym też wie. Zachowuje się jak dziecko, które nie jest szczęśliwe. Czuje się zmuszany do wszystkiego, dlatego wszystko budzi w nim opór. Faktycznie Tobie też proponowałabym nabranie dystansu poprzez odpoczynek, relaks.
                      • Gość: domza2 Re: MÓJ 5 latek. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.03.13, 10:45
                        I jeszcze -to, co opisujesz to normalne zachowania. Dziecko zakończy jedną czynność, zabiera się za następną, niejako "nie pamiętając" o wcześniejszych ustaleniach. Też tak mam. Moja córka jest mała 3 lata 8 msc, ale bardzo żywa i zawsze czymś zainteresowana. Wstaje rano już ma pomysł , co chce robić. Żebym mogła odciągnąć ją od tego, czym się zajęła muszę być czujna (ważny jest dobry moment, pilnowanie i wejście akurat, gdy zakończy daną czynność i nie zdąży zaangażować się w kolejną). Gdy ją budzę nie mówię "wstawaj, pora wstawać", ale angażuję jakąś zabawę. Dziecko wstaje chętnie i w dobrym humorze. Potem mówię, że za 5 minut przyjdę ją ubrać. Gdy wracam, zachęcam do ubrania się na czas, jak najszybciej, na wyścigi lub ubieram ją zadając jakieś zagadki. W sumie wyjście do przedszkola zajmuje nam od obudzenia córki do wyjścia ok. 20 minut. Ale muszę mieć jakieś pomysły, np. że trzeba odskrobać auto i potrzebuję jej pomocy. Jaką wybierze , sobie skrobaczkę, czerwoną czy tę małą, zieloną? Ubierając buty znów pytam, czy będzie skrobała szyby czy tylko światła auta . I ciekawe, czy na lodzie dzisiaj można się poślizgnąć. Trzeba to sprawdzić. Dziecko wychodzi z domu, jakby to była super zabawa. Gdybym stanęła nad nią obudziła ją słowami "trzeba wstawiać", potem "pora się ubierać" itd. a to wszystko jeszcze z naciskiem, zniecierpliwieniem i popędzaniem to miałabym co rano bunt , histerię i awanturę jak Ty. Wchodzę w świat dziecka i niejako patrzę na niego jej oczami, co może być ciekawe, pasjonujące, fajne dla niej. I to działa najlepiej , u nas. Ale poza tym uwielbiam córkę, widzę u niej masę pozytywów, jestem z niej dumna. To dobra relacja, ona to czuje. Dlatego bardzo rzadko się buntuje. Nawet, gdy czegoś bardzo chce, umiemy się dogadać. Ta dobra relacja to podstawa. Z niej wypływa cała reszta. powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja