4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice

04.03.13, 15:52
Jak umiejętnie postępować, żeby coś wyegzekwować, tak by nie zostało to poczytane przez dziecko jako szantaż.

Córka – lat prawie 4, raczej z tych “walecznych”.
Myślę, że chcę egzekwować od niej absolutne minimum – posprzątanie pokoju w stopniu choćby minimalnym, rozebranie się do kąpieli, otworzenie paszczy do wymycia zębów, pozwolenie na pomoc w ubraniu tej części garderoby z którymi sobie nie radzi, wsadzenie do wanny, zaprzestanie humorów lub cyrków np. na lodowisku, w restauracji (lubi chodzić). Wydawało mi się, że informacja o konsekwencjach, była słuszną drogą, czyli jeżeli: nie zaczniesz sprzątać, to wszystko wyląduje w worku na śmieci, jeżeli nie otworzysz buzi, to pójdziesz spać z brudnymi zębami i będziesz miała dziury w zębach, jeżeli się nie ubierzesz/nie pozwolisz sobie pomóc będę musiała wyprowadzić Cię z domu np. bez butów, bo już jestem spóźniona do pracy, jeżeli nie wejdziesz do wanny do pójdziesz spać brudna (wtedy za chwilę jest cyrk, bo ona nie chce być brudna i mam ją kąpać) albo wsadzę cię bez dyskusji do tej wanny (wtedy jest wyrywanie się); jeżeli się nie uspokoisz ze swoimi humorami i jękami, to wychodzimy z lodowiska/restauracji.
Teraz zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości: 1. moje ostrzeżenia są coraz częstsze ze względu na brak współpracy ze strony córki oraz jej częsty upór dla samej idei 2. nie widzę pozytywnych rezultatów. Jestem raczej jak zdarta płyta a w weekendy dochodzi do tego, że zrzędzimy zbyt często na jedną nutę z mężem... a córka i tak sobie, przegina do momentu rozkręcenia się domowej rewolucji (czyli próby wyegzekwowania przez nas tego przed czym ją ostrzegaliśmy).

Do tego zaczęła stosować podobne taktyki wobec nas: “jak nie......., to nie zaproszę Cię na moje urodziny/nie dam Ci niespodzianki a tacie dam itd”. Dało mi to sygnał, że być może córka odbiera nasze uświadamianie jej o konsekwencjach jako szantaż i teraz próbuje nas podobnie traktować.

No i pytanie co robić, jak postępować, jak ostrzegać przed konsekwencjami pewnych zachowań i mądrze egzekwować podstawowe rzeczy bez awantur
    • verdana Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 16:48
      Dziecko ma cztery lata. Nie potrzebuje straszenia karami, tylko rzeczowego komunikatu "Masz otworzyć buzię i już, zęby się myje", wsadzenia do wanny, chce czy nie, rozebrania do kąpieli. Ale bez przesady. Ma prawo miec humory, nie musi zawsze zachowywać się idealnie. Może czasem pojęczeć. Ma prawo próbować ubierać sie sama, a jeśli nie ma czasu, to trzeba albo wstawać wczesniej, albo przeprosić, ze dziś nie moze sama włożyć skarpetek.
      Radzę więcej poczucia humoru, zdecydowania (co z tego, ze się wyrywa, gdy wsadzasz do wanny?), i ajednoczesnie więcej luzu. I na pewno nie szantazowanie dziecka, bo rzeczywiście to własnie robicie - szantaz na zmianę z przynudzaniem.
    • mskaiq Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 17:02
      Myślisz, że ona stosuje podobną taktykę ? A może ona się nauczyła czegoś od
      Ciebie ? Może pokazała Ci drogę co powinnaś zrobić aby się czegoś nauczyła
      od Ciebie.
      Najlepsze wyniki w uczeniu według mnie są wtedy gdy uczy się bez uczenia.
      Cała sztuka polega na tym żeby nie narzucać, dominować, kontrolować, czy
      używać przemocy.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • e-kasia27 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 17:02
      magluu napisała:

      >
      > Do tego zaczęła stosować podobne taktyki wobec nas: “jak nie......., to n
      > ie zaproszę Cię na moje urodziny/nie dam Ci niespodzianki a tacie dam itd”
      > ;. Dało mi to sygnał, że być może córka odbiera nasze uświadamianie jej o konse
      > kwencjach jako szantaż i teraz próbuje nas podobnie traktować.
      >


      Aż się samo ciśnie, aby napisać:

      "Jaką żeście mnie stworzyli, matulu, taką mnie macie."



      > No i pytanie co robić, jak postępować, jak ostrzegać przed konsekwencjami pewny
      > ch zachowań i mądrze egzekwować podstawowe rzeczy bez awantur

      Przestań egzekwować, a zacznij z dzieckiem rozmawiać i go prosić, tak, jakbyś rozmawiała i prosiła o coś każdego normalnego, rozumnego człowieka.

      Czy mężowi, też mówisz, że wyrzucisz mu jego "zabawki", jak ich natychmiast nie posprząta??

      Jak widać z Twojego opisu masz inteligentne dziecko, więc czemu traktujesz ją jak debila, od którego trzeba wszystko wyegzekwować?

      Przestań straszyć dziecko, że pójdzie spać z brudnymi zębami i zrobią mu się dziury, zamiast tego zapytaj, kiedy ma zamiar umyć zęby, teraz, czy po dobranocce?
      A jak w ogóle nie będzie chciała umyć, to nie naciskaj, powiedz: to nie myj, jak nie chcesz i skończ sprawę. Najdalej po trzech dniach sama upomni się o mycie, a jak nie to zapytaj mimochodem: Może byś dzisiaj wreszcie zęby umyła, bo masz takie żółte i oblepione.

      Na początku na pewno będzie Ci trudno, bo cztery lata despotycznych rządów narobiły sporo zamieszania, i gdy zmienisz taktykę, dziecko będzie zdezorientowane i nie będzie wiedziało, co się nagle stało, więc początkowo może w ogóle niczego nie chcieć robić, ale to szybko minie, gdy zobaczy, że ma więcej swobody i może sama podejmować decyzje, a nie wszystko robić na rozkaz, wtedy, gdy Ty tego chcesz.
      • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 18:03
        Bardzo dziękuje za wszystkie komentarze.

        e-kasiu 27 - akurat w tym przypadku, mówienie o "czterech latach despotycznych rządów" i traktowanie dziecka jak debila jest grubą przesadą, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością i jest krzywdzące. Jak sie okazuje jednak nie nawykłam do tak szybkiego podsumowywania. Ale ok, mam świadomość tego, że nie zawsze udaje się w jednym poście przedstawić całokształt problemu.

        Uznałam, że tytułem wstępu nie muszę opisywać, że z dzieckiem rozmawiamy, tłumaczymy, szanujemy je, stawiamy wymagania dostosowane do wieku. Uznałam też, że nie muszę doprecyzowywać tego, że daję córce wybór żeby miała wpływ na rzeczywistość, że nie jestem konsekwentna zawsze i za wszelką cenę. Tak naprawdę wymagam od niej niewiele. To są proste rzeczy. I jestem zmęczona notorycznymi bojami o rozebranie się do kąpieli, czy chociażby krótkiego przemycia jej, jezeli nie ma ochoty na siedzenie w wannie. To samo dotyczy ubierania. Myślałam, że jak będę w sytuacji podbramkowej informować, jakie będą konsekwencje, to układ będzie klarowny.
        Okazuje się jednak, że to sie nie do końca sprawdza.



        • verdana Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 18:08
          Bo z dzieckiem trzeba rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać konsekwencje - do czasu. Są sytuacje, gdy dziecko powinno dostać krótki, zołnierski komunikat, co ma zrobić i tyle. Bo ono już doskonale wie, dlaczego ma zrobić, straszenie karą jest zwykłym szantazem, tłumaczenie, zę jak nie zrobi, to ją spotka coś złego - moralizatorstwem i przynusdzaniem w dodatku niezbyt zgodnym z pradą. Juz Korczak pisał, ze idiotyzmem jest tłumaczenie dziecku, ze jak zje coś brudnymi rękami czy pokryjomu, to je brzuszek rozboli - bo zazwyczaj nie rozboli i dziecko szybko widzi, zę rodzice mówią, aby mówić.
          Problem z tym, zę dobra ideę, że dzieku trzeba tłumaczyć, a nie wymagać "bo tak", doprowadza sie do granic absurdu, kiedy tłumaczy sie dziecku wszystko to, o czym juz dobrze wie, zamiast zwyczajnie wymagać - albo odpuścić.
          • mruwa9 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 23:10
            dokladnie tak, jak pisze verdana.
            Dodam jeszcze: wpadasz ze skrajnosci w skrajnosc: czasem traktujesz dziecko po partnersku, tlumaczysz, negocjujesz, tam, gdzie nie ma miejsca na tlumaczenia i negocjacje, tylko jest miejsce na krotkie, zolnierskie komunikaty. Ptem czara cierpliwosci sie rzelewa i stajesz sie zandarmem.
            Jestes rodzicem.Nie partnerem corki. Czasem, z racji swojej rodzicielskiej pozycji po prostu wiesz lepiej, co nalezy zrobic i powinnas z tej wiedzy skorzystac.
            Nie wolno bac sie wlasnego dziecka. Za to czasem po prostu trzeba okazac wiecej zdecydowania i nie dawac sie wciagac w dyskusje w sytuacjach, ktore dyskusji nie podlegaja. Jednoczesnie stawiajac dziecku wymagania adekwatne do wieku i mozliwosci. Ja nie znam czterolatka, ktory porafi posprzatac swoj pokoj. Tu warto, po pierwsze zredukowac do minimum ilosc przedmiotow oraz zabawek, ktore przyczyniaja sie do powstawania balaganu (u nas dzialal system polek wysoko, pod sufitem, zabawki na polkach, widoczne, ale poza zasiegiem rak dziecka. Dostepne dwie-trzy zabawki. Jesli dziecko chce cos z gory, to na drodze wymiany zabawek z dolu. Nie dokladamy nowych, tylko wymieniamy. Dzieki temu szybko i latwo da sie przywrocic porzadek, jednoczesnie dziecko ma sie okazje stesknic za starymi zabawkami, ktore dzieki temu przezywaja druga/trzecia/czwarta mlodosc.
            I ze sprzataniem nie zostawiac dziecka samego.
            • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 00:00
              też odnoszę wrażenie, że popadam ze skrajności w skrajność - właśnie wtedy, gdy moje ugodowe próby egzekwowania podstawowych rzeczy nie działaja. wtedy moja bezradność i frustracja z tym związana biorą górę. I jak to trafnie ujęłaś staję się żandarmem.

              Nie boję się wlasnego dziecka, nie boje się okazywać mu zdecydowania. Ale co ja mam konkretnie zrobić/powiedzieć, gdy wołam corke do kąpania i rozbierania się, a ona mnie nie slucha wcale. Po czym jak ją przyprowadzę do tej łazienki i próbuję rozebrać, to ona wpada we wściekłość, próbuje się ze mna siłować, wyrywać, uciekać i zaczyna swoje histerie?
              • e-kasia27 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 00:35
                magluu napisała:

                > Ale co ja
                > mam konkretnie zrobić/powiedzieć, gdy wołam corke do kąpania i rozbierania się
                > , a ona mnie nie slucha wcale. Po czym jak ją przyprowadzę do tej łazienki i pr
                > óbuję rozebrać, to ona wpada we wściekłość, próbuje się ze mna siłować, wyrywać
                > , uciekać i zaczyna swoje histerie?


                To, co piszesz jest niesłychanie dziwne.
                Wszystkie dzieciaki, jakie kiedykolwiek znałam, zawsze były chętne do kapania, chciały godzinami siedzieć w wannie, a Twoja tego nie lubi?
                Dlaczego?

                Nie wołaj dziecka do kąpania i rozbierania.
                Pozwól jej samej zdecydować, że się chce wykąpać, a nie nakazuj kąpania, bo wszystko, co się robi na rozkaz i z nakazu przestaje być przyjemnością.
                Na godzinę przed kąpaniem zapytaj: kąpiesz się teraz, czy za pól godziny?
                Za 10 minut kolejne pytanie: czy mam już nalewać wodę?
                Za następne 5 min kolejne: a co dzisiaj zabierzesz do kąpania?
                ...Może zrobimy papierowe łódeczki przed kąpaniem?...
                ...Wlać płyn, żeby była piana, czy nie?...

                Kąpiel ma być dla dziecka przyjemnością, a nie nakazem, który musi wypełnić.
                Jeśli będzie nakazem, to zawsze będzie z Tobą walczyć, o to, aby tego nie robić.
                Jeśli kąpiel będzie zabawą, to sama będzie chciała, jak najszybciej wejść do wanny.
                Przecież dzieciaki uwielbiają chlapać się w wodzie.



                • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 08:44
                  Być może to jest dziwne z perspektywy mamy dziecka lubiącego zabawy wodą. Moja córka już jako niemowlę nie lubiła kąpieli. Owszem, jak już wejdzie do wanny pełnej wody i zabawek, to dobrze się tam czuje, ale żeby do tej wanny weszła ...

                  Wszystkie posty dokładnie czytam. Za każdy jestem wdzięczna, bo pozwalają mi z innej perspektywy spojrzeć na problem
                  • deszcz.ryb Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 09:21
                    A może zamiast kąpieli lepszy byłby błyskawiczny prysznic? Wstawiasz dziecko do wanny, polewasz wodą, mydlisz, spłukujesz i po minucie koniec? Może to by jej bardziej odpowiadało?
                  • joshima Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 15:55
                    Bo pewnie wcale nie chodzi o kąpiel ale o to w jaki sposób jej nakazujesz co ma robić.
                  • panitiktak Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 06.03.13, 09:38
                    Nie do końca sie zgadzam, że zawsze nalezy tylko rozmawiać i rozmawiac i mówić i tłumaczyć. W pewnym momencie trzeba stanowczo postawić sprawe - ciągłe negocjacje uczą dziecko że jest dla nas partnerem - a nie jest. Mam 4-latka - w zasadzie kazde polecenie musze powtarzac kilka razy - nigdy nie reaguje natychmiast, udaje ze nie słyszy i dopiero jak mówię mu o ewentualnych konsekwencjach (nie odpowiada co chce na kolacje wiec mówie mu ze dziś nie je i może iść myc zeby) - wtedy juz słyszy i robi co nalezy. Może to troche inna sytuacja, ale generalnie chodzi mi o to, zeby nie straszyc dziecka ale pokazywać mu w zdecydowany sposób konsekwencje jego zachowań. Ciągłe straszenie nie da efektów - bo czy zawsze realizujemy nasze groźby? A czy ciągłe karanie ma sens? Dziecko nauczy sie, że ma robic co chcemy kiedy grozi mu kara, a gdy jest w innym srodowisku to i tak zrobi co zechce bo nie ma niebezpieczeństwa kary. Dziecko powinno miec nawyk pewnych rzeczy, nad innymi trzeba pracować, a sa tez takie które dziecko zawsze będzie robiło po swojemu i trzeba mu na te sfere wolności pozowlić. Ważna jest świadomośc co nalezy bezwzględnie egzekwować a o czym moze decydować dziecko. Konsekwencja jest bardzo trudną sprawą, czasem jestem zmęczona, zniecierpliwiona i zwyczajnie brakuje mi siły na rozmowy i uprzedzanie o konsekewncjach. Mój 4-latek czasem tak mnie wkurza - zawsze, ale to zawsze udaje ze nie słyszy poleceń... Czasem wystarczy rozmowa, niekiedy stanowcze "masz to zrobic i prosze nie dyskutować", a czasem pomaga tylko grożba kary... A jezeli jest kara to jest egzekwowana (np. dzień bez bajek w tv). Choć ja nie lubię kar, bo uważam ze nie przynoszą skutku - mój mały jak slyszy jak moze być kara to sobie kalkuluje co jest dla niego bardzie korzystne - zrobienie co chce i kara czy posłuchanie nas.... Zatem to tez niezła sztuka...
                    Powodzenia
                • Gość: anku1982 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: 153.19.105.* 05.03.13, 08:48
                  a jak wygląda Wasza kąpiel? Ile jest zabawy w kąpieli? U nas 2 minuty to kąpiel/mycie, a 10 minut to zabawa i syn wychodzi w 99 % przypadków zadowolony. Czasem nie chce się kąpać od razu, coś musi ustawić, "załatwić", ale też zapowiadam mu dużo wcześniej (np. 15-20 minut) że będzie się kąpał, informuję że już nalewam wody, pytam co chce wziąć do kąpieli. Jak nie chce nadal przyjść mówię, że ja już idę i czekam na niego, zazwyczaj przychodzi. Ale jak widzę że jest za późno, a on już jest zmęczony, myjemy tylko pupę i nie kapie się wcale, ale następnego dnia robię wszystko wcześniej.
                  • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 09:28
                    jak wygląda kąpiel?
                    samo mycie trwa z niecałą minutę, chyba że myjemy włosy (staram się jak najrzadziej). reszta to zabawa do woli w zasadzie. najczęściej jest prysznic, bo córka rzadko chce się kąpać, albo zwykłe wymycie rąk i pupy (czasami nawet pod zlewem, gdy nie chce wejść do wanny).
                    nie wiem w czym jest problem, gdzie jest popełniany błąd?
                    • Gość: nieleon Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.lte.plus.pl 05.03.13, 10:08
                      Wtrącę się w ten ciekawy wątek, bo przerabiam dokładnie to samo z moim czterolatkiem. Kąpiel to tylko jedna z sytuacji, gdzie dziewczynka nie chce współpracować, bo przecież nie chce też w wielu innych, więc nie dopatrywałabym się problemów z samą kąpielą. Mój synek uwielbia długo siedzieć w wannie, ale zagonić go do tej wanny jest strasznie trudno, chyba że akurat kupię nową pianę o jakimśtam zapachu. Wtedy rozbiera się w sekundę i woła z wanny, że on już napuszcza wody :)
                      Ubieranie do przedszkola - u nas zadziałało (niestety) nastawienie dla wszystkich budzika 15 minut wcześniej, a następnie stara jak świat zabawa: "Ciekawe, czy dasz radę włożyć koszulkę, zanim policzę do 5". Sama jestem zdziwiona, ale jak na razie od kilku dni to działa, zaczął ubierać się błyskawicznie. Jednak jak tak patrzę w szatni w przedszkolu, to prawie wszystkie dzieci w tym wieku mają jakiś problem z koncentracją na nudnej czynności ubierania się. Wygląda to tak, że ręce zakładają buty, głowa patrzy na kolegę, a buzia opowiada, co było dzisiaj w przedszkolu. I tak mają wszyscy. A rodzic siedzi z boku i kwęka:"No rusz się, bo mi gorąco, no skup się" itp. Nie wiem jak ciebie, ale mnie zawsze pociesza, że inni mają również ciężko.
                      To samo ze sprzątaniem - nie ma bata, żeby POSPRZĄTAŁ pokój, ale moim zdaniem takie dziecko nie jest w stanie tego zrobić. My wyznaczamy jedną czynność, np. "ty zbieraj auta do TEGO pudełka, a ja pozbieram lego". Oczywiście w trakcie zbierania autek zaczyna się jeżdżenie autkiem, oglądanie kółek autka, poszukiwanie zaginionego rok temu autka itp., więc co jakiś czas jak zdarta płyta powtarzam, że on dzisiaj zbiera autka, a ja zbieram coś innego, podsuwam mu pudełko. Chodzi raczej o to, żeby wziął jakikolwiek udział w sprzątaniu, miał poczucie, że to zrobił i uczył się tego, niż rzeczywiście posprzątał.
                      No i jeszcze ostrzeganie, że za 5 minut wydarzy się ta nielubiana, nudna czynność - ale to już chyba wcześniej było pisane, wszyscy wiedzą o co chodzi. "Zaraz przynoszę obiad, przerwa w rysowaniu" na przykład. Oczywiście rozlega się wielkie nieeeeeeee, ale ma przynajmniej chwilę na pogodzenie się z tą straszną rzeczywistością.
                      A co do dawania wyboru co chwila - wolisz płyn taki czy taki, wolisz kanapkę z tym czy owym i tak przez cały dzień, to ja bym osobiście oszalała. Bez przesady, jasne, że jeśli stoją na wannie dwa płyny i nie robi mi to różnicy, to spytam, który mam wlać, ale też bez przesady z tym decydowaniem o wszystkim i tłumaczeniem każdej swojej decyzji. Czasem na kolację jest jajko, a czasem coś na mleku, bo tak i koniec, nie będę tłumaczyć, co zawiera żółtko jajka i jak miłe składniki kryje w sobie zupa mleczna, chyba, że akurat taki temat mamy na tapecie.
                      • kasik_85 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 07.03.13, 20:32
                        nieleon kocham Cię za ten post! Moim zdaniem to też jest po prostu przypadłość tego wieku i już.
                    • Gość: basca Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.13, 10:58
                      A próbujesz zabawą zachęcić do pójścia do łazienki? Z poczuciem humoru i dystansem do siebie jako poważnego rodzica? Tak by widać było twoje zaangażowanie i emocje (nawet przerysowane) w zabawie, a nie nudę i sceptycyzm.
                      U nas, gdy my zamieniamy nieprzyjemną sytuacje w jakaś emocjonującą zabawę - dziecko inaczej patrzy na sprawę. I bardzo często (choć nie zawsze) pomaga takie podejście.
                      Takim "sposobem" który co jakiś czas działa są wyścigi - kto pierwszy będzie w łazience.
                      Na dzieci działa, kiedy coś się robi tak teatralnie - ale w pozytywnym znaczeniu. Pokazuje przerysowany zachwyt, przerażenie. Kiedy rodzic porzuca swoje zwykłe zachowanie i wciela się w jakąś postać - "pożeracza bakterii". (Na marginesie mam wrażenie, ze panowie w tym świetnie się sprawdzają, może maja większy dystans do siebie?).
                  • Gość: domza2 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.03.13, 09:27
                    Robię identycznie jak anku. Jednak twierdzenie e-kasi, że wszystkie dzieci uwielbiają kąpiel jest ... oczywiście błędnym generalizowaniem. Podobnie jak u atorki wątku u nas też kąpiel jest wcale nie taką uwielbianą sprawą, chociaż postępuję tak jak e-kasia prawi i jak pisze anku. Zabawek do kąpieli córcia ma pełno koło wanny, ciągle tworzymy nowe, kupuję płyny do kąpieli, różne fajne, żeby była atrakcja, ale czasem zwyczajnie nie chce iść. Przyczyn może być wiele. Jak zaczyna chorować, to jej zimno, jak zmęczona, myję tylko rączki, buzię , ręce, pupę wycieram mokrymi chustkami. jak choruje, myję co 2-3 dzień. Jak jest zdrowa to zawsze pytam, kiedy może skończyć swoje czynności. Zwykle obiecuje, że jak skończy to i to, to przyjdzie i trzyma się tego. Trzeba się też wstrzelić w odpowiedni moment, a nie nadchodzić jak burza i kazać się kąpać.
        • joshima Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 19:07
          magluu napisała:

          > Uznałam, że tytułem wstępu nie muszę opisywać, że z dzieckiem rozmawiamy, tłuma
          > czymy, szanujemy je, stawiamy wymagania dostosowane do wieku.
          Wybacz, ale nic w pierwszym poście na to nie wskazywało. Wręcz wyłonił się obraz dokładnie przeciwny. Najlepiej usiądź spokojnie i zastanów się sama czy to nie są tylko Twoje pobożne zyczenia, skoro sama mówisz, że cały weekend z mężem na zmianę ciosacie jej kołki na głowie.
          • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 19:36
            Być może nie wskazywało i byc może wyłonił sie taki a nie inny obraz.

            Do rodzcielstwa nigdy nie podchodzilam bezrefleksyjnie. Dużo uwagi i energii poświęciłam na budowanie prawidłowych i zdrowych relacji. Nie jest na idealnie, bo gdyby było tak świetnie, to nie zakładałabym wątku na forum. To oczywiste.

        • mskaiq Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 21:50
          To bardzo ważne, że widzisz ze taki układ się nie sprawdza, nawet jeśli się szanuje
          się dziecko, daje sie wybór, żeby miała wpływ na rzeczywistość.
          Co powoduje tłumaczenie ? Jakie uczucia budzą się w dziecku ? Jesli zrozumiesz,
          że wywołują złość to zobaczysz dlaczego to co robisz nie działa.
          Kiedy pokazujesz i nie pouczasz, wtedy nie wywołujesz złości i dziecko się uczy.
          Dlatego nauczyła się Twojej taktyki. Nie uczyłaś tego, samo ją zobaczyła a
          ponieważ nikt jej nie mówił, że ma to robić to zaakceptowala.
          Gdy namawiasz, choćby w najbardziej delikatny sposób wywołujesz opór u
          dziecka, który nie dopuszcza tego co uczysz.
          Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: nieleon Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.lte.plus.pl 05.03.13, 10:34
        A propos niemycia zębów przez kilka dni, bo dziecko nie chciało. Podobna sytuacja wystąpiła w mojej rodzinie - mama zaprzestała myć zęby przez jakiś miesiąc, bo dziecko nie chciało. Zaciskało buzię i koniec, więc ona stwierdziła, że nie będzie tego robić na siłę, "sposoby" nie działają, więc poczeka, aż w końcu samo otworzy. No i dorobiło się próchnicy w kilku zębach - w mleczakach to się dzieje błyskawicznie.
        Ja jestem zdania, że jednorazowe odpuszczenie mycia jest ok - jasne, nic się nie stanie, ale oczekiwanie, aż dziecko samo zechce umyć zęby czy pupę może się skończyć chorobą, odparzeniem, zapaleniem czegośtam i tyle, bo myć się niestety trzeba codziennie.
    • joshima Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 19:04
      magluu napisała:

      > Myślę, że chcę egzekwować od niej absolutne minimum – posprzątanie pokoju
      > w stopniu choćby minimalnym,
      Przeceniasz możliwości czterolatki. W najlepszym wypadku moze Ci pomóc sprzątać. A poza tym raczej nie czuje takiej potrzeby.

      > rozebranie się do kąpieli, otworzenie paszczy do
      > wymycia zębów
      Sposobem.

      > pozwolenie na pomoc w ubraniu tej części garderoby z którymi sob
      > ie nie radzi
      A z jakimi sobie nie radzi i dlaczego musisz jej pomagać?

      > wsadzenie do wanny,
      Czterolatka z pomocą może wchodzić sama.

      > zaprzestanie humorów lub cyrków np. na lodowisku, w restauracji (lubi chodzić).
      Tu to trzeba znaleźć rzeczywistą przyczynę a nie nakazywać dziecku, że ma się uspokoić.

      > Wydawało mi się, że informacja o konsekwencj
      > ach, była słuszną drogą, czyli jeżeli: nie zaczniesz sprzątać, to wszystko wylą
      > duje w worku na śmieci
      Bez sensu. Ty byś chciała, żeby Ciebie ktoś w ten sposób mobilizował do sprzątania kiedy Ci się nie chce?

      > jeżeli nie otworzysz buzi, to pójdziesz spać z brudnymi
      > zębami i będziesz miała dziury w zębach
      Mojej córce wystarczyło pokazać zdjęcia próchnicy w internecie.

      > jeżeli się nie ubierzesz/nie pozwolisz sobie pomóc będę musiała wyprowadzić Cię z domu np. bez butów
      To poco kupujesz takie buty, których czterolatek nie potrafi założyć?

      > jeżeli nie wejdziesz do wanny do pójdziesz spać brudna (wte
      > dy za chwilę jest cyrk, bo ona nie chce być brudna i mam ją kąpać) albo wsadzę
      > cię bez dyskusji do tej wanny (wtedy jest wyrywanie się);
      Bardzo prawdopodobne, że kąpiel jest za późno i dziecko jest już zmęczone. Robiabym kąpiel pół godziny a nawet godzinę wcześniej po kąpieli kolacja zęby i spokojne jakieś zajęcia np czytanie.

      > jeżeli się nie uspoko
      > isz ze swoimi humorami i jękami, to wychodzimy z lodowiska/restauracji.
      A ja bym jednak starała się dociec co jest przyczyną jęów, zmęczenie, głód czy inne obiektywne powody.

      > Teraz zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości: 1. moje ostrzeżenia są coraz częs
      > tsze ze względu na brak współpracy ze strony córki
      No cóż. Ja bym próbowała wyślizgać się z roli kaprala i włączyła trochę więcej empatii ;)

      > oraz jej częsty upór dla samej idei
      Sądzę, że oceniając w ten sposób jej zachowanie popełniasz błąd w założeniach, który potem skutkuje wojną z dzieckiem/ Niejako na własne życzenie.

      > Do tego zaczęła stosować podobne taktyki wobec nas: “jak nie......., to n
      > ie zaproszę Cię na moje urodziny/nie dam Ci niespodzianki a tacie dam itd”
      No chyba się nie dziwisz?

      > No i pytanie co robić, jak postępować, jak ostrzegać przed konsekwencjami
      Przestać dziecko musztrować a zacząć z nim rozmawiać?
    • Gość: hatsu33 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.chello.pl 04.03.13, 22:28
      ooops, Twój cały tekst brzmi jak musztra;)) Ja rozumiem, że konsekwencja to klucz do wychowania dzieci, ale nie traktujmy tego tak powierzchownie i dosłownie zarazem...Wymagasz,tłumaczysz, ostrzegasz, egzekwujesz. Wymagasz,tłumaczysz, ostrzegasz, egzekwujesz. Teoretycznie ok, ale zabrakło mi w Twoim opisie przyjaźni z dzieckiem. Że je rozumiesz... Że czasem odpuścisz... Że poszukasz fajnego sposobu na nakłonienie do jakiejś czynności.... Że szukacie oboje kompromisów...
      Mój syn (4,5) też czasem nie chce się kąpać. Czasem mówię "Ok, to dzisiaj się nie kąpiemy, tylko myjemy zęby" - no nic się nie stanie, jak się nie wykąpie - nie jest aż tak brudny. Czasem mu proponuję "Wolisz prysznic czy pianę w wannie?" Czasem pozwalam na wzięcie extra zabawki, którą sam wybierze. Czasem mówię "Ok, nie kąpiesz się - ja ciebie tylko bardzo szybko umyję i już zaraz wybierzesz jaką bajkę czytamy" - po czym szybko go myje prysznicem. To wszystko zależy od tego jak wyczuwam jego nastrój - czy jest zmęczony, czy akurat nie chce mu się, czy właśnie ma wielką ochotę robić co innego.
      Szczerze mówiąc, nigdy nie przyszło mi do głowy straszyć go jakąś karą czy konsekwencją.
      • magluu Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 04.03.13, 23:36
        No dobra, a co robisz jak syn czwarty dzień z rzędu nie chce ani prysznica, ani kąpieli z ulubioną zabawką, ani nawet wymycia samej pupy? Ba! on nawet nie chce wejść do łazienki. Albo jak mija drugi tydzień, a dziecko nie chce nadal wymyć głowy? i co z tego, ze przez ileś dni wcześniej odpuszczasz w ogole, dajesz możliwości wyboru i takie tam oczywistości? W końcu przychodzi taki moment, że chcesz, aby to dziecko się wykąpało bez całej tej otoczki, bo to prosta czynność jest i masz dość szopki wokół prozaicznych czynności dnia codziennego. No i tu pojawia sie problem. I za nim pada tekst: jak się nie wykąpiesz, to pojdziesz spać brudna. Tudzież bez dyskusji zaczynasz rozbierać i chcesz wsadzać do wanyy, ale już po 15 sekundach dochodzisz do wniosku, że to zły pomysl był, bo o "akcji kąpanie" słyszy cały blok i znowu dochodzisz do wniosku, że gra niewarta świeczki.
        To ja się pytam, gdzie zaczyna się i kończy mądre wychowywanie dziecka? Gdzie jest ostrzeżenie o konsekwencjach, gdzie ciosanie kołków na głowie a gdzie już szantaż i manipulacja?

        Musztra? Straszenie? Skoro mam problem i proszę o pomoc i podpowiedź formułując pytanie na forum, to nie będę opisywała jak my to sobie więź budujemy, ile czasu spędzamy razem i jak ważne są dla nas zdrowe relacje . I że mam cudne dziecko posiadające tysiace zalet... Bo tu rady nie szukam. Chcąc zobrazować problem muszę go jakoś przedstawić i na nim się skupić, a nie opisywać swoich rozmów z dzieckiem, odwlekania, odpuszczania, przemilczenia, obracanie wszystkiego w żart, wspólnego narzekania, albo przekazywania prostych komunikatów i swoich oczekiwań.
        • Gość: nieleon Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.lte.plus.pl 05.03.13, 10:24
          Piszesz, że w weekendy jest nawet gorzej niż zazwyczaj - u nas bywa tak samo. Jak jestem ja i mąż jednocześnie i oboje zaczniemy powtarzać "ubierz się, ubierz się", to się robi z tego takie dwóch na jednego. Zauważyłam, że lepiej jest, kiedy jedna osoba zajmuje się danym "problemem". To powinno wychodzić naturalnie, jak tato zabiera się za kwestię ubierania, to ty już się nie włączaj, niech to sami załatwiają. Nie jest dobre stawanie po stronie taty, zawiązywanie koalicji, bo wiadomo, że wam dwojgu przeważnie chodzi o to samo, a córce zupełnie o co innego, więc włączanie się obojga rodziców tylko podgrzewa atmosferę. Poza tym w weekendy częściej gdzieś się wychodzi na określoną godzinę, więc pewnie stąd też te częstsze spięcia.
        • Gość: hatsu33 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.13, 10:35
          Ja Ci nie określę granic, i wiem tylko tyle, co napiszesz, a na dodatek pewnie też odbieram to co piszesz inaczej, niż Ty zakładasz.
          Skoro mówimy o kąpielach. To nie jest tak, że wymyślam cuda-wianki, aby się raczył wykąpać - bo w tym wszystkim syn jedno wie - i tak się wykąpie. Robię to po to, aby dać mu też coś wygrać, chociażby tę zabawkę. Ma poczucie, że postawił na swoim..
          Robię to właśnie z tego powodu co Ty - co na siłę to masakra.
          Ale to jest proces, który trwa. Na początku była i łazienka na siłę. Puszczaliśmy tam bańki mydlane. Miałam farby do kąpieli raz;). Negocjacje. Kompromis.
          Chyba udało mi się nauczyć go tych kompromisów. "Ja zrobię to, a ty zrobisz tamto"
          Poza tym chyba nie masz innego wyjścia z upartym dzieckiem, jak tylko naleźć na nie sposób. Bo jedno wiesz - siłowo, w dłuższej perspektywie, nie prowadzi do niczego.
          Dla mnie mądre wychowanie jest wtedy, gdy cały czas czujesz kontakt z dzieckiem. Ty mówisz, ona słucha i reaguje. Tracisz ten kontakt gdy przynudzasz, gdy za dużo gadasz, gdy mówisz zbyt abstrakcyjnie itd itd.
          A - i ja nie ryzykowałabym ostrzeżeń typu "...to pójdziesz spać brudna" ;) Miałabym jak w banku, że będzie jęczał, że jest brudny... i potem coś z tym trzeba by zrobić. Raczej już wymyśliłabym coś konkretniejszego - u nas np. nie pozwoliłabym się położyć ani na chwilę do mojego łóżka (akurat to bardzo lubi). Może to być coś innego, na czym wiem, że mu zależy.
    • twojabogini Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 13:59
      Zanim zaczniesz egzekwować spróbuj się przyjrzeć przyczynom odmowy. Każda odmowa może mieć inną przyczynę. Odmowa sprzątania oznacza najczęściej, że dziecko nie jest w stanie "posprzątać". Jest za to w stanie "poskładać klocki" - o ile w jego rozumieniu nie oznacza to zepsucia bazy kosmicznej, czy co tam pieczołowicie powstało (choćby w twoich oczach wyglądało jak bezład i bałagan).
      Odmowa udziału w czynnościach higienicznych - to najczęściej protest przeciwko naruszaniu własnych granic. Chcemy czy nie, ale mycie głowy, mycie zębów, mycie pupy i genitaliów, obcinanie paznokci itp. wiele dzieci postrzega jako nieprzyjemne. Nie wolno robić tego ani przemocą, ani zmuszać. Trzeba stopniowo wzmacniać odporność dziecka na zachlapanie buzi, dotyk w nielubianych miejscach, oswajać je. Wiele dzieci jest przekonanych, że gdy jest im nieprzyjemnie dzieje się coś złego - bo zawsze dbamy o to, żeby były najedzone, zadbane, nie zmarznięte, nie przegrzane. Nie znają uczucia dyskomfortu i wzbudza on u nich panikę.

      Moje 2,5 roczne dziecko odmawia mycia głowy - i od miesiąca jej nie umyliśmy. Udało nam się za to namówić szkraba do ścięcia włosów maszynką na krótko (po wprowadzeniu do tematu przez zabawy, oswojenie z maszynką, ogolenie nią taty itp.). Głowę na razie myjemy na sucho.
      Starszy syn około 4 roku życia nie mył dwa miesiące zębów. Nie zakończyło się próchnicą, bo w tym czasie nie jadł nic z cukrem, nie pił słodkich napojów i dwa razy dziennie płukał zęby. Płukanie pokazałam mu jako dobrą zabawę w plucie wodą i bulgotanie buzią. Stopniowo do zabaw doszła szczoteczka.
      Metoda uświadamiania konsekwencji jest dobra - ale u starszych dzieci. małe dzieci nie myślą abstrakcyjnie. Poza tym konsekwencją nie sprzątnięcia nie jest wyrzucenie zabawek. To jest zwykły szantaż.
      Zmniejszyła bym wymogi. W kwestii higieny - spróbowała jeszcze paru innych metod (układanie własnych bajek o myjących i nie myjących się dzieciach, kąpiel rodzinna, nauka samodzielnego mycia, daszki kąpielowe na głowę). Nie oczekiwałabym też, że dziecko szybko zbierze się rano - raczej wydłużyłabym czas na przygotowania. Podobnie jak nie oczekiwałabym, że dziecko nie będzie jęczeć w restauracji i innych miejscach publicznych - albo wybierajcie takie gdzie histeryzujące dzieci nie są problemem, albo chodźcie tam sami (nie jako kare dla dziecka, tylko dlatego, ze nie jest jeszcze do tego gotowe), albo wychodźcie na pierwszy sygnał, że dziecko ma już dość (zaczyna "swoje jęki i histerie").
      Jeśli już dojdzie do "scysji" lepiej aby uczestniczył w niej tylko jeden rodzic- dziecko nie czuje się osaczone, a drugi rodzic zachowuje siły na wypadek gdy pierwszy się "wyczerpie", tracąc cierpliwość.


      • kanga_roo Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 15:29
        dziecko na ogół przyjmuje to, co mu mówimy - nie nakazujemy, nie przekonujemy, po prostu opowiadamy. moja czterolatka oprotestowała wszystkie spódnice i sukienki. tylko spodnie. ok, kupiłam sporo spodni, ale powiedziałam, że dziewczyny chodzą też w spódnicach, i może spróbowałaby raz spódniczkę, raz spodnie. nie liczyłam na efekty, ale o dziwo były: raz spódniczkę raz spodnie to zasada, którą młodsza z upodobaniem stosuje. w kwestii kąpieli opowiedziałabym jedną czy dwie historie o nieprzyjemnie pachnących ludziach, i generalnie o zapachach. może też o różnych spodobach mycia/nie mycia, może nawet o Izabeli Hiszpańskiej. opowiadałabym dużo, tłumaczyła niewiele, nie wymyślała na siłę "konsekwencji" które nijak konsekwencjami nie są (wywalenie zabawek z podłogi? co to za pomysł? brudne naczynia z kuchni też wywalasz do śmieci? Twój bałagan tak samo? konsekwencją pozostawienia bałaganu jest to, że jest bałagan (niewygoda), rzeczy mogą się zniszczyć (być podeptane, pogniecione, brudne), albo ktoś to będzie musiał posprzątać (np ty, i w związku z tym nie będziesz miała czasu/sił na zabawę z dzieckiem, czytanie mu książek itp).

        no i wyluzuj - co się stanie, jeśli częściej będzie tak, jak chce dziecko?
    • Gość: -gosc- Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: 212.114.159.* 05.03.13, 16:10
      Jak opisujesz Twoje dziecko, wydaje mi sie, ze masz zwyczajnego czterolatka.
      Nasze dziecko dobrze reaguje na wyscigi - kto pierwszy ...(niepotrzebne skreslic: rozbierze sie / ubierze spodnie / ubierze buty / dojdzie do lazienki / ...).
      Mycia glowy nie lubi, ale co jakis czas jednak trzeba. Wtedy z nami pertraktuje, ale widze, ze dziecko wie, kiedy naprawde trzeba, a kiedy rodzic sie waha i moze ustapi.
      Sprzatanie - moze rzeczywiscie ma za duzo zabawek, ustalcie razem, ktore spakujecie i odstawicie na jakis czas?
      Mowisz dziecku o konsekwencjach. Czy w razie czego jestes naprawde gotowa to zrealizowac, czy funkcjonuja te zapowiedziane konsekwencje jako straszak?
      • aqua48 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 05.03.13, 20:35
        A mnie się wydaje, że zamiast egzekwować to po prostu straszysz swoje dziecko. Na pierwsze próby jęków w restauracji czy na lodowisku powiedziałabym - widzę że jesteś zmęczona, wobec tego zbieramy się już do domu. Nieodwołalnie.
        Nie chce się kąpać - tu nie ma negocjacji - trzeba sprytem - pójść razem na zakupy i wybrać fajny, nowy płyn do kąpieli albo pod prysznic, albo kupić kostium kąpielowy niech się kąpie przez jakiś czas w kostiumie - jak dama. Albo w okularach do pływania myje głowę, żeby woda nie wpadała do oczu, a poza tym "każda pływaczka tak robi". W każdym razie trzeba sprawić żeby dziecku kąpiel kojarzyła się z przyjemnością a nie z walką z rodzicami. Płukanie zębów wodą przy jednoczesnym wyeliminowaniu słodyczy i cukru to też dobry pomysł.
        Natomiast na sprzątanie zawsze u nas działało hasło - chcesz bawić się czymś nowym, NAJPIERW schowaj to czym bawiłeś się do tej pory, a dopiero potem możesz wyjąć inną rzecz. Mówiłam też moim dzieciom codziennie: za pół godziny będzie obiad, czy kolacja - proszę pochować zabawki i umyć ręce. Czasami trzeba było pomóc, ale raczej wskazując gdzie co chować, czy dopingując: kto pierwszy zapełni pudełko. Albo proponując dziecku - ty pochowaj do pudełek, a ja położę na półkę. Składanie też może być rodzajem zabawy. Nie powinno natomiast być nużące.
        • meresanch Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 07.03.13, 22:48

          na sprzatanie zapabwek mam sposob od dawna
          ze wyjmujeny nowych zabawek jak nie schowamy tych ktorymi sie bawilismy
          bo nie ma miejsca na zabawe nowymi i pomagam sprzatać trwa to krotko i zaraz czeka go nagroda w postaci nowej zabawy
          za to z kapiela raczej nic nie dziala na dluzsza mete
          nie chce i juz a po myciu bawi sie zadowlony w wodzie
        • anna11921 Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 08.03.13, 11:47
          dzieci są różne, niestety, sama mam znajomych z dziecmi w podobnym wieku którzy nie wierzyli w moje opowiesci , dopóki nie zobaczyli na własne oczy. mnie trafił się maluch z wyjątkowo silnym charakterem i żelazna wolą , pierwszy bunt przeszliśmy gdy miał niecałe dwa lata i trwał 7 miesięcy- gdyby nie moja stanowczość i konsekwencja miałabym w domu udzielnego władcę, teraz bunty trwają krócej i mniej intensywnie.
          odnoszę wrażenie ze co poniektórzy traktują swoje dzieci za bardzo po partnersku, a dziecko jest DZIECKIEM , a tym którzy uważają ,ze 4 latka nie potrafi posprzątać zabawek polecam program " surowi rodzice " , bo tak się kończy wychowanie bez obowiązków.
          zgadzam się z wieloma postami, u nas tez zabawek na raz jest mało i następne są wyciągane dopiero po posprzątaniu pierwszych ...
          co do kąpieli ,akurat mój ją kocha ale mycia głowy nienawidzi, ,poza tym wejść wchodzi z ochotą ale wyjść nie chce :-) , pozwalam mu wyjąć korek i razem robimy papa wodzie która "idzie umyć inne dzieci " ( tradycja - od czasu gdy miał 1,5 roku). zapytaj córkę, moze woda jest zbyt zimna lub zbyt goraca, u nas okazało się ze synek woli sporo cieplejszą..
          co do ubierania i wstawania, cóż nie dało się inaczej , wstaję 40 min wcześniej, bo moje dziecko rano lubi się spokojnie poprzytulać i ubrać bez pośpiechu - coś za coś.
          mycie zębów- nic nie pomogło kompletnie, po prawie 3 miesiącach bezmyślnie powiedziałam że nie chcę całuska, bo z buzi mu śmierdzi ( śmierdziało) i mimo przeprosin i tysiąca całusów mały zapamiętał. .. teraz myje ząbki, choć nie polecam absolutnie i strasznie się wstydzę takiej bezmyślności.
          awantury w miejscach publicznych to walka o władzę , kto będzie rządził, jak nie ustalisz granicy to przepadniesz... ja przed wyjściem krótko mówiłam, że awantura skończy się powrotem do domu, i tak było , nie zliczę ile razy wracałam przez całe miasto z placu zabaw
          , ze sklepu bez zakupów itp. z wyjącym dzieckiem.
          generalnie dużo rozmawiamy, bawimy się , syn jest logiczny, lubi wszystko zrozumieć i głownie tłumaczę i rozmawiam pomagają też książki, uwielbia gdy mu czytam, jest dużo opowiadań którymi mozna się posiłkować, u nas działa.
          zawsze najpierw proszę , rozmawiam, opisuję konsekwencje ( a nie kary! trudno zeby 3 latek wiedział czym się skończy ucieczka przez jezdnię), robię to kilkakrotnie, jesli nie działa mówię " to ostatnie ostrzeżenie" a potem jestem konsekwentna. syn szybko zrozumiał ,że to zdanie ZAWSZE oznacza ze spełnię to co mówiłam i tak jest. teraz na ogół dochodzimy do tego zdania i wystarcza.
          poza tym daję mu wybór ale tylko między dwoma rzeczami czy wydarzeniami, np. ta koszula czy ta?, idziemy do parku czy na plac zabaw? chcesz tic taki ( ukochane) czy aero? tego typu rzeczy. i ZAWSZE dotrzymuję obietnicy, choćbym padała z nóg, wolę nie obiecać niż nie dotrzymać słowa.
          wnioskuję ze twoja córka jest z tych stanowczych , więc życzę duzo cierpliwości, konsekwencji i hartu ducha :-) powodzenia
    • Gość: Ada Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 14.03.13, 19:31
      Absolutnie normalna 4 latka. Radze cierpliwosc ( te fazy z kapaniem, ubieraniem, zebami) na pewno mina ;)) i poczucie humoru. Konsekwencje w ostatecznosci, bo jak sama zauwazylas w nadmiarze moga byc problematyczne - dla Was.

      Moja 4 i prawie pol latka miala tak samo we wszystkich aspektach, o ktorych piszesz. Wszystko to przeszlo. Kazda z tych sytuacji wymagala duzo pomyslowosci i wyobrazni z mojej strony, a przede wszystkim cierpliwosci. Ale jak trzeba, no to sasiedzi musza te wrzaski przezyc ;) To tylko 4 latka.
      U nas w najgorszych momentach glowa byla myta co 2 tygodnie, przez miesiac Mloda chodzila w tych samym zestawie ciuchow, na zeby co wieczor mialam jakis nowy trick, na restauracje pomogly opowiesci o bardzo niegrzecznym chlopcu, ktory strasznie psocil. Mala chlopca uwielbiala, ale mimo wszystko nie chciala byc taka jak on.... Itp, itd. Zycze cierpliwosci i kreatywnosci :D wszystko to przejdzie.
    • ula.malko Re: 4 lata -egzekwowanie zasad a szantaż-granice 03.04.13, 20:00
      Dzień dobry,
      Skupiłabym się najpierw nad zbadaniem przyczyn zachowań córki.
      Czy chodzi o potrzebę wpływu na kwestie jej dotyczące? Czy może o to, że w tym momencie nie chce danej rzeczy zrobić? A może chce ją zrobić ale inaczej? Może nie chce bo czegoś się boi? Może chodzi po restauracji bo się nudzi? Albo może jest ciekawa co się dzieje wokół? Przyczyn może być cała masa. By móc lepiej porozumieć się z dzieckiem musimy poznać te przyczyny.
      Jeśli np w restauracji kwestią jest nuda można się zastanowić jak na nią zaradzić - np uprzedzić córkę przed wyjściem do restauracji, że się tam wybieracie i zaproponować by zabrała ze sobą coś do rysowania. Jeśli nie chce się myć bo się tego boi, albo po prostu nie chce, może możecie zmienić domowe obyczaje i myć się rzadziej albo tylko 'kluczowe' części ciała? Jeśli córka nie radzi sobie ze sprzątaniem to rozbić je na mniejsze zadania. Itd itd.
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja