Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 14:01
Mam do Was prośbę o radę w kwestii odpuszczania i ilości oglądanych bajek.

Młodego bardzo długo izolowaliśmy od komputera czy telewizora. Reksia zaczął oglądać dopiero kilka miesięcy temu (teraz ma 2l8m) i nadal bardzo starannie wybieramy bajki z internetu, a nie jak leci z tv. Ostatnio dużo choruje, więc ze względu na jego temperament w czasie chorób i rekonwalescencji tych bajek jest nieco więcej, żeby tak nie szalał w ciągu dnia i żeby go trochę fizycznie wyciszyć.

Ostatnio mam jednak wrażenie, że sytuacja zaczyna nam się wymykać spod kontroli. Młody domaga się tych bajek prawie non stop, dosłownie budzi się w nocy z rykiem i chce oglądać bajkę (albo piosenkę), w ciągu dnia jazda na ten temat też jest kilkakrotnie. Żadne inne propozycje, odciąganie uwagi, nic dosłownie go nie zadowala, ma być bajka z komputera i koniec. Kiedy jest zdrowy, problem jest mniejszy, bo zwyczajnie dużo jest wtedy poza domem (żłobek, spacery), ale w czasie kiedy więcej musi siedzieć w domu, zaczyna nam to mocno doskwierać.

Co do ulegania jego "fanaberiom", staramy się rozróżniać, co jest tylko zwykłą chwilową zachcianką, a co jest egzystencjalną potrzebą, choć czasem niezrozumiałą z naszego punktu widzenia. W tym drugim przypadku, jeśli możemy, ustępujemy, w tym pierwszym uczymy że nie wszystko można mieć na żądanie. Dotychczas to dosyć dobrze działało, faktycznie Młody wydawał się usatysfakcjonowany tym, że jeśli na czymś mu naprawdę bardzo zależy, można z rodzicami dyskutować i liczyć przynajmniej na rozważenie kwestii.

Tym razem jednak jest inaczej, bo te bajki ewidentnie wpadły u Młodego do szufladki potrzeb egzystencjalnych, z drugiej strony nam wydaje się, że zbyt częste uleganie mu w tej sprawie nie jest dla niego dobre. Każda odmowa lub stawianie warunków, wywołuje potworny protest, płacz nie do ukojenia i długotrwałą furię.

Sądzę, że nie jesteśmy w sprawie bajkoholizmu osamotnieni, poradźcie proszę, jak to regulujecie u siebie i jak radzicie/radziliście sobie z bajkoholizmem w tym trudnym emocjonalnie czasie. I jak to sensownie ograniczyć, bo mam wrażenie że zabrnęliśmy za daleko i jakoś trzeba sprawę uregulować, wywołując możliwie mało emocji.
    • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.13, 14:43
      Po pierwsze - bajki z komputera uzależniają/wciągają dziecko znacznie szybciej i głębiej niż te z TV. U nas podobne spostrzeżenia - bajki puszczane na kompie wywołują u dziecka głupawkę zamiast wyciszenia, a chęć zakończenia pokazu kończy się atakami histerii.
      U nas dziecko (też teraz siedzi już 3. tydzień w domu) może oglądać bajki na TV jako przerywniki zabawy np. na Pulsie, tam są Reksie , Bolki i Lolki itp. Na komputerze jest wprowadzona duża reglamentacja, tzn. umawiamy się na jedną bajkę i trzymamy się tego. Ale ja mam starsze i rozumniejsze dziecko, które już stara się dotrzymywać danego słowa. I faktycznie po jednej schodzi od kompa ładnie, gdyby było ich więcej, byłby ryk. Więc na razie jest to jedna. Do tego córka gra ze mną na komputerze w sympatyczne i uczące gry dziecięce na stronie z misiem Bu (buliba.pl), polecam. I tu zostaje wyczerpany temat komputera. Komputer służy mamie i tacie do pracy, bajki są w TV. Koniec tematu.
      A poza tym wyciszają i uspokajają zabawy. My gramy w gry planszowe, układamy puzzle, lepimy z plasteliny, rysujemy. Córka też bardzo lubi pomagać mi w kuchni, więc odkąd siedzi w domu to ciagle coś gotujemy. Jeśli chcesz odzwyczaić dziecko od bajek, musisz zaproponować mu coś atrakcyjniejszego robionego z rodzicem. Jeśli dziecko w nocy budzi się i żąda bajek to najwyższy czas na ich ograniczenie. A bajkę można przeczytać.
      Nie sądzę, by bajki oglądane były jakąś potrzebą egzystencjalną, nie popadajmy w przesadę! Taką potrzebą jest czas, zabawa z rodzicem, a bajki są u nas przynajmniej na pozycji zapchajdziury, gdy jest przerwa w zabawie lub potrzeba szybkiego zrobienia czegoś bez asysty dziecka. pozdr
      • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 15:01
        Powinnam była "potrzeby egzystencjalne" ująć w cudzysłów. To był oczywiście skrót myślowy, chodziło mi tę kategorię życzeń, na których spełnieniu dziecku bardzo, bardzo ale to naprawdę bardzo zależy, nie na zasadzie jakiejś zachcianki, która teraz jest, a za moment już jej nie ma, bo na horyzoncie pojawiło się coś ciekawszego. O życzenie typu "samochód z broniami" o którym przez wiele miesięcy marzył syn którejś z forumowiczek i nie dało się tego marzenia zagłuszyć innymi propozycjami.

        Te wszystkie wyciszające zabawy, o których piszesz, u nas też są, ale ich atrakcyjność jest zerowa w stosunku do bajki. Atrakcyjniejsze byłyby jakieś szaleństwa z rodzicami, ale ich właśnie chcę uniknąć w ramach wyciszania. Niestety w czasie choroby mojego Młodego ścina dopiero przy ok. 40C, a wcześniej jakoś trzeba skanalizować jego nadmiar energii, zachowując ograniczenia chorobowe.

        Natomiast daje mi do myślenia to co piszesz o tv i komputerze - my sami tv oglądamy bardzo mało więc w ogóle nie przyszło nam do głowy że może być mniej szkodliwe niż bajki z komputera.

        A w ogóle mam już dosyć tych chorób, to siedzenie w domu początkowo a potem izolacja od dzieci w ramach rekonwalescencji, tak strasznie wpływają na zachowanie Młodego i całe nasze życie, że zaczynam coraz poważniej myśleć od odpuszczeniu sobie żłobka na ten rok szkolny... Ech...
        • e-kasia27 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 15:22
          Mnie też nie przyszłoby do głowy, że bajki z komputera są bardziej szkodliwe niż te z telewizora!
          Ciekawe dlaczego??
          Czyżby komputer wydzielał jakieś tajemnicze złe promienie?

          Reksio z telewizora mniej szkodzi, niż z komputera - bardzo intrygująca teoria!
          • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 15:27
            Dla mnie jest to bardzo logiczne. Telewizor jest bardziej przewidywalny, nieuchronny i niezależny od zachcianki: nie da się obejrzeć kolejnego odcinka Reksia bo go już po prostu nie nadają i nie pomoże tu żaden płacz.
            A w kompie da się kliknąć w kolejny odcinek i już jest według życzenia, jeśli się wystarczająco długo popłacze, to może mama na to pozwoli ;)
            • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.13, 15:32
              Acha, o to, to!
          • basiastel Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 21.03.13, 11:17
            A ja mam wrażenie, że ludzie tworzą jakieś sztuczne , niezyciowe teorie. Wiadomo, że jak dziecko chore, to się nudzi i okres bajek w łóżku jest w tej sytuacji OK. Mam brata, który robił afery, gdy dostałam dla córeczki torbę używanych pluszaków - od razu brał mnie na dywanik i musiałam wysłuchiwać teorii, jak to dziecko nie może mieć dużo ( powyżej 1 ) zabawek. Więc , gdy słyszę takie "za dużo" i teorie o szkodliwości, to od razu włącza mi się sygnalizacja ostrzegawcza.
            • Gość: tuszeani w łóżku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 23:24
              Serio, rozbawiły mnie te bajki w łóżku :)

              Młody choruje od października prawie non stop, często z gorączką po 40C. Wcześniej miał trzydniówkę z podobną gorączką, jakiegoś rotawirusa itp. Nigdy, przenigdy nie udało mi się utrzymać go w czasie choroby w łóżku nawet na pół godziny. Jak ma 40C to wtedy nieprzytomny przyklejony jest do mnie i walczy zaciekle kiedy chcę go położyć, jak ma mniej niż 40C szaleje jak nakręcony po całym mieszkaniu. Nawet na tych lekach co to podobno mają skutek uboczny taki, że dziecko cały czas śpi ;)

              Z opowiadań znajomych wiem, że większość jego rówieśników leży w chorobie w łóżeczku, ale rozmawiamy o egzemplarzu który ma zbyt wiele do roboty, żeby tracić cenny czas na wylegiwanie się ;)
              • mamameg Re: w łóżku 31.03.13, 09:20
                Moi synowie sa tacy sami, nawet nie probuje ich pakowac do lozka(tzn starszy 11letni teraz juz polezy). Lepiej zeby po domu biegali ubrani a nie w pizamie i boso :-)
      • malani31 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 15:46
        a dlaczego bajki z kompuytera są gorsze niz te z tv?
    • na_forum_na Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 14:51
      starszak również zaczal ogladac bajki dopiero przed 3 urodzinami. 1 boba budowniczego dziennie, potem na zmiane ze stacyjkowem. potem 2 razy dziennie (po poludniu jedna bajka), wieczorem miś uszatek.
      wszystkie bajki puszczalam z dvd. o istnieniu kanału mini mini nie wiedzial jeszcze przez rok
      w tej chwlili bajek oglada znacznie wiecej, ale zawsze wie ile (dwie, max. 3 czyli do pół godziny za jednym posiedzeniem)
      są zasady, ze tv rządzi mama. nie ma bajek przed śniadaniem ani wieczorem

      na przestrzeni 2 lat było pare 'awantur' o bajki bez limitu ale po prostu sie nei dalalm. w razie czego bylo ultimatum albo jedna bajka albo wcale. czasem trzeba było odciąć bajki na kilka dni

      to przedsmak walki z poźniejszymi komputerami, telefonami itp

      dziś rano usłyszałam: nie przeżyję dnai jeśli w tej chwlili mi nie puścisz bajki. to był dla mnie znak, ze bajki nie puszczę przez najbliższe pare godzin, zeby synek sobie przypomniał, ze bez bajek bawi sie super (generalnie im mniej bajek tym bardziej kreatywne dziecko)
      Gość portalu: tuszeani napisał(a):

      > Mam do Was prośbę o radę w kwestii odpuszczania i ilości oglądanych bajek.
      >
      > Młodego bardzo długo izolowaliśmy od komputera czy telewizora. Reksia zaczął og
      > lądać dopiero kilka miesięcy temu (teraz ma 2l8m) i nadal bardzo starannie wybi
      > eramy bajki z internetu, a nie jak leci z tv. Ostatnio dużo choruje, więc ze wz
      > ględu na jego temperament w czasie chorób i rekonwalescencji tych bajek jest ni
      > eco więcej, żeby tak nie szalał w ciągu dnia i żeby go trochę fizycznie wyciszy
      > ć.
      >
      > Ostatnio mam jednak wrażenie, że sytuacja zaczyna nam się wymykać spod kontroli
      > . Młody domaga się tych bajek prawie non stop, dosłownie budzi się w nocy z ryk
      > iem i chce oglądać bajkę (albo piosenkę), w ciągu dnia jazda na ten temat też j
      > est kilkakrotnie. Żadne inne propozycje, odciąganie uwagi, nic dosłownie go nie
      > zadowala, ma być bajka z komputera i koniec. Kiedy jest zdrowy, problem jest m
      > niejszy, bo zwyczajnie dużo jest wtedy poza domem (żłobek, spacery), ale w czas
      > ie kiedy więcej musi siedzieć w domu, zaczyna nam to mocno doskwierać.
      >
      > Co do ulegania jego "fanaberiom", staramy się rozróżniać, co jest tylko zwykłą
      > chwilową zachcianką, a co jest egzystencjalną potrzebą, choć czasem niezrozumia
      > łą z naszego punktu widzenia. W tym drugim przypadku, jeśli możemy, ustępujemy,
      > w tym pierwszym uczymy że nie wszystko można mieć na żądanie. Dotychczas to do
      > syć dobrze działało, faktycznie Młody wydawał się usatysfakcjonowany tym, że je
      > śli na czymś mu naprawdę bardzo zależy, można z rodzicami dyskutować i liczyć p
      > rzynajmniej na rozważenie kwestii.
      >
      > Tym razem jednak jest inaczej, bo te bajki ewidentnie wpadły u Młodego do szufl
      > adki potrzeb egzystencjalnych, z drugiej strony nam wydaje się, że zbyt częste
      > uleganie mu w tej sprawie nie jest dla niego dobre. Każda odmowa lub stawianie
      > warunków, wywołuje potworny protest, płacz nie do ukojenia i długotrwałą furię.
      >
      > Sądzę, że nie jesteśmy w sprawie bajkoholizmu osamotnieni, poradźcie proszę, ja
      > k to regulujecie u siebie i jak radzicie/radziliście sobie z bajkoholizmem w ty
      > m trudnym emocjonalnie czasie. I jak to sensownie ograniczyć, bo mam wrażenie ż
      > e zabrnęliśmy za daleko i jakoś trzeba sprawę uregulować, wywołując możliwie ma
      > ło emocji.
      • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 15:31
        > to przedsmak walki z poźniejszymi komputerami, telefonami itp
        Tak, też mi się wydaje, że wypracowanie jakichś zdrowych zasad teraz będzie procentować w przyszłości w analogicznych sprawach.

        I też mi się wydaje, że tak silna "konieczność" oglądania bajek natychmiast jest sygnałem, że sprawy poszły za daleko.
    • scher Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 14:51
      U nas mówiliśmy po prostu, że za dużo telewizji dziecku szkodzi i że dzisiaj oglądania nie będzie. Ryk trzeba przetrzymać.
    • e-kasia27 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 15:17
      Bo to już tak jest, że jak się dziecko od komputera i telewizora izoluje, to potem, jak się taki trzylatek dorwie do bajek, to nie może przestać patrzeć, bo to przecież takie cuda są!

      Gdybyś dziecka od tych atrakcji nie izolowała, to teraz bajki były by czymś normalnym, powszednim, a nie jakimś cudem, czasem by obejrzał, czasem nie i nie było by problemu.

      Jak pójdzie do szkoły, to mu koledzy gry komputerowe pokarzą i tę samą powtórkę z rozrywki będziesz miała, tyle że z komputerem i grami, a nie bajkami.
      • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 15:28
        Ok, wiem już co zrobiłam źle w przeszłości ;) A jakie masz pomysły na wybrnięcie z tej sytuacji?
        • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.13, 15:37
          Tuszeani, może zrób jak ja. Komputer do pracy (ewentualnie te gry, o których Ci wspomniałam - moja córka teraz wie, że może ze mną pograć, ale bajkę obejrzeć wyłącznie jedną), a bajki są na TV. Dziecko szybciej pogodzi się z tą nieuchronnością, o której pisałaś. Bajka się skończyła po prostu i tyle.

          PS. Pierwszy rok przedszkola/żłobka zawsze tak wygląda. Drugi będzie o niebo lepszy:) Uodporni się i będzie lepiej:)
          • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.13, 15:58
            Strona z grami faktycznie fajna, dzięki :)
            Z tv też pewnie dobry trop, najpierw tylko muszę rozpracować, co gdzie jest sensownego o której godzinie ;)
      • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.13, 15:31
        Zgadzam się, izolacja powoduje potem wybuch namiętności.
        Moja córka nigdy nie była izolowana od bajek (na TV), i namiętność u niej nie wybuchła.
        Jesli chodzi o TV i komputer to jest to wyraźne nasze spostrzeżenie, i nie tylko nasze. Bajki na kompie nie chodzi o to, że "szkodzą", a wciągają bardziej. Jeśli dziecko ogląda bajkę na UT to w ogóle katastrofa, bo widzi pasek z boku z innymi bajkami i już w ogóle głupieje, chce oglądać wszystko. Poza tym dziecko, przynajmniej moje wie już, w kompie są wszystkie bajki, a w TV tylko te, które lecą (chociaż my też włączamy głównie z własnych płyt). Moje dziecko szybko załapało, że komp ( a raczej Internet) jest nieprzebranym zasobem wszystkiego, a TV daje tylko to, co akurat ma:) Więc my komp z bajek wyłączyliśmy.
        • e-kasia27 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 00:40
          Gość portalu: domza2 napisał(a):

          > Zgadzam się, izolacja powoduje potem wybuch namiętności.
          > Moja córka nigdy nie była izolowana od bajek (na TV), i namiętność u niej nie w
          > ybuchła.
          > Jesli chodzi o TV i komputer to jest to wyraźne nasze spostrzeżenie, i nie tylk
          > o nasze. Bajki na kompie nie chodzi o to, że "szkodzą", a wciągają bardziej.

          Nieprawda.
          To taki sam wybuch namiętności, jak w przypadku z ograniczaniem telewizora.
          Jeśli nie ma ograniczania, to i problemu nie ma.


          Je
          > śli dziecko ogląda bajkę na UT to w ogóle katastrofa, bo widzi pasek z boku z
          > innymi bajkami i już w ogóle głupieje, chce oglądać wszystko.

          Nieprawda.
          Wcale nie głupieje i nie chce oglądać wszystkiego.
          Dziecko wiedząc, że ma nieograniczony dostęp i nieograniczony wybór, staje się bardziej wybredne i nie ogląda byle czego, dla samego tylko oglądania.
          Wybiera to, co chce obejrzeć - moja 4,5 latka potrafi siedzieć i przez pół godziny szukać w internecie, jakiejś bajki, którą kiedyś tam widziała, a jak jej nie znajdzie (jak nie pamięta tytułu, to po obrazkach ciężko znaleźć), to często w ogóle z oglądania rezygnuje, bo czego innego akurat oglądać nie chce.
          Z tego samego powodu praktycznie w ogóle nie ogląda telewizji, bo tam trzeba oglądać, to co właśnie jest, a ona nie ma na to ochoty, bo robi coś innego.


          Poza tym dziecko,
          > przynajmniej moje wie już, w kompie są wszystkie bajki, a w TV tylko te, które
          > lecą (chociaż my też włączamy głównie z własnych płyt). Moje dziecko szybko za
          > łapało, że komp ( a raczej Internet) jest nieprzebranym zasobem wszystkiego, a
          > TV daje tylko to, co akurat ma:) Więc my komp z bajek wyłączyliśmy.

          No właśnie jeśli załapało, że w kompie zawsze jest, to co się chce oglądać, to znaczy, że nie ma przymusu, że muszę to obejrzeć właśnie teraz, i nie ma się co awanturować, że teraz mama ma inne plany, bo mogę to obejrzeć w każdej chwili, mogę zatrzymać na czas mycia zębów itp. itd.

          Swoboda daje poczucie komfortu i ogranicza przymus oglądania.
          To działa tak, że skoro mogę, to nie muszę, a jeśli nie mogę, bo mam zakaz, to muszę, teraz, natychmiast się nachapać, jak najwięcej, bo zaraz mi to zabiorą.

          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 09:20
            e-kasia27 napisała:

            > Nieprawda.
            > To taki sam wybuch namiętności, jak w przypadku z ograniczaniem telewizora.
            > Jeśli nie ma ograniczania, to i problemu nie ma.
            Powiedz to wszystkim tym rodzicom, których dzieci spędzają całe długie godziny przed TV kosztem innych naprawdę wartościowych i rozwijających aktywności. TV nie rozwija. TV ogłupia. I twórcy programów TV wiedzą to doskonale i wykorzystują. Mam wrażenie, że jesteś pod ich przemożnym wpływem bo strasznie na ten temat bajdurzysz :/

            > Nieprawda.
            > Wcale nie głupieje i nie chce oglądać wszystkiego.
            Może się zdarzają dzieci, które nie głupieją. Niestety norma jest inna.

            > Dziecko wiedząc, że ma nieograniczony dostęp i nieograniczony wybór, staje się
            > bardziej wybredne i nie ogląda byle czego, dla samego tylko oglądania.
            Ha ha ha ha.

            > Swoboda daje poczucie komfortu i ogranicza przymus oglądania.
            Uzależnienie nie daje swobody a TV uzależnia.
            • e-kasia27 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 10:54
              joshima napisała:

              .
              > Powiedz to wszystkim tym rodzicom, których dzieci spędzają całe długie godziny
              > przed TV kosztem innych naprawdę wartościowych i rozwijających aktywności.


              Spędzają długie godziny przed TV, bo rodzice im niczego innego nie zapewniają.

              Jeśli dzieciak zamiast oglądania, ma propozycję idź i pobaw się SAM, to nic dziwnego, że woli telewizor.
              Nie powiesz mi chyba, że rocznik, dwulatek, trzylatek wybierze oglądanie telewizji, zamiast zabawy z rodzicami??

              No, chyba że ta zabawa polega na tym, że to rodzic decyduje(wymusza!), jak i czym dziecko ma się bawić i zawsze kończy się na pouczaniu, awanturze i karze, za złe zachowanie - ale wtedy to nie jest wina dziecka, tylko wina rodzica, że dziecko woli oglądać w spokoju telewizję.


              > > Wcale nie głupieje i nie chce oglądać wszystkiego.
              > Może się zdarzają dzieci, które nie głupieją. Niestety norma jest inna.


              Bo normą są dzieci, którymi nikt się nie zajmuje, które mają być grzeczne, posłuszne i mają siedzieć cicho i nie przeszkadzać.
              Nic dziwnego, że oglądają z nudów i frustracji cały dzień telewizję, że uciekają w świat fantazji i uzależnienia, bo wtedy ten świat jest lepszy od tego prawdziwego, BO NIE KRZYWDZI, tak jak robi to mama o tata.

              Ale w takiej sytuacji ograniczanie TV i tak niczego nie da, bo dziecko znajdzie sobie coś innego do uzależnienia i rozładowywania złych emocji.

              Jeśli w rodzinie jest miłości, dziecko jest szczęśliwe i ma poczucie bezpieczeństwa, to mu żadne uzależnienie nie grozi, ani od TV, ani od komputera, ani później od alkoholu, czy narkotyków.
              I na tym trzeba się skupić, aby tak było, a nie na ograniczaniu kontaktu z czymkolwiek.




              >
              > > Dziecko wiedząc, że ma nieograniczony dostęp i nieograniczony wybór, staj
              > e się
              > > bardziej wybredne i nie ogląda byle czego, dla samego tylko oglądania.
              > Ha ha ha ha.

              Co Cię tak w tym śmieszy??
              Czyżbyś sugerowała, że ja ma akurat trójkę geniuszy w domu, które są odporne na uzależnienia, i tak niesamowicie inteligentne, że świadomie potrafią wybierać programy, które chcą oglądać i to te, które je rozwijają, a reszt ludzkiej populacji, to idioci, którzy, jak tylko zaczną oglądać TV, to zaraz popadną w nałóg i będą oglądać wszystko, jak leci, bo nie będą się mogli oderwać od telewizora??

              Dzięki komputerowi moja 4,5 latka umie zaśpiewać setki piosenek, umie całkiem nieźle mówić po angielsku, a teraz postanowiła nauczyć się hiszpańskiego i w związku z tym ogląda bardzo dużo hiszpańskich bajek, dzięki komputerowi uczy się pisać i czytać, bo jest jej to potrzebne do wpisywania haseł i tytułów, dzięki komputerowi ma bardzo bogatą wiedzę o świecie i różnych zjawiskach przyrody i o egzotycznych zwierzętach, których w naturze nigdy by nie miała okazji zobaczyć(W ZOO ich nie ma) - dlaczego to wszystko miałoby ogłupiać dziecko??
              Czy nieograniczony dostęp to wiedzy, to ogłupianie??
              Izolując dziecko od tego wszystkiego - ograniczasz jego możliwości poznawania świata.


              >
              > > Swoboda daje poczucie komfortu i ogranicza przymus oglądania.
              > Uzależnienie nie daje swobody a TV uzależnia.

              Tak samo można uzależnić się od jedzenia marchewki - czy w związku z tym nie dajesz dziecku marchewki??
              Myślisz, że można uchronić dziecko od uzależnienia poprzez ograniczenie mu kontaktu z rzeczą uzależniającą?
              Całe życie będziesz dziecku ograniczać rzeczy, które według Ciebie, mogą je uzależnić??

              W uzależnienia wpadają ci ludzie, którzy maja problemy ze sobą, bo byli źle traktowani przez swoich rodziców.
              Jeśli chcesz uchronić dziecko przed uzależnieniem, to zajmij się dzieckiem i sobą - swoją psychiką, abyś potrafiła być dobrą matką, a nie ograniczaniem mu kontaktu z światem - bo na to jaki jest świat, Ty wpływu nie masz i nie uchronisz przed nim dziecka. Musisz go nauczyć w tym świecie prawidłowo funkcjonować i się odnaleźć.



      • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.13, 15:32
        "pokażą" mu gry czy go "pokarzą" za to , że gier nie ma?
      • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 17:50
        e-kasia27 napisała:

        > Bo to już tak jest, że jak się dziecko od komputera i telewizora izoluje, to po
        > tem, jak się taki trzylatek dorwie do bajek, to nie może przestać patrzeć, bo t
        > o przecież takie cuda są!
        Bzduuuuura. Patrz mój post powyżej.


        > Jak pójdzie do szkoły, to mu koledzy gry komputerowe pokarzą i tę samą powtórkę
        > z rozrywki będziesz miała, tyle że z komputerem i grami, a nie bajkami.
        No i co z tego? To znaczy, że ma odpuścić i już teraz sadzać przed grami? Może jeszcze dać papierosy i piwo bo w szkole mu na pewno pokażą?
        • malani31 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 15:49
          zgadzam się, bez sensu taka "rada"...;)
      • aleksandra1357 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 23:44
        e-kasia27 napisała:

        > Bo to już tak jest, że jak się dziecko od komputera i telewizora izoluje, to po
        > tem, jak się taki trzylatek dorwie do bajek, to nie może przestać patrzeć, bo t
        > o przecież takie cuda są!

        Nie mogę się z Tobą zgodzić! Dzieci mające dostęp do TV od urodzenia są uzależnione od bajek dużo bardziej. Nieistotnie, w jakim momencie zaczyna się oglądać bajki, dawać słodycze itd. - reakcja dziecka jest podobna.
        Wg. mnie najlepszym sposobem jest maksymalne ograniczanie i bardzo jasne zasady: np. tylko po myciu, jedna bajka.
        U mnie w domu nie ma telewizora, temat bajek nie istnieje. Za to u każdej z babć dzieci ślinią się na widok telewizora i wrzeszczą od progu: "mini-mini!" Porażka.
        • e-kasia27 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 00:11
          aleksandra1357 napisała:

          > e-kasia27 napisała:
          >
          > > Bo to już tak jest, że jak się dziecko od komputera i telewizora izoluje,
          > to po
          > > tem, jak się taki trzylatek dorwie do bajek, to nie może przestać patrzeć
          > , bo t
          > > o przecież takie cuda są!
          >
          > Nie mogę się z Tobą zgodzić! Dzieci mające dostęp do TV od urodzenia są uzależn
          > ione od bajek dużo bardziej.


          Ciekawe w takim razie, dlaczego żadne z moich dzieci się nie uzależniło??
          Czym to wytłumaczysz? - nigdy nie ograniczałam żadnemu dostępu ani do telewizora, ani do komputera, oglądały ile chciały i kiedy chciały, i wcale nie robiły tego całymi dniami, a na hasło, że idziemy zrobić coś innego przerywały oglądanie natychmiast, bo wiedziały, że będą mogły do tego wrócić, gdy będą chciały, bo nikt im tego nie zabraniał.
          Żadne ze znanych mi dzieci, które oglądały ile chciały od wczesnego dzieciństwa, też nie jest uzależniona, więc skąd taka opinia o uzależnianiu??


          >Nieistotnie, w jakim momencie zaczyna się oglądać
          > bajki, dawać słodycze itd. - reakcja dziecka jest podobna.

          Nie zgodzę się z tym.
          Reakcja dziecka jest taka, że im się coś bardziej restrykcyjnie ogranicza, tym to jest bardziej pożądane przez dziecko i tym łatwiej dziecko się od tego uzależnia.

          .
          > Wg. mnie najlepszym sposobem jest maksymalne ograniczanie i bardzo jasne zasady
          > : np. tylko po myciu, jedna bajka.


          A według mnie takie restrykcyjne ograniczanie, to najgorsze, co można zrobić.


          > U mnie w domu nie ma telewizora, temat bajek nie istnieje. Za to u każdej z bab
          > ć dzieci ślinią się na widok telewizora i wrzeszczą od progu: "mini-mini!" Pora
          > żka.

          No widzisz, to co tu napisałaś w 100% potwierdza, to co ja napisałam wyżej.
          W domu dzieci mają ograniczenia, to się ślinią na widok telewizora, bo tak bardzo jest on przez dzieci pożądany - od tego pożądania zakazanego na co dzień owocu i fascynacji już niedaleko do uzależnienia - przecież ciągle ich na smyczy trzymać nie będziesz.
          A gdyby dzieci miały w domu telewizor i mogły z niego korzystać, to u babci bardziej by były zainteresowane babcią niż jej telewizorem.

          Dla dziecka, które ma nieograniczony dostęp do telewizora i komputera od urodzenia, zarówno komputer, jak i telewizor stają się sprzętami powszednimi, które żadnej fascynacji nie wywołują i nie są przez dziecko jakoś szczególnie pożądane, a więc i uzależnienie się od tego, jest o wiele mniej prawdopodobne.
          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 09:27
            e-kasia27 napisała:

            > Ciekawe w takim razie, dlaczego żadne z moich dzieci się nie uzależniło??
            Bo niektórzy się nie uzależniają od niczego. Są ludzie co mogą pić alkohol i się nie uzależnią a są tacy, którzy niestety nie mogą, bo to dla nich zgubne. Może wreszcie zrozumiesz, że Twoje dzieci to nie jest wyznacznik normy tylko osobniczy przypadek?

            > Czym to wytłumaczysz?
            Że masz szczęście. Miże jak byś miała dzieci o innym temperamencie i doświadczyła ich uzależnienia od TV to jednak byś to ograniczenie wdrożyła.

            > A według mnie takie restrykcyjne ograniczanie, to najgorsze, co można zrobić.
            A w niektórych przypadkach to niestety najlepsze co można zrobić.

            > Dla dziecka, które ma nieograniczony dostęp do telewizora i komputera od urodze
            > nia, zarówno komputer, jak i telewizor stają się sprzętami powszednimi, które ż
            > adnej fascynacji nie wywołują i nie są przez dziecko jakoś szczególnie pożądane
            > , a więc i uzależnienie się od tego, jest o wiele mniej prawdopodobne.
            B Z D U R Y
            • drzewachmuryziemia Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 30.03.13, 22:48
              a ja sie w duzej mierze zgadzam e kasią-nie chodzi mi to, by pozwalac dziecku siedziec przed kompem czy tv tyle ile ono chce, ale zabranianie bez proponowania czegos w zamian tylko nasila chęc dziecka do ogladania. I ze jak sie zabrania, to potem dziecko ma etap rzucania sie na daną rzecz. Mój syn ma właczane bajki od chyba 2 roku zycia - najpierw był to swiat małego ludwika własciwie tylko i kolejowe syganlizacje swietlne;) Te sygnalizacje mogłby oglądac w niekonczonosc chyba, ciezko sie negocjowało cokolwiek. Dlatego pozwalalam mu ogladac cokolwiek tylko raz dziennie, bo wieziałam ze jak właczy to bedzie wielki ryk przy wyłaczaniu. Nie były to jednak zadne ogłupiające bajki, tylko po prostu amatorsko nagrane światła i przejeżdzający pociag, wiec w sumie równie dobrze mogłby to zobaczyc na ulicy. Faza fascynacji minęła po jakims czasie. Przestał sie domagac właczania bajek i czegokolwiek. Potem zaczęła sie fscynacja literami i pisalismy literki w wordzie. Dwa razy dziennie;) Jednak proponujac jakas zabawe łatwo mozna było go od tego odciągnac. Nacieszył sie tym wordem i mu przeszło, moze dlatego, ze wycielismy my litery z kartonu, ma klocki z literami, układa wyrazy w realu. Niedawno komp powrócił wraz z bajkami dla sstarszych dzieci typu tomek, czerwony traktorek, finley, franklin itd. Urodził sie mój drugi syn i sama chciałam miec choc pół godziny gdy nie trzeba sie tym starszym zajmowac. Tak wiec bajki mnie ratowały na poczatku - mały znów rzucił sie na te bajki, "ostatnia" bajka nigdy nie była ostatnią, zawsze chciał jezcze cos. Nie stawiałam sprawy na ostrzu noza, godzilam sie na kilka ostatnich, potem bez problemu odchodził od kompa. Propozycja zabawy jakiejs ciekawej zawsze go od tego kompa odciagała. No i mielismy zasade ze raz dziennie właczamy i o to awantur nie było. A potem mu sie znudziło i juz o właczenie nie prosi prawie wcale.
              Podsumowujac: zaobserwowowałam zjawisko rzucania sie na cos dla dziecka nowego, zauwazyłam, ze pomaga odciaganie innymi ciekawymi propozycjami i ustalenie zasad ogladania - ale tu juz chyba kazdy sam musi wybadac na ile moze sobie pozowlic na elastycznosc w tym temacie - u nas godzenie sie na iles ostatnich piosenek czy bajek było ok gdy był starszy, mały po 3 razach mniej wiecej był gotów odejc do kompa, ale gdyby mogł właczac sobie sam kompa, kiedy chce, juz nie byłoby tak wesoło, bo on tam zawsze cos ciekawego wynajdzie (te małe okienka z boku na youtube go kuszą;). Poza tym teraz jak ma prawie 3 lata to on juz umie ocenic ze jest zmeczony i ze dalsze ogladanie nie ma sensu, a jak był młodszy wpadał w jakis letarg przy kompie (dlatego nie mogłam mu nigdy właczyc po południu, bo był juz sam z siebie zmeczony)i w tym zemczeniu chciał tam siedziec mimo ze przysypiał i argumenty nie działały - no zmeczone dziecko nie mysli trzezwo. Tak wiec nieraz był po prostu przy wyłaczaniu ryk, ale szybko mijał.
              sorry za tak długie wynurzenia;)
    • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 17.03.13, 17:41
      Gość portalu: tuszeani napisał(a):

      > Sądzę, że nie jesteśmy w sprawie bajkoholizmu osamotnieni, poradźcie proszę, ja
      > k to regulujecie u siebie i jak radzicie/radziliście sobie z bajkoholizmem w ty
      > m trudnym emocjonalnie czasie.
      Ja sobie poradziłam tak, że moje dziecko bajki zaczęło oglądać po trzecich urodzinach ;) No ale wiem, że to żadna rada dla Ciebie. Mam z córką umowę. Na początku oglądała tylko wieczorynkę na TVP1 i nie uświadamiałam jej, że są kanały na których bajki sa non stop i można je mieć na życzenie. Na życzenie czasem puszczałam teledyski na YT. Jednak w tym wypadku zawsze się umawiałyśmy na określoną ilość. Czasem negocjowała i ustąpiłam o jedną. Jak wpadała w histerię to nie ustępowałam.
      Jeśli chodzi o bajki to stopniowo ewoluowało do 3-4 dziennie o określonej porze. Mianowicie po posprzątaniu zabawek i po kolacji a przed myciem. Teraz moja corka ma 4 lata. Wie, że bajki są też o innych porach, ale ze ja jej nie puszcze ich. Nawet z DVD. A nawet bywa, że wieczorem, kiedy jest wyjątkowo zmęczona sama z bajek rezygnuje na rzecz dłuższego czytania.

      W takim przypadku jak u Ciebie, kiedy ma to objawy niemal uzależnienia wprowadziłabym konkretne zasady i trzymała się ich. Określona ilość o określonej porze i żadnych odstępstw, dopóki dziecko nie jest w stanie zrozumieć co to jest "sytuacja wyjątkowa". Tylko trzeba nerwy frustracje, płacz a nawet histerię wziąć na klatę.
    • el_elefante Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 09:56
      Używasz określenia bajkoholizm, więc oceniasz, że twoje dziecko jest uzależnione. Takie podejście powoduje jedno: nie ma najmniejszego sensu dyskutować o tym, czy bajki są szkodliwe czy nie, od kiedy i czy bardziej na tv czy na yt. Jeżeli jest uzależnione, to należy to uzależnienie leczyć. Tak jak każde inne uzależnienie. Odcięcie od bajek jest jednym ze środków, warunkiem koniecznym. Tak jak abstynencja u pijącego. Nie jest jednak celem samym w sobie.
      Raczej trzeba poszukać odpowiedzi na pytanie: po co ogląda bajki, co one mu dają, a następnie zaproponować inne aktywności, które zapewnią mu podobne, pozytywne emocje. Postarać się usunąć przyczyny, powodujące, że ucieka w bajki. Chodzi o zmianę sposobu myślenia, trybu życia (również waszego).
      Nie jestem terapeutą, nie będę się dalej wymądrzał, napisałem to co mnie samemu się wydaje.
      • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 13:51
        el_elefante napisał:

        > Raczej trzeba poszukać odpowiedzi na pytanie: po co ogląda bajki
        W tym wieku to chyba nie po co tylko dlaczego. Dlatego, że ma słaby układ nerwowy.
        • el_elefante Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 14:07
          Bynajmniej, właśnie 'po co' jest tu ważne. Co mu bajki dają?

          Poza tym: ogląda bajki, bo ma słaby układ nerwowy - możesz nieco rozwinąć, bo nie nadążam?
          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 14:21
            el_elefante napisał:

            > Bynajmniej, właśnie 'po co' jest tu ważne. Co mu bajki dają?
            Takiemu małemu dziecku? Dają przebodźcowanie i nic poza tym.

            > Poza tym: ogląda bajki, bo ma słaby układ nerwowy - możesz nieco rozwinąć, bo n
            > ie nadążam?
            No nie umie się odciąć od takiego nawału bodźców. Widziałaś kiedyś takiego malucha przed TV w stanie przypominającym wręcz hipnozę? Takie dzieciaki nie wpatrują się w TV dlatego, że rozumieją o co tam chodzi i czerpią z tego jakąś wiedzę.
            • el_elefante Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 15:26
              OK, rozumiem. Ale to o czym piszesz, dotyczy malucha już "zalogowanego". A co, gdy maluch domaga się bajki? Domaga się przebodźcowania? Po co? No właśnie?
              • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 17:58
                el_elefante napisał:

                > OK, rozumiem. Ale to o czym piszesz, dotyczy malucha już "zalogowanego". A co,
                > gdy maluch domaga się bajki? Domaga się przebodźcowania? Po co? No właśnie?
                A tego to ja nie wiem. Nie miałam potrzeby się nad tym zastanawiać. U mnie jest krótko. Nie i już.
      • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.03.13, 13:56
        Leczenie uzależnienia od bajek jak u alkoholika... - bez przesady... Dziecko, znudzone i przyzwyczajone do bajek przez długie siedzenie w domu można odzwyczaić od bajek w dwa dni (tudzież dwa dni przedszkola/żłobka). Jednak nie jest to takie uzależnienie jak u doroslego od substancji psychoaktywnej. Znudzenie i przyzwyczajenie, ot co.
        • el_elefante Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 14:15
          Jeśli to jest tylko znudzenie i przyzwyczajenie, to dobrze. Może tak być, wtedy nie ma większego problemu. Ja miałem na myśli przypadek, gdy występuje uzależnienie, bo autorka sama to zasugerowała. A co do porównań - jakieś musiałem dać :) Co nie zmienia faktu, że mechanizm uzależniania jest bardzo podobny lub taki sam dla wszystkich czynników.
          • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.03.13, 12:56
            Mam na myśli znudzonego trzylatka. Co innego nastolatek i gry lub portale społecznościowe. Przestaje jeść, wychodzić z domu i zarasta brudem przed kompem, to oczywiście powinno się leczyć jak i inne uzależnienia.
            Osobiście ja nie demonizuję wpływy TV. Moja córka jako maluch (pewnie ok. 1,5 r. - 2 l.) oglądała Teletubisie i tylko to, w ogrniczonych ilościach , jasna rzecz. Ale oglądała. Teraz też ogląda to, co lubi. Nie miałam większego problemu z jej wciągnięciem się. Bajki wykorzystuje jako inspirację. Zobaczy, jak przebrał się jakiś bohater i biegnie szykować przebranie. Jedynie z komputerem był problem. Dwa czy trzy razy histeria po odejściu od niego. Z TV nigdy tak nie było. Dlatego komp został wyłączony dla niej. Obecnie nie widzę problemu. Nigdy tego nie zakazywałam, dziecko się nie wciągnęło, ani nie ma zbytniej do tego namiętności. Rozwija się wspaniale. To wszystko są kwestie indywidualne.
            • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 20.03.13, 13:11
              Gość portalu: domza2 napisał(a):

              > Bajki wykorzystuje jako inspirację. Zobaczy, jak przebra
              > ł się jakiś bohater i biegnie szykować przebranie.
              To nie inspiracja tylko naśladowanie. Osobiście o wiele bardziej cieszyłabym się z podejścia kreatywnego a nie odtwórczego. Ciekawe, czy po przeczytaniu bajki umiałaby się przebrać za opisanego w niej bohatera.
              • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.03.13, 21:17
                Oho, chciałabyś się policytować, a wydawałaś się już taaaka wyciszona...
                • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 20.03.13, 21:20
                  Zabrakło CI argumentów, że atakujesz mnie personalnie?
    • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.13, 20:34
      Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi!

      Czy to już uzależnienie? Nie wiem, ale wydaje mi się, że raczej tak jak pisze Domza, znudzenie długim siedzeniem w domu, początek złego nawyku i namiętności większej niż do innych zabaw.

      Nie uważam bajek za zło wcielone i widzę, że mądre bajki dają się sensownie wykorzystywać w wychowaniu dziecka. Dużo lepiej do Młodego trafia nasze tłumaczenie, jeśli da się je zilustrować jakimś wątkiem z bajki, postacie z książeczek tak nie działają.

      Po przemyśleniu sprawy, mamy zamiar wprowadzić ścisły harmonogram: bajki o określonej godzinie w ściśle określonej ilości. Ewentualnie jakiś bonus za wyjątkowe starania w kwestii dobrego zachowania, ale to musimy jeszcze przemyśleć, bo nagrody to rzecz śliska.
      • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.13, 20:45
        Tzn. z tym harmonogramem chodziło mi o istotne ograniczenie ilości bajek w stosunku do stanu obecnego oraz nieuchronny i z góry znany limit.
        • el_elefante Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 20.03.13, 09:06
          Polecam klepsydrę, 20-30 minutową. Znacznie lepiej dziecku pogodzić się z upływającym czasem, gdy go widać :)
      • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 21:00
        Gość portalu: tuszeani napisał(a):

        > Nie uważam bajek za zło wcielone i widzę, że mądre bajki dają się sensownie wyk
        > orzystywać w wychowaniu dziecka. Dużo lepiej do Młodego trafia nasze tłumaczeni
        > e, jeśli da się je zilustrować jakimś wątkiem z bajki, postacie z książeczek ta
        > k nie działają.
        To fatalnie. Macie tu duże pole do poprawy. Może wybieracie kiepskie/nieodpowiednie książki ;)

        • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.13, 21:29
          No cóż, mamy mega biblioteczkę dziecięcą, z której obficie korzystamy, bo Młody lubi na szczęście jak mu się czyta. Zestaw raczej klasyczny ale nie stronimy od nowości jeśli mają coś mądrego do przekazania.
          Mimo wszystko Miś Uszatek z bajki działa na wyobraźnię dużo bardziej niż ten sam lub inne misie z książeczki ;)
          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 19.03.13, 21:43
            To może zamiast baki w TV przedstawienie kukiełkowe? Fajna zabawa zarówno dla rodziców jak i dla dzieci ;)
      • Gość: tuszeani Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 23:26
        Powiem tylko, że już kilka dni ograniczamy się do jednej sesji bajek dziennie (2 bajki + 2 piosenki), dziś z racji że w piątki nie pracuję, była jeszcze dodatkowa sesja jednej bajki.

        Wiem, że za szybko żeby mówić o trwałym odwrocie od złych nawyków, ale póki co dramatu nie ma, jedynie lekkie kwękanie niezadowolenia :)
    • forumowiczka.to.ja Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 21.03.13, 14:25
      A jakie dziecko ma alternatywy oprócz bajek? Co mu proponujecie, jakie zabawy? Nuda, nuda, nuda! To jest powód takiego zafiksowania dziecka na bajkach.
      Moj 3 latek ostatnio miał wiatrówkę. Siedział non stop w domu przez bodaj 2 tygodnie. W trakcie dostał od nas tablicę, nowe gry, w które graliśmy razem, nowe książki, kolorowanki. Choroba to taki czas, w którym rodzic musi wykazać sie kreatywnością i wymyślić dziecku odpowiednią ilość ciekawych zajęć, inaczej idzie własnie w bajki, komputer. U nas tak to działa - jak wiem, że będzie siedział w domu bo jest chory, to swoje pierwsze kroki kieruję do empiku i kupuję "zestaw startowy", jak się opatrzy, idzie coś nowego.
      Zapewnij dziecku coś fajnego do zabawy, nowe gry czy co lubi, posiedź z nim i pobaw się, wtedy na pewno nie będzie AŻ TAK zainteresowany bajkami.
      To żaden wyznacznik, ale mój ma 2 ulubione bajki, nie lubi minimini ani innych, czasami na YT lubi obejrzeć pociągi albo samoloty, ale jak widzę, że za długo, to go wyciągam nawet do gotowania ze mną, byle się nie fiksował. I on jak się zajmie to zapomina o bajce.
      Zgadzam się z kimś wyżej, że owoc zakazany smakuje najlepiej, dlatego nie ma sensu zabraniać tv czy kompa, ważne jednak by dziecko miało tyle atrakcji w domu, żeby nie dopuścić do uzależnienia. Bo jak się dziecko uzależni, wtedy wlaśnie trzeba reglamentować, wyznaczać godziny, klepsydry i inne cuda.

      • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 21.03.13, 15:07
        forumowiczka.to.ja napisała:

        > Choroba to taki czas, w którym rodzic musi wykazać sie kr
        > eatywnością i wymyślić dziecku odpowiednią ilość ciekawych zajęć, inaczej idzie
        > własnie w bajki, komputer.
        To nie prawda. Oczywiście jak dziecko wie, że ma taką możliwość to wybierze łatwe rozwiązanie. Jednak moim zdaniem nuda to jest silnik napędowy kreatywności. I wcale do tego nie są potrzebne coraz to nowe zakupy. Moim zdaniem to ścieżka prowadząca na manowce za chwile okaże się, że bez nowych przedmiotów dziecko nie potrafi się niczym zabawić choć jego pokój przypomina hurtownie zabawek.
        • forumowiczka.to.ja Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 21.03.13, 15:14
          joshima napisała:

          >> To nie prawda.

          Rzekło sumienie forum...samozwańcze zresztą :-/

          Oczywiście jak dziecko wie, że ma taką możliwość to wybierze łat
          > we rozwiązanie. Jednak moim zdaniem nuda to jest silnik napędowy kreatywności.
          > I wcale do tego nie są potrzebne coraz to nowe zakupy. Moim zdaniem to ścieżka
          > prowadząca na manowce za chwile okaże się, że bez nowych przedmiotów dziecko ni
          > e potrafi się niczym zabawić choć jego pokój przypomina hurtownie zabawek.
          >
          Piszesz o skrajnościach, a jest przecież coś pomiędzy. Ja nie zasypuję dziecka stosem zabawek, tylko kupuję książeczkę, wyklejankę. Nie sądzisz chyba, ze dziecko zajmie się tym przez całą dobę? Ot, urozmaicenie, pomiedzy innymi zabawami. Jak się opatrzy, a on jest znudzony, kupuję coś nowego. Normalnie, jak nie ma okazji, nie obkupuję syna zabawkami, bawi się tym co ma.
          Poza tym dziecko samo z siebie kreatywne nie jest, trzeba go tego nauczyć, pokierować. Nuda nie uczy kreatywności.
          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 21.03.13, 15:44
            forumowiczka.to.ja napisała:

            > Poza tym dziecko samo z siebie kreatywne nie jest, trzeba go tego nauczyć, poki
            > erować. Nuda nie uczy kreatywności.
            Wręcz przeciwnie. wystarczy go nie hamować i nie blokować. Dzieci się rodzą kreatywne. To tylko poczucie estetyki dorosłych ich wygodnictwo i lęki systematycznie niemal od narodzin tę kreatywność blokują.
            • forumowiczka.to.ja Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 15:22
              joshima napisała:

              > Wręcz przeciwnie. wystarczy go nie hamować i nie blokować. Dzieci się rodzą kre
              > atywne. To tylko poczucie estetyki dorosłych ich wygodnictwo i lęki systematycz
              > nie niemal od narodzin tę kreatywność blokują.

              Dzieci się rodzą gotowe do odkrycia swojej kreatywności. Zostaw małe dziecko samo z 3 książeczkami w pokoju - jego "kreatywność" nakaże mu je rzucić, rozerwać, poślinić, ale raczej nie wpadnie na to, że w środku są piękne obrazki i jakaś ciekawa historia, dopóki mu tego nie pokażesz. Ono nie wie co to są cymbałki, dopóki nie pokażesz jak na nich grać. Ty Joshimo piszesz o tych biednych dzieciach pozostawionych z zabawkami same sobie, i ich nudę nazywasz kreatywnością.
              Tak kreatywne jak Ty piszesz, są dzieci 6-letnie, które wiedzą już co do czego służy i wtedy właśnie mając jakiś komplet rzeczy pięknie się nimi bawią wymyślając coś fajnego. Ale maluchy trzeba kreatywności nauczyć, tak jak jeździć na rowerze, kopać piłkę.
              • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 15:54
                forumowiczka.to.ja napisała:

                > Dzieci się rodzą gotowe do odkrycia swojej kreatywności. Zostaw małe dziecko sa
                > mo z 3 książeczkami w pokoju - jego "kreatywność" nakaże mu je rzucić, rozerwać
                > , poślinić, ale raczej nie wpadnie na to, że w środku są piękne obrazki
                To przykre, że traktujesz dziecko jak małego kretyna.

                > Ono nie wie co to są cymbałki,
                Nic dziwnego. Ja tez nie wiem, bo coś takiego nie istnieje :P A Jeśli chodziło CI o dzwonki to ja swoim dzieciom nie musiałam pokazywać co to jest, same odkryły.

                > Ty Joshimo piszesz o tych biednych dzieci
                > ach pozostawionych z zabawkami same sobie, i ich nudę nazywasz kreatywnością.
                Kreatywność rodzi się z nudy, a biedne to są dzieci, których rodzice dwoją się i troją, żeby uatrakcyjnić im każdą minutę a po kilku latach mają pretensje, że dzieci nie potrafią same niczym się zająć.

                > Tak kreatywne jak Ty piszesz, są dzieci 6-letnie
                B Z D U R A

                > które wiedzą już co do czego służy
                To już nie jest kreatywne tylko odtwórcze.

                > Ale maluchy trzeba kreatywności nauczyć
                Nie trzeba. Wystarczy im nie dyktować jak mają używać zabawek. Czytając Twojego posta dochodzę do wniosku, że nie wiesz co to jest kreatywność. Nie jest kreatywnym dziecko, które gra na dzwonkach tak jak mu mama pokaże. Kreatywne jest dziecko, które z tego instrumentu zrobi drabinę dla lego-ludzika, most dla autka, albo sanki dla maskotki. Tego dzieci nie trzeba uczyć, trzeba je zostawić z przedmiotem i nie uczyć jak mają go używać bo nie ma jednego prawidłowego sposobu.
                • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.13, 21:05
                  Joshimo, czy to Ty przypadkiem w innym wątku nie dziwiłaś się na co matce potrzeba 30 czy raczej 15 minut sam na sam bez dziecka? Wnioskować można z tego, że Twoje dziecko nie potrafi zająć się samo sobą ani 15 minut, bo przecież dziwi Cię, że matka może być bez dziecka całe 15 minut... A teraz twierdzisz, że zabawiane dziecko same sobą nie potrafi się zająć. Pojawiła się pewna sprzeczność nie uważasz?

                  A co do meritum, osobiście zawsze zostawiałam dziecko samo z nowymi zabawkami. Prosiłam obdarowujących, by nie tłumaczyli dziecku funkcji danej zabawki. I nie wchodząc w durne spory "cymbałki" czy srymbałki patrzyłam z radością, jak dziecko samo bada funkcje danego przedmiotu. Gdy dziecko wyczerpało już swoje pomysły lub gdy pytało (rzadko) sama pokazywałam , co można zrobić. Można więc powiedzieć, że poniekąd rozbudziłam kreatywność dziecka. Dając, a nie tłumacząc. Ale to jest w genach, po prostu. Moja córka nigdy nie bawiła się wypasionymi, grającymi, mrugającymi zabawkami. Na topie były rzeczy domowe, z których można było wymyślać, budować, nadawać nowe funkcje. Jak moja kreatywność zyskała na obserwacji tego, co potrafi wymyślić córka to wiem tylko ja:))

                  • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 21:38
                    Gość portalu: domza2 napisał(a):

                    > Joshimo, czy to Ty przypadkiem w innym wątku nie dziwiłaś się na co matce potr
                    > zeba 30 czy raczej 15 minut sam na sam bez dziecka?
                    Nie. Nie zdziwiłam się. Poprostu pytałam bo byłam Ciekawa.

                    > Wnioskować można z tego, że
                    > Twoje dziecko nie potrafi zająć się samo sobą ani 15 minut
                    Wręcz przeciwnie. Jednak moje dziecko ma już 4 lata, a poza tym nie ma to związku z moimi potrzebami a jedynie z jej możliwościami. Jednym słowem. Świetnie, że potrafi. Jak by nie potrafiło w wieku w którym jest dziecko z tamtego wątku to bym nie rwała włosów z głowy. Jednak nie zmienia to mojego zdania na temat związku nudy z kreatywnością.

                    > A teraz twierdzisz, że zaba wiane dziecko same sobą nie potrafi się zająć.
                    Czytanie ze zrozumieniem to bardzo trudna sztuka.
                    • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.13, 21:48
                      Hmm, Ty tak ciągle o tym czytaniu ze zrozumieniem. Przygotowujesz Syllabus dla 5 klasy?

                      A ja bym raczej o pisaniu ze zrozumieniem napomknęła. Niekiedy o sensie warto pomyśleć, niekiedy o błędach, ogólnie - jak utrzymujesz- myślenie ma przyszłość.
                      • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 21:49
                        Gość portalu: domza2 napisał(a):

                        > Hmm, Ty tak ciągle o tym czytaniu ze zrozumieniem.
                        No to widać, że coś jest na rzeczy.
                    • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 21:48
                      No dobra. Nie będę taka. Wyjaśnię Ci moje stanowisko, może pojmiesz. Są dzieci, które nie potrafią się sobą zajmować przez dłuższą chwilę i nie widzę nic złego w tym by im w zabawie towarzyszyć. Jednak uważam, że błędem jest parcie by zawsze animować wszelkie zabawy, kierować nimi i pokazywać dziecku jak powinno się bawić. Nuda pobudza wyobraźnię. Odrobina nudy jeszcze nie zaszkodziła żadnemu dziecku. Jednym słowem, jeśli dziecko potrafi się zająć przez sobą przez 5, 10 czy 15 a nawet 20 minut robiąc nawet coś durnego (byle w granicach bezpieczeństwa) to droga matko, daj mu spokój i nie przeszkadzaj, nawet jeśli wydaje Ci się, ze bawi się zabawką nie tak jak wymyślił to sobie jej twórca a zabawa jest bez sensu.

                      Wielokrotnie obserwowałam akcję rodziców którzy hasłem "oj nie tak..." przerywają naprawdę fajne zabawy bo czyją, że muszą dziecku pokazać jak prawidłowo się bawić. Poza tym wydaje im się, że nie są dobrymi rodzicami skoro pozwalają sobie na to by nie bawić się z dziećmi i by ich dzieci trochę się ponudziły i miały chwilę czasu niewypełnionego jakimiś rozwijającymi zajęciami.

                      Rozumiesz te subtelna różnicę miedzy sytuacją gdy dziecko, które jeszcze nie potrafi się sobą zająć i domaga się towarzystwa rodzica, a sytuacją gdy rodzic nie potrafi pozwolić dziecku by się chwilę samo sobą pozajmowało?
                      • Gość: domza2 Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.13, 21:59
                        Joshima, a jednak faktycznie ten ciągły postulat , który podnosisz, powinnaś zastosować do siebie, bowiem, jeśli nie zauważyłaś, zaatakowałam Cię "personalnie" (kolejne trudne i ulubione słowo, czyje zgadnij), natomiast co do meritum się z Tobą zgodziłam. Nie zauważyłaś?

                        Ja tu nie dyskutuję o oczywistej oczywistości, że dzieci kreatywne muszą mieć "pole" do popisu, dosłownie, a więc i czas i przestrzeń. To jasne. Moje dziecko tak "brudzi" i "bałagani" gdy wymyśla, że mam dla siebie znacznie więcej czasu niż wspomniane 30 min. Nie pokazuję prawidłowych zabaw:), przychodzę jedynie na prośbę dziecka.

                        Natomiast atak jaki przypuściłaś na forumowiczkę jest niesłuszny. Ona nie pisze o tym, by zająć każdą sekundę dziecku, ale o tym, że na czas choroby warto przygotować dla dziecka coś ciekawego (zamiast bajek, bo o tym mowa w tym wątku). I tak, my siedziemy 3. tydzień w domu i mamy 2 nowe gry planszowe, dwie książki i kilka kolorowanek. O to jej chodziło. A kreatywność idzie swoja drogą. I oczywiście , żeby ona była, dziecko musi się swobodnie bawić. Nie będę powtarzać komunałów z poradników "kreatywność rodzi się z nudy", bo tak nie uważam, nie z nudy, a ze swobody w decydowaniu CZYM, JAK i KIEDY się zajmę Ta swoboda nie ma nic wspólnego z "nudą" (patrz: słownik JP)
                        • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 22:50
                          Gość portalu: domza2 napisał(a):

                          > Joshima, a jednak faktycznie ten ciągły postulat , który podnosisz, powinnaś za
                          > stosować do siebie, bowiem, jeśli nie zauważyłaś, zaatakowałam Cię "personalnie
                          > " (kolejne trudne i ulubione słowo, czyje zgadnij), natomiast co do meritum się
                          > z Tobą zgodziłam. Nie zauważyłaś?
                          Starałam się nie zauważyć, bo mam strategię polegającą na ignorowaniu personalnych zaczepek. Jednak to PMS...

                          > Natomiast atak jaki przypuściłaś na forumowiczkę jest niesłuszny.
                          Jaki atak? Ja tylko wyraziłam swoje przekonanie, że przyzwyczajanie dziecka do tego, że mu się ciągle coś kupuje prowadzi na manowce.
                        • forumowiczka.to.ja Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 22.03.13, 23:59
                          Gość portalu: domza2 napisał(a):

                          >Ona nie pisze o tym, by zająć każdą sekundę dziecku, ale o tym, że na czas choroby warto prz
                          > ygotować dla dziecka coś ciekawego (zamiast bajek, bo o tym mowa w tym wątku).
                          > I tak, my siedziemy 3. tydzień w domu i mamy 2 nowe gry planszowe, dwie książki
                          > i kilka kolorowanek. O to jej chodziło.

                          Domzo, chwała Ci za tego posta, dokładnie o to mi chodziło. Również i o to, że ja nie kładę przed dzieckiem cymbałków i nie mówię "zobacz synku, to są cymbałki, skonstruowane z podłużnych metalowych kawałków celem wydawania różnych dźwięków". Tylko daję mu je, biorę pałeczki, pacnę kilka razy w nie i oddaję mu do użytku wg własnych upodobań.

                          Nasuwa mi się myśl, skoro nuda rodzi kreatywność, dlaczego niektóre dzieci z nudy popadają w nalogi, w złe towarzystwo, a inne z nudy tworzą nowe melodie, mają mnóstwo pomysłów na fajne życie? Czy wlaśnie nie dlatego, że te pierwsze wszyscy mieli gdzieś i one nie wiedzą co ciekawego oferuje życie, a te drugie miały wiele rzeczy pokazanych po to, żeby wiedzieć że coś takiego jest i jak później z tego korzystać? Wg mnie często tak właśnie jest. Ale ja się tak autorytarnie jak "wirtualna mama wiecznie na forum" Joshima nie wypowiem ;-)
                          Kto ma zrozumieć, ten zrozumie.
                          • joshima Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 23.03.13, 00:33
                            forumowiczka.to.ja napisała:

                            > Nasuwa mi się myśl, skoro nuda rodzi kreatywność, dlaczego niektóre dzieci z nu
                            > dy popadają w nalogi, w złe towarzystwo,
                            A skąd pomysł, że to z nudy?

                            > Czy wlaśnie nie dlatego, że te pierwsze wszy
                            > scy mieli gdzieś...
                            Aha, czyli jednak wiesz, że to nie z nudy...
    • mama_lidia Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 26.03.13, 10:31
      Zgadzam się z przedmówczyniami, ograniczanie powoduje chęć poznania zakazanego owocu i efekt jest odwrotny. Obserwuję dzieci znajomych ii dochodzę do takich właśnie wniosków. Moje dzieci nie były ograniczane z dostępem do komputera i tv. Jest tylko jedna zasada, nie sadzam dziecka przed tv, czy komputerem i zostawiam samym sobie, a przynajmniej nie było tak jak były mniejsze. Wybierała dla nich bajki sensowne, czasem komentowałam zachowania bohaterów. Na komputerze okazałam co mogą znaleźć do czego i się może przydać. Efekt jest taki, że nie ma żadnego uzależnienia, i tak jak pisał wcześniej ktoś, potrafi poświęcić trochę czasu, żeby coś znaleźć ciekawego zadaje pytania i uczy się wykorzystywać narzędzia od których się nie ucieknie. najważniejsze to od początku pokazać i nauczyć dziecko korzystać z tv czy komputera.

      To samo było ze słodyczami, tłumaczenie pokazywanie negatywnych skutków spożywania, dao efekt, że dzieci same się kontrolują, w sklepiku syn kupuje sobie paczę suszonych jabłek zamiast batonów itp.
      • mamapodziomka Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 04.04.13, 17:59
        Albo nie ma zwiazku z niczym ;))

        Moje obie zgodnie z tutejszymi wytycznymi do 3 urodzin nie ogladaly wcale telewizji, pozniej w zalozeniu w minimalnych dawkach. W praktyce nie ogladaja nadal prawie wcale, bo i my nie ogladamy, wiec nie nawet niespecjalnie przychodzi im do glowy, ze by mozna. Ogladaja u dziadkow, ktorych odwiedzamy 2 razy w roku, bo babcia i dziadek spedzaja czas przed telewizorem i parkuja dzieci przed bajka, tam sie domagaja i chca, ale na szczescie nie przenosi im sie na dom, nawet po odwiedzinach nie jecza o bajki w domu. Mimo, ze wlasciwie nie zabraniam, ale tez nie zachecam i duza moze ogladac dopiero po zaliczeniu obowiazkow, typu lekcje, etc.
    • quistista Re: Bajkoholizm a ustępowanie tam gdzie można 04.04.13, 09:01
      Witam wszystkich,
      U nas tez byl ten problem. Mieszkamy za granica wiec myslelismy, ze jak syn bedzie ogladal bajki to chociaz jezyka troche sie poduczy. Na dodatek bedac w ciazy, bardzo bylam zmeczona i wlaczalam tv zeby spac na sofie. Moja wina:( Syn mial ataki zlosci, rzucal sie na ziemie jak wylaczalam telewizor i powiedzialam dosc!. Teraz od roku nie oglada prawie bajek, nie gra na konsoli ani na komputerze. Z 4 razy wlaczylismy dzieciom film i obejrzelismy razem. Zachowanie syna bardzo sie poprawilo, nawet nie pyta czy moze ogladac. A co do jezyka, to okazalo sie ze wcale nie byly bajki potrzebne bo mowi teraz plynnie w dwoch jezykach. Mylse, ze jednak istotne jest to, ze nie pracuje, zajmuje sie caly dzien dziecmi i mam dla nich duzo czasu. Praktycznie caly czas bawimy sie. Jakbym pracowala na pelny etat mogloby byc inaczej :(W kazdym razie, z corkami nie robie juz tego bledu. Moim zdaniem dzieci na ogladanie beda mialy jeszcze czas. Teraz musza sie bawic i doswiadczac:)
      Pozdrawiam,
      Ewa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja