Gość: tuszeani
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.03.13, 14:01
Mam do Was prośbę o radę w kwestii odpuszczania i ilości oglądanych bajek.
Młodego bardzo długo izolowaliśmy od komputera czy telewizora. Reksia zaczął oglądać dopiero kilka miesięcy temu (teraz ma 2l8m) i nadal bardzo starannie wybieramy bajki z internetu, a nie jak leci z tv. Ostatnio dużo choruje, więc ze względu na jego temperament w czasie chorób i rekonwalescencji tych bajek jest nieco więcej, żeby tak nie szalał w ciągu dnia i żeby go trochę fizycznie wyciszyć.
Ostatnio mam jednak wrażenie, że sytuacja zaczyna nam się wymykać spod kontroli. Młody domaga się tych bajek prawie non stop, dosłownie budzi się w nocy z rykiem i chce oglądać bajkę (albo piosenkę), w ciągu dnia jazda na ten temat też jest kilkakrotnie. Żadne inne propozycje, odciąganie uwagi, nic dosłownie go nie zadowala, ma być bajka z komputera i koniec. Kiedy jest zdrowy, problem jest mniejszy, bo zwyczajnie dużo jest wtedy poza domem (żłobek, spacery), ale w czasie kiedy więcej musi siedzieć w domu, zaczyna nam to mocno doskwierać.
Co do ulegania jego "fanaberiom", staramy się rozróżniać, co jest tylko zwykłą chwilową zachcianką, a co jest egzystencjalną potrzebą, choć czasem niezrozumiałą z naszego punktu widzenia. W tym drugim przypadku, jeśli możemy, ustępujemy, w tym pierwszym uczymy że nie wszystko można mieć na żądanie. Dotychczas to dosyć dobrze działało, faktycznie Młody wydawał się usatysfakcjonowany tym, że jeśli na czymś mu naprawdę bardzo zależy, można z rodzicami dyskutować i liczyć przynajmniej na rozważenie kwestii.
Tym razem jednak jest inaczej, bo te bajki ewidentnie wpadły u Młodego do szufladki potrzeb egzystencjalnych, z drugiej strony nam wydaje się, że zbyt częste uleganie mu w tej sprawie nie jest dla niego dobre. Każda odmowa lub stawianie warunków, wywołuje potworny protest, płacz nie do ukojenia i długotrwałą furię.
Sądzę, że nie jesteśmy w sprawie bajkoholizmu osamotnieni, poradźcie proszę, jak to regulujecie u siebie i jak radzicie/radziliście sobie z bajkoholizmem w tym trudnym emocjonalnie czasie. I jak to sensownie ograniczyć, bo mam wrażenie że zabrnęliśmy za daleko i jakoś trzeba sprawę uregulować, wywołując możliwie mało emocji.