Pomoc młodej mamie...a wychowywanie

22.03.13, 15:43
Dużo już było o tym, jak wiele złego mogą przynieść dziadkowie, którzy podważają autorytet młodych rodziców.
Myślę, że warto też zwrócić uwagę również na to, jak denerwująca jest źle pojęta pomoc w pierwszych miesiącach po porodzie...Zainspirował mnie ten artykuł:
www.sosrodzice.pl/chcesz-pomoc-mlodej-mamie-tego-nie-rob/
też miałyście z tym problem?
    • joshima Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie 22.03.13, 16:11
      Bardzo rozsądny artykuł. Tylko jak zmusić te wszystkie babcie i ciocie, żeby to przeczytały? Mamy o tym wiedzą...
      • Gość: Ehhh Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.13, 22:43
        Moja mama jeszcze lubi wmawiac moim dzieciom przedszkolakom, ze powinni u niej zostac na tydzien, zeby rodzice mogli wreszcie odpoczac i pojechac sobie na wakacje!
        Poza tym oczywiscie nie trzyma sie ustalonych por, diety dla alergika, niczego w zasadzie.
        Jak tylko sie odwracam na minute robi dokladnie na odwrot.
        Przegrzewa, przekarmia, zabrania sie glosno smiac, biegac - tylko gadac z nia powinni i jej ciagle pomagac. Potrafi obciac im wlosy w czasie gdy ja wyjde po chleb...
        I jak wolaja MAMA, to oczywiscie leci do nich ona...

        M.in. Dlatego nie zostawiam z nia dzieci na wiecej niz kilka godzin, co kilka tygodni, tylko tyle sa w stanie zniesc, tyle jest fajnej zabawy, potem juz same fochy, babci oczywiscie...ze nie rozmawiaja z nia, ze skacza, ze sie smieja, ze jak nie zjedza, to sprawia jej bol,

        I juz tyle razy prosilam , tlumaczylam, ze tak nie wolno, ze to ze szkoda imdla niej samej i dla dzieci... Nic nie dalo i tak wie najlepiej i mam wrazenie, ze jeszcze bardziej, nie wiem, czy to wiek czy zlosliwie to robi...

        Tak czy siak - lipa :(
        • morekac Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie 23.03.13, 08:12
          czy to wiek czy zlosliwie to robi...
          Może twoja mama zawsze taka była - z tych 'ja -wiem-lepiej"? Być może jej się nasiliło z wiekiem...

          > I jak wolaja MAMA, to oczywiscie leci do nich ona...
          Wydaje mi się, że to po prostu może być taki odruch - dziecko woła, to się leci i sprawdza.
          • Gość: Ehhh Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.13, 17:03
            Oczywiscie, ze zawsze taka byla!

            Ja mam ponad 30lat, mieszkam kilkaset km od niej a ona potrafi mi robic AWANTURE, wyzywac, obrazac sie i jeszcze uwaza to za powod do dumy, za to ze np przy +10* nie nosze czapki, wychodze po zmroku itp i oczywiscie przy moim mezu i dzieciach!

            Ale teraz te swoje metody rowniez na moich dzieciach zaczyna probowac.
            Myslalam, ze tylko mnie tak traktuje i juz, ale teraz dzieci juz maja swoje zdanie, pomysly i zajecia i juz sie nie podoba, juz trzeba je "wychowac", zeby byly takie jak trzeba, czyli jak ona chce. Ze mna tez zacżela mniej wiecej jak zaczelam szkole...

            Ja juz probowalam z nia gadac, moj maz tez, ale nic to nie dalo.
            Ostatnio juz sie tak rozkreca, ze i jemu sie obrywa :) wiec z zalem, ale musielismy troche ograniczyc wizyty...bo dla wszystkich koncza sie kacem
            • joshima Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie 23.03.13, 18:27
              Gość portalu: Ehhh napisał(a):

              > Ja mam ponad 30lat, mieszkam kilkaset km od niej a ona potrafi mi robic AWANTUR
              > E, wyzywac, obrazac sie i jeszcze uwaza to za powod do dumy, za to ze np przy +
              > 10* nie nosze czapki, wychodze po zmroku itp i oczywiscie przy moim mezu i dzie
              > ciach!
              No skoro jej na to pozwalasz...


              > Ale teraz te swoje metody rowniez na moich dzieciach zaczyna probowac.
              Przepraszam Cię bardzo, ale dlaczego jej na to pozwalasz> Dlaczego nie chronisz swoich dzieci przed taką toksyczną osobą?

              > Ja juz probowalam z nia gadac, moj maz tez, ale nic to nie dalo.
              No cóż, to chyba pora na radykalne ograniczenie kontaktów. Nie sądzisz?
            • morekac Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie 24.03.13, 19:14
              Czyli żadna akcja edukacyjna nic nie da. Taka jest i nie ma siły - nie zmieni się. Możecie sobie darować gadanie, pozostaje tylko nieco ograniczać kontakty. I cieszyć się, że mieszka aż kilkaset km od was. Pomyśl, co by było,gdyby mieszkała bliżej...
              • Gość: Ehh Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.13, 16:29
                Kontakty sa ograniczone do minimum, w dodatku "nadzorowane" wlasciwie w 100% odkad dzieci staly sie "myslace" i chyba nic tu nie wskoram wiecej...przynajmniej nie mam pomyslow, skoro prosby i logiczne argumenty nie dzialaja...
                I tyle...
                • z888 Re: Pomoc młodej mamie...a wychowywanie 26.03.13, 11:49
                  Hej, u nas podobnie to wygląda. Młody był super i najukochańszy, dopóki nie zaczął mieć własnego zdania. Teraz jest "niegrzeczny". Zawsze pierwsze pytanie przez telefon, to czy młody jest "grzeczny", czy już mu przeszła zazdrość o młodsze rodzeństwo. Tak - tak, przeszła, przeszła, a on przestał biegać po domu, zaczął nosić usztywniane kapcie, zjada wszystko z talerzyka, zapomniał wszystkie brzydkie słowa, no i w ogóle nie bawi się już autami, cały dzień tylko prace ręczne i wprawki w pisaniu ... ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja