asienka95
02.04.13, 14:17
Syn ma prawie 4 lata. Usypiamy go (tata lub ja) w naszym łóżku (180x200 :) Najczęściej już w nim zostaje (czasami go przenoszę do jego łóżeczka, takiego z czasów niemowlęctwa; w nocy jednak i tak wraca do dużego łóżka). Tata od dłuższego czasu zasypia w pokoju obok (przed tv, z książką) i tam już zostaje. Mówi, że nie ma dla niego miejsca w dużym łóżku, ale też nie naciska na przeniesienie młodego do jego łóżeczka. To już twa i trwa. Mam wrażenie, że partnera już do tego przywykł,a że jest zmęczony (mnóstwo pracy), to może to mu nawet na rękę. Ale... Czasami jak tata przyjdzie do dużego łóżka to jest afera. Młody ostatnio w nocy zaczął się awanturować, że to jego i mamy łóżko (jest ze mną b. związany) i tata ma iść. Wył tak, że tato w końcu ustąpił. Powiedziałam, że nie podoba mi się to, że to taty łóżko, że tata ma prawo tu spać itp. Wiem, że nie powinniśmy odpuszczać, ale taka afera w nocy to nic fajnego.
Wiem, że go przyzwyczailiśmy do takiego 'układu', nic dziwnego, że się buntuje.
Jak to odkręcić? Ja partnera od dawna namawiałam, by 'wrócił' do łóżka, bo to jest nieco chore, że mama śpi z dzieckiem, a tata osobno...Proszę o Wasze rady. :)