Starszy, młodszy i zabawki.

09.04.13, 19:09
Witam.
Proszę o pomoc, bo nie wiem jak reagować, co mówić. Starszy syn za miesiąc skończy 5 lat. Młodszy skończył pół roku. Większość zabawek jest starszego, dokupiliśmy kilka grzechotek, gryzaków. Ale młodszemu przestają wystarczać, więc wyciągam zabawki "doroślejsze", którymi starszy od dawna już się nie interesował. I w momencie kiedy młodszy bierze je do ręki starszy natychmiast mu zabiera, bo właśnie w tym momencie chce się tym bawić. Na razie młodszy nie reaguje, ale obawiam się, że będzie coraz gorzej. I nie wiem, jak reagować. Zabawki są przecież starszego, ale nie będziemy przecież wszystkiego kupować od nowa. Co mówić starszemu/młodszemu? Jak do tego podejść?
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.
Agnieszka
    • verdana Re: Starszy, młodszy i zabawki. 09.04.13, 19:24
      Słusznie zabiera, bo to jego. Póki on nie oddał tych zabawek, naprawde należą do niego, nie do Viebie.
      Usiądź ze starszym i niech on dzieli zabawki na te, ktore nadal są "jego" i te, które on (a nie TY!) łaskawie odda młodszemu bratu, bo nie jest przecież taki mały i głupi, aby sie nimi bawić. Jak odda zabawki, powinien zostać bardzo pochwalony. Nie od rzeczy byłoby też w ciągu następnych dni pojechać i kupić mu zabawkę dla naprawdę dużych dzieci, ale ktorej mały nie dostanie, bo jest biedactwo za mały na cos tak fajnego...
    • joshima Re: Starszy, młodszy i zabawki. 09.04.13, 20:37
      Trochę późno zaczęłaś myśleć o tym, żeby z synem na ten temat rozmawiać. Powiem Ci co u mnie zadziałało (starsza córka 4 lata młodsza 11 m-cy). Po pierwsze nie stawiałam starszej córki przed faktem dokonanym. Postanowiłam uszanować fakt, że to były jej zabawki i że "walcząc" o nie może uzewnętrzniać również swoją zazdrość o młodsze dziecko (nie dość, że zabrało jej mamę to jeszcze zabiera zabawki).

      Po pierwsze bardzo wcześnie uzgodniłam z nią, które grzechotki i gryzaki mogą być dla jej młodszej siostry. Zrobiłam to zanim jeszcze były potrzebne, żeby sprawa zdążyła dojrzeć. Z reszta starsza osobiście pucowała wybrane zabawki, dla siostry. Po drugie, kiedy młodsza wyciągała rączki po jakąś zabawkę starszej pytałam, czy możemy ją wziąć i się pobawić. Respektowałam odmowę. Odmowy zdarzały się coraz rzadziej, często po odmowie córka proponowała inną równie atrakcyjną zabawkę w zamian. Coraz częściej starsza sama podejmowała inicjatywę oddania jakichś zabawek młodszej, dochodząc do wniosku, że już się nimi nie bawi.

      Aha. I jeszcze jedna kwestia. Starsza nie mogła bez pytania brać a już na pewno nie mogła odbierać młodszej zabawek, które były specjalnie dla niej kupione. Jednym słowem do tych zabawek młodsza miała pierwszeństwo włącznie z prawem odebrania ich starszej, kiedy miała taką zachciankę. Tłumaczyłam starszej na czym to polega. Ty nie chcesz, żeby A brała Twoją lalę, A nie chce, żebyś brała jej telefon. I tak powoli, powoli większość zabawek stała się wspólna i ogólnodostępna dla obu córek. A starsza ma już tylko kilka nietykalnych zabawek.

      Teraz staję przed nowym wyzwaniem. Obie się chcą bawić tą samą zabawką, chcą się bawić razem, ale każda ma inny pomysł na zabawę.
Pełna wersja