Gość: mama be
IP: *.play-internet.pl
15.04.13, 20:47
nie wiedzialam jak zatytułować post. chodzi o to, ze moj synek, prawie 4 lata, nie chce opowiadac/rozmawiac np o tym, co sie wydarzylo w przedszkolu, jak minął mu dzień, jak się bawił, co było na obiad itp. I ma tak od zawsze, tzn od złobka. Na pytania odpowiada 'nie wiem' albo bardzo zdawkowo, na pytania czy byla rytmika/angielski/itp zawsze odpowiada 'nie', chociaz wiem, ze zajecia sie odbyly. Wczoraj np bylam z nim w teatrze, na lodach, na spacerze, bawilismy sie swietnie, ale juz tacie nie chcial absolutnie opowiedziec jak bylo, o czym bylo przedstawienie, no nic. Staramy sie go nie gnebic pytaniami, podchody stosuje zeby cokolwiek z niego wydusic ale opornie to idzie...
Czy niepotrzebnie sie martwie I powinnam zaakceptowac ze to taki typ, ma swoj odcinek zycia, w ktorym nie uczestnicze I nie chce o nim mowic czy jednak powinnam pracowac jakos nad tym, by jakos go otworzyc? pytam, bo rozmawialam dzis z kolezanką w pracy na ten temat I postraszyla mnie, ze jak nie naucze dziecka od malego rozmawiac o tym, co tam u niego slychac, to w wieku trudnym nastoletnim bede miala przechlapane, bo jak teraz nic mi nie mowi, to potem juz w ogole nic nie powie...
dla pelnego obrazu dodam, ze ogolnie synek jest megagadułą, buzia mu sie nie zamyka, pytan zadaje mnostwo, dyskutuje z nami, mądruje się, zasób slow ma duzy, wiec to nie problem ze znalezieniem słow czy ogolnymi trudnosciami w porozumiewaniu sie...