jak sie nie ma co sie lubi...

16.04.13, 22:20
Prosze o podpowiedz czy zachowanie mojej corki jest "normalne" dla jej wieku (5l). Czy to mija, czy moze to taki typ i ewentualnie jak sobie z tym radzic.

Czesto chce nie to co ma i reaguje na zaistniala sytuacje piskiem, zloscia, placzem.
Przyklady:
- samochod zaparkowal tak blisko naszego ze ona musi wsiadac z drugiej strony i przechodzic przez fotele,
- kolezanka dala jej rysunek na pomaranczowej kartce a ona chcialaby aby kartka byla zielona,
- droga do szkoly jest w prawo a ona chce aby skrecic w lewo
- kolezanka zaprosila ja do siebie z piatek a ona chce isc do niej w sobote.
Co ciekawe zlosci sie w sytuacjach ktorych nie moze zmienic.

Nie marudzi prawie przy ubieraniu: ubiera cokolwiek jej zaloze. Pobawi sie w wiekszosc zabaw. Ksiazki czytac lubi prawie wszystkie. Jest coraz mniej wybredna jedzeniowo. Jest bardzo madra i wydaje nam sie ze dojrzala.

Chcielibysmy ja nauczyc ze sa sytuacje do ktorych ona musi sie dostosowac w mysl zasady: jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Brakuje nam w naszej corce takiego czasami machniecia reka i reakcji z usmiechem.
Ona niestety jest uparta i malo w niej optymizmu. Wydaje nam sie ze nie jest lagodna. Siedzi obok mnie i cos zaczyna mowic, ja (np zaczytana) nie slysze, wiec ona mnie uderzy. Chcialabym aby spokojnie powiedziala: mamo mowie do ciebie albo cokolwiek innego niz zlosc i placz.
Oboje z mezem jestesmy spokojni i pogodni. Nie reagujemy emocjonalnie, nie klniemy. Usmiechamy sie duzo, przytulamy cala rodzinke ( jest jeszcze syn 2l).
Reakcje corki wyprowadzaja nas jednak z rownowagi. Jak sobie radzic? Jak ja nauczyc sobie radzic?
Dziekuje

p.s. zauwazylismy ze jest bardziej wrazliwa/humorzasta gdy jest zmeczona i glodna wiec wtedy jakos ja usprawiedliwiamy.
    • Gość: domza2 Re: jak sie nie ma co sie lubi... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.04.13, 09:51
      Myślę, że powinnaś pozwolić córce decydować o wielu rzeczach, o tych, o których można, właśnie wybieranie ubrania, jedzenia, różne codzienne drobiazgi. Moja córka to podobny typ. Im więcej ma swobody w decydowaniu o wszystkim dookoła, tym mniej upiera się przy rzeczach niemożliwych do zmiany. Ten upór typu: chciałabym, aby była noc (kiedy jest dzień) u nas pojawia się jako syndrom przemęczenia. Kompletnie to ignoruję, jakby nie słysząc, robiąc swoje i kierując uwagę dziecka na coś innego. Pojawiają się przy tym , także ze zmęczenia u nas różne "boje", boje się książki, boję się kołdry. Nie chcę kołdry, chce koc ( a koca nie ma). Nie chce miśka, chce lalkę (a lalką nigdy się nie bawi), więc spokojnie zaczynam czytać, nie tłumaczę, nie wchodzę w żadne dyskusje, bo dziecko już ledwo zipie i gada, zeby gadać.
      Co do machania ręką od tak z uśmiechem - dziecko uczy się przez naśladownictwo. Czy wy rodzice również umiecie odpuścić? Ja jestem mało konsekwentna, reaguję stosownie do okoliczności, nie w myśl "zasad" i moje dziecko często odpuszcza. Zauważyłam to z satysfakcją. Dlatego najpierw trzeba przyjrzeć się sobie, jak często umiesz odpuścić. pozdr
Pełna wersja