julita165
22.04.13, 16:21
Synek ma 18,5 miesiąca ale "bunt dwulatka" chyba zaliczamy już od paru miesięcy i wydaje mi się że sięga zenitu. Wszystko jest na "nie" ( na marginesie: jest to pierwsze i jedyne jak dotąd słowo jakie wymawia mój synek ):
- zmienić pampersa - nie
- ubrać się - nie
- usiąść do jedzenia - nie
- pozwolić sie wsadzić do wózka - nie
- iść w kierunku określonym przez opiekuna - nie
On jest najsłodszym na świecie chlopczykiem tak długo jak dlugo robi co chce, inaczej zmienia się w diabołka - kopie, gryzie, szczypie, drapnie, za włosy ciągnie, wyrywa się. Naprawdę staram się ograniczyć nakazy i zakazy do minimun, daję mu dużo swobody, ruchu żeby się wyszalał ale jest coraz gorzej. Np. procedura ubierania go trwa z pół godziny. Ucieka, szarpie się, kładzie na podłodze, jak już uda mi się coś mu założyć to coraz częściej radz sobie ze zdjęciem tego. Podobnie zmiana pampersa. Przy takich czynnościach staram się go czymś zainteresować, dać coś do rączek ale to coraz rzadziej działa. Masakra dzieje się też na spacerach - wózek odstawił już dawno, zaczyna krzyczeć już na sam jego widok, chce chodzić tylko tam gdzie on chce. Jeszcze pół biedy na spacerze bo w końcu to ma być dla dziecka przyjemność i mogłabym iść tam gdzie on chce ale to samo dzieje się jak jesteśmy np na zakupach albo nie mogę go zaciągnąć do lekarza na szczepienie bo on akurat ma pomysł iść w przeciwnym kierunku. Trzymany za rękę wyrywa się albo kładzie na ziemi. W ogóle ostatnio nie chce chodzić za rękę a nie wszędzie mogę go puścić, tym bardziej że na spacery upodobał sobie najbardziej ruchliwą ulicę w okolicy. Wyrywa się i ucieka. A szybki jest już bardzo. Ja wiem że to bardzo małe jeszcze dziecko i po 1000 razy spokojnie mu coś tlumaczę, przychylając się do jego poziomu spokojnie ale stanowczo mówię idziemy tu i tu, nie rób tego, ubieramy się itd, itp. Nigdy na niego nie podnoszę głosu, że o jakiś klapsach nie wspomnę. "Szczyt" wszystkiego to surowy ton albo informacja, że jak on coś tam zrobi albo nie przestanie robić to nie będę się z nim bawić i odwrócenie plecami. Wiem że on już bardzo dużo rozumie i często widzę że on specjalnie robi mi na przekór. Ma taki zawadiacki wyraz twarzy, widzę że normalnie testuje moje granice ale nie mogę każdej z nim czynności okupywać szarpaniną. Jest na coś takiego metoda ?