Bunt dwulatka

22.04.13, 16:21
Synek ma 18,5 miesiąca ale "bunt dwulatka" chyba zaliczamy już od paru miesięcy i wydaje mi się że sięga zenitu. Wszystko jest na "nie" ( na marginesie: jest to pierwsze i jedyne jak dotąd słowo jakie wymawia mój synek ):
- zmienić pampersa - nie
- ubrać się - nie
- usiąść do jedzenia - nie
- pozwolić sie wsadzić do wózka - nie
- iść w kierunku określonym przez opiekuna - nie
On jest najsłodszym na świecie chlopczykiem tak długo jak dlugo robi co chce, inaczej zmienia się w diabołka - kopie, gryzie, szczypie, drapnie, za włosy ciągnie, wyrywa się. Naprawdę staram się ograniczyć nakazy i zakazy do minimun, daję mu dużo swobody, ruchu żeby się wyszalał ale jest coraz gorzej. Np. procedura ubierania go trwa z pół godziny. Ucieka, szarpie się, kładzie na podłodze, jak już uda mi się coś mu założyć to coraz częściej radz sobie ze zdjęciem tego. Podobnie zmiana pampersa. Przy takich czynnościach staram się go czymś zainteresować, dać coś do rączek ale to coraz rzadziej działa. Masakra dzieje się też na spacerach - wózek odstawił już dawno, zaczyna krzyczeć już na sam jego widok, chce chodzić tylko tam gdzie on chce. Jeszcze pół biedy na spacerze bo w końcu to ma być dla dziecka przyjemność i mogłabym iść tam gdzie on chce ale to samo dzieje się jak jesteśmy np na zakupach albo nie mogę go zaciągnąć do lekarza na szczepienie bo on akurat ma pomysł iść w przeciwnym kierunku. Trzymany za rękę wyrywa się albo kładzie na ziemi. W ogóle ostatnio nie chce chodzić za rękę a nie wszędzie mogę go puścić, tym bardziej że na spacery upodobał sobie najbardziej ruchliwą ulicę w okolicy. Wyrywa się i ucieka. A szybki jest już bardzo. Ja wiem że to bardzo małe jeszcze dziecko i po 1000 razy spokojnie mu coś tlumaczę, przychylając się do jego poziomu spokojnie ale stanowczo mówię idziemy tu i tu, nie rób tego, ubieramy się itd, itp. Nigdy na niego nie podnoszę głosu, że o jakiś klapsach nie wspomnę. "Szczyt" wszystkiego to surowy ton albo informacja, że jak on coś tam zrobi albo nie przestanie robić to nie będę się z nim bawić i odwrócenie plecami. Wiem że on już bardzo dużo rozumie i często widzę że on specjalnie robi mi na przekór. Ma taki zawadiacki wyraz twarzy, widzę że normalnie testuje moje granice ale nie mogę każdej z nim czynności okupywać szarpaniną. Jest na coś takiego metoda ?
    • verdana Re: Bunt dwulatka 22.04.13, 16:55
      Może nadeszła pora czasem jednak podnieść głos?
      • julita165 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 12:10
        Mojemu mężowi parę razy się tak zdarzyło jak puściły mu nerwy. Ale synek na podniesiony głos wcale nie zareagował jakąś wspólpracą tylko mega histerycznym, nie dającym się uspokoić kilkanaście minut płaczem. On wydaje mi sie bardzo wrażliwy np. reaguje płaczem zawsze na płacz albo pisk jakiegoś innego dziecka.
    • szamanta Re: Bunt dwulatka 22.04.13, 17:40
      Pierwszorzednia reagowalabym na bicie, gryzenie,szczypanie ,kopanie i nie wiem tam co Twoj wam jeszcze wyrabia. Na agresje fizyczną dziecka do kogokolwiek odrazu trzeba stanowczo reagowac,bo w przeciwnym razie to za daleko zajdzie
      Wydaje mi sie, ze Ty z nim sie zabardzo patyczkujesz i piescisz nad nim ,kiedy odstawia cyrki.
      Mozliwe,ze Twoje zakazy do minimum jak to ladnie ujelas spowodowaly,ze Twoj syn sobie za wiele pozwala,stąd takie spazmy,poprzez twoją zbyt wielką tolerancje na jego brewerie
    • joshima Re: Bunt dwulatka 22.04.13, 19:00
      Po pierwsze, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Bunt dwulatka (nie znoszę tego określenia) również.

      Po drugie, ja tam nie wierzę w żadne testowanie i robienie na złość i to mi pozwala przetrwać różne okresy niestabilności emocjonalnej u moich dzieci.

      Po trzecie. Kiedy można to tłumaczyć i negocjować, kiedy wychodzisz z siebie pokazać emocje, ale bez sztuczności i manipulacji. Zdenerwowana na serio mama to nie trauma dla dziecka. Anielski uśmiech i oaza łagodności zawsze i wszędzie to ślepa uliczka. Po trzecie jak się naprawdę inaczej nie da to trzeba wziąć pod pachę i robić swoje. Nie da się dziecka wychowywać tak, żeby nigdy nie płakało. Płacz jako efekt frustracji i złości tez jest dziecku potrzebny do normalnego rozwoju. Takie mocje są normalne i dziecko tez musi się ich nauczyć (odczuwać, przeżywać wyrażać).
    • ellenai1 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 10:10
      Hey, moj ma tyle co Twój i podobnie się zachowuje.
      Wiadomo- gdzie trzeba iść, tam trzeba, nie ma dyskusji, np. lekarz, czy wbieganie na ulice (oj, tutaj byly wielkie krzyki, wyginanie i prezenie sie na wszysktie storny, byleby go nie wziac od ulicy :)
      Zeby ulatwic sobie zycie:
      - ubieram małego puszczajac mu piosenke dla dzieci na youtube (nic poza nimi nie oglada, wiec lacznie 'tv' ma okolo 15min dziennie) - ale dla mnie to lepsze wyjscie niz sie z nim szarpać.
      -pampersa ubieram przy kanapie, probuje go zianteresowac jakimis jego ulubionymi ksiazeczkami
      -zakupy robi tata, a dziecko szaleje gdzie moze- boisko szkolne, plac zabaw, park
      -wozek nieawno tez w odstawke poszedl, worcilismy do noszenia w nosidle Manduca, stal się strasznie naręczny

      I tak bedzie trzeba 'walczyc' o tyle rzeczy, ze te w/w moge mu odpuścić/odwrocic uwage. Oczywiscie agresywne zachowanie od razu uniemowliwic starac sie, mimo ze pewnie od razu sie rozplacze.
      • ellenai1 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 10:13
        Acha co do jedzenia- moj tez dwa dni robil takie wygibasy i wrzaski,ze nie dalo sie wlozyc go do krzeselka. Coz, glodny nie byl chyba. Tylko pił- kisiele, musy, wode.
        Trzecieodni ze spaceru na rekach podeszlam z nim go garow i zapytalam, czy ocos by zjadl -wskazal sowim paluszkiiem gary z zupa i musem i dal sie wlozyc. Poki co minimum 2x dziennie da sie go wlozyc do krzeselka, jesli wczesniej ON wskaze, co chce zjesc.
        • ellenai1 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 10:16
          Sorki ,że tak spammuje - moj odkad chodzi sam, nigdy za rękę nie dał się prowadzić ;/ Stąd zakładam mu bluzy z kapturem i za kaptur go trzymam.
          • agata.redakcja Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 11:44
            Polecam Ci artykuł www.edziecko.pl/male_dziecko/56,79340,10380118,10_najczestszych_problemow_z_zachowaniem_malego_dziecka.html
            Zrozumiesz dzięki niemu, że to co teraz robi twoje dziecko jest zupełnie normalne.

            Przede wszystkim moja rada jest taka, abyś dawał dziecku wybór, współpracowała z nim i w miarę możliwości jak wiesz, że zbliża się histeria odwracała jego uwagę.
            Nigdy nie reaguj na jego zachowanie krzykiem, albo agresją, bo będzie jeszcze gorzej.
            Ucz go, że za rączkę trzeba chodzić, moja też nie chciała a po kilku miesiącach się nauczyła i sama już wyciąga rękę. Kosztuję to trochę pracy, ale później daje fajne rezultaty. Musicie "szanować" się nawzajem i wszystko się ułoży.
            A jeśli synek Ci ucieka, to może warto byłoby zakupić takie szelki z paskiem, jest swobodny, a w razie zagrożenia możesz go asekurować
            • julita165 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 12:08
              agata.redakcja napisała:

              >
              > Przede wszystkim moja rada jest taka, abyś dawał dziecku wybór, współpracowała
              > z nim
              Tak właśnie staram się robić. Pytam czy chce to czy tamto i jeśli tylko można bez szkody dla niego samego lub innych zgadzam sie na to. Wydaję mi się że bardzo często daję mu wybór.
              > Nigdy nie reaguj na jego zachowanie krzykiem, albo agresją, bo będzie jeszcze g
              > orzej.
              Święte słowa ! Mojemu mężowi parę razy puściły nerwy i podniósł głos ale jedyne co osiągnął to mega histeria i szrama na twarzy
              > Ucz go, że za rączkę trzeba chodzić, moja też nie chciała a po kilku miesiącach
              > się nauczyła i sama już wyciąga rękę. Kosztuję to trochę pracy, ale później da
              > je fajne rezultaty.
              Tłumaczę po setki razy, że na ulicy musi chodzić za rączkę. No i może coś się ruszyło. wczoraj na spacerze oczywiście zaraz za brama mi uciekł ale że na naszej ulicy ruchu nie ma prawie wcale to mu tak pozwalałam zasuwać trawnikami uprzedzając, że jak tylko dojdziemy do ulicy asfaltowej gdzie jeżdżą auta musi mi dać rączkę i o dziwo sam ją wyciągnął.
          • julita165 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 12:04
            Też tak usiłuję ale wyrywa się tak samo jak trzymany za rękę. albo i gorzej
        • julita165 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 12:02
          Ja już krzesełka dawno nie używam. Młody szału dostawał. On normalnie wchodzi na zwykłe krzesło i siada przy zwykłym stole ale to rzadkość a raczej rzadkością jest aby wysiedział tam na tyle długo żeby coś zjeść. Najczęściej karmię go, niezwykle pedagogicznie, przed TV przeszukując wszystkie kanały w poszukiwaniu pasm reklamowych :-) Z pokarmami typu kanapka albo owoce w kawałkach ganiamy się po całym domu. I nie chodzi o to, że jest niejadkiem, on lubi jeść, dużo je i sam też jest duży ( 90 cm ) tylko w miejscu usiedzieć nie może
      • julita165 Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 11:59
        ellenai1 napisała:

        >
        > Zeby ulatwic sobie zycie:
        > - ubieram małego puszczajac mu piosenke dla dzieci na youtube (nic poza nimi n
        > ie oglada, wiec lacznie 'tv' ma okolo 15min dziennie) -
        też tego próbuję ale słabo działa. On najbardziej lubi reklamy ale ciężko trafić co mu się podoba.
        > -pampersa ubieram przy kanapie, probuje go zianteresowac jakimis jego ulubiony
        > mi ksiazeczkami
        Pisałam, że podobnie, próbuję go czymś zainteresować, czasem zadziała a czasem nie
        > -zakupy robi tata, a dziecko szaleje gdzie moze- boisko szkolne, plac zabaw, pa
        > rk
        My na zakupy zwykle chodzimy razem z mężem: zakupy typu spożywka: mąż załatwia zakupy ja zajmuję się "małym wariatem", zakupy w galeriach handlowych odwrotnie mąż jeździ z młodym po ruchomych schodach ( hit ! ale nie odróżnia kierunków :-) ) a ja łażę po sklepach. Raz wybrałam się z synkiem sama i na moment wypuściłam jego rączkę ze swojej dłoni bo nie mogłam sobie poradzić przy kasie...skończyło się zamknięciem sklepu ! To był duży sklep sieci reserved. Nawet przy pomocy personelu nie mogliśmy go znaleźć, bałam sie że gdzieś wyjdzie, zamknęli sklep pełen ludzi, ogłosili przez jakiś megafon ze mały ancymonek się zgubił i w końcu się znalazł cały zadowolony :-)
        > -wozek nieawno tez w odstawke poszedl, worcilismy do noszenia w nosidle Manduc
        > a, stal się strasznie naręczny
        Takie duże dziecko w nosidle ? ja miałam baby bjorn ale wyrósł z tego chyba jeszcze przed 6 m-ącem
        • quistista Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 13:03
          Bo manduca jest inne niz baby bjorn. Ja zakupow prawie nie robie z dziecmi, chyba ze moge wlozyc je do wozka (mloda siedzi w tym siedzonku dla dzieci a dwojka starszych albo idzie albo siedzi normalnie miedzy zakupami w koszyku). A bunt dwulatka najlepiej przeczekac uzbajajac sie w cierpliwosc. Przy pierwszym dziecku cierpliwosci mialam bardzo malo, na krzeselku kazalam siadac za kare i w pewnym momencie sie zniechecilam bo jakis efektow specjalnych nie bylo. Jak podnosilam glos to syn uwazal to za mega smieszne. Corka albo byla latwiejsza, albo ja spokojniejsza bo jakos przetrwalismy ten okres bez szwanku (chociaz maz twierdzi, ze jeszcze jest nieznosna ale ja sie jakos z nia dogaduje). U lekarza powiedzieli, ze dopiero z trzylatkiem mozna sie jakos dogadac bo zaczyna wiecej rozumiec. I jakos to do mnie dotarlo, ze mimo, ze on rozumie co mowie i odpowiada, to jest jeszcze "uposledzony" i trzeba go to przeczekac.
          Polecali nam tez metode triple p. Do rozwazenia.
          www.triplep.net/glo-en/home
        • joshima Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 16:28
          julita165 napisała:

          > Takie duże dziecko w nosidle ? ja miałam baby bjorn ale wyrósł z tego chyba jes
          > zcze przed 6 m-ącem
          Ale proszę Cię. Jakie baby bjorn. Dzieci się nosi w nosidłach ergonomicznych. Nawet i trzylatka da się nosić jak ktoś ma krzepę.
    • demonii.larua Re: Bunt dwulatka 23.04.13, 13:51
      W zasadzie Joshima napisała to co ja chciałabym napisać. Dodam również, że to się sprawdzało i dalej sprawdza (tak, na starszych też:) - na wszystkich czterech moich - z modyfikacjami pod każde z nich indywidualnie. I już.
    • twojabogini Re: Bunt dwulatka 27.04.13, 12:56
      Od siebie dodam:
      Zgadzam się, że w zachowaniu dziecka nie ma nic niezwykłego i jest typowe.
      Co do mijania buntu dwulatka - owszem mija. Mija tym szybciej, im szybciej rodzice zrozumieją, że ich dziecku zmieniły się potrzeby, że zaczęło mieć swoje zdanie i potrzebuje więcej samodzielności. I im szybciej wypracują nowe zasady współpracy z dzieckiem - bo stare są już nieadekwatne.
      Dlatego rady: "poczekaj aż minie" (zdaniem wielu rodziców to "minęło samo" - nawet nie zauważyli, jak zmieniło się ich postępowanie wobec dziecka, dopasowanie do nowych potrzeb dziecka po prostu nastąpiło naturalnie), ani też rada "to wszystko normalne i nie rób z tym nic" jest równie niewystarczająca, jak rady - "musisz dziecko opanować", "krzyknij na nie" itp.
      Jeśli dziecko się buntuje na typowo niemowlęce akcesoria (wózek, krzesełko itp.) - to czas te akcesoria odstawić - one są dla niemowląt, nie dla dwulatków i dwulatki to wiedzą (i czują). Wyjątkiem jest fotelik samochodowy - i dopiero tu potrzebne są "działania wychowawcze". Bo owszem fotelik ogranicza ruch - ale jest konieczny. I dziecko tego trzeba nauczyć i wykazać się konsekwencją (ale nie sadyzmem).
      Wózek warto zmienić na tzw. parasolkę - podręczny składany i lekki wózeczek, który się przyda, gdy nie będzie się mieć siły dziecka nieść - łatwo zabierać go na spacery, przejażdżkę autobusem, do sklepu itp. Do łask warto przywrócić chusty i nosidełka. Ale rodzicielskie ręce i tak jeszcze jakiś czas będą stałym elementem "systemu transportu".

      Zatem - najpierw oddzielmy ziarna od plew. Pomyślmy - które nasze wymogi w związku z nowym etapem rozwoju dziecka utraciły sens, które akcesoria straciły przydatność.
      Jakie nowe wyzwania staja przed nami na tym etapie rozwoju. Jednym z nich jest konieczność poradzenia sobie z żywiołowością dwulatka. Tu jedni rodzice radzą sobie po prostu unikając sytuacji, gdy ta żywiołowość przeszkadza - zakupy, ruchliwa ulica, wizyta towarzyska. Inni nie mają wyjścia i starają się ją w pewnych sytuacjach opanowywać. Efekt jest ten sam - około trzeciego roku życia zakupy z dzieckiem, wizyta i teściów i przejście po ruchliwej ulicy przestają wymagać od rodziców tyle energii. Warto więc po prostu założyć z góry, że jeśli musicie zrobić zakupy z dwulatkiem (przejść ruchliwa ulicę itp.) - to będzie to od was wymagać całej pomysłowości i energii jaką dacie rady z siebie wykrzesać i wrócicie wyczerpani. Szkoda sił na "uczenie dziecka", po prostu postarajcie się je w miarę możliwości opanować.
      Ustalcie też obszary koniecznych działań - utrzymanie zwyczaju korzystanie z fotelika (fortele, fortele i jeszcze raz fortele - to skuteczny sposób o ile nie należy do nich wręczanie za każdym razem paczki chipsów lub cukierków).
      Uwaga: to w tym wieku najczęściej powstają niezdrowe nawyki związane z odżywianiem i oglądaniem TV. Słodyczami i TV dziecko łatwo daje się zająć - i rodzic wtedy może przeprowadzić konieczne zabiegi (przy TV - nakarmić, zmienić pieluchę, odpocząć, przy słodyczach - unieruchomić dziecko, zając na czas wykonania koniecznej czynności). Dziecko uczy się, że wystarczy być niegrzecznym - to dostanie się coś dobrego lub rodzice włączą TV - i ten mechanizm zaczyna działać. najpierw jest cukierek i 15 minut, potem...Tu niektórzy rodzice w porę wycofują się i szukają innych zajmowaczy - inni w to brną ("tylko" batonik, slodki napój i 5 bajek).


      • szamanta Re: Bunt dwulatka 27.04.13, 17:25
        A mnie powalają na łopatki takie okreslenia jak bunt 2 latka,3 latka,4 latka, 5-latka,6-latka...8latka,10-latka....i w jakim wieku dziecko by nie bylo to w świetle psychologi zawsze bedzie to bunt xxxx latka
        Dla mnie niesforne zachowanie jest niegrzecznym zachowaniem,a nie zwalanie na bunt 3 latka, 9 latka czy 16 latka
        Okreslenia bunt "x" latka juz mi uszami wychodzi,za duzo o tym slysze na kazdym kroku ,niezaleznie ile dziecko ma lat i sie paskudnie zachowa ,pierwsze co to diagnoza nieszczesnego buntu cholera wie ilo latka
        • twojabogini Re: Bunt dwulatka 27.04.13, 18:07
          szamanta napisała:

          > A mnie powalają na łopatki takie okreslenia jak bunt 2 latka,3 latka,4 latka, 5
          > -latka,6-latka...8latka,10-latka....i w jakim wieku dziecko by nie bylo to w św
          > ietle psychologi zawsze bedzie to bunt xxxx latka

          Współczesna psychologia idzie w kierunku nazywania pewnych okresów nie" okresami buntu" a "okresami kryzysów rozwojowych". I wskazuje też okresy stabilizacji. Z wielu badań wynika że jedne z drugimi się przeplatają. Średnia przebiega tak:

          18 miesięcy - nierównowaga, 2 lata równowaga, 2,5 - nie, 3 lata - tak, 3,5 - nie, 4 - tak, 4,5 nie, 5 tak, 5,5 - nie - 6,5 - tak, 7 lat - nie, 8 tak, 9 - nie - 10 tak.

          nie - nierównowaga, tak - równowaga (dane za Ilg, Ames, Baker - rozwój psychiczny dziecka - sporządzone na podstawie badań klinicznych i obserwacji dzieci i ich rodzin). Autorzy piszą, że zaczynając badania zakładali, że im dziecko starsze tym bardziej stabilne i zrównoważone. I że napotykając na "niestabilności" początkowo szukali ich przyczyn w otoczeniu. Stopniowo, uważnie obserwując i badając dzieci, odkryli strukturę zachowań i okresów i rządzące nimi prawidłowości.

          Jak widać rozwój dziecka, wbrew powszechnym opiniom nie przebiega stabilnie. Na różnych etapach rozwoju dzieci mają konkretne i obiektywne trudności, czasem zaś struktura zachowań w danym wieku powoduje, że choć obiektywnie dziecko trudności nie ma - to jest postrzegane przez rodziców jako "trudne". Zdarza się jednak, że rodzice właśnie okresy stabilizacji postrzegają jako trudne - bo dziecko robi się np. wycofane lub bardziej zamknięte w sobie. Wiele więc zależy od oczekiwań rodziców - dla tych, dla których normą jest rozbrykane dziecko i oczywistym jest brak subordynacji - "problematyczne" są okresy stabilne.

          Okresami "niestabilnymi" w rozwoju są niewątpliwie te, na które przypadają tzw. kryzysy rozwojowe: pomiędzy drugim a trzecim rokiem życia - związany z przejściem od niemowlęctwa w dzieciństwo, jak również około 13 roku życia - związany z uruchomieniem procesów związanych z dojrzałością płciową. Część psychologów zaczyna sądzić, że taki głęboki kryzys następuje także pomiędzy 5,5-6,5 rokiem życia i jest związany z procesem wyodrębniania i rozwoju emocji (to funkcja dojrzewania układu nerwowego, który w tym okresie radykalnie się zmienia). W okresach tych kryzysów dzieci nie tylko są postrzegane jako "trudne" przez opiekunów - ale same napotykają i przeżywają wewnętrzne trudności.

          Pozostałe okresy "niestabilne" zostały wyodrębnione raczej ze względu na fakt, że szereg zachowań charakterystycznych dla danego okresu rozwoju sprawia trudność opiekunom - nie dzieciom. Gdyby patrzeć z perspektywy dziecięcej byłyby to raczej okresy "niestabilności rodziców"

          Pisząc więc o tym, że dzieci wiecznie przechodzą jakieś bunty i kryzysy - masz częściowo rację. Co do oceny zachowań: jeśli mieszczą się w normie rozwojowej nie pozostaje nic innego, niż uznać je za normalne zachowania - choć dla opiekunów czasem krańcowo trudne.

          Znając schemat zachowań danego dziecka (nie każde rozwija się książkowo), można ocenić czy dane zachowanie jest "normalne". Jeśli pięcioipółletni chłopiec się złości bardziej niż do tej pory i zrobił mniej karny niż do tej pory - najprawdopodobniej wszedł w kryzys. Jeśli zaczął się moczyć - problem jest innej natury. Jeśli ten sam chłopiec zacznie się wycofywać, będzie wolał być sam - to także sygnał, że coś jest nie tak (a te same symptomy u siedmiolatka zazwyczaj są normą i etapem przejściowym, chyba, że dziecko jest smutne i wycofane przez cały czas, a do tego ma inne symptomy zaburzeń typu depresyjnego).

          Nie każda trudność z zachowaniem dziecka wynika z normy rozwojowej, kryzysu, buntu. Jest bardzo ważne, żeby wiedzieć czego na jakim etapie rozwoju możemy się spodziewać. Powinno nas martwić, gdy dziecko przed szóstym rokiem nie zacznie się złościć i nie zrobi się rozchwiane emocjonalnie, i gdy trzylatek nadal spokojnie jeździ w wózku, bo tak chcą rodzice lub dziadkowie. Albo gdy siedmiolatek jest wciąż tak samo wesoły, jak na wcześniejszych etapach rozwoju.
    • ula.malko Re: Bunt dwulatka 29.04.13, 21:02
      Dzień dobry,
      Syn jest teraz w wieku kiedy potrzebuje coraz więcej samodzielności, poczucia wpływu i kontroli nad otaczającą go rzeczywistością. Jego zachowania nie wynikają z uporu czy chęci robienia na przekór, on po prostu sprawdza swoją sprawczość:) To bywa trudne dla rodziców bo taki Młody Człowiek jeszcze nie ze wszystkim sobie radzi mimo, że bardzo by już chciał. Zatem trzeba uzbroić się w cierpliwość, pomysłowość i czasem zmienić różne dawne nawyki. Może się okazać np że rzeczywiście trzeba zmienić wózek, a wysokie krzesełko do jedzenia zamienić na podstawkę ustawianą na krześle.
      Warto się też zastanowić kiedy można 'odpuścić' i np pozwolić dziecku dłużej być w ubraniu jeśli teraz nie chce go zdjąć, a kiedy nie ma takiej możliwości - przez ulicę idziemy trzymając się za ręce.
      Dziecku łatwiej będzie się stosować do naszych próśb i wyznaczanych reguł jeśli nie będzie ich za dużo. Ważne jest też by pokazywać prawdziwe emocje, czyli jeśli dziecko szaleje przed ruchliwą ulicą i my zaczynamy się bardzo denerwować to nieadekwatne jest mówić - 'stój i złap mnie za rękę' spokojnie i z uśmiechem na ustach. Ale też uwaga - jeśli w naszym domu panuje bardzo dużo reguł i co chwilę zwracamy dziecku uwagę i co chwilę na nie pokrzykujemy to w sytuacji naprawdę groźnej ono może już nie zareagować.
      Proszę pamiętać, że syn już coraz więcej rozumie więc tłumaczenie mu różnych zasad, czy wyznaczanie mu granic będzie coraz prostsze. Proszę też nie bać się łez czy niezadowolenia, nie ma nic złego w tym, że dziecko czasem będzie sfrustrowane czy złe bo coś nie potoczyło się po jego myśli. Umiejętność przeżywania tych emocji jest równie ważna jak radości.
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja