nataliani
24.04.13, 22:50
Mój synek od dłuższego czasu porozumiewa się z nami głównie wrzaskami, płaczem i wyciem. Nawet zwykłą prośbę o sok komunikuje w stylu jęcząco- marudzącym... Błyskawicznie uderza w płacz i mówi nam, że nie może/nie umie się uspokoić. Od kilku dni przebudza się w nocy i płacze. Powroty z przedszkola to koszmar- zawsze zasypia w foteliku i obudzony zaczyna histerię.
Poza tym fatalnie reaguje na moje zniknięcie z pola widzenia (o dziwo gdy wie ze muszę gdzieś pojechać jest ok) np. gdy jestem w łazience przychodzi z płaczem.
Ciągle chce się tulić- to rozkoszne, ale najchętniej spędziłby w moich objęciach cały dzień.
Z uwagi na młodszego synka (chorego, który zajmuje mi dużo czasu) w tym roku spędziłam w zimie 1 miesiąc poza domem (z przerwą 5 dniową w środku). W zeszłym roku również nie było mnie miesiąc. Zdarzały się także nieobecności kilka razy po 2-3 dni.
Absolutnie każde wyjście z domu, nawet do sklepu obok, obwieszczam synkowi. Znacznie wcześniej staram się go przygotować psychicznie na wszelkie moje wyjazdy na dłużej.
Młodszemu poświęcam dużo czasu- ćwiczę z nim sama i jeżdżę na rehabilitację- jednak nie więcej niż poświęciłabym na przykład zdrowym bliźnietom.
Bardzo dużo staram się bawić z synkiem-tylko trochę mniej niż przed urodzeniem jego brata. Kiedyś było to prostsze- wystarczyło, że siedziałam z nim na podłodze- mogłam czytać gazetę itd. Teraz muszę być w pełni zaangażowana- sądziłam, że w tym wieku coraz częściej będzie chciał bawić się sam a jest wręcz przeciwnie.
Nawet zajmując się młodszym proponuję np. że opowiem mu w tym czasie bajkę, itp.
Synek zawsze był mocno do mnie przywiązany- ale kiedyś chodziłam do pracy i jakoś dawał sobie radę. Lubił nianię, teraz jest przedszkole- wydaje się, że b. gładko zniósł.
Teraz prócz wyjazdów jestem w domu.
Próbowaliśmy karać go za histerię (kąt- wiem, że pewnie tu nie pochwalana kara). Nie zadziałało. Od 2 dni próbujemy ignorować płacze i spełniać jego prośby dopiero gdy powie je w miarę normalnym tonem. Na razie działa średnio- może to za mało czasu by zrozumia?
Nie wiem co robić z tym histeriami. Jak go trochę od siebie "odwiązać"? Co robię źle? Czy tylko żelazna konsekwencja może nam pomóc?