mój uparty 10-cio latek

24.04.13, 23:36
Witam serdecznie nie wiem już co mam robić ,maam dwóch wspaniałych synów jednak starszy z nich bardzo ale to bardzo ostatnio się buntuje , nie pomagają rozmowy reprymendy nawet zakaz oglądania meczy jego ukochanych meczy nie działa.Tracę siłę syn ciągle dyskutuje proste polecenia kwestjonuje słowami np. ale mamo to jest nie potrzebne, zdaża się mu odpowiedzieć w sposób niewłaściwy jak na jego wiek,potem oczywiście przeprasza obiecuje poprawę i na drugi dzień robi to samo twierdząć ze on nie potrafi inaczej i trzeba to zaakceptować.Kiedy indziej po rozmowie z nim a raczej monologu ,ponieważ syn nic nie mówi a jeżeli już coś odpowie to cyt." nie wiem", "robię tak bo chcę"lub "nie chciałem tego powiedzieć"kładzie się na swoim łóżku i z wielką krzywdą wobec siebie wykrzykuje że nikt go nie kocha bo on jest idiotą głupkiem czy takie tam podobne epitety.Jestem wykończona emocjonalnie.Już kilka razy we wcześniejszych latach byliśmy z nim u psychologa dziecięcego ponieważ syn nie umiał zapanować nad swoją agresją,zwłaszcza wobec mnie i młodszego syna teraz mam wrażenie jakbym miała emocjonalnego terrorystę w domu nigdy nie wiem kiedy wybuchnie awantura o byle co....Tracimy kontakt ze sobą i to jest najgorsze a koszmarne jest to ze nie mam pojęcia co robićżeby to zmienić
    • morekac Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 07:22
      Weź się aż tak nie nakręcaj. To, że 10 latek strzela focha pt. "nikt mnie nie kocha" to nie jest jakaś straszliwa rzadkość...

      zdaża się mu odpowiedzieć w sposób niewłaściwy jak na jego
      > wiek
      Tzn? Bo moim zdaniem nie ma odpowiedzi niewłaściwych na czyjś wiek, są tylko 'grzeczne' i 'niegrzeczne' - a nie - niewłaściwe, bo wypowiadający ma lat 10, a nie 40.
      • aqua48 Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 17:35
        Ustal jakie sprawy regulujesz poleceniami które ma wykonać bez gadania i te egzekwuj, a w jakich możecie ponegocjować i pozwalaj mu na to. Nie odpowiadaj od razu "nie", tylko mów - zastanowię się, rozważę, muszę przemyśleć i za chwilę jak ochłoniesz to dawaj dziecku odpowiedź na co się możesz zgodzić i z czego ustąpić. Twoje dziecko dorasta i chce decydować o sobie, trzeba mu na to w ograniczony na razie sposób pozwalać. Za chwilę będzie piętnastolatkiem i zerwie się ze smyczy jeśli nie będziesz jej już teraz rozsądnie luzować.
    • szamanta Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 18:00
      A moze ty za wiele razy powtarzasz, tysiac razy o to samo prosisz, syn wie ,ze jeszcze 10 razy tyle sobie bedziesz do niego gadac,a po nim to splywa? Ja mam taką zasade: prosze o cos max 3 razy, nie wiecej,jesli za 3 razem nie widzialam wykonanej mojej prosby ,wtedy spelniałam to co zapowiedzialam przy drugim powtorzeniu i nie bylo zmiluj
      Nie jestem robotem,abym mogla 100 razy to samo powtarzac.Przewaznie u mnie do 3 razu nie dochodzi ,bo to juz jest final zapowiedzianej "grozby" -czyt. konsekwencji przy drugim ostrzezeniu/upomnieniu,,lecz niestety jesli zaistniała taka sytuacja no to konsekwencja odgrywa tu wazną role
      Mozliwe że ty synowi zbyt ulegasz, w czasie bitwy z nim opadasz z sil i jemu ustepujesz? to jest błąd,i efekty są takie jakie są
      • ania-2604 Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 20:13
        Ja też uznaję zasadę trzech razy,tylko u mnie ona wywołuje odwrotny skutek mianowicie przy drugim razie dochodzi do dyskuskuji co jest potrzebne a co nie.Przy trzecim razie dochodzi już do totalnej awanturki.Zdaję sobie sprawę że syn dorasta ze trzeba mu poluzować i ja tak mi się wydaje to robiłam.Do niedawna mieliśmy ustalone zasady które nawet całkiem dobrze się sprawdzały tylko że właśnie przestały.Konsekwencja??? Tu pewnie nie zawsze jestem konsekwentna czasami dam się udobruchać,pewnie że dam bo każde dziecko ma jakiś swój patent na rodzica dobrze wiem kiedy młody ma sprawę i prubuje swoich sztuczek.Czasami to działa,czasami jest to nawet zabawne ,i nawet miłe.Faktem jest że podczas naszych wojenek to ja niestety przegrywam,wiem że to jest błąd i wiem że efekty zawdzięczam swojej bezsilności tylko co dalej
        • jola_ep Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 21:44
          Bo to nie są wojenki.

          niemal od początku wyznawałam zasadę: "zanim podejmę decyzję, wysłucham Cię". Bardzo rzadko stawiałam sprawy na ostrzu noża: musisz, nieodwołalnie. Częściej zmieniałam zdanie, o ile dziecko potrafiło je uargumentować - co ważne - w spokojny, rzeczowy sposób. Nie wdaję się przy tym jakieś dłutrwałe dyskusje i przepychanki.
          Ale rozmawiać, powiedzieć "nie, ale zrobię to potem", "nie, bo uważam..." pozwalałam.
          Moje dzieciaki dość szybko uczyły się, jak na mnie wpłynąć ;) To był też taki "wentyl bezpieczeństwa": bo mój "uparty" syn miał "pretekst do zachowania swojej męskiej dumy". Zrobiłem, ale po swojemu.

          Nie sądzę, aby coś złego się stało :D

          Jak wrzeszczały, marudziły, to stwierdzałam, że w ten sposób nie dyskutuję, albo że jego słowa mnie ranią i ucinałam temat. Albo "oddzielałam się", czasem kazałam wyjść dziecku, czasem wychodziłam sama.

          Generalnie jednak na tzw. "pyskowanie" pozwalałam, wskazując jednak kiedy przeginały. Humor i dowcip też był i jest wskazany.

          Warto też przyjrzeć się naszemu dziecku: mój syn w wieku 10 lat wolał, jak miał przydzieloną swoją stałą działkę prac domowych i nie znosił, jak o tym przypominałam. Teraz, jak ma 13 lat, zecydowanie woli jak wydaję mu krótkie i jasne polecenia (inaczej jest "zapomniałem", "dlaczego nie przypomniałaś", "mama, mów jak mnie potrzebujesz").

          A jak jestem przy potrzebowaniu... mówiłam i pokazywałam jak bardzo potrzebuję pomocy, jak jest mi przydatna. Z synem najlepiej mi się gotowało. I o dziwo, naprawdę mi pomagał :) W dodatku lubiłam (i lubię) wspólne gotowanie.
          Warto więc robić coś razem. Nie nakazywać, ale korzystać z pomocy.
          Wydaje mi się też, że to wiek, gdy syn raczej "chodzi za ojcem" i wspólnie z nim pracują.

          W każdym razie to wiek, gdy pora zacząć patrzeć na dziecko nieco inaczej i nie chodzi tu tylko o luzowanie smyczy.

          Pozdrawiam
          Jola
        • morekac Re: mój uparty 10-cio latek 25.04.13, 21:46
          Ja też uznaję zasadę trzech razy,tylko u mnie ona wywołuje odwrotny skutek mian
          > owicie przy drugim razie dochodzi do dyskuskuji co jest potrzebne a co nie
          To może ustalcie raz a dobrze, co jest konieczne i nie dawaj się wciągać w dyskusje... Nie podejmuj jej po prostu.
    • mskaiq Re: mój uparty 10-cio latek 26.04.13, 10:32
      Napisałaś, że nie zawsze jestes niekonsekwentna i czasem dasz się udobruchać
      i uważasz to za błąd wychowawczy.
      Myslę, że jest inaczej. Tylko wtedy Twój syn dostrzega w Tobie kogoś kto kocha
      i rozumie.
      W każdym innym przypadku widzi Ciebie jako wymagająca kobietę, dla której
      reguły i zasady są o wiele ważniejsze niż on sam.
      Wiem, że tak nie jest, że to zwracanie uwagi jest po to aby pomóc synowi bo go
      bardzo kochasz. Twoje wymagania dla jego dobra przekreslają wszystko robisz.
      Dlatego tracisz z nim kontakt.
      Pozdrawiam serdecznie.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja