twitti
01.05.13, 21:09
Nasza corka nigdy nie chodzila spokojnie spac. No moze jak byla niemowlakiem. Zasypiala sama w lozku. Najpierw sobie pospiewala, a potem juz spala. Wszystko zmienilo sie jak opuscilismy bok lozeczka,a potem zmienilismy lozko na tapczanik. Wtedy zaczely sie ucieczki. Jakis miesiac ciaglego siedzenia przy niej, pilnowania, a nawe straszenia, ze bedzie spac sama, sprawily ze nie ucieka z lozka. Metoda nedzna, ale nic innego nie bylam w stanie wymyslic. Ogolnie corka od malutkiego ma taki sam rytual. Kolacja, jedna bajka w tv, kapiel, 2-3 bajki czytane ,potem 2-3 bajki opowiadane po ciemku w lozeczku. Znajomych dzieci ida wtedy ladnie spac. Nasza corka zaczyna przedstawienie. Najpierw drugie siku. Ok. 1 dodatkowe, wiecej nic. Potem ostatnie picie. Jedno picie, wiecej nie dostaje. Potem zaczyna sie koncert zyczen, skoki po lozku, kopanie kaloryfera, rozbieranie i tysiac innych sposobow jak nie isc spac. Zwykle pomagalo dodanie jeszcze jednej opowiesci lub zaspiewanie, potem sie jakos zmulala. Ale zeby to bylo spokojne zasypianie to nie moge powiedziec. Zawsze musze kolo niej siedziec az zasnie.
Teraz znow jest gorzej, bo znow zaczela mnie bic, liczac ze cos osiagnie np. wyjde z pokoju. Kiedy wkurzona wychodze, zaczyna zapalac swiatlo, kopac i walic w drzwi, wywalac zabawki itp. Dzis w zlosci powiedzialam ze w takim razie jak mnie kopie, to zasypia sama. Usiadlam w przejsciu drzwi. Corka oczywiscie placz. Ale sama nie chciala isc szybko spac.
Powiem szczerze, to usypianie do niczego prowadzi:( ja sie wkurzam i jestem zmeczona, ona wcale lepiej nie zasypia. Straszenie tez wydaje mi sie ze do niczego nie prowadzi. Kladzenia pozniejszego probowalam, nic to nie daje. Czy to taki typ, czy ja popelniam jakies bledy:( Mam wrazenie ze corka nigdy nie jest spiaca, a spanie jest dla niej kara. Jak spokojnie ja naklonic do zasniecia, bez zlosci, karania itp.