asienka95
02.05.13, 10:54
Mój synek (4) ma koleżankę (4). Regularnie się spotykamy całymi rodzinami, bardzo się lubimy itp.
Ostatnio dzieciaki przechodzą same siebie. Brykają nie do opanowania!
Co ciekawe, gdy każde z nich spotyka się z innymi dziećmi, nie ma AŻ TAKIEGO szaleństwa.
A oni skaczą, krzyczą, śmieją się do rozpuku, ostatnio rzucają zabawkami o ścianę, podłogę, wchodzą na oparcie kanapy, skaczą, ostatnio rozebrali się do naga i wygłupiali...Musiałam młodemu głowę suszyć przed wyjściem. Dwie, trzy godziny szaleństwa. Mam świadomość, że miesiące zimy i głównie siedzenia w domu, energia dziecięca itp., ale podczas całego spotkania musimy mieć oczy dookoła głowy.
A był czas, że bawili się w miarę spokojnie, a my mogliśmy pić kawę. :)
Tłumaczenia nic nie dają. Na chwilę. A za moment znowu SZAŁ. Wczoraj w zoo biegali przez 3 godziny non stop. Tarzali się w suchych liściach, ziemia była wszędzie - na ustach, pod bluzką...Wariactwo istne. Jak reagować? Odwracanie uwagi, proponowanie innych form zabawy, tłumaczenie, że trochę spokojniej nie bardzo działa. Co o tym myślicie?
Spotkać się następnym razem z przyjaciółmi za rok?