Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :(

IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 12:48
Już nie daję sobie rady z synem :(
Jest dzieckiem mądrym, inteligentnym, ale bardzo wrażliwym. Bardzo go kocham, ale już nie daję rady z jego wychowywaniem. Nie rozumiem jak można być tak krnąbrnym....
Kilka sytuacji, powtarzających się na wielu płaszczyznach:
- właściwie codziennie powtarza się taka sama sytuacja z lekcjami - przed ich zrobieniem jest płacz i jęczenie że on nie chce robić lekcji, że nie musi i milion innych wymówek. Tłumaczę mu na różne sposoby że lekcje należy robić, że im szybciej się za nie zabierze, to będzie miał z głowy... że żeby zostać naukowcem, informatykiem którym chce być, to trzeba się uczyć w szkole i obowiązkowym.
Zwykle kończy się awanturą i krzykiem, bo ja już nie daję rady...
- Chodzimy do kościoła, teraz ma mieć rocznicę komunii św. a on dalej nie wie jak sie zachować poprawnie w kościele! Zachowuje się ja trzylatek...
- Mam wrażenie że specjalnie usiłuje mnie wyprowadzić z równowagi - robi dokładnie na przekór :( Jak mu zwracam uwagę - od razu wiem że zrobi na opak :-(
- Nie docenia niczego co dostaje od nas - mam wrażenie że uważa że mu się wszystko należy...

Jestem załamana jego zachowaniem :(
Jestem załamana że nie panuję nad sobą :-( Dziś wyzwałam go od półgłówków :((
Co mam z tym wszystkim zrobić?

    • Gość: anku1982 Re: Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :( IP: *.play-internet.pl 12.05.13, 14:27
      polecam książkę Kiedy pozwolić, kiedy zabronić? Robert J. MacKenzie
    • joshima Re: Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :( 12.05.13, 15:20
      Na początek chyba pozwoliłabym mu nie odrobić lekcji i ponieść konsekwencje tego.

      A co to znaczy, że zachowuje się w kościele jak trzylatek? Co to znaczy, że nie docenia tego co dostaje?
      A to że robi na przekór? Może wie, że cokolwiek zrobi i tak nikogo nie zadowoli?
    • szamanta Re: Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :( 12.05.13, 15:35
      Bo czuje sie bezkarny to tak sie zachowuje.Jakby mial wpojony od malego szacunek do Ciebie i do innych ,to by respektowal Twoją osobe, twoje zdanie i to jakie obowiązuja zasady w danym miejscu
      Nie ma poblazania,ani przymykania oka na jego rządy. Syn cie zdominował, bo mu na to pozwolilas, bylas albo za malo stanowcza, albo z amało skuteczna,a to holenderny bląd.Jak sytuacja tegowymaga nie boj sie byc surowa do jego przewinien,karcic trzeba ,jesli rozmowy,tlumaczenia nie docierają.Dalej bedziesz sie z nim patyczkowac to zupelnie kontroli nad dzieckiem miec nie będziesz

      Nie wciągaj sie z dzieckiem w mozolne miliardowoe gadki przed lekcjami.Sprawa jest jasna i prosta .Najlpierw lekcje i nauka, pozniej przyjemnosci. I to wszystko.Dowidzenia, wychodzisz z pokoju.W razie problemow z z lekcjami ,moze cie zawolac lub przyjsc do ciebie, na inne tematry dyskutowac nie bedziesz podczas lekcji czy nauki
      Bedzie sie ociągal z obowiązkiem szkolnym(lekcje,nauka) do samego wieczora ,to niech widzi, zejak nie wykonal jednego obowiązku, wiec przyjemnosci nie ma w postaci gier komp,czy tam nie wiem czego.Nie wyrobil sie z pierwszym ,to nie starczylo czasu na drugie-logiczne
      Nie chce chodzic do kosciola, niech nie chodzi.(to nie obowiązek, to wlasna wola)Jest juz w takim wieku, ze spokojnie na tą ponad godzinke moze zostac sam w domu,to nie male dzidzi,prosic sie go nie musisz.Jesli masz taką potrzebe Ty sobie jedz bez niego, bez blagania, grozenia.Nie,to nie

      Zawsze za poprawnie wykonany obowiązek/prosbe chwal syna.
      Nie przekupuj,nie nagradzaj materialnie w postaci prezentow, zakupow,(a przynajmniej jak juz, to minimum,i zdecydowanie rzadziej niz czesciej), ale twoje uznanie,komlement ,szczera pochwala duzo daje,i motywuje dziecko.Moze tego nie widac po nim,ale dziecko w srodku czuje sie bardzo docenione,jeslii widzi wyraz uznania do jego osoby
    • soffia75 Re: Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :( 12.05.13, 18:56
      Mam w domu podobny egzemplarz, tylko nieco młodszy (niecałe 8 lat). Delikwentka bardzo bystra i wrażliwa, mająca do tego pewne skłonności do marudzenia i użalania się nad sobą.

      Z lekcjami u nas wygląda podobnie - chociaż nie sprawiają córce większego problemu, za każdym razem wyszukuje milion pięćset powodów, byle tylko jak najpóźniej się za lekcje zabrać; a jak już się zabierze, to byle co ją rozprasza. Podejrzewam, że zadania domowe po prostu ją nudzą; być może tak samo ma Twój syn. Każda taka sytuacja mnie również wyprowadzała z równowagi - no, i w naszym przypadku pomogło znalezienie "zmiennika do odrabiania lekcji". Tematu zadań domowych córki od jakiegoś czasu pilnuje u nas babcia, która na szczęście ma większy dystans do sprawy niż ja. ;)

      Mam wrażenie że specjalnie usiłuje mnie wyprowadzić z równowagi - robi dokładnie na przekór :( Jak mu zwracam uwagę - od razu wiem że zrobi na opak :-( To również znam z własnego podwórka; no, ale u nas trafił swój na swego, czyli jedna uparta na drugą upartą. Bywa, że trochę wojujemy, wiele jednak zależy od kontekstu sytuacyjnego, rangi problemu, jej nastawienia lub mojego zniecierpliwienia w danym momencie... Jeśli atmosfera robi się napięta i grozi eskalacją konfliktu, staram się wyjść, choćby do innego pokoju, żeby trochę ochłonąć (ale przyznaję, że nie zawsze się uda ;) ).

      Nie docenia niczego co dostaje od nas - mam wrażenie że uważa że mu się wszystko należy... Na jakiej podstawie tak uważasz? Czy syn ma postawę roszczeniową i "listę życzeń", którą masz spełnić, bo tak, bo "wszyscy mają"? Czy po prostu powściągliwie wyraża swoją radość z tego, co dostaje? Może tych prezentów jest za dużo?

      No, i najważniejsze: "Jestem załamana że nie panuję nad sobą :-(" - mam wrażenie, że jesteś przemęczona przepychankami z synem, brakiem poprawy, sytuacją, która sama się nakręca (im więcej z synem "debatujesz" o problemie, tym cześciej on staje okoniem, prawda?). Myślę, że przydałby Ci się wypoczynek, odcięcie się od codzienności - jeśli masz możliwość, spróbuj wyjechać gdzieś sama choćby na weekend, żeby móc odpocząć i nabrac dystansu do domowych problemów. Polecam; bardzo pomaga.
    • panizalewska Re: Problem z 9-latkiem, juz nie daję rady :( 14.05.13, 10:01
      Ja byłam dokładnie taka sama jako dziecko, co doprowadzało moja mamę do szału, bo tylko ona z nami odrabiała lekcje :P
      Dzisiaj dochodzę do wniosku, że brakowało mi innej stymulacji, ale nie w kierunku lekcji, pt "siedź na tyłku i się skupiaj przez 2 godziny", tylko najpierw się wyszaleć, chwilę odpocząć i zabrać się za siedzenie na tyłku i odrabianie lekcji.
      Do dzisiaj tak mam, że robię milion rzeczy na raz i z doskoku, nie skupiam się na jednej rzeczy przez dłuższy czas. Mam na myśli obowiązki domowe itp, bo jak maluję, albo rzeźbię / inne aktywności plastyczne (taki zawód :)) to siedzę i nawet siku nie robię przez kilka godzin. Bo mnie to tak wciąga, bo po prostu to KOCHAM! Sama własnoręcznie, że tak powiem, dokonałam WYBORU, że sztuka / rzemiosło będzie moim życiem i na tym potrafię i chcę się skupić. Inne rzeczy są dla mnie tylko w miarę potrzebne do zrobienia, ale nie ŻYCIOWO NIEZBĘDNE.

      A odrabianie lekcji było dla mnie przeważnie najnudniejszym zadaniem na świecie, zwłaszcza, że już dość wcześnie wiedziałam, że wiele rzeczy ze szkoły mi się po prostu nie przyda w późniejszym życiu ;)

      Możesz wg mnie robić tak, że umawiać się z synem na ileś minut / godzin realizowania jego pasji, możecie to robić razem (nawet w informatyce się da ;)) a potem do lekcji - wieczorem. Albo na zmianę, godzina tego, godzina tego. Może to po prostu taki typ, co się nie poddaje regułom "najpierw lekcje, potem przyjemności" i może tak mu zostać do końca życia, o zgrozo nie wbije się w sztywny system :D

      Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja