Gość: dada
IP: *.dynamic.chello.pl
20.05.13, 23:30
Moj 8-letni syn ostatnio jak sie zdenerwuje (bo np. na cos mu nie pozwolimy), wpada w furie, wrzeszczy, trzaska drzwiami, rzuca przedmiotami itd. Furia, mam wrazenie, nie jest do konca "szczera", tylko bardziej wypracowana - w sensie takim, ze on panuje nad soba, tylko w ten sposob ostentacyjnie wyraza swoje niezadowolenie. Zwracam mu uwage, kategorycznie mowie, ze takie zachowanie mi sie nie podoba, ze nie zgadzam sie na takie wyrazanie zlosci. Odpowiedz zawsze jest jedna: Tacie wolno, to ja tez moge (w jego odczuciu to jest sprawiedliwosc - stad tytul watku).
Moj maz ma podobne zagrania, co prawda rzadko, ale zdarza mu sie. Jest w tym wzgledzie totalnie niereformowalny. Walcze z tym juz ponad 10 lat, ale bezskutecznie.
Mlody go ewidentnie nasladuje. Tlumacze mu, ze tata tez nie powinien tak sie zachowywac i, ze nie nalezy nasladowac zlych zachowan, nawet jesli dotycza rodzicow. Niestety moje tlumaczenia niewiela daja.
Macie pomysl, jak skutecznie wytlumaczyc dziecku, ze fakt, ze ktos postepuje w okreslony sposob nie oznacza automatycznie, ze wszyscy maja tak robic? Ze nie nalezy kopiowac zlych zachowan?