Gość: jestemskowronek
IP: *.adsl.inetia.pl
21.05.13, 21:29
Witajcie. Krótko i na temat: moje dziecko co rusz popada w konfikty z jednym z kolegów w grupie. Panowie bez ogródek potrafią "po męsku" sobie porozmawiać. Dzięki Bogu bez ofiar, chociaż siniaki widać. Z opowiadań mojego dziecka wynika, że zaczyna się rówżnie - raz z jednej strony jest wina raz z drugiej. Broń Boże nie szukam wytłumaczenia dla Małego.... Dzisiaj tata kolegi przyszedł do przedszkola i przy nauczycielce zagroził synkowi, że następnym razem sam mu przyłoży i wezwie policje..... Pani tylko odpowiedziała: "doigrałeś się" Chłopcy już od dawna albo się świetnie ze sobą bawią, albo ostro się kłócą. Panie są bezradne.... Ale ja nie o tym.... Jak powinnam zareagować na grożby ojca tego chłopczyka? Czy jest jakaś podstawa prawna, żeby np. złożyć doniesienie na policję o zastraszaniu dziecka??? Co robić?