Dodaj do ulubionych

4 latka - rozwijanie zdolności

IP: *.radom.vectranet.pl 02.08.13, 23:20
Witam,
moja córeczka ma 4,5 roku. Jest bardzo zdolnym dzieckiem, jak na swój wiek. Zna wszystkie litery i cyfry. Umie je czytać i pisać. Potrafi napisać wyrazy, jak ja dyktuje jej po literce. Cyfry do 10 znała już mając 2 latka. Bardzo ładnie rysuje, postacie ze szczegółami (np. rzęsy, brwi), zwierzęta i nawet ostatnio koniki my little pony i hello kitty :) Chodzi do przedszkola publicznego, gdzie nie rozwija za bardzo swoich umiejętności. Bardzo chętnie się uczy. Córka jest bardzo ciekawa nowych rzeczy, chce się uczyć dodawania, szybko łapie też angielskie słówka, komputer też ma świetnie opanowany.
Mam jednak dylemat ... czy powinnam z nią dalej pracować i uczyć nowych rzeczy czy poczekać aż pójdzie do szkoły? Nie chcę żeby w szkole się nudziła, a porównując ją z dziećmi w jej wieku jest naprawdę intelektualnie do przodu. Z drugiej strony jeśli jest chętna to może pomału wprowadzać nowe rzeczy?
Jaka jest Państwa opinia na ten temat? Panie w przedszkolu też uważają, że córka jest bardzo zdolna ale poza wyznaczaniem jej do recytacji wierszy na przedstawieniach nic więcej nie mogą zrobić :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Ada Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 03.08.13, 12:09
      Rozwijac dalej zdolnosci. Mozg sie przeciez caly czas rozwija i nie ma sensu go " stopowac" i czekac do szkoly. Mowi sie, ze jest najbardziej plastyczny do 5 roku zycia. Nie martwilabym sie o szkole - za wczasu poszukalabym moze dobrej po prostu i w nia zainwestowala. U nas w przedszkolu tez panie powiedzialy, ze wiecej nie beda robic zeby dziecko sie nie nudzilo w szkole, ale ja pracuje z corka w domu. Z tym, ze ja mieszkam za granica i postanowilam, ze cala anglojezyczna edukacje zostawiam szkole, ja sie zajmuje polska strona. U nas edukacja domowa nie wchodzi w gre, bo moje dziecko jest zwierze spoleczne i uwielbia byc w grupie. Nie zabiore jej tego. Wybralam szkole miedzynarodowa, ktora duzy nacisk kladzie na relacje w grupie, roznorodnosc, wielokulturowosc, uczy JAK sie uczyc i PO co..... Zaczynamy we wrzsniu. Jestem bardzo ciekawa....
      W kazdym razie, podsumowujac, ja ide z tempem dziecka, na pewno nie jestem za sztucznym spowalnianiem rozwoju.
      • joshima Re: 4 latka - rozwijanie zdolności 03.08.13, 17:32
        Gość portalu: Ada napisał(a):

        > U nas edukacja do
        > mowa nie wchodzi w gre, bo moje dziecko jest zwierze spoleczne i uwielbia byc w
        > grupie.
        Nie rozumiem dlaczego ludzie ciągle pielęgnują mit, jakoby jedno wykluczało drugie.


        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • Gość: Ada Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 03.08.13, 21:19
          Bo to nie jest mit? Oczywiscie, mozna pielegnowac kontakty poza szkola, ale a. skad je wziac tak roznorodne? B. edukacja domowa raczej nie jest opcja dla parcujacej na caly etat mamy ( jak ja) c. Jesli dziecko jest mega spoleczne, uwielbia grupe, uwielbia byc w niej same ( bez mamy, jak moja), to jednak duzo traci nie chodzac do szkoly. Ja sie ciesze, ze w klasie mojej corki bedzie tak roznorodne srodowisko: biali, Afrykanie, Muzulmanie, Hindusi, dwoje dzieci niepelnosprawnych. Sa wielomiesieczne projekty uczace o roznorodnych kulturach, religiach, zwyczajach - w praktyce.... Ile ja bym musiala sie napracowac zeby to wszystko corce przekazac.. I znalaby to z teorii.... Mysle, ze tez duzo zalezy od temperamentu dziecka i rodzica. My jestesmy na ulicy i wsrod ludzi kiedy to tylko mozliwe. Czulabym, ze odbieram cos corce, nie posylajac jej do szkoly. Fakt faktem, gdybym byla skazana na byle jaka szkole z byle jakimi wartosciami i etosem, mialabym wiecej obaw. Ale i tak nie zdecydowalabym sie na edukacje domowa.
          • joshima Re: 4 latka - rozwijanie zdolności 03.08.13, 22:47
            Gość portalu: Ada napisał(a):

            > Bo to nie jest mit?
            Ależ jest. Jednak to temat na zupełnie osobny wątek.

            Swoją drogą zazdroszczę ciekawej oferty jeśli chodzi o szkołę. My tu na prowincji...

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • Gość: Ada Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 03.08.13, 23:36
              Ja akurat tez na prowincji i to jakiej :D Tylko w innym kraju, dosc specyficznym ( ostatnio odkrylam szkole Steinerowska w srodku lasu, 10 minut drogi od malej miesciny , 40 min od jakiejs wiekszej :D), gdzie na marginesie, edukacja domowa jest dosc popularna. Ostatnio sluchalam audycji na ten temat, zadna z mam bioracych udzial w programie nie pracowala, popoludnia spedzala na wozeniu dzieci na zajecia dodatkowe, no i z reguly miala tych dzieci troche : D
          • Gość: Ada Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 04.08.13, 00:14
            Przepraszam, ze ja jeszcze o tej edukacji domowej, bo to niekoniecznie temat tego watku, ale przemysliwuje sobie. Ja chyba bym sie tez obawiala jakiegos namiernego uzaleznienia dziecka od siebie. Nie wiem do konca o co mi chodzi. Chyba jakos mysle o wychowaniu jako o procesie " oddawania" dziecka do swiata, przygotowania go do odfruniecia kiedys tam. Nasza relacja jest do tego baza, ale kierunek jest ode mnie na zewnatrz, a szkola elementem tego, co na zewnatrz. Oczywiscie tego czasu przy mnie niech bedzie adekwatnie do potrzeb, ale mysle, ze te proporcje sie beda zmieniac, i ze szkola jest i bedzie istotnym elementem tego procesu.
    • Gość: charlene Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.internetunion.pl 04.08.13, 09:51
      Mamy trochę podobny problem i "przemyśliwuję" go wte i wewte :) Też jestem mamą czterolatki, która już bardzo dobrze potrafi czytać (w zasadzie niezbyt trudne książki czyta sobie sama), pisze co chce bez dyktowania (ze słuchu, więc robi najlepsze błędy ortograficzne na świecie ;), dodaje w pamięci do 15, mówi płynnie w dwóch językach i zaczyna w trzecim itp. I powiem Ci, że rozważaliśmy szkołę prywatną, zwykłą, ale mam wrażenie, że żadna szkoła tu nie pomoże.

      Czy posłać tam dziecko jeszcze wcześniej to w ogóle kwestia problematyczna, bo nasze córki (zakładam, że obie rocznik 2009) trafiłyby do klasy z dziećmi czasem o 2 lata starszymi. U nas ED w pełnym zakresie nie wchodzi w grę - ja pracuję na full time i pracować muszę (względy finansowe, ale nie tylko :)

      Zgodzić się jednak muszę z dziewczynami, że praca indywidualna w domu daje najlepsze efekty przy maksymalizacji satysfakcji i przyjemności - ot można uczyć dziecko tak, jak mu się podoba. I chyba tu będzie klucz - dziecko w szkole będzie się socjalizować i uczyć pracy w grupie, ale swoje pasje i zdolności rozwijać poza nią. I nawet szkoła prywatna niewiele tu zmieni, chociaż może być trochę "przyjemniejsza" dla dziecka, zwłaszcza jeśli jest mała.

      Natomiast mam wrażenie, że u Małych Maluchów jest nieco inaczej - Maluchy często są ogólnie "zdolne" tu i tam, natomiast w starszym wieku nie ma sensu żeby dziecko dodatkowo się rozwijało z każdej dziedziny. U Twojej Małej chyba pomału na pierwszy plan wychodzi talent plastyczny, u nas muzyczny - dzieciuch śpiewa trudne piosenki, do profesjonalnych podkładów, na koncertach itp. I dopóki dzieci są chętne to oczywiście dbałabym o rozwój ogólny (zachęcając do czytania, zabierając na ciekawe wycieczki, opowiadając o historii, geografii, dbając o rozwój ruchowy, bawiąc się układankami logicznymi itp.), ale z założeniem, że za jakiś czas już będzie wiadomo, co dzieciuchowi sprawia największą frajdę, w czym jest super dobry i gdzie warto go rozwijać.

      Nie można chyba dziecka dodatkowo stymulować w każdej dziedzinie - nikt by tego nie wytrzymał. Jeśli nie możesz podjąć się ED, to poszukaj miłej, przyjemnej szkoły, która będzie wspierać Twoją córę, a nie blokować. Szkoły, która będzie szczęśliwa, że ma zdolną uczennicę, a nie próbować równać ją do tłumu. Sama baw się z nią często na najróżniejsze sposoby, a szybko będziesz widziała co jest jej konikiem, hobby, zamiłowaniem i w tym kierunku będzie można ją oddać ludziom bardziej kompetentnym ;) O ile oczywiście będzie chciała :)

      A w domu to chyba głównie można zachęcać zdolnego szkraba do poznawania, poszukiwania, rozbudzać zamiłowanie do czytania i do pytania :) I pokazywać mnóstwo różnych rzeczy, żeby dzieciuch wiedział z czego może wybierać. I to powinno wystarczyć.

    • Gość: Agata Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.radom.vectranet.pl 06.08.13, 00:22
      Edukacja domowa odpada. Moje dziecko chyba by zwariowało w domu. Kocha przedszkole i przebywanie wśród rówieśników. Ciekawa jestem opinii ekspertów w mojej kwestii. Nie mam doświadczenia i nie wiem, jak takie dzieci, które są bardziej rozwinięte intelektualnie od większości odnajdują się w szkole. Czy w takim wypadku posłać córkę do szkoły już w przyszłym roku jako 5 latkę czy poczekać do 6? A może nie ma to znaczenia? Nie ukrywam, że bardziej pasuje mi przedszkole ze względu na godziny pracy. Czy już w tym wieku warto posyłać dziecko na dodatkowe zajęcia po przedszkolu? Nie chcę na dziecko nakładać zbyt wiele, ale ona sama chce np. iść na balet, albo na zajęcia plastyczne. Teraz mam mniej czasu na ćwiczenie z nią nowych rzeczy bo urodziłam niedawno drugą córeczke, ale w zabawie staram się rozwijać jej zdolności. Proszę o odpowiedź eksperta. Z góry dziękuję.
      • Gość: tuszeani Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.13, 09:52
        Nie jestem ekspertem, ale napiszę jak to było u mnie.

        Również w wieku 4 lat czytałam, pisałam, brałam się za rosyjskie bukwy i robiłam dużo rzeczy, o których moi rówieśnicy nie mieli jeszcze pojęcia. Przy tym byłam słabo rozwinięta społecznie, nie chciałam chodzić do przedszkola (bardzo płakałam i rodzice się wycofali).

        W efekcie poszłam do szkoły w wieku 6 lat, z dziećmi o rok starszymi (na własne życzenie, więc szłam chętnie). Do tej pory nie potrafię ocenić czy to była słuszna decyzja. Od początku byłam prymusem w klasie i pod tym względem radziłam sobie świetnie, szkoła (zwykły państwowy moloch) była edukacyjnie przyjazna zdolnym dzieciom, ale nie potrafiła sobie poradzić w kwestiach społeczno - emocjonalnych. Ja byłam zawsze mała, wątła, delikatna i do tego prymus - doskonała pożywka do okrucieństwa ze strony innych dzieci. Nie była to przemoc fizyczna, ale proste odrzucenie i wyśmiewanie, które bardzo raniło i którego nauczycielki "nie widziały".
        Wiadomo, są różne środowiska (ja jestem z Warszawy, z "dobrej" dzielnicy). Mój mąż jest z obrzeży innego dużego miasta i nigdy w swoim życiu nie widział takich problemów wśród dzieci, z przerażeniem słucha moich opowieści. Dlatego też uważam, że przed podjęciem decyzji o posłaniu dziecka do szkoły wcześniej, należy bardzo dokładnie zbadać grunt, na jaki trafi - po to żeby nie okazało się, że edukacyjnie będzie super, ale emocjonalnie zrobi się dziecku krzywdę dopuszczając do takiej "inności" w danym środowisku.
        • kanga_roo Re: 4 latka - rozwijanie zdolności 06.08.13, 10:43
          jeśli moja czterolatka umiałaby czytać i pisać, zastanowiłabym się, czego nie umie, i postawiłabym na opanowywanie nowych umiejętności, a nie "rozwijanie zdolności". wybór jest ogromny, od jazdy na rowerze na dwóch kółkach, przez rolki, pływanie, wspinaczkę, narty, gimnastykę, taniec, śpiew, grę na instrumentach, rozwijanie zdolności manualnych (szycie, szydełkowanie, lepienie), gotowanie...o zwykłych zabawach, samodzielnych i w grupie, nie wspomnę.
          w tym wieku ważny jest zrównoważony, harmonijny rozwój, a nie zdobywanie wiedzy systemem szkolnym.
      • joshima Re: 4 latka - rozwijanie zdolności 06.08.13, 12:59
        Może się na mnie obrazisz, ale zaryzykuję. Zastanów się, czy nie masz przypadkiem tendencji do stawiania dziecka do wyścigu szczurków :)

        Dla mnie, dziecko w tym wieku to powinno mieć przede wszystkim dzieciństwo.

        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Gość: charlene Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.internetunion.pl 08.08.13, 08:41
        Takie rzeczy moze Ci powiedziec chyba tylko poradnia psychologiczno-pedagogiczna. No bo jak jakikolwiek ekspert moze wydac opinie czy dziecko jest gotowe na szkole nawet go nie widzac??

        Kazdy ma swoja opinie na temat wczesniejszego posylania dziecka do szkoly - jak wszyscy wiemy szkola to glownie srodowisko rowiesnicze i pytanie czy na tym gruncie sobie dziecko mlodsze poradzi - i to poradzi z radoscia i sukcesem, bo inaczej - pelna klapa szkolna, nawet jesli z edukacja bedzie wszystko ok.

        Dziewczyny maja duzo racji - grunt to rozwijanie zdolnosci. To, ze dziecko w wieku lat 5 zna wszystkie pierwiastki chemiczne raczej sukcesu zyciowego mu nie zagwarantuje. To, ze jest pewne siebie, mysli logicznie, jest kreatywne - juz raczej tak. Wiec chyba tam trzeba szukac :)

        Ale, jak juz pisalam, odnosnie szkoly pomoc moze po pierwsze opinia z przedszkola (tu bym jednak byla ostrozna - jakos nie do konca wierze ze kazda Pani jest w stanie to okreslic. no, ale kazda moze podzielic sie swoja opinia). No a poza tym poradnia, gdzie ktos, kto widzial juz dziesiatki dzieci bedzie w stanie Ci powiedziec cos wiecej.

        No i sama musisz przemyslec, pod kątem swojej pociechy, jakie będą plusy i minusy decyzji o wczesniejszym pojsciu do szkoly - bo jednych i drugich jest sporo.

        A jesli chodzi o zajecia dodatkowe - to moim zdaniem jesli dziecko jest chetne to czemu nie? Jeśli się na nich dobrze bawi, a w domu dopytuje się "kiedy będzie znowu..." to chyba wystarczający dowód, że można - to w koncu najwazniejszy ekspert w tej dziedzinie ;)
    • Gość: Gość Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.13, 15:27
      No sorry, ale cały ten wątek to istny kabaret. Czy wiesz, że stwierdzenie u dziecka szczególnych zdolności wymaga specjalistycznej wiedzy i kompetencji? Czy chociaż przyszło Ci do głowy, żeby u psychologa przeprowadzić testy sprawdzające zdolności dziecka?
      Całe to gadanie o przemądrej czterolatce to typowe marzenie o erupcji geniuszu we własnym środowisku. Najprawdopodobniej Twoja opinia o zdolnościach dziecka to czyste chciejstwo.
      Piszesz np.: „Zna wszystkie litery i cyfry. Umie je czytać i pisać. Potrafi napisać wyrazy, jak ja dyktuje jej po literce.” Gdy dziecko potrafi zapisywać literki, to ułożenie ich w wyraz pod dyktando osoby dorosłej nie jest niesamowitym osiągnięciem.
      Ale nawet gdyby w Twojej opinii było coś na rzeczy, to jeszcze należy pamiętać o takim szczególe, jak nierównomierny rozwój dzieci. Po prostu jedne rozwijają się szybciej, inne wolniej. Jedne szybciej składają literki, inne szybciej rosną, a jeszcze inne szybciej niż rówieśnicy opanowują jakieś mało istotne umiejętności, które przyprawiają o zawrót głowy rodziców spragnionych geniuszu u swych latorośli.
      No ale żeby nie być gołosłownym, przywołam historyjkę sprzed kilkunastu lat. Wśród znajomych też była rodzinka z „genialnym” dzieckiem w wieku przedszkolnym. Czego to ona nie umiała – składała literki, liczyła, dużo mówiła i w ogóle miała w małym paluszku wszystkie te umiejętności uważane przez naiwniaków za oznaki niesamowitych predyspozycji intelektualnych. Pani w przedszkolu również potwierdzała wielkie zdolności, dziewczynka miała pójść do szkoły o rok wcześniej. Z tego ostatniego nic nie wyszło po wizycie w poradni, jednak mit wielkich zdolności trwał. Najciekawsze jest jednak to, co po latach zostało z tej genialności. Ano mierne wyniki maturalne, tj. egzaminy podstawowe zdane na niecałe 50%. Ogólnie wielki płacz i niemożność zrozumienia, co się stało.
      A brutalna prawda jest taka, że żadnymi cudownymi sposobami nie podniesie się poziomu intelektualnego dziecka. Jeśli pominąć skrajne wypadki niekorzystnych uwarunkowań genetycznych, to poziom dziecka jest mocno skorelowany z poziomem domu rodzinnego. Niezwykle ważną kwestią jest stosunek do słowa pisanego i w ogóle poszanowanie dla wiedzy. Bez tych podstawowych elementów całe to chciejstwo sprowadzi się do pustego zaklinania rzeczywistości.
      A na razie daj córeczce spokój i nie przytłaczaj jej brzemieniem wyimaginowanego geniuszu. Nie zabieraj dziecku dzieciństwa w imię swoich naiwnych mrzonek, bo to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.
    • twojabogini Re: 4 latka - rozwijanie zdolności 07.08.13, 16:54
      Określmy najpierw co to są zdolności i jak je rozwijać? Wszystkie dzieci są zdolne - do nauki nowych rzeczy. Im więcej je uczymy materiału pamięciowego - tym bardziej poprawiamy ich zdolność do przyswajania pamięciowego nowych treści. Im więcej je uczymy rozwiązywania zadań, analizy, logicznego rozumowania - tym ich zdolność do wykonywania takich operacji myślowych wzrasta.
      Tak więc różnica pomiędzy dzieckiem 4 letnim, które zna litery i cyfry i podstawowe operacje matematyczne i ogólne zasady rysunku - a takim, które ich nie zna polega jedynie na tym, że z jednym dzieckiem pracowano i nauczono je tego, a drugiego - nie. To dziecko, które to już wie, nie jest "do przodu intelektualnie", a po prostu otrzymało więcej wiedzy niż rówieśnicy.

      Dzieci o szczególnych uzdolnieniach to zupełnie inna bajka - mogą to być np. uzdolnienia muzyczne, gdy dziecko fascynują dźwięki, potrafi je odtwarzać, naśladować, albo matematyczne, gdy dziecko samoistnie odkrywa reguły, operuje liczbami na poziomie abstrakcji. Wtedy postrzeganie dziecka jest nieco inne - zdolne matematycznie postrzega świat poprzez liczby (typowe komunikaty- zjadałem 5 ziemniaków, o tam siedzą trzy ptaki), muzycznie przez dźwięki itp.
      Zdolności tych dzieci będą rozwijać się niejako samoistnie, aż do poziomy, gdy nie będą już w stanie wyciągnąć więcej informacji z otoczenia - i wtedy potrzebować będą rozwoju kierunkowego. Oczywiście muzykowi warto podsuwać instrumenty, uczyć go nut, a matematykowi gry logiczne, zadania, uczyć go zapisu pojęć matematycznych. Problem jednak z takimi zdolnościami jest gdzie indziej - te dzieciaki maja zazwyczaj utrudniony kontakt z rówieśnikami (bo się od nich różnią, inaczej postrzegają rzeczywistość), czasem słabiej niż rówieśnicy radzą sobie w niektórych obszarach - więc praca z dzieckiem zdolnym w jakiejś dziedzinie to często wyrównywanie deficytów.

      Jestem przeciwna pracy z dziećmi w domu polegającej na przekazywaniu im wiedzy, która i tak uzyskają w szkole. Za wyjątkiem nauczenia dzieci czytania i liczenia - jeśli dziecko wykazuje zainteresowanie. Sądzę, że ważniejsze jest rozwijanie umiejętności - trening pamięci (poprzez gry pamięciowe od memory, po powtarzanie sekwencji słów, układu rzeczy itp. czytanie wierszyków), trening posługiwania się językiem (gry językowe, np. wyszukiwanie synonimów, słów brzmiących podobnie, tworzenie opowiadań, czytanie bajek, rozszyfrowywanie nieznanych słów, tworzenie nowych itp.), trening logicznego myślenia (gry logiczne, zagadki, rozwiązywanie zadań), trening ciała (ruch, zabawy na świeżym powietrzu, masaże, pływanie). Trening tych umiejętności odbywa się głownie poprzez zabawę, można ja świadomie ukierunkowywać. Warto szczególnie rozwijać dziecko tam gdzie ma deficyty (np. trening koncentracji, panowania nad złością, zachowań społecznych). Dzięki takiej edukacji dziecko będzie dobrze przygotowane do szkoły, ale nie będzie się w niej nudziło.
      Oczywiście warto też wzbogacać wiedzę ogólną dziecka - ale nie metodą zamieniania domu w szkołę.



    • Gość: Agata Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.radom.vectranet.pl 13.08.13, 00:39
      To, że zastanawiam się nad tym czy posłać dziecko do szkoły za rok czy za dwa lata nie uważam za "wyścig szczurów". Nie byłam w żadnej poradni, ale obserwując dziecko na tle grupy rówieśników wiem, że znacznie przewyższa intelektualnie większość dzieci w jej wieku. Fakt, że poświęcaliśmy jej dużo czasu, dużo rysuje, maluje itp. Sama pracuję w szkole językowej i wiem, jak rodzice męczą tak małe dzieci dodatkowymi zajęciami dlatego nie chcę mojej córki obciążać zbyt mocno. Ona jednak jest bardzo chętna. Prosi mnie żebym ją zapisała na balet, a jak usłyszała o zajęciach plastycznych to skakała z radości. Teraz mam drugiego maluszka w domu i starszej nie moge już poświęcać tak dużo czasu jak do tej pory, więc zastanawiam się nad rozwijaniu jej zdolności w inny sposób. To raczej normalne. Nie chcę mieć dziecka geniusza, ale jak na razie widzę, że córka bardzo chętnie uczy się nowych rzeczy. Dobrze jeździ na rowerze, sama pływa, uwielbia ruch. Ma bardzo dobre kontakty z innymi dziećmi, jest otwarta i lubi przebywać w grupie. Nie uważam jej za super uzdolnione dziecko, ale na pewno warto myśleć o dalszym rozwoju. Nie wiem jak będzie radzić sobie w szkole, być może będzie przeciętną uczennicą. Ja zawsze dobrze się uczyłam (świadectwa z paskiem itd.) ale nigdy nie byłam wybitna. Ale zapewne jeśli moi rodzice inaczej by pokierowali mną jak byłam mała teraz pewnie miała bym skończone lepsze studia i miała bym lepszą pracę. Dlatego warto się zastanawiać jak najlepiej wykorzystać potencjał dziecka. Darujcie sobie wypowiedzi typu "nie zabieraj dziecku dzieciństwa" bo nie o to mi chodzi...
      • Gość: mama Re: 4 latka - rozwijanie zdolności IP: *.adm.uj.edu.pl 13.08.13, 08:38
        Hejka. Wypowiedziami na forum się nie przejmuj, bo ja mam czasem wrażenie, że piszą je osoby, które baaardzo boją się, żeby czyjeś-tam dziecko nie okazało się zdolniejsze niż ich ;-) Ja pytając w zupełnie innym wątku, na zupełnie inny temat usłyszałam przede wszystkim, że dwulatki nie powinnam uczyć czytać (mała uczona metodą Domana teraz - 2 lata i 1 dzień - śmiga sama i bardzo ją to cieszy - u mnie rodzinna jest nieprawdopodobna pamięć - ja byłam niewiele starsza od niej, a czytać nauczyłam się właściwie przez przypadek - pytałam wszystkich o napisy i literki) i nie powinnam poświęcać jej zbyt dużo czasu ;-) W sumie - normalni, zdrowi rodzice :-) Przecież ich musi być najmądrzejsze i najładniejsze ;-p

        Ja bym radziła poczytać coś na temat tzw. dziecka zdolnego - jest masa publikacji, warto wybrać coś wartościowego. Kwestia, czy dziecko jest ponadprzeciętnie zdolne czy tylko "obkute" jest moim zdaniem mało istotna - skoro wybiega ponad wiek, to należy postępować jak z dzieckiem zdolnym na tyle, na ile samo chce. Nawiasem - duże zaangażowanie i taki entuzjazm to jeden z wyznaczników ponadprzeciętnych uzdolnień u dzieci :-) Na balet bym zapisała - a czemu nie? Albo na gimnastykę artystyczną - niemal jak balet, a dochodzą fajne zawody, wyjazdy i tp. Albo do szkoły muzycznej, jeśli by chciała i miała predyspozycje. To piękna przygoda (ja kończyłam muzyczną - mnóstwo wyjazdów krajowych i zagranicznych z orkiestrą, koncerty i tp.).

        Ja mam młodsze, ale jak coś znajdę o przedszkolakach, to dam znać - tylko maila byś podała, bo na forum pewnie w końcu przestaniesz kiedyś zaglądać :-) Pozdrawiam i powodzenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka