natalusk Re: Nie nadaję się na matkę 11.04.14, 15:34 Jestem i niestety nie jestem trollem. Choć chciałbym, żeby to nie była prawda. Byłam narazie sama ze sobą u psychiatry. Pani zapisała mi lek fluoxetin Polpharma. Z synkiem jestem umowiona na przyszły tydzień do poradni zdrowia psychicznego dla dzieci. Kocham mojego syna nad życie, ale nie wiem jak z nim postępować. Jest mądrym , zdolnym chłopcem. Jest grzeczny i kulturalny, aż nie nadepnie mu się na odcisk. Dopóki robimy to co on chce, dopóki nie wymagamy od niego-do tego czasu jest dobrze. Jak wpadnie w szał, to nie wiadomo co robić. Nie umie go uspokoić. Odpowiedz Link Zgłoś
kerkopithekion fluoksetyna...? 11.04.14, 16:13 no to potraktowano cię odpowiednio :D a poza tym - trollem to ty nie jesteś (widzę, że nikt nie zna definicji trollingu), za to cała ta historyjka to typowy fake Odpowiedz Link Zgłoś
natalusk Re: fluoksetyna...? 11.04.14, 17:39 Dlaczego potraktowano mnie odpowiednio? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: fluoksetyna...? 11.04.14, 18:22 natalusk napisała: > Dlaczego potraktowano mnie odpowiednio? Widac ,ze jestes toksyczna mamunia,osobiscie wolalbym dostawac manto,anizeli miec nadopiekunczych rodzicow Odpowiedz Link Zgłoś
natalusk Re: fluoksetyna...? 11.04.14, 18:38 Nie bardzo wiem po czym to widzisz?! Dziwią mnie komentarze osób, ktore na podstawie może 10 zdań są wstanie ocenić osobę na odległość, nawet jej nie widząc. Oczywiście nie bronię się, ani nie wypieram bo wiem jaka jestem. Problemem wielu ludzi z forum jest to, że Cię oceniają a nie radzą. Bo ja właśnie rad potrzebuje a nie oceny. Chcę wiedzieć, co zrobić w konkretnym przypadku. I od razu dziękuję osobom, które tych rad mi udzielili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka.N Re: fluoksetyna...? IP: *.gliwice.vectranet.pl 08.05.14, 00:23 A bo widzisz komentarze ludzkie na temat danej osoby na podstawie kilku zdań pobieżnego opisu zależą tylko i wyłącznie od potrzeb i subiektywnych nastawień oceniających osób. "Toksyczna"-modne słówko i popularyzowane dzięki pseudonaukowym poradnikom obcojęzycznym.Co dokładnie znaczy większość nie wie ale brzmi fachowo;-)zawsze można doradzić detoksykację i hospitalizację na toksykologii rzecz jasna.I gra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx.16 Re: fluoksetyna...? IP: *.centertel.pl 08.06.14, 10:17 To jest ten problem na forum czlowiek szuka prawdziwej porady a osoby Cie oceniaja ...KOchani na ocenianie przyjdzie czas na sadzie ostatecznym a teraz otworzcie oczy na ludzi i pomozcie z wlasnego doswiadczenia tego Wam zycze Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: Nie nadaję się na matkę 11.04.14, 18:18 natalusk napisala:> "chcialbym,zeby to nie byla prawda.Bylam narazie....." To Ty baba czy chlop Odpowiedz Link Zgłoś
mj2002 Re: Nie nadaję się na matkę 06.06.14, 23:45 Fakt popieram wczesniejsze posty ze nikt sensownie ci nie doradzi na forum wiec gnaj do specjalistow .Dodam ze z moim synem biegam juz 4 lata do poradni i milosc matki moze zdzialac cuda.Jednak okazalo sie ze ma adhd nie jest latwo ale musisz wytrwac dla waszego dobra .Podpowiem zmien mu diete , do picia najlepiej wode a w meni nie moze zabraknac owocow warzyw nabial drob i wyeliminuj slodycze a gdy bedzie sie upieral to ewentualnie w nagrode i mmusi to wiedziec ze dostal cos w nagrode to jest bardzo wazne.powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 12.04.14, 00:14 Trzymam za Ciebie kciuki, za Was wszystkich, aby wizyta była dobrym poczatkiem. Najważniejsze, że się kochacie. Pamiętaj też o tym, że wasz synek też was kocha. Jeśli jest tylko twoim dzieckiem to i tak jest waszym. Razem mieszkacie :). Teraz mój pomysł, ale nie rada. Nie jestem psychologiem. Jeśli chłopiec jest inteligentny, to może "wziąć go na spryt". Uprze się na coś - to proszę bardzo. Ale niech nie wypada ze swojej roli.... Kiedyś moja mama mnie tak "załatwiła": Bardzo chciałam zjeść musztardę. A była ona tylko dla dorosłych (ocet). BARDZO CHCIAŁAM. No to proszę, powiedziała mama, ale zjedz (jeśli tak bardzo chcesz) całą łyżeczkę na raz. Miałam wtedy chyba z 5 czy 6 lat. Zrobiłam się czerwona, kasłałam, robiłam wrażenie, że się duszę. Nic mi się nie stało w końcu. Więcej musztardy nie prosiłam. A synek... Jeśli chce oglądać telewizję (przykładowo) - niech ogląda. W tym czasie rodzice wołają np na kolację. Syyynku, kolaaaacja. Jesli nie jesteś głodny - oglądaj. Potem jednak jedzenia nie będzie. I NIE DAWAĆ. Zostaw gdzieś widoczną (obraną) marchewkę. Najwyżej ją zchrupie (na zdrowie). A resztę jedzenia zamknij gdzieś na klucz choćby. Kiedy moje dziecko (parę miesięcy przed maturą) nie mogło oderwać się od TV to (to było brutalne, ale na szczęście telewizor był starym gruchotem) zniszczyłam odbiornik. Chłopak przyszedł, włączył... I nic :). Pozłościł się dwa dni.... W sumie do dziś nie mamy telewizji - złodzieja czasu :). Teraz synek nie mieszka już z nami ale telewizora - nie ma. A stać go... Droga Natalko, moja zasadnicza rada jest taka. Jeśli kochasz pokazuj to. Jednak bądź konsekwentna! i - jeśli chcesz czegoś od dziecka - koniecznie wymagaj tego samego od siebie. Jesli np (przecież to tylko przykład - kolejny) mówisz dziecku, by nie kłamało, to nie mów mężowi rozmawiającemu przez telefon "...powiedz jej, że mnie nie ma w domu..." Dziecko wtedy słyszy, że kłamiesz... No, taki przykład. Przecież nie musi Was dotyczyć. Żaden przykład nie musi... Mam wrażenie, że Wasze dziecko na skutek jakichś błędów samo błądzi. Psycholog (JAK DOBRY) - z pewnością Wam pomoże. Jednak NIGDY, PRZENIGDY nie straszcie ani sobą ani psychologiem Waeszego dziecka. Ono musi wiedzieć, że lekarz, pielęgniarka, szpital, psycholog, itp - to przyjaciele, którzy pomagają. Słyszałam na własne uszy, jak rodzic/babcia straszył niegrzeczne dziecko lekarzem... A jak przychodzi choroba... Dzieci mają dobrą pamięć... Ojojoj, ale się rozgadałam. NIE jestem psychologiem. Ale za to trzymam za was wszystkich kciuki. :) Jeszcze jedno: nie gniewaj się na żadną, nawet niemądrą lub nieprzyjemną radę.... Każdy się stara. Każdy chce Ci pomóc. Każdy - jak potrafi. Taka żyrafa - to samo. Być może nic nie wniosłam, co Ci pomoże ale uwierz. Nawet ta szczypta dobrej energii - też się liczy :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mika Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.04.14, 00:18 Dziecku musisz wyznaczyć granice, których przekraczać nie wolno. Ono będzie testować dokąd może się posunąć, ale Twoim zadaniem jest jednoznacznie pokazać co można, a czego nie. Świat bez ograniczeń jest dla dziecka zły i wprowadza dezorientację. Wyznaczanie granic to Twoje zadanie, bo dziecko samo tego zrobić nie potrafi. Twój Syn na pewno tego potrzebuje. Dzieci rozpuszczone wcale nie są szczęśliwsze, tylko bardziej zagubione. Synek musi mieć zadania do wykonania, obowiązki (oczywiście na miarę 7-latka). No i z Twojej strony (łatwo powiedzieć) konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja w egzekwowaniu. I jednomyślność rodziców oczywiście. Pewnie teraz trudno Ci opanować nerwy, ale spokój i opanowanie na pewno pomogą dogadać się z dzieckiem. Powodzenia Dziewczyno!!! I olej te hejterki, które tylko plują jadem :) Odpowiedz Link Zgłoś
speedboat8 Re: Nie nadaję się na matkę 12.04.14, 02:22 A ja sie w 100% pod tym postem podpisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Delfina Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.dynamic.chello.pl 12.04.14, 08:57 Dziecko mówi takie rzeczy, bo widocznie sama mówisz tak do męża czy do dziecka. Dziecko powtarza to co widzi i słyszy w domu i jest wizytówką swoich rodziców. Powinnaś udać się do specjalisty po pomoc. Dzieci kochane i takie, którym się ciekawie organizuje czas nie zachowują się w ten sposób Odpowiedz Link Zgłoś
speedboat8 Re: Nie nadaję się na matkę 12.04.14, 10:21 No wiec wlasnie ! Cos jest na rzeczy . Dzieci ktore czuja ze rodzic poswieca im czas i atencje sa spokojniesze i bardziej sie hamuja z wybuchami negatywnych emocji Poza tym dzieci sa o wiele bystrzejszymi obserwatorami niz nam sie wydaje i czerpia wzory zachowan z najblizszego otoczenia. Moja sasiadka mimo ze z wyksztalcenia psycholog robila podstawowe bledy ze swoim chlopaczkiem.Im bardziej " darla morde " na niego tym on stawal sie bardziej agresywny.Dopiero gdy zasugerowalem( w imie spokoju " za sciana" )jej aby od czasu do czasu wziela go na kolana i poczytala mu jakas ksiazeczke,pocalowala czasem ,uczesala mu wlosy po kapieli ,wymasowala plecki okazalo sie ze nagle zmienil sie nie do poznania.Stal sie naprawde fajnym dzieciakiem .Taka "przylepka ".I okazalo sie ze moze byc poslusznym i spolegliwym chlopcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ta wredna babcia Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.play-internet.pl 12.04.14, 21:56 Obserwuję małą Madzię od paru lat. I jej mamie dałam kiedyś wiele miłości, ratowałam mimo ciężkiej choroby , udało się. Dziś jej dziecko wpada w panikę na mój widok- babcia, co robić, płacz,usztywnienie, potem ucieczka. A opiekowałam się nią codziennie ponad rok, gdy córka robiła doktorat.Kochała mnie? Dziś tata małej działa. Potrafi odgonić babcię od swojej rodziny. Robi to prymitywnie z punktu widzenia dorosłych. Dziecko potrafi zastraszyć i.... A córka milczy. Tak, dowalcie mi. I tak ... Jo. Odpowiedz Link Zgłoś
speedboat8 Re: Nie nadaję się na matkę 12.04.14, 23:17 Czyms sie musialas narazic mlodym :). Jak babcia sie szarogesi w domu mlodych to nie dziwi ze nie chca aby wnuczka z babcia przebywala. Lepiej przemysl sobie dlaczego tak sie dzieje i pogadaj z corka o tym co cie boli:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama szymka Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.14, 11:10 Moje dziecko zachowywało się bardzo podobnie...poszliśmy do psychiatry i okazało się,że to zespół Aspergera.Odpowiednia praca z psychologiem,nasza całkowita zmiana podejścia do syna i jest o niebo lepiej.Także zachęcam do konsultacji z fachowcem,bo to naprawdę niezbędne w sytuacji,gdy wiemy,że coś jest nie tak a nie wiemy,jak temu zaradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidia Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.4web.pl 14.04.14, 00:09 Chę ci napisać, ze doskonale Cię rozumiem, wiem co czujesz, i wiem tez jaki to ból dla matki, gdy słyszy od dziecka obelgi...Ja mam dwóch synów, 15 i 11 lat, starszy, spokojny, uczciwy, posłuchany, nigdy nie miałam z nim tego typu problemów, przyklad? :synuś, widzę, że potrzebujesz nowych spodni, butów itp...a syn? Mamuniu, pochodze jeszcze w tym co mam, kup cos lepiej sobie, jestes kobietą, wiec pewnie lubisz ladnie wyglądać....w szkole lubiady przez wszystkich nauczycieli, mimo, ze z nauką jest raczej na bakier, jest teraz w gimnazjum tam również nie mam żadnych skarg na niego...natomiast mlodszy.........temat-rzeka. syn poszedk do szkoly, poczatki jako takie, ale nauczyciele nie mogli uwierzyc, ze to brat Dawida, Zkazdym rokiem coraz gorzej, zeszyty-bruliony do korespodencji nie starczaja na rok szkolny, nie ma szacunku do nauczycieli(czym doprowadza ich do bialej gorączki), co kawałek wzywania do szkoły, bo syn robi, to czy tamto, w domu nie lepiej, ukarac go-zero kompa, tv, wyjscia na podworko pograc w pilke, jest szał w domu, wali w ściany, tupie, tarza się iobraża kogo pobadnie, mnie męza, brata. bylismy prywatnie na terapii u pani psycholog, ktora stwierdzilamu bardzo wysoki iloraz inteligencji, co dla mnie oznacza, za nami steruje z premedytacja!!! oddrabiac lekcje-NIE, pomóż mi w domu-NIE, poczytaj lektórę-puka się w czoło, gdy dostanie szlaban obraza nas, wyzywa, a nawet wyrzeka sie nas jao rodzicow...wychowuje go podobnie jak starszego, prubujemy jak najwiecej rozmawiac, "wyciqgqc od niego informacje"jednak, zawsze winny jest ktos inny.przykladowo planujemy niedziele, on na wszystko jest na nie, a jak juz sie z nami gdzies wybierze, to trace pół nerwów, pedaagog w szkole nie wiele pomaga, on jak idzie do niej na rozmowe, jest aniolkiem mowi ze on jest taki bo rodzice maja dl MNIEGO MALO CZASU. I TU MA RACJEchcelibysmy z mezembyc na kazde jego zawolanie, ale jak to zwykle bywa -PRACAmi na to nie pozwala, do tego jest upqrty i zawziety, woli nie dojs do kompa przez 2 tyg a i tak sie nie ugnie....to mojee dziecko i zawsze stane za nim murem, qle obawiam sie jak to bedzie wygladac za kilka lat,,,,,,,,, Odpowiedz Link Zgłoś
sonia_siemionowna Re: Nie nadaję się na matkę 14.04.14, 10:49 Dziecko niszczy rodzinę? Siedmiolatek? A to dobre! Dziecko jest najprawdopodobniej tzw. pacjentem identyfikowalnym, czyli mówiąc wprost, kozłem ofiarnym. Jego przewinienia traktowane są jak koniec świata, bo zwyczajnie, droga Autorko, łatwiej jest Wam obarczyć za swoje problemy w związku czy problemy emocjonalne jego złe zachowanie. Najprawdopodobniej jest tak, że mały czuje się odrzucony i niekochany i jego zachowanie jest zupełnie adekwatne do tych uczuć. No ale, żeby to przyznać, musiałabyś jednak przyjąć do wiadomości, że to nie mały 'niszczy rodzinę', tylko że problemy z Twoją rodziną mają źródło gdzie indziej, także w Tobie. Taka zaś refleksja przekracza niestety możliwości wielu rodziców. Mały żyje z matką, która go nie lubi i obarcza winą za problemy rodzinne, do tego z etykietką, bo ojciec i babcia chorują psychicznie, więc on też jest nie taki, jak trzeba. Współczuję małemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka.N Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.gliwice.vectranet.pl 08.05.14, 00:37 Strasznie mądrze to napisałaś,że hej i że ho,ho albo przepisałaś....nieważne ważne jest to,że akurat nie udało Ci się dokleić tej diagnozy do autorki i jej postu z prostej przyczyny logicznej matki które naprawdę nie akceptują swoich dzieci nie zawracają sobie głowy analizami tych uczuć i nie szukają porad a rodziny gdzie takie dziecko jest "pacjentem identyfikowalnym" jak piszesz(swoją drogą myślałam że dziecko jest w rodzinie dzieckiem a nie pacjentem) zatem rodziny gdzie dziecko pełni rolę kozła ofiarnego łączy zwykle zmowa milczenia i nikt żadnego problemu nie widzi,nie zwierza się z niego i nie szuka odpowiedzi na pytania ponieważ ich nie zadaje. to ja tobie współczuje niewłaściwego doboru lektury Odpowiedz Link Zgłoś
bruna5 Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz! 14.04.14, 15:19 Wychowałaś 7-latka na rozpieszczonego, krnąbrnego bachora, więc z pretensjami do samej siebie. Bezstresowe wychowanie, czyli: róbta co chceta... Odpowiedz Link Zgłoś
sweet_demerara Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz! 14.04.14, 19:21 Nie wydaje mi się, żeby to była wina tzw. bezstresowego wychowania, ale braku szacunku do dziecka. Niektórzy rodzice zapominają, że dziecko to równoprawny człowiek i należy mu się uwaga, miłość, ROZMOWA- która jest podstawą wychowania. No i przede wszystkim dzieci nie są ślepe ani głuche i chłoną wszystko ze środowiska, w którym się wychowują. Patologia zawsze rodzi patologię. Oczywiście nie twierdzę, że rodzina autorki jest typowo patologiczna, niemniej jednak widać, że jest w niej duży problem z komunikacją i pewnie miłością. A dzieci wychowuje się od małego a nie od 7-mego roku życia. Życzę dobrego terapeuty dzieciom autorki wątku, bo bez tego nie poradzą sobie w życiu. Problem nie leży w dzieciach a w rodzicach, im wcześniej zdasz sobie z tego sprawę, tym większa szansa na Wasze normalne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
maria2211 Re: Nie nadaję się na matkę 14.04.14, 23:46 Nie mam czasu czytać wszystkich wypowiedzi, wiec być możne się powtórzę, za co z góry przepraszam. Twoje dziecko siedmioletnie, nie lubi pani psycholog, ponieważ czuje, że tylko z nią sobie nie poigra, z Toba i babcią, robi co chce. Nie słyszałam jeszcze o buncie 2 latka, on po prostu naśladuje starszego syna. Pomocy psychologa to potrzebujesz Ty sama i idź jak najszybciej, ponieważ problem leży w domu i Tobie a nie w dzieciach. I nie załamuj rąk, nie wyładowuj frustracji na dzieciach, tylko udaj się poradni i poproś o pomoc. To nie jest temat na forum i nikt Tobie tu nie pomoże a sytuacja jest poważna. Napisałaś, że kiedy rozmawiasz z dzieckiem o pani psycholog... On ma 7 lat, to dzieciaczek, powinien robić to, co mu powiedzą rodzice, jemu nie trzeba tłumaczyć i dyskutować z nim jak z dorosłym, a tym bardziej pytać czy pójdzie... Wy się zamieniliście rolami, On robi z Tobą co chce i Cię wychowuje, tak jak potrafi 7 latek a Ty jak dzieciak jesteś wściekła i bezradna. Być może sprawę rozwiąże oddanie dzieci do rodziny zastępczej do czasu aż nie ogarniesz siebie z pomocą psychologa oczywiście i nie nauczysz się jak postępować z dziećmi. Możesz tez porozmawiać z opieką społeczną, że nie radzisz sobie. Lepsza krótka rozłąka z dziecmi i zdrowy powrot do swoich ról, niż bierne czekanie które wykończy Ciebie, a z dzieci zrobi bandytów. Pozdrawiam Cię ciepło i trzymam za Ciebie kciuki. Rób coś, nie czekaj! Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: Nie nadaję się na matkę 20.04.14, 19:23 Dzieciak wyczuł że oboje z mężem jesteście słabi i niewydolni wychowawczo. I teraz wchodzi wam na głowę, a ma dominujący i trudny charakter. Ku przestrodze -jeśli nie zaczniesz działać, za chwilę zmieni wasze życie w piekło. Teraz póki jest mały, jeszcze możecie coś zrobić, ale za chwilę będzie za późno na cokolwiek. I tak idźcie do psychologa najpierw sami i przedstawcie całą sytuację. Potem lekarz podejmie decyzję, jakie dalsze kroki powziąć w tej sprawie. Pomożecie sobie, a przedewszystkim dziecku. Widać że syn ma ogormny problem ze złymi emocjami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.mmj.pl 15.04.14, 20:12 Jeżeli dorosły pyta się dziecka, czy pójdzie do specjalisty, to już widzę jego ostatnie kilka lat życia. Nieporadni rodzice, bojący się konkretnych działań i zachowań- najpierw sami idźcie do specjalisty, a potem z dzieckiem. Jesteście beznadziejni, słabi i nijacy. Po co wam dzieci? Do specjalistów ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.adsl.inetia.pl 16.04.14, 02:11 Bardzo Ci wspolczuję ! Wiele tego typu problemów wiąże się z blędami wychowawczymi, ale z drugiej strony w obecnym świecie moralne wartości próbuje się skutecznie ujmować w zaprzeczające wzajemnie sobie paragrafy (chore prawo) i problem gotowy. Pokazywanie zla i dobra, wręcz żelazna konsekwencja - zaznaczam obojga rodziców- w egzekwowaniu "miejsca w stadzie" tych za których my rodzice jesteśmy odpowiedzialni, może być postrzegana jako przykrość czy kara, ale na dluższą metę przynosi raczej oczekiwany skutek- wlasciwie poukladanego świata wartości. Najgorzej gdy dorośli wykazują skrajnie rozbieżne wartości (np. jedno moralne ,a drugie konsumpcyjne) potocznie mówiąc stoją wobec dziecka i świata "w rozkroku". Niepostrzeżenie emocjonalny problem rodzi się bardzo wcześnie po czym eksploruje totalnym niezrozumieniem się stron. Milość, poszanowanie, zrozumienie to podstawa, a nie jakieś paragrafy, straszenie policją i podobne nasilające się zachowania. Piszę o takich ogóolnych sprawach, nie o szczególach bo trudno jest na forum po kilku slowach w sprawie doradzać w szczególach. Jeśli już niestety stalo się że jest źle we wzajemnych stosunkach rodzinnych i pokoleniowych to pozostaje mi tylko życzyć Tobie (i innym z podobnymi problemami) aby korzystając i z pomocy terapeutów trafić na takich dla których moralne wartości i dobro rodziny będą najważniejsze, a nie jakieś doczesne blachostki tego świata. Na pewno każda taka drażliwa rodzinna kwestia jest na swój sposób skomplikowana i indywidualna, dlatego póki jeszcze się daje porozumiewać koniecznie należy korzystać z pomocy prawdziwych specjalistów, a jak ognia unikać żerujących jak hieny "pro rodzinnych adwokatów" szczególnie tych instytucjonalnych. Ci za cenę wlasnej korzyści materialnej zniszczą wszystko co pękalo, zostalo nadwyrężone, a możliwym bylo to posklejać. Oni zazwyczaj niszcząc tę slabszą ekonomicznie stronę " wydoją finansowo " mocniejszą, ale co przede wszystkim, rozbiją rodzinę która mogla przezwyciężyć kryzys. Dobierz sobie prawdziwych doradców i w rodzinie i w poradniach i konsekwentnie z wytrwalością dążcie do wypracowanego miejsca, gdzie szczęście jest prawdziwym szczęściem. Powodzenia, wytrwalości, trzymam kciuki. Wiem co piszę bo nam się nie udalo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.toya.net.pl 16.04.14, 09:18 NO jak próbnowaliscie wszystkiego tylko nie wychowania to czego ty oczekujesz? Tu dzieci nie wychowujesz, ty je hodujesz. Nie ma po dobrocie, po złości. Dzieci sie wychowuj. Stawia sie jasne granice (stosowne do wieku) i wyjaśnia sie jasno (stosownie do wieku) co wolno, czego nie wolno. Ustanawia sie system kar (nie cielesnych), za dobre sie nagradza. I spedza sie duzo czasu razem ale razem tzn bawimy sie razem, czytamy razem, nudzimy sie razem....a nie ja przed tv a dziecko samopas albo dziecko pol dnia przed tv a ja mam wolne.Naprawde szkoda mi twoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaśka Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.tktelekom.pl 16.04.14, 09:33 Musisz za wszelką cenę zabrać go do psychoterapeuty. Uratuj tego małego chłopca, pomóż mu być szczęśliwym dzieckiem i później szczęśliwym i fajnym mężczyzną. Sama tego nie zrobisz, czasami sprawy zachodzą już tak daleko, że bez fachowej pomocy po prostu "się nie da". Zobaczysz, że po kilku razach "sesjach" on się otworzy i wtedy wszystkie uczucia: miłość, szacunek, troska obudzą się w Tobie od nowa. Zobaczysz, że jest cudnym chłopczykiem i mądrym, tylko nie potrafił przekazać Ci wszystkich emocji i uczuć jakie w sobie nosił. To TWÓJ SYN! Zawsze kiedy wściekam się na moją córkę i mam kryzys, to krzyczę do siebie w środku TO MOJA CÓRECZKA! TO MOJE DZIECKO! Czasami pomaga. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madda Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.nitka.net.pl 17.04.14, 08:45 no to sobie poczytalam madrych porad powyzej............. kochana ,a moze najpierw by tak zaczac od ,,szkoly dla rodzicow,,? w kazdym wiekszym miescie przy poradni szkolno-pedagogicznej sa oragnizowane tzw ,,szkoly dla rodzicow,, bardzo ciekawa sparawa .niestety nikt nie rodzi sie genialnym rodzicem -psychologiem ,ale mozna sie nauczyc pewnych sztuczek jak pociagnac dziecko za soba. naprawde polecam.sama trafilam dosyc pozno bo dopiero jak corka byla nastolatka, a zachowania miala podobne od najmlodszych lat. bylo to tzw dziecko nadpobudliwe-tak to sie kiedys nazywalo ,teraz by ja pod adhd podlaczyli pewnikiem.... wspomne tez ze w wieku poltora roku maiala lysienie plackowate a to juz swiadczy o stanie systemu nerwowego dziecka. w fazie szkolnej starsznie ciezko sie takiemu skupic i ogarniac wszystko. sa wieczne pretensje nauczycieli ze przeszkadza na lekcjach sie wierci gada nie uwaza nagminnie. ale pociaszam da sie przezyc. teraz corka jest juz dorosla 25l wprawdzie dopiero od roku samodzielna(wynajmuje mieszkanie z chlopakiem) ale nadal mamy ten szczegolny kontakt...nadal potarfimy dobrze ,,gadac,, i wielka pomoca w tym byla wlsnie ta szkola dla rodzicow, w ktorej mozna nauczyc sie prawidlowej komunikacji nie tylko z dzieckiem ale tez i z innymi ludzmi -przydatna rzecz . pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiak Re: Nie nadaję się na matkę IP: 195.160.179.* 17.04.14, 12:12 Serdecznie współczuję. Też mam dwoje dzieci (6 i 4 lata) które czasem doprowadzają mnie do kresu wytrzymałości ale nie wyobrażam sobie, żeby zwracały się do mnie w taki sposób...wiesz z dzieckiem jest trochę jak z walizką - wyjmujesz z niej to, co do niej włożyłeś...te inwektywy musiał kiedyś usłyszeć...Ale to chyba nie miejsce na porady - tu potrzebny jest specjalista. Pozdrawiam i dużo sił życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Evyn Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.04.14, 13:56 No nie zawsze z tą walizką. Moja znajoma, która nie jest specjalną fanką Rosji, ma problem z synem, kilkulatkiem. Młody trochę podpatrzył w wiadomościach (bo specjalnie mu tego nie puszczają) o Rosji, coś mu się w główce poukładało po swojemu i chodzi po domu i opowiada, że kocha Rosję, że jest z Rosji, na pytanie o wakacje opowiada o Rosji. Pełen kosmos. Odkąd znam tę sytuację, ostrożnie podchodzę do porównywania dziecka do walizki. wiesz z dzieckiem jest trochę jak z walizką - wyjmujesz z n > iej to, co do niej włożyłeś Odpowiedz Link Zgłoś
annika_gottfried Re: Nie nadaję się na matkę 17.04.14, 17:17 Mi sie wydaje, ze takie problemy nie biora sie z niczego. Jaka jest wasza sytuacja rodzinna? Gdzie syn nauczyl sie tak mowic? Czy jestes dalej z jego ojcem, czy tez z innym mezczyzna, z ktorym masz mlodsze dziecko? Takie wrazenie, byc moze mylne, mozna odniesc z postu. Jesli tak jest, to moze Twoj syn czuje sie bardzo samotny i niekochany. Moze pokazujecie mu, ze liczy sie tylko mlodszy brat/siostra. Jak odnosi sie do niego Twoj partner? Jesli nie jest jego ojcem, to moze wyraznie faworyzuje mlodsze dziecko i Ty tez tak robisz? Odrzucone dziecko moze atakowac rodzicow. Wiem, bo sama tak robilam, majac sporo mlodszego rodzenstwa i uwazajac, ze nikt sie mna nie interesuje. Co prawda nie bylo wulgaryzmow, ale krzyki i nieznosne zachowanie i owszem. Ale pod tym kryje sie rozpaczliwa potrzeba milosci. I to milosci bezwarunkowej. Poczucia, ze jestesmy PRZYNAJMNIEJ TAK SAMO WAZNI I KOCHANI jak inne dzieci w domu. A jak sie ma czuc Twoj syn? Przeciez sie na niego zloscicie, go laliscie - jak sama mowisz. Moze nawet mu powiedzialas, ze chcesz go oddac. Jak sie ma czuc dziecko po czyms takim? Jak czuje ze wlasna matka go nie kocha, nie lubi. A ojca byc moze nie ma w polu widzenia. Ze byc moze wyladuje w jakiejs placowce, u obcych ludzi. Wali mu sie wszystko w zyciu. Jak on ma sie poczuc bezpiecznie? Dlaczego Cie dziwi, ze dziecko w takiej sytuacji reaguje agresja? Przeciez on jest na maksa nieszczesliwy i przerazony. Wie, ze jest NIECHCIANY. Jak mozna tak zyc? Najpierw musisz przyjrzec sie swoim zachowaniom i sytuacji w domu. Dopiero potem szukac chorob psychicznych, bo to moga byc zupelnie normalne reakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline A ty w ogóle z tą psycholog szkolną rozmawiałaś? 22.04.14, 10:06 Czy tylko sam dzieciak poszedł i potem już tylko z nim rozmawiałaś? Moim zdaniem jakaś absurdalna bezradność. Jak już ktoś wcześniej opisał: dzieciak częściowo powtarza wzorce, które obserwuje (może w rodzinie, może w szkole, ale może to filmy lub gry) i patrzy, czy takie zachowanie jest prawidłem. U was jest. Więc je powtarza. Prawdopodobnie jest też zazdrosny o młodsze rodzeństwo, które mu "ukradło" uwagę rodziców, a towarzyszem zabaw - z racji różnicy wieku - jeszcze być nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Do Pani Ekspert 23.04.14, 16:35 Ten wątek sam w sobie budzi niepokój o bezpieczeństwo i sytuację rodzinną dziecka. W zestawieniu z treścią pozostałych wątków założonych przez osobę o tym samym nicku, którego dokonał jeden z użytkowników forum - niepokój jest tym większy. forum.gazeta.pl/forum/w,851,150443190,150468493,Losz_A_to_Ale_kanal_.html W mojej ocenie dobro dziecka jest zagrożone w na tyle poważnym stopniu, że warto rozważyć interwencję na rzecz dziecka. Na pewno jednak przydałaby się wypowiedź eksperta. Jeśli z kolei wątek śledzi nadal założycielka wątku - powinnaś jak najszybciej poszukać pomocy przede wszystkim dla siebie i kontynuować leczenie depresji. Jeśli czujesz że sobie nie radzisz, że twoje emocje cię przerastają, że jesteś o krok od zrobienia czegoś złego, wybuchu - koniecznie poszukaj pomocy. Nie obawiaj się także, że gdy przyznasz się "do wszystkiego" to odbiorą co dzieci. To tak nie działa. Nie unikaj też kontaktu z psychologiem szkolnym, ale z uwagi na to, że może to być osoba o małym jeszcze doświadczeniu poszukaj pomocy doświadczonego specjalisty. Możesz też bezpłatnie zadzwonić po pomoc na numer 22 668-70-00 (Poradnia Telefoniczna "Niebieskiej Linii"). Nikt nie będzie cię tam oceniał. Pracują tam ludzie z dużym doświadczeniem, którzy nie będą cię oceniać ani krytykować, ale postarają się pomóc tobie i twoim dzieciom. Zgłaszając się tam po pomoc jesteś anonimowa nawet bardziej niż w internecie, nikt nie będzie cię szukał. Rozmowa czasem wiele daje. Spróbuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katrin Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.centertel.pl 25.04.14, 07:25 Zapraszam do mnie na wakacje. Siostra przywiozła koleżanki synka, który zachowywał się tak samo jak Twój syn. Pobył z moimi dziećmi, dosłownie kilka dni i wrócił odmieniony. Był bardzo grzeczny. Jego mama była zadowolona. Dorośli powinni być bardziej stanowczy. Jeśli coś zabroni się, nie można zmieniać zdania. U mnie dzieci korzystają ze wszystkich dobrodziejstw, ale mają umiar. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
iskram Re: Nie nadaję się na matkę 25.04.14, 20:55 Dziecko samo z siebie nie bedzie tak sie zachowywać , w waszym domu musi być nie chalo , jeśli teraz nie zrobisz porządku z tym ,to potem będzie za pózno , mówie oczywiście i o Tobie , bowiem co za matka twierdzi ze 2-wu latek przechodzi bunt , to dziecko dopiero poznaje co to jest świat , cholera jakie to są matki ,bez uczuć macierzyńskich,a wogóle co to za rodzina i ten Ojciec który przekupuje dziecko ! Odpowiedz Link Zgłoś
cookies-monster Re: Nie nadaję się na matkę 29.04.14, 12:22 rozpuściłaś dziecko! musisz z nim porozmawiac, a jeśli wpadnie w szał, nie krzyczec . . . ale ja bym takiemu najchętniej przywaliła :3 Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 01.05.14, 22:29 "...ale ja bym takiemu najchętniej przywaliła :3..." ...A jakbyś sobie na nim (waląc porządnie, bo jak walić, to walić, A CO!) a jakbyś sobie na nim uszkodziła rękę to do kogo miałabyś potem pretensję? Tak pytam z ciekawości... jak kobieta. One tak mają... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.komster.pl 01.05.14, 20:30 Witam Panią serdecznie. Myślę że w obecnych czasach nie jesteście Państwo odosobnionym przypadkiem. Trzeba się najpierw zastanowić co może być powodem takiego stanu rzeczy. Z obserwacji jakich dokonałam, zauważylam że nawet niektóre dzieci które jeszcze dobrze ne rozwinęły narządu mowy wykazują bardzo destrukcyjne zachowania. Często powtarzają się te same schematy przyczyn i ich konsekwencji. Podam kilka przykładów na które warto żeby Państwo zwrócili uwagę. Przede wszystkim proszę uważnie przyjrzeć się swojemu małżeństwu, czy oby napewno nie ma w nim jaksś rażących zaniedbań np.: brak miłości małżonków, brak szacunku między członkami rodziny (najczęściej męża w stosunku do żony), problemy z alkoholem, kłótnie przy dzieciach itp. Ogromny problem, zaznaczam ogromny stanowi dostęp dzieci do mediów, mam tu na myśli oglądane przez dzieci bajki czy gry komputerowe, które często budzą w dzieciach agresje, choć my dorośli możemy tego nie zauważyć, przez zbyt powierzchowne podejście do treści które dopuszamy do dzieci. Kolejna przyczyną może być środowisko nieletnich, w szkołach czy nawet w przedszkolach propagowane jest często tak modne dziś równouprawnienie, czyli tak naprawdę GENDER, rodzice raczej nie są informowani o tym przez wychowawców jakie treści, mechanizmy dopuszczane są w ośrodkach nauki wczesnoszkolnej. Miałam styczność też z innym problemem, opętanie dziecka. I tu problem jest złożony, na to mogą złozyć się różne czynniki. Po pierwsze zainteresowania domowników typu: wrożbiarstwo, bioenergoterapia, radiestezja, sekciarstwo, itp. Myślę, że warto zacząć najpierw od siebie, bo nierzadko, to właśnie my rodzice pośrednio bądź bezpośrednio jesteśmy przyczyną nieodpowiednich zachowań swoich pociech, a czasem poprostu coś z zewnątrz. Jeżeli cokolwiek z tych rzechy, które wymieniłam zauważają Państwo radzę jak najszybciej wyeliminować je, może nawet zmienić otoczenie dziecka, wybrac jakąś szkołę z dyscypliną. A w razie totalnej nieporadności są specjaliści, być może zaufany duchowny. Ale myślę,że najpierw potrzebny jest spokój i okazywanie sobie i dzieciom jak najwięcej miłości. Odwagi:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jestem Re: Nie nadaję się na matkę IP: 212.59.254.* 03.05.14, 17:33 Zgadzam sie z pania w 100%. Jesli chodzi o malzenstwo, jak wyeliminowac te zle sytuacje. Moj maz czesto kloci sie ze mna przy dzieciach, krzyczy i reaguje nerwami. Prosze go aby opanowal emocje i porozmawial ze mna gdy dzieci zasna, ale jak grochem o sciane. Co w takim razie zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 06.05.14, 01:26 >Zgadzam sie z pania w 100%. Jesli chodzi o malzenstwo, jak wyeliminowac te zle sytuacje. Moj maz czesto kloci sie ze mna przy dzieciach, krzyczy i reaguje nerwami. Prosze go aby opanowal emocje i porozmawial ze mna gdy dzieci zasna, ale jak grochem o sciane. Co w takim razie zrobic?< Kupić groch i ... rzucić nim o ścianę w powyższej sytuacji. Zapewniam, że mąż tak się zdziwi, że nerwy mu odejdą. Pośmiejecie się razem z dzieciakami ... Następnym razem... wystarczy zagrozić :D Hmmm, może sama ten pomysł zastosuję na mojego męża. Wkłada brudne naczynia tam, gdzie mają być tylko czyste. proszenie o zaniechanie czegoś takiego... jak grochem o ścianę,... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek226315 Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.14, 16:24 pani Barbaro to pani jest nastepna Beata kempa,Marzenna Wrobel,a moze ks.Oko? Co pani znowu wylatuje z tym GENDER? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamdosc Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.tktelekom.pl 06.05.14, 10:49 "Po pierwsze zainteresowania domowników typu: wróżbiarstwo, bioenergoterapia, radiestezja, sekciarstwo" - bardzo proszę dodać tu jeszcze religie (wszystkie bez wyjątku). Tak będzie najuczciwiej, pani Barbaro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamdosc Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.tktelekom.pl 06.05.14, 10:44 Natalusk - mam identyczną sytuację, rozumiem Cię doskonale. U nas psycholog nie pomógł - nie znalazł żadnych przyczyn takiego zachowania, nie miał pomysłu na terapię. Co ja mówię, nie znalazł nawet objawów, bo na spotkaniach dziecko było grzeczne jak anioł ;) Kolejnym krokiem będzie u nas już wkrótce psychiatra. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 06.05.14, 14:53 To dzieciak (BARDZO INTELIGENTNY - i dobrze :)) prowadzi Was na sznurku. Jednak to wcale nie znaczy, że mu się to podoba. One potrzebują: MIŁOŚCI (ale takiej okazywanej i istniejącej) Czułości...itd Zdecydowania (pewności siebie, KONSEKWENCJI - a to jest trudne. Czasem obiecasz dziecku, że przykładowo nie dasz nagrody jak nie zasłuży... A jak się bardzo chce dać słodkiej dziecinie, czyż nie? I tu ta konsekwencja się kłania) SPOKOJU (zauważyłam, że najlepszy efekt osiągam właśnie spokojem, takim naturalnym, z miłości do siebie i dziecka, cichym głosem i zdecydowaniem) One wolą widzieć w nas konsekwentnych, mądrych, kochających przewodników niż (bardzo przepraszam) roztrzęsione, zdenerwowane kierujące się emocjami osoby. Bronią się przed tym. One są mądre (DOCEŃMY TO!!!). Wiedzą, czego chcą. To się nazywa ROZWÓJ OSOBISTY. Jest wiele sposobów, by się rozwinąć osobiście :). A kto się nie rozwija ten się zwija. Jeśli uda się nam pokochać samych siebie i właśnie popracować nad naszym "wewnętrznym dzieckiem" - efekty będą zdumiewające. Bo prawda jest taka: Jeśli chcesz kogoś zmienić, wpłynąć na niego... ZACZNIJ OD SIEBIE. Ja to robię i to działa. Przykładowo jak ktoś na mnie wrzaśnie - spokojnie mówię mu, że nie jest mi miło... i zostawiam już go dalej z całą sprawą. A sama się cieszę, (trzeba się nauczyć takiej radości) że mogę właśnie poćwiczyć opanowanie i spokój. Ojojoj, ale długi tekst napisałam. Sorki :). Oczywiście to ja tak myślę. Nikogo nie nakłaniam, by myślał tak samo. To jest jedynie informacja. Jeśli dowiem się czegoś fajniejszego - to chętnie :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 06.05.14, 15:12 Pracowałam kiedyś w "zerówce". Zauważyłam, że tzw niegrzeczne dzieci - to był efekt błędów rodziców. Nieraz wystarczyła jedna rozmowa z rodzicem (niestety nie uczą nas w szkole jak wychowywać dzieci) - i efekt - zupełnie "odmienione" dziecko widoczny był już następnego dnia. Jeśli dzieci zachowywały się niewłaściwie, dziwnie - przyczyny szukałam w domu. Nie, nie rozpytywałam ich. To nieetyczne. Wystarczyło np popatrzeć wnikliwie na ich rysunki. Posłuchać jak i co mówią na teoretycznie inny temat. Dzieci są bardzo, bardzo wrażliwe i przenikliwe. Nie da się ich oszukać. Mają (JESZCZE) otwarte umysły, które chłoną wszystko. One potrafią czytać w naszych myślach. Oczywiście nie jakieś szczegóły ale intencje - TAK. Na 100%! Ojojoj, przejęłam się. Nie mam czasu a piszę i piszę. Mąż mnie zaraz zamorduje :). Jeszcze może jakiś przykład: Nasze młode nie chce założyć czapki (a powinno, tak przynajmniej my uważamy). Jeśli wreszcie po godzinnej dyskusji (:D) zrobi o co prosimy - POCHWALMY JE. W końcu zrobiło coś co mu "nie leżało". Należy się pochwała, choć uśmiech, taki miły (przepraszam) od serca. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Hehehe. 07.05.14, 22:30 Takie rzeczy to tylko w Erze. Bo gdyby to była prawda - musiałabym doradzić oddanie dziecka dokądkolwiek, zanim durni rodzice spaprają mu życie na amen. Drugiego też to dotyczy. I czemu nie ma przymusowej sterylizacji? Troll czy nie [chociaż sądzę, że owszem] - debile życiowi nie powinni mieć możliwości rozmnażania się. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Hehehe. 07.05.14, 22:34 W dodatku koleżanka nie wie, czy ma dwoje dzieci, czy troje i w jakim wieku. Psychiatra się kłania. Trollowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka.N Re: Hehehe. IP: *.gliwice.vectranet.pl 08.05.14, 00:58 Super w takim razie aby to miało sens bj należy zacząć od ciebie lepiej rzeczywiście aby twoje dna przepadło bez śladu i możliwości replikowania bo całkiem możliwe,że wyrodzisz kolejnego dyktatora dbającego o czystość rasy spadam stąd bo dwie osoby udzieliły rozsądnej odpowiedzi na 136 komentarzy to daje miażdżącą porażkę -134 komentarze polujących na czarownice.Dlaczego tak? Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: Hehehe. 08.05.14, 01:07 Jasne. Z braku argumentów należy oponentowi dołożyć nacjonalizmem, jeśli nie nazizmem czy faszyzmem, nie? Otwieraj szeroko oczka: to troll, który nie wie, ile ma dzieci, w jakim wieku i jaki jest jej były mąż. Co zaś do replikowania to się obawiam, że troszku za późno: swoje geny już przekazałam i dziecko mam przyzwoicie się zachowujące. Ale jak mi zasponsorujesz wycieczkę za zachodnią granice w celu sterylizacji to ja bardzo chętnie. Bo u nas to jest, niestety, art. 156 kk. "Dlaczego tak?" Bo na debilny starter trolla można wyłącznie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 08.05.14, 16:58 Cokolwiek mówi moje dziecko, a nawet dwoje (bo tyle mam), cokolwiek zrobi (albo nie zrobi, choć powinno) to i tak je kocham. Bo jest (są). Za nic. Jest (są). I staram się mu (im) to okazywać. Np mówię: "synuś, nie mów TAK do mnie. Sprawia mi to przykrość. Chętnie słucham, co masz do powiedzenia, tylko proszę - inaczej." Jeśli nadal warczy - trudno, to już jego problem. Wiem, że wysłuchał ale "głupio mu" przeprosić. Są tacy, co nie przepraszają. Nie muszą. Nic nie muszą... Ważne, że jak tata złamał nogę, to zostawił swoje pilne zajęcia i przyjechał ratować... Więc jak powiem co myślę o jego zachowaniu to potem funkcjonuję jak gdyby nic się nie stało. Uśmiecham się, jestem miła. To jest nawet łatwe jeśli sobie uświadomię, że przecież...to mój kochany synek. Dorosły... ale synek :). Jeśli nie zrobię mu żadnej awantury, jeśli się nie obrażę, jeśli zachowuję się jakby nic się nie stało... To już przy najbliższej okazji - albo jest miły(normalny) albo jest bardzo miły (ale nadal normalny, nie cukierek obrzydliwy). Zauważyłam, że kiedyś (w dobrej wierze) zrobił mi wielką przykrość. Obraziłam się, odeszłam w kąt (aby mnie nie widział) i porządnie popłakałam. Półtora dnia byłam w stanie dennym. I co ciekawe... Nikt (ze znajomych) mnie nie widział, nawet jak stałam 1.5 m przy nim. Nikt nie zagadał. A jak ja zagadywałam, to szybko zmykał. Nie, nie syn. Inni ludzie, o niczym niewiedzący! Kiedy "odkorkowałam" "zacięcie", kiedy odpuściłam, kiedy przypomniałam sobie że przecież syn mnie kocha, tylko tego nie widzę... i ja go kocham... tylko on tego nie widzi... ... to znowu byłam radosna. I o dziwo... ci wszyscy ludzie (ci sami) znowu zaczęli mnie zauważać, żartować sobie z siebie, ze mnie... No tak normalnie, sympatycznie. Synek oczywiście też. Pamiętam o tym zdarzeniu. Jak tylko się "nadmę" to.... to sobie przypominam. Lampka się zapala, wraca dobry nastrój. A syn też jest szczęśliwy, że ma normalną mamę a nie obrażoną, wściekłą, nie do przyjęcia. Ludzie się boją takich osób. Uciekają od nich. Dlatego ci znajomi wtedy uciekali ode mnie. To było niesamowite, niezwykłe przeżycie. Cieszę się, że to zauważyłam i... tak myślę - właściwie zrozumiałam. Czyli, że warto popatrzeć na siebie z pewnej perspektywy. Tak jakby wyjść na kilka, kilkanaście metrów i popatrzeć na nią (siebie :)) okiem OBOJĘTNEGO, niezaangażowanego widza. Oj, znowu nudzę. A mąż czeka na uprasowaną koszulę. Wróci z psem... a koszula? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nataniel Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.05.14, 04:41 I rzeczywiscie ten zbyt dlugi wpis to szczegolne Maslo Maslane, bez zadych pryncypiow i zasad jak wychowywac dzieci, czy jak utrzymywac rodzine w calosci aby sie nie rozpadala, no ale jaka matka taki i ojciec, a wynikem takiego doboru dalsze pokolenia. A szkoda bo i matka odpowiedzialna, ale bez wiedzy jak i przypuszczalnie dobry ojciec stara sie dbac o rodzine. Wszystkiego Najlepszego z Okazji Dnia Matki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nataniel Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.05.14, 04:22 Odstaw mu wszelakie wyroby ze zboz, a szczegolnie wszelakie wyroby z Pszenicy, a sie uspokoi i dojdzie do naturalnego ladu aby nie utrudniac matce, ojcu a i sobie zycia Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 12.05.14, 09:45 Nie wiem, czy ta "odstawka" pomoże, ale fakt. Gluten, a zwłaszcza pszeniczny jest bardzo bardzo niedobry. Tylko uwaga występuje on nie tylko w każdym kupnym (również razowym żytnim) pieczywie ale też nawet w parówkach. To bardzo tani, często wykorzystywany polepszacz smaku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek226315 Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.14, 19:52 jesli gluten pszeniczny jest bardzo szkodliwy dla czlowieka to dlaczego tyle ludzi z uporem maniakow karmi pieczywem kaczki w kazdym stolecznym stawie a nie wie,ze piedzywem ptakow sie nie powinno karmic bo skarca sie im zycie Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Nie nadaję się na matkę 15.06.14, 10:20 Kiedy dajemy - czujemy, że jesteśmy dobrzy... Warto czasem przemyśleć sprawę od drugiej strony i/lub długofalowo. Np pomagamy dziecku przy łatwych lekcjach... W ten sposób ciężko mu będzie uwierzyć we własne zdolności. A pieczywo - oczywiście jest b. niezdrowe dla ptaków. Szynka też (a dają!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ivi Re: Nie nadaję się na matkę IP: *.wegrow.domtel.com.pl 05.07.14, 00:23 kobieto oddać?? przecież to Twój skarb jaki by nie był. krzyknij i na siłę zaprowadź do psychologa. Rozmawiaj, interesuj się dzieckiem może ono tego potrzebuje. Skoro mówisz że nie masz siły najchętniej byś je oddała to nawet nie wnikam jak się wobec niego zachowujesz może to ma duży wpływ? a jeśli 2 letni syn to samo przechodzi pomyśl czy na prawdę nie ma w tym Twojej winy. Z każdej sytuacji da się jakoś wybrnąć uwierz Odpowiedz Link Zgłoś