Dodaj do ulubionych

Histerie 7 latka, czy to normalne?

20.03.20, 22:24
Witam. Miałam nie zakładać wątku, bo chciałam udać się do psychologa, ale że mamy przymusowy areszt w związku z wirusem, muszę poradzić sobie z tym sama.
Syn ma niespełna 7 lat, we wrześniu idzie do 1 klasy.
Do niedawna był jedynakiem, pół roku temu przyszedł na świat braciszek.
Jest bardzo inteligentny, super czyta, liczy, ma świetną pamięć itp.
Niestety, w parze z tym idzie:
- uzależnienie od tv i wszelkich mediów
- niepohamowana chęć do gier
- brak umiejętności zabawy samemu
- histerie
- zaburzenia snu
- niechęć do wychodzenia na dwór
- brzydkie odzywki (bez przekleństw)
- irytacja gdy coś mu nie wychodzi = histerie
- nadruchliwość w domu
- niechęć do jedzenia posiłków domowych (je tylko 3-4 potrawy) = histerie
-nie rozumie, że swoimi wrzaskami robi nam przykrość + straszy brata
- nie respektuje zasad, gdy je złamie i ma mieć karę = histerie

Szczerze, to jestem wykończona. Nie dość że panika z tym wirusem to jeszcze takie akcje w domu i to codziennie.
Syn ma wyznaczone godziny dla mediów, tj. rano ma 1h na tv. Dwa razy w tygodniu po 1h na tablet i 3h w weekend.
Niestety pod choinkę dostał konsolę, właściwie bez mojej wiedzy (byłam w szpitalu z młodszym) i jest jeszcze gorzej. Gdy jest grzeczny pozwalam mu zagrać godzinkę lub 1,5. Niestety kończy się to histeriami, które trwają godzinami. Ryczy (bez łez), dosłownie drze się. Jak zamknę drzwi od jego pokoju, żeby się wyciszył, otwiera i drze się jeszcze bardziej. Po pewnym czasie wymiękam i krzyczę na niego. Ostatnio miał taki atak, że dałam mu klapsa.
Syn bardzo wcześnie wstaje, niekiedy po 4 rano, ale z reguły 5. Zasada u nas jest, że tv może włączyć od 6. Więc do tej godziny łazi, hałasuje, nie daje spać innym domownikom. A o 16 godzinie jest już tak padnięty, że ciężko go znieść, bo marudzi.
W przedszkolu jest ok. Wychowawczyni nigdy się nie skarżyła. Ma bardzo dobre opinie i wyniki.
Ciężko go wyciągnąć na dwór, po domu biega, skacze od 5 rano, a jak już wyjdziemy to zaraz są awantury, że go bolą nogi, że za daleko itp.
Bardzo dużo mówi, zawsze jego zdanie musi być pierwsze, nie respektuje gdy ktoś rozmawia, wtrąca się, przekrzykuje.
Nic nie chce w domu jeść. Za każdym razem jest awantura, groźby, kary, nic nie pomaga. Ma kilka potraw które trawi, ale przecież nie mogę gotować dwóch obiadów codziennie.
Najgorzej jest z zabawą. Sam nie jest w stanie się wogóle pobawić, jak już to są jakieś dziwne, niebezpieczne rzeczy.
Nie chce się myć, trzeba stać z "pasem", żeby po powrocie do domu lub toalecie umył ręce. To samo z zębami.
Nie ubierze się sam, tzn umie, ale trzeba stać z "pasem". Wyjścia to koszmar, krzyki poganianie, bo ja już stoję ubrana z młodszym, a on np nie ubrał jeszcze bluzy, tylko robi głupie miny do lustra.
Ale jak coś ma być dla niego, to musi być już teraz od razu, bo inaczej nie da żyć.

Próbujemy tłumaczyć, pytać dlaczego itp. Niestety zwykle kończy się jego histeria i naszym krzykiem.
Nie wiem co robić, czy to taki etap, czy reakcja na brata, czy brak jakiś witamin.
Błagam pomocy. Codziennie chlipie do poduszki z bezradności, że nie umiem wychować własnego syna.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka